Na Wigilię wsypuję do garnka 500 g suszu, zalewam go 4 l zimnej wody i wychodzi z tego 12-14 szklanek po 250 ml kompotu w kolorze ciemnego bursztynu. Pracy jest 15 minut, gotowania 10, a najdłużej trwa czekanie, aż owoce nasiąkną.
Spis treści:
Ile suszu dać na litr wody?
Moja proporcja to 125 g na litr i przy niej kompot pije się prosto z dzbanka, a śliwki czuć od pierwszego łyku. Przy 167 g/l, czyli 500 g na 3 l, wychodzi gęsty, słodki i bardzo ciemny. Mniej owoców daje napój bladawy i wodnisty.
Susz składam sama z czterech rodzajów, po ok. 125 g każdego. Śliwki dają kolor i słodycz, jabłka kwasek, gruszki miękką, miodową nutę, a morele jasny aromat. Śliwki biorę bez pestek, a to, co zostanie w worku, idzie do sernika z suszonymi śliwkami. Na etykiecie szukam słowa „wędzone” – wędzone gruszki i jabłka dają aromat dymu, który jedni kochają, a inni uważają za przypalony. Na pierwszy raz biorę susz niewędzony, a dymną wersję robię, zamieniając 100 g mieszanki na wędzone gruszki.
Lista na garnek o pojemności co najmniej 5-6 l, bo owoce mocno pęcznieją:
- 4 l zimnej wody
- 500 g suszu: śliwki bez pestek, morele, jabłka i gruszki po równo
- 1 laska cynamonu
- 45 ml soku z cytryny (3 łyżki), dodawanego po ugotowaniu
- 5-7 goździków, jeśli lubisz korzenny posmak
- 2 gwiazdki anyżu, do wyboru
- 30 g cukru albo miodu, tylko gdy kompot wyjdzie za kwaśny
Na 2, 3 i 4 litry wody liczę z tej samej proporcji
Przy mniejszej rodzinie dzielę wszystko na pół, a czas moczenia i gotowania zostaje ten sam. Z pełnego garnka wychodzi ok. 3-3,5 l kompotu, bo część wody wchłaniają owoce. Przyprawy i cytrynę przeliczam razem z suszem:
| Woda | Susz (125 g/l) | Cynamon | Sok z cytryny | Szklanki po 250 ml |
|---|---|---|---|---|
| 2 l | 250 g | 1 laska | ok. 22 ml (1,5 łyżki) | 6-7 |
| 3 l | 375 g | 1 laska | ok. 34 ml (2 łyżki) | 9-10 |
| 4 l | 500 g | 1 laska | 45 ml (3 łyżki) | 12-14 |
Kto woli mocniejszy kompot w stylu 167 g/l, bierze te same ilości suszu i przypraw, a wody o jedną czwartą mniej: 1,5 l zamiast 2 l, 3 l zamiast 4 l.
Ile gotować kompot z suszu?
Po krótkim moczeniu wystarczy 10 minut na małym ogniu, liczone od zawrzenia. Dłuższe wrzenie rozbija owoce na włókna i kompot mętnieje.
- Susz opłucz na sicie, przełóż do garnka, zalej 4 l zimnej wody i zostaw na co najmniej 30 minut. Wody z moczenia nie wylewaj – to już część kompotu.
- Dorzuć cynamon oraz, jeśli używasz, goździki i anyż. Doprowadź do wrzenia na średnim ogniu, mieszając dwa, trzy razy, żeby nic nie przywarło do dna.
- Zmniejsz ogień do minimum i gotuj 10 minut. Owoc jest gotowy, gdy jabłko daje się przeciąć brzegiem łyżki, a śliwka trzyma kształt.
- Zdejmij garnek, wlej 45 ml soku z cytryny, przykryj i odstaw na 1-3 godziny.

Po 30 minutach w zimnej wodzie śliwki i morele są wyraźnie większe – to znak, że garnek można stawiać na ogniu, razem z wodą z moczenia.
Gdy moczę owoce przez całą noc, zmienia się też gotowanie: po 12 godzinach w wodzie susz gotuję tak samo, 10 minut na małym ogniu, bo nasiąknięte owoce rozpadają się jeszcze łatwiej. U mnie kompot powstaje rano w dniu Wigilii albo wieczorem dzień wcześniej, tego samego dnia co kutia z pszenicy, a barszcz wigilijny na zakwasie nastawiam kilka dni wcześniej.
Czy kompot z suszu trzeba słodzić?
Nie. Suszone owoce mają sporo własnych cukrów i często kompot wigilijny obywa się bez dodatków. Słodzę dopiero po ugotowaniu i spróbowaniu, najwyżej 30 g cukru albo miodu na cały garnek. Miód wlewam do kompotu ciepłego, nie wrzącego. Cytryna też idzie na koniec, bo kwasowość i świeży zapach najlepiej czuć wtedy, gdy nie przeszły przez wrzenie. Goździki są opcją – 5 sztuk jest wyczuwalne, ale nie przykrywa owoców.
Rozpadnięte owoce i inne wpadki mają proste przyczyny
- Owoce rozpadły się na włókna. Ogień był za duży albo gotowanie trwało dłużej niż 15 minut. Następnym razem po zawrzeniu skręcam palnik na minimum i liczę 10 minut.
- Woda wykipiała z pełnego garnka. Susz mocno pęcznieje, więc na 4 l wody biorę garnek 5-6 l.
- Czuć dym, a nie miało go być. W mieszance były owoce wędzone, często bez dużego napisu na froncie opakowania.
- Owoce przywarły do dna. Leżały bez ruchu podczas zagotowywania. Wystarczą dwa, trzy zamieszania, zanim woda zawrze.

Podaję kompot ciepły albo schłodzony, z kilkoma owocami w dzbanku. Rozpadnięte owoce przecedzam przez sito, za mocny kompot rozcieńczam wodą. Resztę trzymam w lodówce w zamkniętym dzbanku, a gdy zapach robi się kwaśny i drożdżowy, wylewam.







