Polski chłodnik z botwinką – przepis krok po kroku

chłodnik z botwinką

chłodnik z botwinką

Gdy żar leje się z nieba, nic dziwnego, że nie chce nam się gotować. No ale jeść coś trzeba. W takich sytuacjach polecam chłodnik z botwinką. Już sama nazwa „chłodnik” sugeruje nam idealną potrawę na upalne dni. Chłodniki są łatwe i błyskawiczne w przygotowaniu. Istnieje ich wiele wersji: z botwinką, pomidorami, jogurtem, wędliną, z pieczonym mięsem, a nawet wędzoną rybą. Mój dzisiejszy chłodnik pochodzi z mini książeczki „Kuchnia Polska na co dzień”. W maju, zanim przyjdą upały, podobną rolę gra u mnie zupa szczawiowa na bulionie warzywnym – też bez mięsa, tylko podawana na gorąco.

Polski chłodnik z botwinką – składniki

  • 500 ml kefiru
  • 500 ml jogurtu naturalnego
  • 1 pęczek botwinki
  • 2 świeże ogórki
  • 1 pęczek rzodkiewki
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1 pęczek kopru
  • 4 jajka ugotowane na twardo

Przepis krok po kroku na chłodnik z botwinką

Wszystkie warzywa dokładnie umyć. Botwinkę posiekać, a buraczki pokroić na zapałki lub plasterki i włożyć do garnka lub rondelka i zalać wodą, aby wszystkie części były zanurzone. Gotować aż buraczki będą miękkie. U mnie trwało to około 10 minut. Odcedzić i ostudzić na sicie. W tym czasie zająć się pozostałymi składnikami.

chłodnik z botwinką

Ogórki przekroić na ćwiartki, wyciąć gniazdka nasienne i pokroić w kostkę.

chłodnik z botwinką

Rzodkiewkę pokroić na półplasterki.

chłodnik z botwinką

Szczypiorek i koperek posiekać.

chłodnik z botwinką

Wszystkie składniki wrzucić do miski.

chłodnik z botwinką

Dodać botwinkę i zalać jogurtem oraz kefirem.

chłodnik z botwinką

Doprawić do smaku solą i pieprzem i wszystko dokładnie wymieszać.Wstawić na godzinę do lodówki. Podawać z ugotowanym jajkiem.

chłodnik z botwinką

I można jeść!

Smacznego :)

 

Czym różni się polski chłodnik od litewskiego?

Polski chłodnik stoi na botwince ugotowanej razem z młodymi buraczkami, litewski – na kiszonych burakach albo na barszczu, zwykle bez młodych liści. Druga różnica siedzi w nabiale: tutaj idzie pół na pół kefir i jogurt naturalny, w wersji litewskiej częściej sam kefir, przez co zupa wychodzi rzadsza i ostrzejsza.

Wspólne zostaje to, co decyduje o smaku: ogórek, rzodkiewka, koperek i jajko na twardo. Buraczki gotuję dosłownie 10 minut – tyle wystarczy, żeby pokrojone w zapałki dały się nadgryźć. Dłuższe gotowanie odbiera im chrupkość, a to ona odróżnia domowy chłodnik od tego z kartonu. Nazwy bywają zresztą mylące, bo w wielu domach litewski to po prostu ten różowy, a kolor w obu wersjach wychodzi taki sam.

Dlaczego chłodnik traci różowy kolor?

Za barwę odpowiada betanina, czerwony barwnik buraka, który rozpada się w wysokiej temperaturze i przy niskiej kwasowości. Dlatego botwinkę gotuję krótko i w małej ilości wody, a do wywaru wrzucam łyżkę soku z cytryny jeszcze przed zdjęciem garnka z ognia. Kwas stabilizuje barwnik i zupa zostaje malinowa zamiast burej.

Druga sprawa to nabiał. Kefir i jogurt dolewam do przestudzonych buraczków, nigdy do gorących – w cieple białko mleka się ścina i po zupie pływają kłaczki. Wywaru z gotowania botwinki nie wylewam, tylko wlewam go do miski, bo to w nim siedzi kolor i większość smaku. Wylanie tej wody to najczęstszy błąd, po którym chłodnik wychodzi blady i mdły.

Gdy kolor mimo wszystko jest za blady, ratuję go łyżką surowego buraka startego na drobnych oczkach i wyciśniętego przez gazę prosto do miski. Ten sok nie był podgrzewany, więc barwnik w nim jest nienaruszony, a łyżka na litr zupy nie zmienia smaku. Wlewam go na samym końcu, już po nabiale i po doprawieniu.

Jak długo chłodnik trzyma się w lodówce?

Dwa dni, pod warunkiem że jajko leży osobno. Pokrojone na twardo jajko w kwaśnej zupie szybko robi się gumowate, więc dodaję je dopiero na talerzu. Ogórek i rzodkiewka po dobie puszczają wodę i zupa rzednie – kiedy wiem, że część zostanie na jutro, kroję je do połowy porcji.

Chłodnika nie mrożę. Kefir po rozmrożeniu rozwarstwia się na serwatkę i zbite białko, a warzywa robią się szmaciane. Godzina w lodówce z przepisu to minimum: w tym czasie sól wyciąga soki z ogórka i rzodkiewki, smaki się łączą i zupa przestaje smakować osobno mlekiem i osobno warzywami.

Na obiad chłodnik potrzebuje dodatku, bo talerz to niewiele ponad 150 kcal:

  • Młode ziemniaki z koperkiem – podawane osobno i gorące, to najbardziej klasyczne połączenie.
  • Grzanki z czosnkiem – dla tych, którzy w upał nie chcą stać przy garnku z ziemniakami.
  • Wędzony pstrąg albo makrela – kilka kawałków na wierzch zamienia zupę w pełny posiłek.

Najczęściej zadawane pytania

Czy chłodnik można zrobić bez botwinki?

Można, tylko smak będzie inny. Poza sezonem biorę 3 ugotowane buraki, ścieram je na grubych oczkach i dodaję garść posiekanego szpinaku albo młodej rukoli zamiast liści botwiny. Brakuje wtedy lekkiej goryczki, którą dają łodygi, więc dokładam więcej koperku i soku z cytryny. Szczawiu w tej roli nie daję, bo jego kwas idzie w zupełnie inną stronę – ile szczawiu do zupy wchodzi na garnek, żeby nie ścinał języka, liczyłam osobno przy szczawiowej.

Ile porcji wychodzi z tego przepisu na chłodnik?

Z litra nabiału i pęczka botwinki wychodzą 4 solidne porcje obiadowe albo 6 mniejszych, podawanych w upał jako przystawka. Proporcje nabiału można przesunąć: gęstszy chłodnik to 700 ml kefiru z jogurtem na ten sam pęczek botwinki, rzadszy – półtora litra.

Czy do polskiego chłodnika dodaje się śmietanę?

W tym przepisie śmietany nie ma i nie jest potrzebna, bo kefir z jogurtem dają wystarczającą gęstość i przyjemny kwas. Kto lubi łagodniejszą zupę, może zamienić 200 ml jogurtu na śmietanę 18 procent, ale trzeba ją najpierw rozprowadzić kilkoma łyżkami zimnego kefiru, żeby się nie zwarzyła.

Czym doprawić chłodnik oprócz soli i pieprzu?

Do soli i pieprzu dokładam zawsze sok z cytryny, mniej więcej łyżkę na litr zupy. Sprawdzają się też roztarty ząbek czosnku, szczypta cukru wyciągająca słodycz buraczków i tarty chrzan dla ostrzejszej wersji. Doprawiam po schłodzeniu, bo zimna zupa smakuje słabiej niż ta w temperaturze pokojowej.

Czy botwinkę do chłodnika trzeba gotować?

Trzeba, i to razem z buraczkami, bo surowe łodygi są twarde i włókniste. Buraczki pokrojone w zapałki gotuję około 10 minut w niewielkiej ilości wody, a posiekane liście wrzucam na ostatnie 2 minuty, bo są dużo delikatniejsze. Wywar odcedzam, ale nie wylewam – wraca do zupy.

4.8/5 – (30 votes)
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

3 komentarzy

  1. Monika

    Ochhh, jak on zachęcająco wygląda. :)
    bardzo apetyczne zdjęcie!

    1. jakpomasle

      Pierwszy raz robiłam chłodnik, ale nie pierwszy raz miałam okazję zjeść. Najsmaczniejsze w tym wszystkim są buraczki. MMmmm…

  2. Kinga Kornacka

    Sama niedawno robiłam niemal identyczną zupę, choć akurat ogórki i rzodkiewki ścierałam na tarce ;)

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.