Kotlety sojowe w swojej strukturze przypominają mi zgniecioną gazetę, w smaku nie są najgorsze, ale tym razem wymyśliłam coś smaczniejszego.
Spis treści:
- Mój sposób na smaczne kotlety sojowe
- Składniki (dla 2 osób)
- Sposób przyrządzenia
- Wskazówki, które poprawiają przepis
- Warianty tego przepisu
- Kotlety sojowe jako zamiennik mięsa
- Z czym podać kotlety sojowe?
- Jak przygotować suche kotlety sojowe przed smażeniem?
- Czy kotlety sojowe można upiec zamiast smażyć?
- Jak przechowywać usmażone kotlety sojowe?
- Najczęściej zadawane pytania
Mój sposób na smaczne kotlety sojowe
Przyznam szczerze – kotlety sojowe przez długi czas były moim kulinarnym wyzwaniem. Gotowane bez pomysłu wychodzą bez wyrazu. Ale kiedy dodałam do masy pieczarki i paprykę, wszystko się zmieniło. Warzywa dodają wilgotności, smaku i koloru – a całość staje się naprawdę apetyczna. Testowałam kilka wersji i ta z papryką słodką i pieczarkami wychodzi najlepsza. Pieczarki ratują zresztą nie tylko soję – w zrazach z pieczarkami odpowiadają za cały smak farszu.
Składniki (dla 2 osób)
Składniki dla 2 osób:
pół opakowania kotletów sojowych
0,5 l bulionu
100 g pieczarek
1 papryka
3 łyżki mąki pszennej
1 łyżka skrobi ziemniaczanej
2 jajka
łyżeczka słodkiej papryki
sól, pieprz
Sposób przyrządzenia
Bulion zagotować, wrzucić kotlety, gotować 5 minut, wyjąć, odsączyć i posiekać nożem. Pieczarki oczyścić, pokroić i usmażyć na oliwie. Paprykę drobno pokroić. W misce połączyć posiekane kotlety, pieczarki, paprykę, mąkę, skrobię, jaja i przyprawy. Wszystko dokładnie wymieszać, formować kotlety i smażyć na rozgrzanym oleju.
Moje kotlety podałam z ryżem paraboiled oraz warzywami (pomidory, zielona papryka, cebula polane octem balsamicznym z Modeny).
Wskazówki, które poprawiają przepis
Kilka rzeczy, których nauczyłam się przy gotowaniu kotletów sojowych:
- Bulion zamiast wody – gotowanie kotletów sojowych w bulionie zamiast w wodzie robi ogromną różnicę. Soja wchłania smak i staje się zdecydowanie bardziej aromatyczna
- Dobrze odciśnij wodę – po ugotowaniu kotlety sojowe trzeba naprawdę dobrze odcisnąć przez sito lub ściereczkę. Nadmiar wody sprawi, że masa będzie rzadka i kotlety się rozpadną
- Siekaj, nie miel – posiekane nożem kawałki mają lepszą teksturę niż zmielone w maszynce. Czuć strukturę, a nie papkę
- Smaż na dobrze rozgrzanym oleju – kotlety szybko się zarumienią i nie będą zbierać tłuszczu
Warianty tego przepisu
Bazowy przepis można modyfikować na wiele sposobów.
Oto moje ulubione wariacje
- Z cebulą i czosnkiem – drobno posiekana cebula i czosnek podsmażone razem z pieczarkami wzbogacają smak
- Z ziołami – świeża natka pietruszki lub tymianek dodane do masy zmieniają charakter dania
- Z serem – do masy możesz dodać starty żółty ser lub feta pokruszony w drobną kostkę
- Wersja pikantna – szczypta chili lub kilka kropel sosu Tabasco dla miłośników ostrości
Kotlety sojowe jako zamiennik mięsa
Kotlety sojowe to świetna opcja, gdy chcesz ograniczyć spożycie mięsa, nie rezygnując z sycącego obiadu. Kiedy jednak mam ochotę na wersję mięsną, smażę kotlety mielone z indyka z pieczarkami – ten sam grzybowy motyw, tylko w innym wydaniu. Soja dostarcza pełnowartościowego białka roślinnego – w 100 g suchej soi znajduje się nawet 36 g białka. To więcej niż w wielu rodzajach mięsa. Warto wiedzieć, że kasza i inne produkty pełnoziarniste świetnie uzupełniają roślinne źródła białka – warto łączyć je w jednym posiłku.
Jeśli szukasz innych pomysłów na wegetariańskie dania główne, sprawdź mój wegański makaron w kremowym sosie – kolejny hit, który sprawdza się na obiad zarówno dla wegetarian, jak i mięsożerców.
Z czym podać kotlety sojowe?
Kotlety sojowe z papryką i pieczarkami świetnie komponują się z:
- Ryżem parboiled lub brązowym – klasyczne połączenie, które nasyca
- Ziemniakami gotowanymi lub purée – tradycyjny obiad w lżejszej wersji
- Sałatką ze świeżych warzyw – pomidory, ogórek, papryka z octem balsamicznym
- Kaszą gryczaną – zdrowa, sycąca baza pełna wartości odżywczych
To danie, które przygotowuję szczególnie w dni, gdy chcę jeść lżej bez rezygnowania z sycącego obiadu. Szczerze mówiąc – kiedy podałam je znajomym, którzy nie wiedzieli, że to soja, nikt nie zgadł. Smak jest naprawdę dobry!
Jak przygotować suche kotlety sojowe przed smażeniem?
Soja teksturowana leży w sklepach w trzech postaciach i każda potrzebuje innego traktowania. Płaskie kotlety, których używam w tym przepisie, gotuję w bulionie przez pięć minut – dłużej się rozklejają i po posiekaniu zamieniają w papkę. Granulat wystarczy zalać wrzącym bulionem i odstawić na kwadrans, bo ma dużo większą powierzchnię i chłonie szybciej.
Kostki i większe kawałki chcą trzech, czterech minut gotowania i dodatkowych dziesięciu minut moczenia pod przykryciem. Wszystkie trzy rodzaje łączy to samo: po namoczeniu ważą mniej więcej trzy razy tyle, co przed, i cała ta woda musi z nich wyjść przed wymieszaniem z mąką.
- Odciskanie w ściereczce – sito nie wystarczy, dopiero skręcona ściereczka wyciska ostatnie łyżki płynu.
- Bulion mocniejszy niż do zupy – soja jest mdła i zabierze tyle smaku, ile jej dasz.
- Studzenie przed siekaniem – gorąca soja rozpada się pod nożem zamiast ciąć się na kawałki.
Czy kotlety sojowe można upiec zamiast smażyć?
Można, tylko trzeba pogodzić się z tym, że nie zrobią się tak chrupiące jak na patelni. Układam je na papierze do pieczenia, smaruję z wierzchu olejem i piekę 25 minut w 200 stopniach, przewracając w połowie czasu. Bez tego posmarowania powierzchnia zostaje sucha i szara.
W beztłuszczowej frytkownicy schodzi to szybciej: 180 stopni i 14-16 minut, też z jednym przewróceniem. Kotlety wychodzą wtedy bliższe smażonym, bo gorące powietrze krąży wokół nich ze wszystkich stron.
Pieczona wersja ma jedną wyraźną zaletę poza mniejszą ilością tłuszczu – kotlety nie rozpadają się przy przewracaniu, bo nie trzeba ich podważać łopatką z rozgrzanego oleju.
Jak przechowywać usmażone kotlety sojowe?
W zamkniętym pojemniku w lodówce trzymają się trzy dni i – inaczej niż mięsne – następnego dnia smakują nawet lepiej, bo papryka zdąży oddać sok do masy. Odgrzewam je na suchej patelni po dwie minuty z każdej strony, nigdy w mikrofalówce, po której robią się miękkie i wilgotne.
Do zamrażarki wkładam je już usmażone i wystudzone, przełożone papierem, na maksymalnie miesiąc. Surowej masy nie mrożę – skrobia po rozmrożeniu puszcza wodę i formowanie kotletów staje się niemożliwe.
Najczęściej zadawane pytania
Ile kotletów wychodzi z pół opakowania soi?
Osiem sztuk wielkości dłoni, czyli obiad dla dwóch osób z dokładką albo dla trzech, jeśli podać do tego ryż i sałatkę. Soja po ugotowaniu w bulionie zwiększa objętość mniej więcej trzykrotnie, więc z pozoru niewielka porcja daje sporą miskę masy.
Czy masę na kotlety sojowe można przygotować dzień wcześniej?
Tak, przykryta folią spokojnie przeczeka noc w lodówce, a nawet zyskuje – przyprawy przechodzą wtedy przez całą masę. Rano bywa odrobinę luźniejsza, bo warzywa oddają sok, więc dosypuję wtedy łyżkę mąki i mieszam jeszcze raz przed formowaniem.
Jaki bulion do gotowania kotletów sojowych?
Najlepiej warzywny albo grzybowy, wyraźnie mocniejszy niż taki, jaki podałabym jako zupę. Soja sama w sobie nie ma smaku i przejmuje dokładnie to, w czym się gotuje. Kostka rosołowa też się nada, tylko wtedy nie dosalam już masy – kostki są mocno słone.
Czy kotlety sojowe zawierają gluten?
Sama soja nie, ale w tej masie są trzy łyżki mąki pszennej, więc gotowe kotlety już tak. W wersji bezglutenowej zastępuję ją mąką ryżową albo z ciecierzycy w tej samej ilości i zostawiam skrobię ziemniaczaną bez zmian. Trzeba też sprawdzić skład kupionej soi teksturowanej.
Czym zastąpić jajka w masie na kotlety sojowe?
Sprawdzają się cztery łyżki gęstego przecieru z ciecierzycy albo dwie łyżki mielonego siemienia lnianego zalane sześcioma łyżkami wody i odstawione na kwadrans. W obu przypadkach dokładam pół łyżki skrobi ponad przepis, bo bez jajek masa gorzej trzyma się w dłoni podczas formowania.







1 komentarz
moja smaki :)