Spaghetti bolognese – prosty przepis w 30 minut

proste Spaghetti bolognese

Spaghetti bolognese to mój niezawodny ratunek w każdą zabieganą środę – gotowe w 30 minut, a smakuje tak, jakby sos dusił się godzinami. Ten przepis na spaghetti bolognese robię od lat i za każdym razem wychodzi obłędnie. Sekret tkwi w dobrej jakości pomidorach i łyżce oliwy z oliwek dodanej na końcu, która sprawia, że sos staje się aksamitny i delikatny.

Co zrobić, gdy po powrocie do domu zastajemy głodnego męża i trzeba szybko coś przygotować? Ja stawiam na spaghetti bolognese, bo w takich sytuacjach nie ma czasu na kombinowanie i trzeba szybko działać. Uprzedzam w tym miejscu wszystkich ortodoksyjnych fanów kuchni włoskiej, że jest to moja własna wersja spaghetti bolognese, a nie tradycyjny przepis.

Jeśli o mnie chodzi, to spaghetti mogę jeść codziennie. Jest bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu, a do tego smakuje obłędnie. Moja tajemnica na udane spaghetti to makaron z pszenicy durum ugotowany al-dente i dużo pomidorów. Razem z mężem kochamy jeść makarony. Poprawnie ugotowane są zdrowe, smaczne i nie wymagają wiele czasu. Z żalem przyznaję, że nie miałam jeszcze okazji jeść prawdziwej włoskiej pasty, a wszyscy wiemy, że Włosi są w tej kategorii mistrzami.

Osobiście nie lubię jeść makaronów, jeśli sama ich nie ugotuję, ponieważ niejednokrotnie w restauracji podano mi rozgotowany makaron. Chociaż określenie „kluchy” byłoby tutaj bardziej na miejscu. W Polsce w wielu domach wciąż tkwi błędne przekonanie, że makaron musi być rozgotowaną kluską, a właśnie w takiej postaci ten produkt jest źle trawiony i zwyczajnie niesmaczny.

Co do samych pomidorów, to są doskonałym źródłem likopenu, czyli naturalnego przeciwutleniacza. Dzięki niemu drogie panie (i panowie) starzejemy się wolniej, nie wspominając o antyrakowych właściwościach tego karotenoidu. Dlatego też warto jeść przetwory pomidorowe, nawet jeśli jest to tylko ketchup. Dodam jeszcze jako ciekawostkę, że produkty z pomidorów poddanych obróbce termicznej (np. zupa z pomidorów) zawierają więcej likopenu niż przed procesem cieplnym. Zatem, jedzmy pomidory.

Składniki spaghetti bolognese:

  • opakowania makaronu spaghetti
  • mięso mielone (na osobę około 100 g)
  • pomidory w puszcze (może być koncentrat pomidorowy)
  • cebula
  • papryka
  • ząbek czosnku
  • ziele angielskie, liść laurowy
  • oregano
  • oliwa z oliwek

Mój przepis na spaghetti bolognese – krok po kroku

Makaron gotujemy w osolonej wodzie al-dente, czyli 10 minut od momentu zagotowania. Mięso mielone smażymy na rozgrzanej patelni (bez oleju), dodajemy posiekaną cebulkę. Paprykę myjemy, kroimy i dodajemy do mięsa razem z pomidorami i przyprawami.

Tuż przy końcu dodaję też mój sekretny składnik, tj. łyżkę (góra dwie) oliwy z oliwek. Dzięki temu sos staje się niezwykle delikatny, wręcz aksamitny. Wpadł na to mój mąż, który kiedyś przygotowując swoje spaghetti eksperymentował z nowymi dodatkami.

Przyprawy ziołowe i czosnek dodaję na końcu po wyłączeniu płomienia, aby ich aromat był bardziej wyczuwalny, a potrawa była nimi nasycona.

spaghetti bolognese

Jeśli dodajemy do sosu koncentrat pomidorowy, należy dodać około pół szklanki wody. Aby zagęścić sos dodaję „Soser” od Winiary lub odrobinę mąki rozpuszczonej w wodzie.

Prosty przepis na spaghetti bolognese – co jest naprawdę potrzebne?

Siedem rzeczy: makaron z pszenicy durum, mielone mięso, pomidory, cebula, czosnek, zioła i oliwa z oliwek. Reszta to już moje dodatki, bez których danie nadal będzie dobre.

  • Makaron – spaghetti z pszenicy durum, gotowane al dente, 10 minut od zagotowania wody.
  • Mięso – około 100 g mielonego na osobę, podsmażone na suchej patelni, bez oleju.
  • Pomidory – z puszki albo koncentrat rozprowadzony w pół szklanki wody.
  • Cebula i czosnek – cebula smaży się razem z mięsem, czosnek wchodzi na samym końcu.
  • Zioła – oregano, liść laurowy, ziele angielskie, a do podania świeża bazylia.
  • Oliwa – łyżka, góra dwie, wmieszane po zgaszeniu palnika.

Papryka, parmezan i soczewica są u mnie w wersji rozbudowanej, ale w wersji na szybko spokojnie je pomijam. Nie brakuje ich, jeśli pomidory są dobre, a makaron nie jest rozgotowany.

Spaghetti polecam podawać z listkami świeżej bazylii, jeśli ktoś lubi można posypać startym parmezanem.

Warianty sosu bolognese – jak urozmaicić przepis

Bazowy przepis na spaghetti bolognese daje ogromne możliwości modyfikacji. Kiedy chcę bardziej sycącego dania, dodaję do sosu czerwoną soczewicę – gotuje się razem z mięsem i całkowicie znika w sosie, dodając białka i błonnika. To świetny sposób na przemycenie zdrowszych składników bez zmiany smaku potrawy.

Dla miłośników bardziej wyrazistych smaków polecam dodanie łyżeczki wędzonej papryki lub odrobiny chili. Z kolei do wersji bardziej śródziemnomorskiej świetnie pasują czarne oliwki i kapary dodane na końcu gotowania. Jeśli nie mam mięsa mielonego, przygotowuję sos bolognese z soczewicą – wersję wegańską, która jest zaskakująco smaczna.

Alternatywnie, zamiast spaghetti możesz użyć makaronu penne, tagliatelle lub nawet rigatoni – każdy z nich inaczej łączy się z sosem i tworzy inne wrażenie smakowe. Jeśli szukasz inspiracji na inne dania makaronowe, zajrzyj do przepisu na wegański makaron w kremowym sosie z karmelizowanymi pomidorami lub na klasyczną zapiekankę makaronową pod beszamelem.

Jaki makaron do sosu bolognese?

Najlepiej taki z pszenicy durum, bo trzyma kształt i daje się ugotować al dente – i to ma większe znaczenie niż kształt na opakowaniu. Makaron z mąki miękkiej rozkleja się nawet przy pilnowaniu minutnika i cała robota włożona w sos idzie na marne.

Klasyczne spaghetti to długie nitki, na których gęsty sos mięsny lubi się ześlizgiwać – dlatego dolewam do sosu chochlę wody z gotowania makaronu. Skrobia z tej wody spina jedno z drugim i sos zostaje tam, gdzie ma być.

Kto woli, żeby sos siedział w makaronie, ten sięga po tagliatelle, penne albo rigatoni. Szeroka wstążka tagliatelle ma dużą powierzchnię, a rurki penne i rigatoni po prostu nabierają sos do środka. Danie zmienia wtedy charakter, choć przepis na sos zostaje ten sam.

Jak przechowywać i odgrzewać spaghetti bolognese

Sos bolognese smakuje jeszcze lepiej następnego dnia – aromaty mają czas się przegryźć i sos nabiera głębi. Przygotowuję zazwyczaj podwójną porcję sosu i część zamrażam na gorszy dzień. Makaron gotuję zawsze świeży – odgrzewany traci swoją strukturę i staje się rozklejony.

Do przechowywania sosu używam szklanych pojemników z uszczelką – w lodówce wytrzymuje 3 dni, a w zamrażarce do 3 miesięcy. Zamrożony sos rozmrażam przez noc w lodówce, a rano podgrzewam na małym ogniu, dodając odrobinę wody lub bulionu, żeby nie przypalić.

Gotowy sos nadaje się też świetnie jako baza do makaronu zapiekanego – wystarczy przełożyć go warstwami z makaronem, polać beszamelem i zapiec pod żółtym serem. Jeśli lubisz eksperymentować z makaronami, sprawdź też przepis na spaghetti z rukolą i kozim serem – to świetna alternatywa na kolację.

Spagetti czy spaghetti – jak się to pisze?

Poprawnie jest spaghetti, przez „gh”, bo to słowo włoskie i litera „h” utrzymuje w nim twarde „g”. Zapis spagetti jest zapisem ze słuchu i widuję go równie często, co ten prawidłowy – w wyszukiwarce, w zeszytach z przepisami i na kartkach przyklejonych do lodówki.

Na talerzu nie zmienia to nic. Spagetti bolognese, spaghetti bolognese i makaron bolognese to jedna i ta sama potrawa: długi makaron z sosem z mielonego mięsa i pomidorów.

Sama nazwa sosu pochodzi od Bolonii, gdzie nazywa się go ragù alla bolognese. Włosi podają go raczej z tagliatelle niż ze spaghetti i pewnie mieliby mi za złe paprykę w sosie – dlatego od początku uprzedzam, że to moja wersja, a nie receptura z podręcznika kuchni włoskiej.

Porady i wskazówki do perfekcyjnego spaghetti bolognese

Po latach gotowania tego dania mam kilka trików, które naprawdę robią różnicę. Po pierwsze – woda do gotowania makaronu musi być intensywnie osolona, tak słona jak woda morska. Makaron wchłania sól podczas gotowania i dopiero wtedy naprawdę smakuje.

Po drugie, nie odcedzaj makaronu do suchości – zostaw trochę wody z gotowania i dolej ją do sosu. Skrobia zawarta w tej wodzie pomaga sosowi przykleić się do makaronu i tworzy emulsję, dzięki której całość pięknie się łączy. To włoska sztuczka, której nauczyłam się z filmów kulinarnych.

Po trzecie, zawsze dodaję świeżą bazylię dopiero po wyłączeniu ognia – wtedy zachowuje kolor i aromat. Jeśli dodasz ją wcześniej, ściemnieje i straci intensywność zapachu. Parmezan ścieram świeży, nigdy nie używam gotowych wiórków – różnica w smaku jest ogromna.

Szukasz więcej pomysłów na szybki obiad? Zobacz przepis na błyskawiczny sos serowy z makaronem i boczkiem lub sprawdź, co podać na szybki obiad w artykule o jedzeniu, które zawsze się sprawdza.

Dlaczego to spaghetti bolognese smakuje, choć stoi na stole po 30 minutach?

Bo smak buduje tu kilka drobiazgów, a nie długie duszenie. Sos, który dusi się godzinę, wygrywa głębią, ale w środku tygodnia nikt na niego nie czeka – i okazuje się, że nie musi.

Cztery rzeczy, które robią tę różnicę u mnie:

  • Mięso na suchej patelni – bez oleju, aż się zetnie i zacznie rumienić. To z tego przysmażenia bierze się smak, którego nie da żadna przyprawa.
  • Dużo pomidorów – sos ma być pomidorowy, nie mięsny z odrobiną koloru. Przy koncentracie dolewam pół szklanki wody.
  • Zioła i czosnek po zgaszeniu ognia – gorący sos wyciąga z nich aromat, ale go nie wygotowuje. Czosnek zostaje wyrazisty, oregano nie gorzknieje.
  • Oliwa na koniec – łyżka wmieszana w gotowy sos wygładza go i robi aksamitnym. To pomysł mojego męża i chyba najlepszy, jaki wniósł do tej kuchni.

I rzecz, o której się zapomina: nazajutrz ten sos jest lepszy niż w dniu gotowania. Dlatego robię od razu podwójną porcję, a makaron gotuję świeży za każdym razem.

Najczęściej zadawane pytania

Co dodać do sosu spaghetti, żeby był gęsty?

Najszybciej zagęszczam sos łyżką mąki rozmieszaną w zimnej wodzie albo gotową zaprawą typu Soser – wystarczy chwila gotowania i sos przestaje spływać z makaronu. Druga opcja to garść czerwonej soczewicy wrzucona razem z mięsem: rozgotuje się, zniknie w sosie i zwiąże go bez mąki.

Co dodać do spaghetti, żeby było smaczne?

U mnie różnicę robią trzy rzeczy: łyżka oliwy z oliwek wmieszana na samym końcu, czosnek i zioła dorzucone już po zgaszeniu palnika oraz chochla wody z gotowania makaronu. Oliwa wygładza sos, surowy czosnek zachowuje ostry aromat, a skrobia z wody spina sos z makaronem.

Jak zrobić spaghetti z passaty z mięsem mielonym?

Passata zastępuje pomidory z puszki jeden do jednego. Mięso podsmażam bez tłuszczu z cebulą, zalewam passatą i duszę bez przykrycia kilka minut dłużej niż przy pomidorach z puszki, bo passata jest rzadsza i musi odparować. Wody nie dolewam – ta jest potrzebna tylko przy koncentracie.

Jak zrobić spaghetti z mięsem mielonym i gotowym sosem?

Gotowy sos ze słoika traktuję jak bazę, nie jak całe danie. Podsmażam mięso mielone z cebulą i papryką, dopiero potem wlewam sos i grzeję wszystko kilka minut. Na koniec dorzucam oregano, przeciśnięty czosnek i łyżkę oliwy, bo bez tego słoikowy sos smakuje płasko.

Jak zrobić idealne spaghetti bolognese?

Makaron z pszenicy durum gotuję dokładnie 10 minut od zawrzenia, w mocno osolonej wodzie, i ani chwili dłużej – rozgotowany psuje całe danie. W sosie liczę co najmniej 100 g mięsa na osobę i nie żałuję pomidorów, a zioła z czosnkiem wchodzą dopiero po zgaszeniu ognia.

4.8/5 – (49 votes)
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

20 komentarzy

  1. aga

    przepis powinien zawierac seler naciowy

  2. Milkaaaa

    Prawdziwe spaghetti ciężko zrobić, a jeszcze trudniej dostać w jakiejkolwiek restauracji czy pizzerii. Ja mieszkam w Poznaniu i długo szukałam miejsca, gdzie można zjeść prawdziwie włoski makaron, dopóki nie trafiłam na Pizzerię Frontiera przy ul. Szewskiej. Okazało się, że w polskich warunkach można zrobić naprawdę wyśmienitą pastę.

    1. jakpomasle

      Zgadzam się w 100% i zazdroszczę możliwości kulinarnych Poznania!
      Ja najczęściej trafiam na rozgotowany makaron, nie wspominając o prawdziwym sosie bolognese.

    2. aga

      tu brak mi selera naciowego

  3. marta

    Tak sobie czytam te komentarze i aż słów mi brakuję ! Ludzie czepiacie się tego pomysłu, ale jak ktoś uważnie przeczytał ( w co wątpię) Blogerka podkreśliła, że to jest jej wersja spaghetti !!! Jak ktoś potrafi lepiej , to proszę nie odwiedzać takich stron w poszukiwaniu przepisu na oryginalne danie, to jest czyjaś wersja …. Gotowanie to wciąż nowe odkrywanie i dzielenie się tym na np. blogach takich jak ten, co to komu przeszkadza?! Wszyscy tu niby znaja się na prawdziwym spaghetti to po kiego grzyba szukają przepisów? Pozdrawiam

  4. jasiek

    ja wypróbowałem ten przepis i muszę przyznać, że smakuje naprawdę dobrze :) Polecam:) w ogóle świetny blog :)

  5. szalona

    ochyda tak złego i nie smacznego dania niejadłam szkoda!!!!!!!!!!

  6. Alejandro Marcos

    Spaghetti może nie tradycyjne włoskie, ale na pewno bardzo dobrze wypozycjonowane w google ;)

    1. Jacek Andrzejewski

      Niestety nie jest tak dobrze wypozycjonowanie, jakbyśmy tego chcieli :) Prawdę mówiąc, to nie widzę nigdzie tego przepisu na liście wyników Googla. A szkoda.

  7. sterylnie

    Witam, blog bardzo przyjemny, ale, niestety, zgodzę się z przedmówcami, nijak tego nie można nazwać tradycyjnym (!) spaghetti bolognese, a użycie sosera, bądź kostek rosołowych – po prostu budzi grozę… Z całym szacunkiem.

  8. sterylnie

    Witam, blog bardzo przyjemny, ale, niestety, zgodzę się z przedmówcami, nijak tego nie można nazwać tradycyjnym (!) spaghetti bolognese, a użycie sosera, bądź kostek rosołowych – po prostu budzi grozę… Z całym szacunkiem.

  9. Mariusz Sniegocki

    przykro mi ale to nie ma prawa dobrze smkować ,mięso musi być gotowane minimum 3-4 godz inaczej jest twarde i nie smaczne.

    1. jakpomasle

       masz rację

  10. Qq

    Ładnie wygląda ale nie ma nic prawie napisanego o przygotowaniu, najpierw smażyć koncentrat czy paprykę ?
    Trochę to nie przepis  tylko jakaś opowieść.

    1. jakpomasle

      Koncentrat dodaję w połowie smażenia czyli około 10 minut przed końcem. Co do papryki to czasem daję ją przed koncentratem, ale wolę po, bo wtedy ma ona bardziej wyrazisty smak.
      Co do formy przepisu, to dodałam go w maju czyli kilka miesięcy temu. Od tego czasu napisałam dużo więcej postów i wciąż się doskonale w tym co robię.

  11. Catertina44

    po pierwsze: gdzie prawdziwe pomidory? do prawdziwego sosu bolognese dodaje się PRAWDZIWE pomidory plus sos pomidorowy domowej roboty

    po drugie: w prawdziwym spaghetti bolognese na pewno nie znajdzie się papryki, za to jest marchewka

    po trzecie: gdzie świeża bazylia????

    po czwarte: dodanie sosera to zbrodnia, każdy włoch by się za głowę złapał

    po piąte: mięso i warzywa smażymy na oliwie

    poza tym polecam WŁOSKIE makarony, bo lubelli niestety do nich daleko.

    Podsumowując, nie kwestionuję, że Twoja potrawa może smakować, ale NA PEWNO nie jest to spaghetti bolognese :).

    1. Jak Po Maśle

      Caterina44 – zgadzam się, że do prawdziwego spaghetti bolognese trzeba dodać prawdziwe pomidory, świeżą bazylię i marchewkę zamiast papryki. Powyższy przepis to po prostu moja wersja spaghetti bolognese, dla tych którzy chcą zjeść smaczne danie, które można szybko przygotować (a nie gotując przez godzinę jak oryginał) i w miarę tanio. 

      Włoskie makarony rzeczywiście są bezkonkurencyjne, ale Lubella stanowi dobry zamiennik za rozsądną cenę i jest dostępna w każdym sklepie.

      Pozdrawiam
      Paula

  12. Karol z Poznania

    Jeśli ktoś sądzi że według tego przepisu wyjdzie mu dobre danie to się grubo zdziwi. Nie polecam przepis beznadzieja. Pozostał niesmak!!!

    1. Jak Po Maśle

      O, to ja jestem grubo zdziwiona! Moje spaghetti robię od blisko 8 lat. Nie znam osoby która by się nie zachwyciła tym daniem.
      A Karolu tobie dziękuję za dodanie komentarza i odwiedzenie mojego bloga. Myślę, że jesteś osobą nie rzucającą słów na wiatr i obowiązkowo podasz mi przepis na lepsze spaghetti. Czekam.

      1. magda

         ja robię z koncentratem, i dodaję odrobinę ketchupu. Jest gęste, dlatego dodaję wodę z kostką wołową. rewelka. i tez daje makaron lubella i paprykę. a i dodaję marchewkę. czyli przepisy mamy zblizone

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.