Zupa szczawiowa na bulionie warzywnym – wersja wege

Zupa szczawiowa na bulionie warzywnym z ziemniakami i połówką jajka

Szczawiowa na rosole to wersja domyślna, którą długo uznawałam za jedyną słuszną. Zmieniło się to przez przypadek: w maju zabrakło mi mięsa, a szczaw z ogródka nie mógł czekać. Ugotowałam wywar z samej włoszczyzny i okazało się, że zupa jest wyraźniej szczawiowa – bez tłustej nuty rosołu smak liści wychodzi na pierwszy plan.

Od tamtej pory robię ją w tej wersji, także wtedy, gdy rosół w lodówce stoi. Poniżej przepis na bulionie warzywnym, z ziemniakami, jajkiem i śmietaną, więc wegetariański, choć nie wegański. Na końcu podpowiadam, jak zrobić wersję bez nabiału, żeby nie straciła charakteru.

Ile czasu zajmuje zupa szczawiowa na bulionie?

Od pierwszego noża do talerza mija 50 minut: 35 minut na bulion z włoszczyzny, 12 na ziemniaki i 3 na poduszenie szczawiu. Rosół na tę samą zupę gotowałabym co najmniej dwie godziny.

EtapCzas
Bulion warzywny35 min
Ziemniaki w bulionie12 min
Poduszenie szczawiu3 min
Doprawienie i śmietana5 min
Razem50 min

Z podanych proporcji wychodzą 2 litry zupy, czyli cztery solidne porcje. Kaloryczność liczyłam ze śmietaną 18% i jajkiem na porcję.

Składniki

Na bulion warzywny:

  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/4 selera
  • 1 por, sama biała część
  • 1 cebula, przypalona na palniku
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, 6 ziaren pieprzu
  • 2,2 litra wody
  • 1 łyżeczka soli

Na zupę:

  • 350 g świeżego szczawiu albo 1 słoik 300 g
  • 500 g ziemniaków
  • 2 łyżki masła
  • 150 ml śmietany 18%
  • 1 łyżka mąki
  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • sól, pieprz, szczypta cukru
  • koperek do podania

Ilość szczawiu można ruszać w obie strony – przy 200 g zupa będzie łagodna, przy 500 g wyraźnie kwaśna. Rozpisałam to dokładniej przy proporcjach szczawiu do zupy.

Posiekany szczaw duszony na maśle, liście zmieniające kolor na oliwkowy

Przygotowanie krok po kroku

Krok 1. Bulion. Warzywa obieram i kroję na duże kawałki, cebulę przypalam na palniku do czarnych plam – to ona daje wywarowi kolor i głębię. Zalewam wodą, dodaję przyprawy i gotuję 35 minut pod przykryciem, na małym ogniu. Nie solę na starcie, dopiero pod koniec.

Krok 2. Odcedzenie. Wywar przecedzam, warzywa odkładam. Marchewkę pokrojoną w plasterki wracam potem do zupy – reszta idzie na pastę kanapkową albo do kompostu.

Krok 3. Ziemniaki. Obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki gotuję w bulionie 12-15 minut, do miękkości. To one dają zupie treść, bo bez mięsa musi ją coś zbudować.

Krok 4. Szczaw. Świeże liście płuczę, obcinam ogonki i twarde nerwy, siekam grubo. Duszę na maśle 2-3 minuty, aż opadną i zmienią kolor na oliwkowy. Szczawiu ze słoika nie podduszam – wystarczy wmieszać go do zupy.

Krok 5. Połączenie. Poduszony szczaw przekładam do garnka z ziemniakami i gotuję 3-4 minuty, nie dłużej. Dłuższe gotowanie nie zmiękcza liści, a odbiera im kolor i witaminę C.

Krok 6. Zabielenie. Śmietanę mieszam z łyżką mąki, dodaję dwie chochle gorącej zupy i mieszam rózgą. Dopiero tak zahartowaną wlewam do garnka zdjętego z ognia. Przy kwaśnej zupie ten krok jest obowiązkowy, inaczej śmietana się zwarzy – dlaczego tak się dzieje, tłumaczę przy wyborze śmietany.

Krok 7. Doprawienie. Sól, pieprz i szczypta cukru, która równoważy kwas bez osładzania zupy. Do talerza wkładam połówkę jajka na twardo i sypię koperkiem.

Dlaczego szczawiowa bez mięsa wychodzi lepiej?

Bo bulion warzywny nie przykrywa kwaskowatości szczawiu tłuszczem, a gotuje się 35 minut zamiast dwóch godzin. Trzy rzeczy przemawiają za wersją warzywną, poza samą dietą.

Czystszy smak. Rosół wnosi tłuszcz i wyraźną nutę mięsną, która przykrywa kwaskowatość szczawiu. Na bulionie warzywnym liście są bohaterem zupy, a nie dodatkiem.

Szybciej. Bulion z włoszczyzny gotuje się 35 minut, rosół co najmniej dwie godziny.

Taniej i przez cały rok. Zestaw włoszczyzny kosztuje kilka złotych i jest dostępny zawsze, także wtedy, gdy w lodówce nie ma nic mięsnego.

Wersja na rosole ma jedną przewagę: jest sytsza. Jeśli szczawiowa ma być pełnym obiadem, dokładam do wersji warzywnej więcej ziemniaków albo garść ugotowanej kaszy jaglanej.

Wersja wegańska i inne warianty

Bez nabiału. Śmietanę zastępuję 150 ml mleka kokosowego z puszki albo śmietanką owsianą 15%. Kokosowa daje wyraźny posmak, więc dodaję jej mniej – 100 ml wystarczy. Jajko pomijam, a zamiast niego dorzucam podsmażone pestki słonecznika dla chrupkości.

Z ryżem zamiast ziemniaków. Pół szklanki ryżu ugotowanego osobno i dodanego do talerza. Gotowany w zupie wchłania płyn i następnego dnia zostaje z niej papka.

Z jajkiem wbitym do zupy. Cztery jajka wbite do lekko wrzącej zupy i ścinane 4 minuty bez mieszania – wersja szybsza niż gotowanie na twardo, choć mniej estetyczna.

Z groszkiem lub bobem. W czerwcu dorzucam garść młodego bobu obranego z łusek, ugotowanego osobno. Zupa robi się sytniejsza i bardziej sezonowa.

Co zrobić z resztą warzyw z bulionu?

Marchewka wraca do zupy w plasterkach, korzenie idą na pastę do chleba, a por i cebula do kompostu. Po przecedzeniu zostaje komplet ugotowanych warzyw, których szkoda wyrzucić.

Marchewkę kroję w plasterki i wracam z nią do zupy. Pietruszkę i seler rozgniatam widelcem z łyżką masła, solą i pieprzem – wychodzi pasta do chleba, która smakuje lepiej, niż brzmi. Por i cebula idą do kompostu, bo po wywarze nie mają już nic do zaoferowania.

Drugie wyjście: zmiksować wszystko z chochlą bulionu na krem warzywny i zamrozić jako bazę pod inną zupę. Z jednego gotowania wychodzą wtedy dwa dania.

Wskazówki z mojej kuchni

  • Szczaw z ogródka wymaga dokładnego mycia – liście rosną nisko i zbierają piach. Płuczę je w dużej misce wody, a nie pod kranem.
  • Ogonki i grube nerwy zostają włókniste nawet po ugotowaniu. Obcinam je nożyczkami, idzie szybciej niż nożem.
  • Bulion można ugotować dzień wcześniej – w lodówce trzyma się 3 dni, w zamrażarce 3 miesiące.
  • Zupa bez śmietany wytrzyma dłużej. Dodaję ją do talerza, gdy wiem, że garnek postoi – terminy dla zup rozpisałam przy przechowywaniu barszczu.
  • Mrożenie działa, ale bez ziemniaków i bez śmietany. Mrożę samą bazę ze szczawiem i bulionem.
  • Kolor zawsze będzie oliwkowy, nigdy intensywnie zielony – to naturalna reakcja chlorofilu z kwasem, a nie błąd wykonania.
Przecedzanie bulionu warzywnego na zupę szczawiową

FAQ

Jak zrobić zupę szczawiową bez mięsa?

Ugotuj bulion z włoszczyzny przez 35 minut, dodaj ziemniaki, a potem poduszony na maśle szczaw. Zabiel hartowaną śmietaną i podaj z jajkiem na twardo – zupa jest wtedy wegetariańska i ma czystszy, bardziej szczawiowy smak niż wersja na rosole.

Ile szczawiu na 2 litry zupy?

350 g świeżych liści bez ogonków albo jeden słoik 300 g. Przy 200 g zupa będzie łagodna, przy 500 g wyraźnie kwaśna.

Czy zupa szczawiowa na bulionie warzywnym jest wegańska?

W tej wersji nie, bo zawiera śmietanę i jajko. Wystarczy jednak zastąpić śmietanę śmietanką owsianą, a jajko pominąć albo zamienić na podsmażone pestki słonecznika.

Dlaczego zupa szczawiowa ma oliwkowy kolor?

Bo chlorofil w kontakcie z kwasem przechodzi w feofitynę, która ma brązowo-oliwkową barwę. To reakcja naturalna i nie da się jej uniknąć – krótkie poduszenie szczawiu na maśle daje najładniejszy możliwy odcień.

Czym zagęścić szczawiową bez mąki?

Rozgotowanymi ziemniakami – część kostek rozgniatam widelcem w garnku. Alternatywnie łyżką kaszy jaglanej ugotowanej w zupie, która oddaje skrobię.

Czy szczawiową można odgrzewać?

Tak, ale bez ponownego zagotowania, jeśli jest już zabielona. Śmietana w kwaśnej zupie przy wrzeniu potrafi się zwarzyć nawet po zahartowaniu.

Na koniec

Bulion z włoszczyzny w 35 minut, ziemniaki na treść, szczaw poduszony na maśle przez trzy minuty i śmietana zahartowana dwiema chochlami zupy. Tyle wystarczy, żeby szczawiowa bez mięsa była lepsza od tej na rosole – przynajmniej w mojej kuchni ta wersja wygrywa od kilku sezonów.

Daj znać w komentarzu, czy próbowałaś szczawiowej bez rosołu. Ciekawi mnie, czy to samo wrażenie czystszego smaku wyjdzie u ciebie, czy jednak zostajesz przy klasyce.

Oceń przepis / post
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.