Lizaki lodowe na patyku – domowe lody z brzoskwiń

domowe lody na patyku

Od dawna planowałam kupić foremki do wykonywania domowych lizaków lodowych. Jak tylko pojawiły się w Rossmannie bez wahania je kupiłam (7 zł / 12 szt). Na pierwszy ogień postanowiłam przygotować brzoskwiniowe kremowe lody. Z podanych składników powstaje 12 pysznych lizaków lodowych. Domowe lody to przede wszystkim zdrowa przekąska dla dzieci, a dla dorosłych sposób na upały. A propos upałów, wczoraj u mnie o 14.00 w cieniu było 32 st.C.

Domowe Lizaki Lodowe czyli Lody na Patyku – składniki

  • pół puszka brzoskwiń w puszcze (plus sok)
  • serek homogenizowany (naturalny lub waniliowy)
  • 2 łyżki cukru pudru
  • pół szklanki wody
  • pół cytryny – sok+ skórka


Zetrzeć skórkę z cytryny, sok wycisnąć i zmiksować w blenderze z pozostałymi składnikami na gładką masę. Wylać do przygotowanych wcześniej foremek. Czas zamrażania minimum 4 godziny.

domowe lody na patyku

Po wyjęciu z zamrażarki, po zewnętrznej stronie foremki, polać letnia wodą.

domowe lody na patyku

Jak zrobić lizaki lodowe bez foremek?

Foremki z drogerii kosztują tyle, co dwie kawy, ale przez pierwsze lata radziłam sobie bez nich i nadal wracam do tych sposobów, kiedy robię większą partię:

  • Kubeczki po jogurcie – napełniam do trzech czwartych wysokości, przykrywam kawałkiem folii aluminiowej i przebijam ją patyczkiem na wylot. Folia trzyma patyczek pionowo, dopóki masa nie stężeje.
  • Silikonowa forma na muffinki – wychodzą krępe, okrągłe lody dla najmłodszych, które mieszczą się w całości w dłoni. Patyczek wbijam po godzinie, gdy masa jest już półpłynna.
  • Kieliszki do jajek albo małe szklanki – dobre na jedną, dwie sztuki. Ze szkła wyjmuje się je najtrudniej, więc obniżam poziom masy i zostawiam zapas na rozprężenie.
  • Woreczki strunowe – masę wlewam do rogu woreczka, zawiązuję i mrożę na płasko. Wychodzą lody w kształcie rurki, które wypycha się od dołu, całkiem bez patyczka.

Plastikowe patyczki do lodów mają zaokrąglone końce i nie wbijają się w podniebienie, więc dla dzieci wybieram raczej je niż drewniane szpatułki.

Dlaczego domowe lody na patyku są twarde jak kamień?

Bo w masie jest za dużo wody, a za mało tego, co przeszkadza jej zamarzać. Woda z owoców i z tej pół szklanki dolanej do blendera tworzy w zamrażarce duże kryształy lodu i lizak robi się zbity, a przy gryzieniu odłupuje się płatami. Cukier i tłuszcz działają dokładnie odwrotnie: obniżają temperaturę zamarzania masy, przez co lód tworzy się drobniejszy, a lizak daje się ugryźć prosto z zamrażarki.

Dlatego serek homogenizowany w tym przepisie nie jest dodatkiem dla smaku, tylko podstawą struktury – to on wnosi tłuszcz i białko. Jeśli lody i tak wychodzą zbyt twarde, mam trzy sposoby:

  • Łyżka miodu albo syropu z agawy zamiast części cukru pudru – cukry proste wiążą wodę skuteczniej niż zwykły cukier.
  • Pół dojrzałego banana zmiksowanego z resztą składników – daje kremowość bez dokładania nabiału.
  • Pięć minut w temperaturze pokojowej przed jedzeniem – najprostsze rozwiązanie ze wszystkich i wystarcza w większości przypadków.

Jakie owoce sprawdzą się w lizakach lodowych?

Brzoskwinie z puszki wybrałam nie bez powodu – są miękkie, słodkie i miksują się na gładko, a syrop z puszki zastępuje część cukru. Ze świeżymi owocami zasada jest prosta: im bardziej wodnisty owoc, tym twardszy wyjdzie lizak i tym więcej serka trzeba dołożyć.

  • Truskawki i maliny – najładniejszy kolor ze wszystkich. Maliny przecieram przez sitko, bo pestki między zębami psują całą przyjemność.
  • Mango i banan – najbardziej kremowe ze świeżych owoców, praktycznie nie wymagają dosładzania.
  • Arbuz – w składzie ma niemal samą wodę, więc miksuję go z jogurtem greckim, nie z samym sokiem.
  • Owoce mrożone – działają tak samo dobrze jak świeże, tylko trzeba je najpierw rozmrozić i odlać wodę, która puściła.

Kwaśnych owoców takich jak porzeczka czy agrest używam wyłącznie w połączeniu ze słodkim składnikiem. Zimno przytępia odczuwanie słodyczy, więc masa, która w blenderze smakowała w sam raz, po zamrożeniu wydaje się wyraźnie mniej słodka.

Jak zrobić lizaki lodowe w dwóch kolorach?

Dzieci robią większe oczy na dwukolorowy lizak niż na najlepiej dobrany smak, a roboty jest przy tym niewiele. Przygotowuję dwie masy o różnych barwach – na przykład brzoskwiniową z tego przepisu i drugą z truskawek zmiksowanych z serkiem. Pierwszą wlewam do połowy foremki i wstawiam do zamrażarki na 40 minut, żeby wierzch zdążył stężeć, ale nie zamarzł na kość. Dopiero wtedy dolewam drugą i wbijam patyczek.

Warstwy muszą mieć podobną gęstość, inaczej cięższa przebije się przez lżejszą i zamiast paska wyjdzie marmurek. Jeśli chcę uzyskać ostrą granicę między kolorami, trzymam foremki w zamrażarce pod kątem, opierając je o brzeg pudełka – lód zastyga wtedy ukośnie i lizak wygląda jak z cukierni.

Najczęściej zadawane pytania

Ile mrozić lizaki lodowe?

Minimum cztery godziny, ale najlepiej wychodzą, gdy zostawię je na całą noc. Krótsze mrożenie kończy się tym, że środek jest jeszcze płynny i przy wyciąganiu patyczek zostaje mi w ręce, a lód w foremce.

Jak wyjąć lody z foremki, żeby się nie połamały?

Polewam foremkę z zewnątrz letnią wodą przez 10-15 sekund i pociągam za patyczek pionowo do góry, bez kręcenia. Gorąca woda odpada, bo nadtapia lizak od razu i zostaje z niego cienki, oblizany kształt zamiast pełnej porcji.

Ile lizaków lodowych wychodzi z tego przepisu?

Dwanaście sztuk, dokładnie tyle, ile mieści komplet foremek. Wychodzi to z pół puszki brzoskwiń, serka homogenizowanego, pół szklanki wody i soku z połowy cytryny. Przy większych foremkach masy starczy na osiem albo dziewięć lodów.

Czy zamiast serka homogenizowanego można dać jogurt?

Można, ale jogurt naturalny ma więcej wody i mniej tłuszczu, więc lizaki wyjdą twardsze i bardziej lodowe. Wybieram wtedy jogurt grecki albo dokładam łyżkę śmietanki, żeby masa wróciła do gęstości serka homogenizowanego.

Jak długo domowe lody na patyku wytrzymają w zamrażarce?

Dwa, trzy tygodnie bez straty smaku. Po tym czasie pokrywają się szronem i zaczynają łapać zapachy z zamrażarki. Wyjęte z foremek przekładam do woreczka strunowego, przedzielone kawałkami papieru do pieczenia, żeby się nie posklejały.

4.8/5 – (29 votes)
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

3 komentarzy

  1. Jmb

    Pani inżynier, zupa w proszku a zwłaszcza tej firmy to chemia. Pozdrawiam

  2. XXJW

    Pozdrowienia z Chełma i dzięki za ciekawy artykuł :-) Fajnie jak byś dodała przypisy do opracowań naukowych.
    PS. Mam wrażenie jak bym Cię znał z widzenia :-P

  3. asieja

    świetne są taki lodowe pudełeczka pełne słodkości. ja wczoraj również kombinowałam – malon z kokosem!

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.