Pychotka na dużą blachę – proporcje na 40×30

Pychotka na dużej blasze z galaretką i brzoskwiniami, pokrojona w kwadraty

Pychotka to ciasto na komunię, urodziny i wszystkie te okazje, przy których liczy się jedno: żeby starczyło. Problem w tym, że krąży w wersji na małą blaszkę, a duża blacha z piekarnika ma powierzchnię półtora raza większą. Podwojenie przepisu daje ciasto, które nie mieści się w formie, a przepisanie „na oko” kończy się cienkim biszkoptem z grubą warstwą masy.

Rozpisałam więc proporcje wprost na blachę 40 x 30 cm, czyli tę, która przychodzi razem z piekarnikiem. Do tego przelicznik, którym przeliczysz każde inne ciasto z małej blaszki na dużą – bo to pytanie wraca przy szarlotce sypanej, pani walewskiej i połowie klasyków z rodzinnych zeszytów.

Przelicznik blach – ile razy zwiększyć przepis

FormaPowierzchniaMnożnik względem 24×35
Blaszka 20 x 30 cm600 cm²0,7
Blaszka 24 x 35 cm840 cm²1 (odniesienie)
Blacha 40 x 30 cm1200 cm²1,43
Blacha 45 x 35 cm1575 cm²1,9
Tortownica 24 cm450 cm²0,54

W praktyce przepis z blaszki 24 x 35 mnożę na dużą blachę przez 1,5, zaokrąglając jajka w górę. Różnica między 1,43 a 1,5 daje kilka milimetrów wyższe ciasto, co jest korzystniejsze niż zbyt cienki placek.

Czas pieczenia rośnie o 5-8 minut, ale temperatura zostaje ta sama. Grubszy placek potrzebuje dłużej, żeby ciepło dotarło do środka.

Składniki na blachę 40 x 30 cm

Biszkopt kakaowy:

  • 7 jajek – w temperaturze pokojowej
  • 210 g cukru
  • 180 g mąki pszennej
  • 45 g kakao ciemnego
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Masa budyniowa:

  • 2 budynie waniliowe po 40 g
  • 900 ml mleka
  • 100 g cukru
  • 300 g masła – w temperaturze pokojowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Wierzch:

  • 2 galaretki – najlepiej cytrynowa i truskawkowa
  • 700 ml wody
  • 500 g owoców – brzoskwinie z puszki, truskawki lub mandarynki
Przekrój Pychotki - biszkopt kakaowy, masa budyniowa i warstwa galaretki

Przygotowanie krok po kroku

Krok 1. Biszkopt. Jajka ubijam z cukrem i szczyptą soli przez 10 minut – przy siedmiu jajkach to naprawdę tyle trwa. Masa ma potroić objętość i być bardzo jasna. Mąkę z kakao i proszkiem przesiewam i wmieszam szpatułką w czterech partiach.

Krok 2. Pieczenie. Blachę wykładam papierem, wylewam ciasto i wyrównuję. 180 stopni, grzanie góra-dół, 30 minut. Nie otwieram piekarnika przez pierwsze 20 minut – biszkopt opadnie.

Krok 3. Studzenie. Biszkopt studzę w blaszce. Gorący jest kruchy i przy przenoszeniu pęka w poprzek, a przy tej wielkości nie ma jak go podnieść w całości.

Krok 4. Budyń. Budynie gotuję na 900 ml mleka ze 100 g cukru, zgodnie z zasadą: proszek rozrobiony w 200 ml zimnego mleka, reszta zagotowana, całość gotowana minutę od zgęstnienia. Przykrywam folią położoną na powierzchni i studzę do temperatury pokojowej.

Krok 5. Masa. Masło ucieram 3 minuty, potem dodaję budyń łyżka po łyżce, cały czas miksując. Oba składniki muszą mieć tę samą temperaturę – to jedyny warunek, przy którym masa nie zwarzy się w kaszkę. Szczegóły tego mechanizmu opisałam przy kremie budyniowym z torebki.

Krok 6. Składanie. Masę rozsmarowuję na wystudzonym biszkopcie i wstawiam na godzinę do lodówki. Na stężałą masę układam owoce – odsączone, bo sok rozpuszcza galaretkę i rozmywa warstwę.

Krok 7. Galaretka. Dwie galaretki rozpuszczam w 700 ml wrzątku zamiast litra – mniej wody to sztywniejsza warstwa, która nie wsiąka w masę. Studzę do temperatury pokojowej i wylewam powoli, najlepiej po łyżce, żeby nie zrobić dołków w owocach.

Krok 8. Chłodzenie. Pięć godzin w lodówce, najlepiej całą noc. Kroję nożem maczanym w gorącej wodzie.

Wskazówki z mojej kuchni

  • Nie masz aż tylu jajek? Biszkopt można upiec z 5 jajek i wtedy będzie po prostu niższy. Masę zostaw w pełnej ilości – to ona robi to ciasto.
  • Galaretka wsiąka w masę? Za ciepła przy wylewaniu. Ma być wyraźnie chłodna, na granicy tężenia, i wtedy leje się po wierzchu, a nie w głąb.
  • Brzoskwinie z puszki odsącz na sicie przez 15 minut. Jeśli tego nie zrobisz, pod galaretką zbierze się warstwa syropu.
  • Ciasto na następny dzień jest lepsze. Biszkopt przechodzi wilgocią z masy i przestaje być suchy.
  • Transport na imprezę: blacha z pokrywą albo folia naciągnięta na wykałaczki wbite w rogi – inaczej folia przyklei się do galaretki.
  • Przechowywanie: 3 dni w lodówce. Nie zamrażam, bo galaretka po rozmrożeniu puszcza wodę i całe ciasto pływa.

Cztery błędy, przez które ciasto się rozjeżdża

Pychotka jest prosta, ale ma kilka miejsc, w których łatwo o wpadkę – wszystkie widziałam u siebie w kuchni.

Biszkopt opadł w środku. Piekarnik został otwarty w pierwszych 20 minutach albo masa jajeczna była za krótko ubijana. Przy siedmiu jajkach dziesięć minut miksowania to minimum, a nie zaokrąglenie.

Masa spływa po bokach. Biszkopt nie był całkiem wystudzony. Ciepłe ciasto rozpuszcza masło w masie i całość osuwa się do brzegów blachy.

Galaretka nie zastygła równo. Została wylana zbyt ciepła i wsiąkła w masę zamiast utworzyć osobną warstwę. Ma być chłodna, gęstniejąca, wylewana łyżką po wierzchu owoców.

Kawałki się rozpadają przy krojeniu. Ciasto chłodziło się za krótko. Pięć godzin to minimum, a nóż powinien być maczany w gorącej wodzie i wycierany po każdym cięciu.

Wersje, które też się sprawdzają

Pychotka jest przepisem-szablonem: biszkopt, masa, coś kwaśnego na wierzchu. Zamiany, które robiłam i które wychodzą:

  • Z bitą śmietaną zamiast części masła – 200 g masła w masie plus 200 ml ubitej śmietanki 36% wmieszanej na końcu. Lżejsza i puszystsza, ale gorzej znosi ciepłe pomieszczenie.
  • Z wiśniami z kompotu zamiast brzoskwiń – wtedy galaretka wiśniowa i mniej cukru w masie, bo wiśnie są kwaśne.
  • Biszkopt jasny zamiast kakaowego – dla dzieci, które kakao omijają. Wtedy zwiększam mąkę o 45 g w miejsce kakao.
  • Wersja bez pieczenia – herbatniki maczane w mleku zamiast biszkoptu. Robi się w 20 minut i przy upale bywa jedynym rozsądnym wyjściem.

Jeśli szukasz czegoś zdecydowanie bardziej sycącego na tę samą wielkość blachy, ciasto Snickers jest naturalnym kandydatem – ma dwa razy więcej kalorii na kawałek, ale przy stole ze słodkościami dobrze się uzupełniają. Zestawienie kaloryczności popularnych wypieków zebrałam w tabeli kalorii ciast.

FAQ

Ile ciasta na dużą blachę 40×30?

Przepis z blaszki 24 x 35 cm mnoży się przez 1,5. Na biszkopt oznacza to 7 jajek zamiast 5, a czas pieczenia wydłuża się o 5-8 minut przy tej samej temperaturze.

Ile galaretek na dużą blachę?

Dwie galaretki rozpuszczone w 700 ml wody zamiast litra. Mniejsza ilość wody daje sztywniejszą warstwę, która nie wsiąka w masę budyniową i pozwala kroić ciasto w równe kawałki.

Ile budyniu na masę na dużą blachę?

Dwa opakowania po 40 g ugotowane na 900 ml mleka, połączone z 300 g masła. Z tego wychodzi warstwa masy o grubości około 2 cm, czyli tyle, ile powinna mieć Pychotka.

Dlaczego masa budyniowa się zwarzyła?

Budyń i masło miały różną temperaturę. Oba składniki muszą być w temperaturze pokojowej, a budyń dodaje się do utartego masła stopniowo, łyżka po łyżce.

Ile chłodzić Pychotkę przed krojeniem?

Minimum 5 godzin, najlepiej całą noc. Galaretka tężeje szybciej niż masa budyniowa się stabilizuje, więc wcześniejsze krojenie kończy się rozjeżdżaniem warstw.

Czy Pychotkę można zrobić dzień wcześniej?

Tak i tak wychodzi najlepiej. Biszkopt przechodzi wilgocią z masy, warstwy się łączą, a ciasto daje się kroić w równe kawałki. W lodówce trzyma się 3 dni.

Na koniec

Duża blacha to półtora przepisu z małej blaszki, siedem jajek na biszkopt, dwa budynie na 900 ml mleka i dwie galaretki na 700 ml wody. Cała reszta to pilnowanie temperatury: masła i budyniu przy ucieraniu, galaretki przy wylewaniu.

Daj znać w komentarzu, jaka galaretka ląduje u ciebie na wierzchu. U mnie zawsze cytrynowa, bo jest kwaśniejsza i przełamuje słodycz masy – ale wiem, że truskawkowa ma więcej zwolenników.

Oceń przepis / post
Paula Andrzejewska
O autorze

Paula Andrzejewska

Cześć! Jestem technologiem żywności (magister inżynier, Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) i certyfikowanym audytorem wewnętrznym PN-EN ISO 22000. Od 2013 roku prowadzę blog Jak Po Maśle, na którym analizuję składy produktów spożywczych i dzielę się przepisami. Pracowałam w laboratoriach i na stanowiskach kierowniczych w zakładach przemysłu spożywczego. Ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością i bezpieczeństwem zdrowotnym żywności. Obecnie pracuję jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w technikum gastronomicznym, gdzie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodzieżą.

Dodaj komentarz


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.