Zielone ziemniaki – solanina i realne ryzyko

Kiełkujące ziemniaki ułożone ciasno w skrzynce

Zielona plama pod skórką ziemniaka nie jest samą trucizną – to chlorofil, który powstaje pod wpływem światła i sam w sobie jest niegroźny. Problem polega na tym, że powstaje równolegle z czymś innym: solaniną, glikoalkaloidem, który roślina wytwarza w obronie przed szkodnikami.

Chlorofil jest więc wskaźnikiem, nie zagrożeniem. Widoczna zieleń oznacza, że bulwa leżała w świetle na tyle długo, żeby uruchomić oba procesy naraz, a stężenie solaniny w tym miejscu jest kilkukrotnie wyższe niż w zdrowym miąższu.

Ile solaniny jest groźne

WartośćIle to
Zawartość w zdrowym ziemniaku20-100 mg/kg
Limit uznawany za bezpiecznydo 200 mg/kg
Zielona skórka i okolice kiełków250-1000 mg/kg
Dawka dająca objawy u dorosłegook. 2 mg na kg masy ciała
Dawka niebezpieczna3-6 mg na kg masy ciała

Dla osoby ważącej 70 kg pierwsze objawy pojawiają się po przyjęciu około 140 mg solaniny. Ze zdrowych ziemniaków to ilość praktycznie nieosiągalna – trzeba by zjeść ich kilka kilogramów za jednym razem.

Z ziemniaków mocno zzieleniałych, jedzonych ze skórką, sytuacja wygląda inaczej: przy stężeniu 1000 mg/kg wystarczy 140 gramów, czyli jeden średni ziemniak.

Stąd praktyczny wniosek: ryzyko nie leży w samym ziemniaku, tylko w tym, ile zielonych fragmentów zostawimy na talerzu.

Gdzie gromadzi się solanina

Rozkład w bulwie jest wyraźnie nierównomierny i to dobra wiadomość.

Skórka i 3 mm pod nią – tu jest 30-80% całej solaniny w bulwie.

Oczka i kiełki – najwyższe stężenie w całej roślinie, wielokrotnie wyższe niż w skórce.

Zielone fragmenty miąższu – podwyższone, proporcjonalnie do intensywności barwy.

Środek zdrowej bulwy – stężenie minimalne.

Praktyczne przełożenie: obranie ziemniaka grubo, wykrojenie oczek i usunięcie wszystkich zielonych partii usuwa większość związku. Bulwa z pojedynczą zieloną plamką po takim zabiegu nadaje się do zjedzenia.

Bulwa zielona na przekroju w połowie objętości albo gorzka w smaku – nie. Gorycz to najlepszy wskaźnik, jaki mamy w kuchni, bo solanina jest wyczuwalnie gorzka już przy stężeniach poniżej progu objawów.

Czy gotowanie pomaga

Krótka odpowiedź: nie w stopniu, na który można liczyć.

Solanina jest termostabilna – rozkłada się dopiero powyżej 240 stopni, czyli w temperaturze wyższej niż osiąga wnętrze gotowanego czy pieczonego ziemniaka. Gotowanie w wodzie usuwa niewielką część związku do wywaru, smażenie w głębokim tłuszczu nieco więcej, ale żadna z tych metod nie czyni zielonego ziemniaka bezpiecznym.

To ten sam mechanizm co przy mykotoksynach z pleśni, o których piszę przy pleśni na jedzeniu – obróbka termiczna nie naprawia problemu, który powstał wcześniej.

Jedynym skutecznym narzędziem pozostaje nóż: grube obranie i wykrojenie zmienionych fragmentów.

Objawy zatrucia solaniną

Rzadkie, ale opisywane i warto je znać.

Pierwsze dolegliwości pojawiają się zwykle po 8-12 godzinach od spożycia:

  • gorzki, drapiący smak i pieczenie w gardle zaraz po zjedzeniu
  • nudności, wymioty, ból brzucha, biegunka
  • ból głowy, zawroty, uczucie osłabienia
  • w cięższych przypadkach zaburzenia widzenia i przyspieszone tętno

Postępowanie: dużo płynów, obserwacja, kontakt z lekarzem przy nasilonych objawach albo gdy dotyczą dziecka. Zatrucia wymagające hospitalizacji zdarzają się przy zjedzeniu dużej ilości ziemniaków ze skórką, mocno zzieleniałych lub kiełkujących.

Grupy najbardziej narażone: małe dzieci ze względu na niską masę ciała, kobiety w ciąży i osoby z chorobami przewodu pokarmowego.

Jak przechowywać, żeby nie zielenieć

Cała profilaktyka sprowadza się do trzech warunków, z których najważniejszy jest pierwszy.

Ciemno. Światło jest bezpośrednim wyzwalaczem obu procesów – zielenienia i produkcji solaniny. Sprawdza się karton, płócienny worek albo skrzynka przykryta ściereczką. Foliowa torba nie chroni przed światłem, a dodatkowo zbiera wilgoć.

Chłodno, ale nie za zimno. Optymalnie 4-8 stopni. Poniżej 4 stopni skrobia zaczyna zamieniać się w cukry, przez co ziemniaki robią się słodkawe i mocniej brązowieją przy smażeniu – to jeden z powodów, dla których nie trzyma się ich w lodówce.

Przewiewnie i sucho. Zamknięty worek foliowy to prosta droga do gnicia.

Czego unikać dodatkowo:

Sąsiedztwa jabłek i cebuli. Jabłka wydzielają etylen, który przyspiesza kiełkowanie ziemniaków. Cebula z kolei chłonie od nich wilgoć i szybciej pleśnieje.

Mycia przed przechowywaniem. Wilgoć zostaje w mikrouszkodzeniach skórki i sprzyja gniciu. Ziemniaki myje się bezpośrednio przed użyciem.

W takich warunkach ziemniaki wytrzymują 2-3 miesiące bez wyraźnych zmian.

Kiełkujące ziemniaki – osobna sprawa

Kiełki są sygnałem innego procesu niż zielenienie, choć konsekwencje mikrobiologiczne bywają podobne.

Bulwa kiełkuje, gdy skończy się jej okres spoczynku – to naturalny etap, przyspieszany przez ciepło i etylen. W samych kiełkach stężenie glikoalkaloidów jest najwyższe w całej roślinie.

Kiedy ziemniak z kiełkami nadaje się do zjedzenia:

Krótkie kiełki, do 1 cm, bulwa jędrna – wyłam kiełki, wykrój oczka z zapasem, obierz grubo. Nadaje się.

Kiełki długie, bulwa pomarszczona i miękka – do kosza. Ziemniak oddał kiełkom wodę i skrobię, więc i tak nie ma z niego pożytku kulinarnego.

Kiełki plus zielona skórka – do kosza, dwa sygnały naraz.

Kiełkowanie samo w sobie nie oznacza jeszcze zatrucia. Oznacza, że bulwa przeszła w kolejną fazę życia i trzeba ją dokładniej obejrzeć.

Jakie ziemniaki kupować

Kilka rzeczy widać już na stoisku.

Sprawdź, jak leżą. Ziemniaki na jasno oświetlonej ekspozycji, zwłaszcza pod lampami, zielenieją w sklepie. Bulwy z zaciemnionej skrzynki są bezpieczniejszym wyborem.

Weź je do ręki. Mają być twarde, bez miękkich miejsc i wilgotnych plam.

Obejrzyj skórkę. Zielonkawy odcień, nawet delikatny, oznacza rozpoczęty proces, który będzie postępował w domu.

Zwróć uwagę na opakowanie. Ziemniaki w przezroczystej folii są wystawione na światło z każdej strony. Papierowa torba albo siatka w ciemnym kolorze chroni znacznie lepiej.

Kupuj mniejsze partie. Dwa kilogramy zjedzone w tydzień to mniejsze ryzyko niż worek dziesięciokilogramowy stojący dwa miesiące w ciepłej kuchni.

Odmiany różnią się skłonnością do zielenienia, ale w sklepie rzadko mamy tę informację. Wartości odżywcze i indeks glikemiczny poszczególnych rodzajów rozpisałam przy indeksie glikemicznym kasz i ziemniaków.

Inne warzywa psiankowate

Ziemniak nie jest jedyną rośliną wytwarzającą glikoalkaloidy.

Pomidory zielone zawierają tomatynę, związek pokrewny solaninie. W małych ilościach jest nieszkodliwy – stąd tradycyjne przetwory z zielonych pomidorów – ale kilogram zjedzony na surowo już nie.

Bakłażan zawiera niewielkie ilości solaniny, głównie w owocach niedojrzałych. Dojrzały, gotowany bakłażan nie stanowi problemu.

Papryka i tytoń należą do tej samej rodziny, ale w papryce jadalnej zawartość glikoalkaloidów jest śladowa.

Które warzywa nadają się do jedzenia na surowo, a które wymagają obróbki, zestawiłam przy warzywach na surowo. Ziemniak jest w tym zestawieniu najbardziej jednoznaczny: surowy nie nadaje się do jedzenia niezależnie od koloru, bo jego skrobia jest w tej postaci niestrawna.

Akryloamid – drugi powód, żeby patrzeć na kolor

Przy ziemniakach obok solaniny pojawia się jeszcze jedna substancja, o innym mechanizmie powstawania.

Akryloamid tworzy się podczas obróbki w wysokiej temperaturze, powyżej 120 stopni, w reakcji cukrów prostych z asparaginą – aminokwasem obecnym w ziemniaku. Im więcej cukrów w bulwie, tym więcej akryloamidu w gotowej potrawie. Związek jest klasyfikowany jako prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi.

Ilość cukrów rośnie w dwóch sytuacjach: gdy ziemniaki były przechowywane w temperaturze poniżej 4 stopni oraz gdy zaczynają kiełkować.

Trzy zabiegi ograniczające:

Nie przechowuj ziemniaków w lodówce. To najprostszy z nich i najczęściej łamany.

Mocz pokrojone ziemniaki przez 30 minut w zimnej wodzie przed smażeniem – wypłukuje część cukrów z powierzchni.

Smaż do złotego, nie do brązowego. Zalecenie unijnych wytycznych brzmi dosłownie: „złocisty zamiast brązowego”. Ciemna frytka zawiera kilkukrotnie więcej akryloamidu niż jasna.

Ten sam mechanizm dotyczy pieczywa, kawy i płatków śniadaniowych – wszędzie tam, gdzie w wysokiej temperaturze spotykają się cukry i aminokwasy.

FAQ

Czy można jeść zielone ziemniaki?

Po grubym obraniu i wykrojeniu wszystkich zielonych fragmentów – tak, jeśli zmiana obejmowała tylko skórkę i cienką warstwę pod nią. Ziemniaki zielone w głębi miąższu albo gorzkie w smaku wyrzuca się w całości.

Czy gotowanie niszczy solaninę?

Nie w stopniu, na którym można polegać. Solanina rozkłada się dopiero powyżej 240 stopni, czyli w temperaturze wyższej niż osiąga wnętrze gotowanego ziemniaka. Jedyną skuteczną metodą jest usunięcie zmienionych części.

Czy można jeść kiełkujące ziemniaki?

Jeśli kiełki są krótkie, a bulwa jędrna – tak, po wyłamaniu kiełków, wykrojeniu oczek i grubym obraniu. Ziemniaki pomarszczone, miękkie albo z długimi kiełkami idą do kosza.

Jakie są objawy zatrucia solaniną?

Gorzki smak i pieczenie w gardle podczas jedzenia, a po 8-12 godzinach nudności, wymioty, ból brzucha, biegunka, ból i zawroty głowy. Przy nasilonych objawach albo gdy dotyczą dziecka – kontakt z lekarzem.

Dlaczego ziemniaki zielenieją?

Pod wpływem światła bulwa wytwarza chlorofil, a równolegle zwiększa produkcję solaniny. Zielony kolor jest więc wskaźnikiem, nie samą trucizną – ale sygnalizuje, że stężenie glikoalkaloidów w tym miejscu wzrosło.

Jak przechowywać ziemniaki?

W ciemnym, przewiewnym miejscu, w temperaturze 4-8 stopni, w kartonie albo płóciennym worku. Nie w lodówce, nie w foliowej torbie i nie obok jabłek, które przyspieszają kiełkowanie.

Co zapamiętać

  • Zielony kolor to chlorofil, sam w sobie niegroźny, ale towarzyszy mu podwyższone stężenie solaniny.
  • 30-80% solaniny znajduje się w skórce i warstwie 3 mm pod nią, najwięcej w kiełkach i oczkach.
  • Gotowanie i smażenie nie rozkładają solaniny – działa tylko grube obranie i wykrojenie zmian.
  • Gorzki smak jest wiarygodnym sygnałem ostrzegawczym; taki ziemniak idzie do kosza.
  • Objawy zatrucia zaczynają się przy około 2 mg solaniny na kilogram masy ciała.
  • Ciemno, chłodno i przewiewnie to trzy warunki przechowywania, z których najważniejszy jest brak światła.
Oceń przepis / post
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.