Dziś na deser są mini arbuzy czyli galaretki zastygłe w jabłuszkach. Nie tylko łatwo się je przygotowuje, ale są przede wszystkim zdrowe i ładnie wyglądają na stole.
Spis treści:
- Galaretki jak arbuzy – składniki
- Galaretki jak arbuzy – przygotowanie krok po kroku
- Jakie jabłka wybrać na galaretki jak arbuzy?
- Dlaczego galaretka wylewa się z jabłek?
- Jak podawać mini arbuziki i jak długo się trzymają?
- Najczęściej zadawane pytania
- Jakie jabłka wybrać na galaretki jak arbuzy?
- Dlaczego galaretka wylewa się z jabłek?
- Jak podawać mini arbuziki i jak długo się trzymają?
Galaretki jak arbuzy – składniki
- 2 jabłka
- 1 galaretka o dowolnym smaku
- 3/4 szklanki gorącej wody
Galaretki jak arbuzy – przygotowanie krok po kroku
Jabłka umyć, wytrzeć i przekroić na pół. Z każdej połówki wydrążyć łyżeczką gniazdka nasiennie i trochę więcej, tak aby „skórka” była jak najcieńsza. Na tym etapie można nie wycinać ogonka i tej drugiej części z dołu. Tak otrzymamy 4 połówki jabłek
Galaretkę wsypać do gorącej wody i dokładnie rozpuścić. Ostudzoną galaretkę wlać w wgłębienia w jabłkach i wstawić do lodówki. Najważniejsza rzecz to to, aby jabłuszka stały równo, inaczej będzie się wylewała z nich galaretka.
Gdy wszystko ładnie stężeje, ostrym nożem kroimy każdą połówkę na 4 części (można usunąć ogonki). W ten sposób otrzymamy 16 mini galaretek.
Jeśli macie dzieci, to jestem pewna, że polubią „Mini arbuziki”.
Jakie jabłka wybrać na galaretki jak arbuzy?
Twarde i kwaskowe – to jedyne dwa kryteria, które mają tu znaczenie. Odmiany mączyste w rodzaju szampiona rozpadają się pod łyżeczką przy drążeniu i połówka traci sztywność, zanim jeszcze wleje się do niej galaretkę. Sięgam po ligola, szarą renetę albo zwykłą antonówkę.
Rozmiar dobieram do tego, co ma z tego wyjść. Jabłko wielkości pięści daje po przekrojeniu połówkę na cztery równe cząstki, czyli dokładnie taki kawałek, jaki dziecko utrzyma w ręce bez rozgniatania. Bardzo duże jabłka wyglądają efektownie, ale galaretki mieści się w nich tyle, że cząstka rozpada się przy krojeniu.
- Twardy miąższ – ligol, gala, szara reneta, antonówka. Pozwalają zostawić cienkie i równe ścianki.
- Regularny kształt – jabłko musi stać stabilnie na płaskiej części, inaczej galaretka spłynie na bok.
- Bez obić i plam – skórka gra tu rolę skórki arbuza i widać na niej każdą skazę.
Dlaczego galaretka wylewa się z jabłek?
Wylewa się z dwóch powodów i oba da się usunąć w minutę. Pierwszy to krzywe podłoże: połówka jabłka nigdy nie stoi idealnie równo, więc ustawiam ją w formie na muffiny albo w wytłaczance na jajka – wgłębienie trzyma jabłko w pionie, a galaretka rozkłada się równomiernie.
Drugi powód to zbyt gorąca masa. Wrzątek rozmiękcza miąższ i jabłko zaczyna puszczać sok, który rozwadnia galaretkę od środka. Studzę ją do temperatury pokojowej, aż zrobi się lekko gęstawa, i dopiero wtedy nalewam. Wchodzi wolniej, za to nie podmywa ścianek.
Ważna jest też proporcja z przepisu: trzy czwarte szklanki wody na całą galaretkę, czyli mniej więcej połowa tego, co producent podaje na opakowaniu. Tak skoncentrowany roztwór tężeje na tyle mocno, że cząstka daje się kroić nożem i nie rozpływa się na talerzu.
Jak podawać mini arbuziki i jak długo się trzymają?
Kroję je dopiero na talerzu, tuż przed podaniem. Przekrojony miąższ jabłka ciemnieje w ciągu kilkunastu minut i zamiast biało-czerwonego arbuza wychodzi coś rdzawego. Kiedy muszę pokroić wcześniej, skrapiam brzegi sokiem z cytryny – kwas spowalnia brązowienie na dobre dwie godziny.
Całe połówki, jeszcze nieprzekrojone, wytrzymują w lodówce dwa dni, przykryte folią, żeby galaretka nie obeschła i nie zrobiła się gumowata. Pokrojone cząstki podaję tego samego dnia, bo galaretka zaczyna wtedy odchodzić od miąższu.
- Na schłodzonym półmisku – zimny talerz opóźnia mięknięcie galaretki na stole.
- Ogonki – można je usunąć przy krojeniu albo zostawić, bo dopełniają efekt owocu.
- Bez zamrażania – po rozmrożeniu galaretka puszcza wodę, a jabłko robi się papkowate.
Najczęściej zadawane pytania
Ile galaretek wychodzi z dwóch jabłek?
Z dwóch jabłek wychodzą cztery połówki, a każdą kroi się na cztery cząstki – razem szesnaście mini galaretek. Przy jednej opakowanej galaretce i trzech czwartych szklanki wody starcza dokładnie na wypełnienie wszystkich czterech wgłębień, bez resztek do wylania.
Jaka galaretka najlepiej udaje arbuza?
Czerwona, czyli truskawkowa, malinowa albo wiśniowa – na tle jasnego miąższu i zielonej skórki daje najbliższe skojarzenie z arbuzem. Cytrynowa i agrestowa wyglądają ładnie, ale efektu arbuza już nie zbudują. Smak galaretki nie ma wpływu na tężenie, więc można wybierać wyłącznie kolorem.
Czy jabłka trzeba obierać ze skórki?
Nie, skórka jest tu potrzebna – to ona udaje skórkę arbuza i trzyma całą cząstkę w kupie po pokrojeniu. Obrane jabłko rozpada się pod nożem i ciemnieje dużo szybciej. Wystarczy owoce dokładnie umyć i wytrzeć do sucha przed drążeniem.
Ile czasu galaretka tężeje w jabłkach?
W lodówce trzy do czterech godzin, czyli dłużej niż ta sama galaretka w płaskiej miseczce. Warstwa w jabłku jest gruba i chłód dochodzi do środka wolniej. Najlepiej nastawić deser rano na popołudnie albo wieczorem na następny dzień i nie sprawdzać go co pół godziny.
Czym zastąpić galaretkę w proszku?
Sokiem owocowym z żelatyną – biorę łyżkę żelatyny, czyli około 10 g, na 200 ml soku, rozpuszczam ją w niewielkiej ilości ciepłego płynu i dolewam do reszty. Wersja z sokiem jest mniej słodka i ma naturalny kolor, ale tężeje nieco miękcej, więc cząstki kroję ostrożniej.
Jakie jabłka wybrać na galaretki jak arbuzy?
Twarde i kwaskowe – to jedyne dwa kryteria, które mają tu znaczenie. Odmiany mączyste w rodzaju szampiona rozpadają się pod łyżeczką przy drążeniu i połówka traci sztywność, zanim jeszcze wleje się do niej galaretkę. Sięgam po ligola, szarą renetę albo zwykłą antonówkę.
Rozmiar dobieram do tego, co ma z tego wyjść. Jabłko wielkości pięści daje po przekrojeniu połówkę na cztery równe cząstki, czyli dokładnie taki kawałek, jaki dziecko utrzyma w ręce bez rozgniatania. Bardzo duże jabłka wyglądają efektownie, ale galaretki mieści się w nich tyle, że cząstka rozpada się przy krojeniu.
- Twardy miąższ – ligol, gala, szara reneta, antonówka. Pozwalają zostawić cienkie i równe ścianki.
- Regularny kształt – jabłko musi stać stabilnie na płaskiej części, inaczej galaretka spłynie na bok.
- Bez obić i plam – skórka gra tu rolę skórki arbuza i widać na niej każdą skazę.
Odmian z czerwonawą skórką nie odrzucam, wręcz przeciwnie – przy czerwonej galaretce dają najbardziej arbuzowy efekt. Zielone jabłka pasują z kolei do galaretki cytrynowej i wtedy cząstka przypomina raczej melona miodowego niż arbuza.
Dlaczego galaretka wylewa się z jabłek?
Wylewa się z dwóch powodów i oba da się usunąć w minutę. Pierwszy to krzywe podłoże: połówka jabłka nigdy nie stoi idealnie równo, więc ustawiam ją w formie na muffiny albo w wytłaczance na jajka – wgłębienie trzyma jabłko w pionie, a galaretka rozkłada się równomiernie.
Drugi powód to zbyt gorąca masa. Wrzątek rozmiękcza miąższ i jabłko zaczyna puszczać sok, który rozwadnia galaretkę od środka. Studzę ją do temperatury pokojowej, aż zrobi się lekko gęstawa, i dopiero wtedy nalewam. Wchodzi wolniej, za to nie podmywa ścianek.
Ważna jest też proporcja z przepisu: trzy czwarte szklanki wody na całą galaretkę, czyli mniej więcej połowa tego, co producent podaje na opakowaniu. Tak skoncentrowany roztwór tężeje na tyle mocno, że cząstka daje się kroić nożem i nie rozpływa się na talerzu.
Przy nalewaniu pomaga jeszcze jeden drobiazg: galaretkę przelewam z garnka do dzbanka z dziobkiem albo nabieram łyżką wazową. Strumień prosto z garnka jest za szeroki, spływa po skórce i pod jabłkami robi się lepka kałuża, którą trzeba potem zbierać z całej blachy. Wgłębienie napełniam do dwóch trzecich wysokości, nie po sam brzeg – przy krojeniu nadmiar galaretki i tak wychodzi bokiem.
Jak podawać mini arbuziki i jak długo się trzymają?
Kroję je dopiero na talerzu, tuż przed podaniem. Przekrojony miąższ jabłka ciemnieje w ciągu kilkunastu minut i zamiast biało-czerwonego arbuza wychodzi coś rdzawego. Kiedy muszę pokroić wcześniej, skrapiam brzegi sokiem z cytryny – kwas spowalnia brązowienie na dobre dwie godziny.
Całe połówki, jeszcze nieprzekrojone, wytrzymują w lodówce dwa dni, przykryte folią, żeby galaretka nie obeschła i nie zrobiła się gumowata. Pokrojone cząstki podaję tego samego dnia, bo galaretka zaczyna wtedy odchodzić od miąższu.
- Na schłodzonym półmisku – zimny talerz opóźnia mięknięcie galaretki na stole.
- Ogonki – można je usunąć przy krojeniu albo zostawić, bo dopełniają efekt owocu.
- Bez zamrażania – po rozmrożeniu galaretka puszcza wodę, a jabłko robi się papkowate.










1 komentarz
Świetny pomysł! Na pewno pewnego dnia spróbuję :) Zapraszam na mój skromny blog Kuchnia na antypodach :)