Czy smalec ze słoniny jest zdrowy? Mit a fakty technologa

Smalec ze sloniny w sloiku z pieczywem

„Smalec to czysta śmierć dla naczyń” – słyszę to regularnie od osób, które na śniadanie smarują chleb margaryną. Mit smalca jako tłuszczu szkodliwego dla zdrowia jest tak głęboko zakorzeniony, że trudno go wyprostować w jednym zdaniu. Czy smalec ze słoniny jest zdrowy? Odpowiedź zależy od tego, co rozumiemy przez „zdrowy” i z czym smalec porównujemy. Z perspektywy technologii żywności i aktualnej wiedzy o lipidach, smalec wcale nie jest demonem – i w niektórych zastosowaniach jest realnie lepszy niż popularne alternatywy.

Pracuję z tłuszczami od kilkunastu lat, rozkładałam je w laboratorium i widziałam, jak zachowują się przy różnych temperaturach. Wiem też, co mówi aktualna literatura żywieniowa o tłuszczach nasyconych – i jest to inny obraz, niż mit z lat osiemdziesiątych. W tym artykule rozdzielam fakty od mitów, porównuję smalec z masłem, oliwą i margaryną oraz wskazuję, kiedy smalec ma sens, a kiedy lepiej sięgnąć po inny tłuszcz. Czas czytania: około 7 minut.

Co zawiera smalec ze słoniny?

Smalec to wytopiony tłuszcz zwierzęcy (głównie wieprzowy, z słoniny grzbietowej). Skład klasycznego smalca po wytopieniu:

  • Tłuszcze nasycone: 40-45 g/100 g
  • Tłuszcze jednonienasycone: 45-50 g/100 g (głównie kwas oleinowy)
  • Tłuszcze wielonienasycone: 10-12 g/100 g (omega-6)
  • Cholesterol: 95 mg/100 g
  • Witamina D (jeśli wieprz był na pastwisku): 1-2 µg/100 g

Co zwraca uwagę? Smalec to nie jest „prawie sam tłuszcz nasycony”. Aż 45-50 proc. to kwas oleinowy – ten sam kwas, który jest dominującym składnikiem oliwy z oliwek. Smalec strukturalnie bliżej oliwy niż masła (które ma 60-65 proc. nasyconych) czy oleju kokosowego (90 proc. nasyconych).

Smalec a tłuszcze trans

Klasyczny smalec wytopiony w domu lub w masarni nie zawiera tłuszczów trans. To różni go fundamentalnie od margaryn z czasów PRL i od wielu olejów rafinowanych obecnie. Tłuszcze trans powstają w procesie utwardzania tłuszczów roślinnych – smalec nie potrzebuje utwardzania, bo z natury jest stały w temperaturze pokojowej.

Wniosek: smalec ma profil lipidowy lepszy od margaryny utwardzanej (która zawierała trans przed nowelizacją prawa UE w 2021 r.) i porównywalny z większością współczesnych olejów roślinnych.

Ile kalorii ma smalec?

Smalec ma około 890-900 kcal w 100 g i jest to wartość praktycznie stała, bo mówimy o produkcie zbudowanym niemal w całości z tłuszczu, bez wody i bez białka. Tu nie ma „lżejszej wersji” – każdy tłuszcz jadalny mieści się w podobnym przedziale.

W praktyce nikt nie je stu gramów smalca, więc przeliczam to na porcje, tak jak pokazuję uczniom w technikum:

  • Łyżeczka (5 g): około 45 kcal
  • Łyżka (12-13 g): około 110 kcal
  • Cienko posmarowana kromka (7-8 g smalca): około 65-70 kcal z samego tłuszczu

Smalec z cebulą i jabłkiem czy ze skwarkami ma w tej samej łyżce nieco mniej kalorii, bo dodatki wnoszą wodę i rozcieńczają tłuszcz. Różnica to kilka do kilkunastu procent, nie połowa – nie ma sensu traktować wersji z dodatkami jako dietetycznej.

Porównanie z innymi tłuszczami wypada mniej dramatycznie, niż wiele osób zakłada: masło 82 proc. ma około 730 kcal w 100 g (bo zawiera wodę), oliwa około 880 kcal, margaryna do smarowania od 530 do 720 kcal zależnie od zawartości tłuszczu. Smalec nie tuczy więc bardziej niż oliwa. Jeśli pilnujesz bilansu energetycznego, licz łyżki, a nie rodzaj tłuszczu.

Mit: smalec powoduje miażdżycę i zawały

Skąd wziął się mit szkodliwości smalca? Z hipotezy lipidowej Ancela Keysa z lat sześćdziesiątych, która utożsamiała tłuszcze nasycone z chorobami sercowo-naczyniowymi. Hipoteza przez 50 lat dominowała w żywieniu, ale w ostatniej dekadzie została zrewidowana przez badania (między innymi metaanalizę Siri-Tarino z 2010 r. i prace De Souzy z 2015 r. – w British Medical Journal).

Aktualny stan wiedzy: tłuszcze nasycone same w sobie nie powodują miażdżycy. To, co znacząco zwiększa ryzyko sercowe, to tłuszcze trans, wysokie spożycie cukrów prostych, palenie tytoniu, brak ruchu i czynniki genetyczne. Tłuszcze nasycone w umiarkowanych ilościach (do 10 proc. dziennej energii) są neutralne dla większości populacji.

To nie znaczy, że smalec to „superfood”. Nie ma w nim cudów – to po prostu tłuszcz, taki sam jak oliwa lub masło, z konkretnymi właściwościami. Mit szkodliwości jednak po prostu nie wytrzymuje konfrontacji z aktualnymi danymi.

Smalec vs masło vs oliwa vs margaryna – tabela

Tłuszcz (na 100 g)NasyconeJednonienasyconeTransPunkt dymienia
Smalec ze słoniny42 g47 g0 g190 stopni
Masło 82 proc.52 g21 g2 g150 stopni
Klarowane masło (ghee)60 g27 g0 g250 stopni
Oliwa z oliwek extra14 g73 g0 g190 stopni
Olej rzepakowy7 g62 g0 g200 stopni
Margaryna miękka20 g30 g0-1 g140 stopni

Wniosek tabeli: smalec to tłuszcz o wysokim udziale jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, bez trans, z wysokim punktem dymienia. W kategorii smażenia w wysokich temperaturach jest realnie lepszy od masła (które się pali w 150 stopniach) i porównywalny z oliwą extra.

Czy smalec jest zdrowszy od oleju?

To zależy od oleju i od tego, co z nim robisz: na patelni rozgrzanej do 180 stopni smalec wypada lepiej niż olej słonecznikowy czy z pestek winogron, a na zimno przegrywa z rzepakowym i oliwą.

Decyduje jedna rzecz – udział kwasów wielonienasyconych. To one utleniają się przy ogrzewaniu i rozpadają do związków, których nie chcemy w jedzeniu (aldehydy, nadtlenki). Im więcej ich w tłuszczu, tym gorzej znosi on wysoką temperaturę i wielokrotne smażenie.

  • Olej słonecznikowy: około 60 g wielonienasyconych na 100 g – najgorszy kandydat do głębokiego smażenia
  • Olej rzepakowy: około 28 g – do krótkiego smażenia w porządku
  • Smalec: 10-12 g – stabilny, znosi długie smażenie

Odwrotnie wygląda to na zimno. Rzepakowy i oliwa dają kwasy tłuszczowe omega-3 i polifenole, których w smalcu nie znajdziesz w żadnej ilości. Do sałatki, do pesto, do polania warzyw smalec nie ma czym konkurować.

Odpowiedź brzmi więc: smalec do smażenia i pieczenia, olej roślinny do wszystkiego, co jesz bez podgrzewania. Zamiana ról jest gorszym pomysłem niż sam wybór tłuszczu.

Czy smalec z gęsi jest zdrowy?

Smalec gęsi ma lepiej ułożony profil kwasów tłuszczowych niż wieprzowy: około 55-58 g jednonienasyconych i tylko 30-33 g nasyconych na 100 g. Z tłuszczów zwierzęcych to ten, który składem stoi najbliżej oliwy.

Widać to też po konsystencji. Smalec gęsi w lodówce zostaje maziowaty i daje się nabrać łyżką, podczas gdy wieprzowy twardnieje na kostkę. To nie kwestia jakości, tylko niższej temperatury topnienia – efekt właśnie tych jednonienasyconych kwasów.

Co z tego wynika w kuchni:

  • Smak jest delikatniejszy, mniej mięsny – gęsi smalec nie zdominuje ziemniaków ani kaszy
  • Sprawdza się do konfitowania i do duszenia kapusty, gorzej do długiego smażenia w głębokim tłuszczu, bo topi się i dymi wcześniej niż wieprzowy
  • Szybciej jełczeje, bo ma więcej kwasów podatnych na utlenianie – kupuj mniejsze opakowania i trzymaj w lodówce

Zastrzeżenie, które robię przy każdym tłuszczu: lepszy profil nie znaczy mniej kalorii. Gęsi ma tyle samo energii co wieprzowy, około 900 kcal w 100 g. Jest lepiej zbudowany, nie lżejszy.

Kiedy smalec jest najlepszym wyborem?

Smażenie w wysokich temperaturach

Punkt dymienia smalca to około 190 stopni – bardzo dobra wartość dla smażenia. Wyższy niż maślo (150 stopni), porównywalny z oliwą (190 stopni). W przeciwieństwie do oliwy, smalec nie utlenia się tak łatwo (ma więcej nasyconych, które są stabilne) – dlatego do długich smażeń, panierowania w głębokim tłuszczu czy pieczenia w wysokiej temperaturze smalec jest lepszym wyborem niż oliwa rafinowana.

Faworki, pączki, krokiety

Klasyczne polskie ciasta drożdżowe (faworki, pączki) tradycyjnie smażono na smalcu. Powód: smalec daje chrupiącą skórkę bez przesiąkania tłuszczem do środka. Dziś można zastąpić go olejem rzepakowym lub kokosowym, ale efekt tekstury jest najbliższy oryginalnemu właśnie na smalcu.

Smalec na chleb (z cebulką, jabłkiem)

Klasyczna polska przekąska. Z punktu widzenia diety jest to porcja tłuszczu, ale w sensownej ilości (kromka chleba z odrobiną smalca to 150-200 kcal) i z dodatkiem cebulki, jabłka czy ogórka kiszonego – bardzo sensowny składnik posiłku. Lepsza niż margaryna, porównywalna z masłem. Lżejszym smarowidłem na tę samą kromkę jest serek wiejski, którego sześć marek przeliczyłam w rankingu serków wiejskich.

Kiedy smalec nie ma sensu?

  • Codziennie w dużych ilościach. Tłuszcze nasycone w nadmiarze (powyżej 10 proc. dziennej energii) wciąż nie są zalecane. Smalec na chleb codziennie + ciasto na smalcu + obiad smażony na smalcu to za dużo.
  • Do delikatnych sosów i marynat. Smalec ma wyraźny smak (lekko mięsno-tłuszczowy) – nie pasuje do sałatek ani delikatnych dressingów. Oliwa lub olej z pestek dyni są lepszym wyborem.
  • Dla wegetarian i wegan. Smalec jest tłuszczem zwierzęcym – oczywiście nie wchodzi w grę przy dietach roślinnych.
  • Dla osób z chorobami sercowo-naczyniowymi. W przypadku istniejącej choroby (po zawale, z miażdżycą) standardowe zalecenia kardiologiczne ograniczają tłuszcze nasycone – smalec wraca wtedy do kategorii „czasem, ale nie codziennie”.

Czy smalec ze skwarkami jest zdrowy?

Skwarki nie psują profilu tłuszczowego smalca, ale zmieniają trzy rzeczy: dokładają trochę białka, zwykle też soli, i skracają trwałość produktu.

Sam tłuszcz w smalcu ze skwarkami jest ten sam, który opisałam wyżej. Różnica bierze się z tego, co pływa w słoiku. Skwarki to wysmażone kawałki słoniny z resztkami tkanki mięsnej – mają białko, ale też wodę, a woda w tłuszczu to zaproszenie dla drobnoustrojów i przyspieszone jełczenie.

Na co patrzę, oceniając słoik ze skwarkami:

  • Kolor skwarek. Złociste znaczą wytapianie w niskiej temperaturze. Ciemnobrązowe, twarde jak kamyki, powstały w zbyt gorącym tłuszczu i niosą produkty przypalenia oraz gorzki posmak.
  • Sól. Smalec ze skwarkami prawie zawsze jest solony, bo sól podbija smak i przedłuża trwałość. Jeśli ograniczasz sód, to realny argument za wersją klarowną.
  • Data przydatności. Wersja ze skwarkami trzyma się krócej niż klarowna – w lodówce licz na 3-4 miesiące zamiast sześciu.

Wniosek: zdrowy tak samo jak zwykły smalec, pod warunkiem że skwarki są jasne, a słoik świeży. Przypalone skwarki wyrzucam bez żalu.

Smalec z Biedronki – co jest w kostce ze sklepu?

Dobry sklepowy smalec ma na etykiecie jedną linijkę: tłuszcz wieprzowy. Wszystko, co pojawia się poniżej, przeczytaj, zanim wrzucisz kostkę do koszyka – to jedyny sensowny sposób wyboru, bo receptury zmieniają się między partiami i dostawcami.

Etykiety w tej kategorii są krótkie, więc analiza zajmuje kilkanaście sekund. Sprawdzam po kolei:

  • Liczba składników. Klarowny smalec to produkt jednoskładnikowy. Dwie, trzy pozycje oznaczają zwykle sól i przeciwutleniacz.
  • Przeciwutleniacze. Ekstrakt rozmarynu, tokoferole (E306) albo askorbinian opóźniają jełczenie. Ich obecność nie jest wadą, to informacja, że producent liczy się z długim czasem na półce.
  • Woda i sól. W wersji ze skwarkami są normą, w klarownej nie powinno ich być.
  • Kolor przez folię. Jednolita biel albo lekka kremowość. Żółte przebarwienia na brzegach kostki to pierwszy sygnał utleniania.

Smalec ze sklepu bywa wytapiany szybciej i w wyższej temperaturze niż domowy, przez co smakuje bardziej smażąco. Do pieczenia ciasta czy smażenia frytek nie ma to znaczenia, do smarowania chleba – ma. Tę samą kolejność czytania etykiety stosuję poza działem z tłuszczami – tak rozłożyłam skład gumy do żucia.

Smalec z Lidla – czym różni się od tego z Biedronki?

Z perspektywy technologa to ta sama kategoria produktu, a różnice biorą się z konkretnej marki i wersji, nie z szyldu sklepu. Klarowny smalec wieprzowy jest towarem niemal generycznym – dwie kostki z różnych sieci potrafią pochodzić z tego samego zakładu.

Dlatego zamiast pytać, w której sieci smalec jest lepszy, porównuję przy półce trzy rzeczy:

Co sprawdzamWariant lepszyDlaczego
SkładSam tłuszcz wieprzowyBez soli i wody, dłużej się trzyma i jest neutralny w kuchni
OpakowanieSłoik lub zamykany kubekKostka w pergaminie po otwarciu chłonie zapachy z lodówki i szybciej jełczeje
Cena za kilogramPrzeliczona, nie za sztukęKostki mają 200, 250 i 500 g, cena na półce bywa nieporównywalna

Jedna praktyczna różnica bywa realna: dyskonty prowadzą różne formaty opakowań. Jeśli używasz smalca sporadycznie, mniejsza kostka jest lepszym wyborem niż taniejszy kilogram, który zdąży zjełczeć, zanim go zużyjesz.

Smalec gęsi z Biedronki i Lidla – kiedy pojawia się na półce?

Smalec gęsi to w dyskontach towar sezonowy – najłatwiej trafisz na niego jesienią, w okolicach listopada, kiedy na półki wjeżdża cała gęsia oferta, oraz przed świętami. Poza sezonem bywa dostępny wyłącznie w słoikach, w dziale z przetworami mięsnymi.

Kupując, sprawdzam przede wszystkim jedno: czy to naprawdę tłuszcz gęsi, czy mieszanka. Część produktów z gęsią w nazwie to tłuszcz wieprzowy z dodatkiem gęsiego, a proporcja jest podana w składzie w procentach. Jeśli gęsiego jest 20-30 proc., płacisz wyższą cenę za produkt, który na patelni zachowuje się jak zwykły smalec.

Pozostałe wskazówki zakupowe:

  • Wybieraj małe słoiki, 150-250 g. Gęsi tłuszcz jełczeje szybciej niż wieprzowy.
  • Po otwarciu trzymaj w lodówce i nabieraj czystą łyżką. Okruchy chleba wniesione do słoika przyspieszają psucie.
  • Jeśli sezon minął, a chcesz gęsiego tłuszczu, wytop go samodzielnie ze skóry i podgardla gęsi. Proces jest identyczny jak opisany wyżej dla słoniny, tylko krótszy, bo gęsi tłuszcz topi się w niższej temperaturze.

Domowy smalec – jak go zrobić

Domowy smalec wytopiony ze słoniny ma znacznie lepszy skład niż smalec przemysłowy – jest tylko wieprzowiną wytopioną w niskiej temperaturze. Receptura:

  1. Słoninę (500-1000 g) pokroić w drobną kostkę (1 cm).
  2. Wrzucić do garnka żeliwnego lub stalowego z grubym dnem. Garnek z cienkim dnem przypali tłuszcz.
  3. Topić na bardzo małym ogniu (1-2 z 6) około 2-3 godziny, mieszając co kilkanaście minut. Tłuszcz powinien wytapiać się powoli – nie smażyć.
  4. Po wytopieniu większości tłuszczu (skwarki staną się złociste), zdjąć z ognia, przecedzić przez gęste sitko lub gazę.
  5. Klarowny smalec zlać do słoików, wystudzić. Stwardnieje na biało-kremowy.
  6. Dla wersji aromatycznej (z cebulą, jabłkiem, ziołami) – dodaj te składniki w ostatnich 30 minutach wytapiania.

Z 1 kg słoniny uzyskasz około 800 g smalca + 100 g skwarek + 100 g „odpadu”. Smalec w lodówce trzyma się do 6 miesięcy, w słoju szczelnie zamkniętym.

Czy smalec się psuje?

Tak, ale inaczej niż mięso – smalec nie gnije, tylko jełczeje. To reakcja chemiczna: tlen atakuje wiązania w kwasach tłuszczowych, a produkty tego rozpadu odpowiadają za charakterystyczny zapach i gorycz.

Zjełczały smalec poznasz po trzech sygnałach:

  • Zapach. Ostry, drapiący w gardle, kojarzony ze starą farbą albo kredkami świecowymi. Świeży smalec pachnie neutralnie, lekko mięsnie.
  • Smak. Gorzki posmak zostający na języku po spróbowaniu odrobiny na czubku łyżeczki.
  • Kolor. Żółknięcie od góry i od brzegów, czasem szarawe plamy w miejscu kontaktu z powietrzem.

Proces przyspieszają: światło, ciepło, powietrze i wszystko, co wnosi wodę oraz białko. Dlatego smalec z cebulą i jabłkiem trzyma się krócej niż klarowny, a słoik, z którego nabierasz nożem po chlebie, zepsuje się szybciej niż ten obsługiwany czystą łyżką.

Zjełczały tłuszcz nie wywoła zatrucia pokarmowego w takim sensie jak nieświeże mięso, ale produkty utleniania są dla organizmu obciążeniem i psują smak każdej potrawy. Nie ratuję takiego smalca przesmażaniem – wyrzucam.

Czy smalec można mrozić?

Tak, i to najskuteczniejszy sposób na przechowanie większej partii – w zamrażarce reakcje utleniania niemal się zatrzymują, więc smalec, który w lodówce wytrzymałby pół roku, przetrwa rok.

Zamrażam go zawsze w porcjach, bo raz rozmrożonego nie wolno mrozić ponownie. Sposób, który sprawdza się u mnie:

  1. Świeżo wytopiony i przecedzony smalec ostudź do temperatury pokojowej.
  2. Rozlej do małych słoiczków albo do foremek na kostki lodu. Zostaw 1-2 cm luzu, bo tłuszcz przy zamrażaniu lekko zwiększa objętość.
  3. Zamrożone kostki przesyp do woreczka strunowego i podpisz datą. Jedna kostka to mniej więcej łyżka, czyli wygodna porcja na patelnię.
  4. Rozmrażaj w lodówce, nie na blacie. Wolne rozmrażanie ogranicza skraplanie się wody na powierzchni tłuszczu.

Po rozmrożeniu smalec bywa bardziej ziarnisty i nierówny w kolorze. To krystalizacja tłuszczu, nie oznaka zepsucia – wystarczy rozmieszać albo rozpuścić na patelni. Wersja ze skwarkami znosi mrożenie gorzej, bo woda z dodatków tworzy kryształki lodu i po rozmrożeniu skwarki miękną. Ją mrożę najwyżej na pół roku.

FAQ – smalec i tłuszcze

Czy smalec ze słoniny jest zdrowy?

Sam w sobie nie jest „niezdrowy” – to tłuszcz zwierzęcy z dobrym profilem (45 proc. nasyconych, 47 proc. jednonienasyconych, bez trans). W umiarkowanych ilościach (do 1-2 łyżek dziennie) jest neutralny dla zdrowia. W dużych ilościach codziennie – jak każdy tłuszcz – obciąża bilans kaloryczny i lipidowy. Lepszy niż margaryna, porównywalny z masłem, gorzej zbilansowany niż oliwa.

Czy smalec jest lepszy od masła?

Smalec ma mniej tłuszczów nasyconych (42 g vs 52 g/100 g), więcej jednonienasyconych (47 g vs 21 g), brak tłuszczów trans i wyższy punkt dymienia (190 stopni vs 150 stopni). Z perspektywy lipidowej smalec jest lepiej skomponowany. Z perspektywy smaku i zastosowań kulinarnych – to dwa różne tłuszcze, każdy do swoich zadań.

Czy można smażyć faworki na smalcu?

Tak, smalec jest klasycznym tłuszczem do smażenia faworków i pączków. Wysoki punkt dymienia, stabilność w wysokiej temperaturze i charakterystyczna chrupkość ciasta po smażeniu sprawiają, że smalec daje najlepszy efekt tekstualny. Alternatywa to olej rzepakowy lub kokosowy – efekt podobny, smak nieco inny.

Czy smalec podnosi cholesterol?

W umiarkowanych ilościach (1-2 łyżki dziennie) wpływ smalca na profil lipidowy jest neutralny u zdrowych osób. U osób z hipercholesterolemią rodzinną lub innymi zaburzeniami lipidowymi – smalec, jak każdy tłuszcz nasycony w nadmiarze, może podwyższać LDL. Jeśli masz wysoki cholesterol, konsultuj indywidualnie z lekarzem lub dietetykiem klinicznym.

Jak długo trzyma się domowy smalec?

W lodówce w szczelnym słoju – do 6 miesięcy. W zamrażarce – do roku bez utraty jakości. Skwarki dłużej zachowują świeżość, jeśli przykryjesz je warstwą smalca w słoju. Smalec z cebulą i jabłkiem trzyma się krócej (3-4 miesiące w lodówce) z powodu wilgoci w dodatkach.

Podsumowanie

Czy smalec ze słoniny jest zdrowy? Sam w sobie nie jest szkodliwy – ma dobry profil lipidowy (45 proc. nasyconych, 47 proc. jednonienasyconych, brak trans), wysoki punkt dymienia (190 stopni) i jest stabilny w wysokich temperaturach. W umiarkowanych ilościach jest neutralnym składnikiem diety. Lepszy od margaryny, porównywalny z masłem, gorzej zbilansowany niż oliwa z oliwek. Klasyczne polskie zastosowania (faworki, pączki, smalec na chleb) są kulinarne uzasadnione i ich tradycja nie jest „powrotem do niezdrowych nawyków”. Najnowsze badania nie potwierdzają mitów z lat osiemdziesiątych o niebezpieczeństwie tłuszczów nasyconych w umiarkowanej ilości.

Robisz w domu smalec ze słoniny? Daj znać, w jakiej wersji – klasyczny, z cebulą, z jabłkiem, z majerankiem?

Oceń przepis / post
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.