Z psem do restauracji – PRAWO TEGO NIE ZAKAZUJE, co innego właściciel…

Dzisiejszy post skierowany jest przede wszystkim do właścicieli czworonogów. Na pewno nie raz zastanawialiście się nad pójściem do kawiarni czy restauracji w towarzystwie swojego pupila. Widok psa lub kota w lokalu gastronomicznym to raczej rzadki widok, ponieważ przyjęło się, że do takich miejsc zwierzęta nie są wpuszczane, że to w złym zwyczaju. Okazuje się, że prawo żywnościowe tego nie zakazuje! Tłumaczenia obsługi, że Sanepid zabrania lub nałoży karę za takie przyzwolenie jest bezpodstawne.

Przytoczę pewną zasłyszaną historię.

„Pewna panie weszła kiedyś do pizzerii z małym pieskiem. W nawiasie dodam, że pies zadbany, łagodny i nie sprawiający problemów. Po zajęciu stolika, obsługa zwróciła uwagę na fakt obecności pieska i delikatna prośba o opuszczenie lokalu. Tłumaczenia były następujące: „przepisy higieny nie pozwalają” „jak się sanepid dowie, to zamkną im tą pizzerie” etc. Klientka nie chciała toczyć wojny, ale znała prawo i jednoznacznie i stanowczo poinformowała kelnerkę, że nie ma żadnego zapisu w prawie, który zakazywałby wstępu zwierząt do lokalu gastronomicznego. Ponadto zapytała siedzących obok klientów czy przeszkadza im towarzystwo jej pupila. Nikt nie miał zastrzeżeń, a niektórzy nawet nie zauważyli jego obecności. Ostatecznie obsługa zmiękła, a pies i pani pozostali w lokalu.”

Dobrze jest znać swoje prawa.

W tej historii dotyczy to obu stron. Obsługa kelnerska zasłaniała się fałszywymi powodami. Prawdopodobnie wynikało to z ich niewiedzy i słabych szkoleń. Być może nawet właściciel nie wiedział jak taką sprawę załatwić elegancko i fachowo. Klientka znała swoje prawa i nie pozwoliła sobie nic mówić. W końcu prawdziwy powód nie został podany.

Tę sprawę można było oczywiście inaczej załatwić.

Restauracja powinna wcześniej określić czy akceptuje zwierzęta czy nie i na jakich zasadach (regulamin) oraz dlaczego są przeciwni. W dzisiejszych czasach, gdy rola zwierząt domowych znacznie się umocniła i jest to zjawisko ogólnospołeczne, warto by było jasno określić zasady.

Obsługa mogła po prostu poinformować, że regulamin restauracji zabrania wprowadzania psów. Może to być w formie pisemnej (najlepiej) lub ustnej. Wszyscy pracownicy powinny być przeszkoleni w tej kwestii. Ładniej by to brzmiało z dopiskiem:

„W trosce o jakość usług, nasza restauracja w każdy możliwy sposób chroni surowce i przygotowywane potrawy przed zanieczyszczeniem…”

albo

„W trosce o dobro naszych klientów i możliwość wystąpienia reakcji alergicznej…”

 

Zgoda na wprowadzanie zwierząt jest jak podanie ręki do klienta, a przy odpowiednim marketingu taki punkt gastronomiczny może wiele zyskać. Jednak pamiętajmy, że…

Właściciel ma prawo nie wyrazić zgody na towarzystwo zwierząt.

To właśnie on odpowiada za bezpieczeństwo serwowanych potraw i napojów (a przez to higienę ich produkcji) i szanujmy to. Jednak zwróćcie uwagę, że na sali gdzie przybywają klienci i tylko serwuje się posiłki, ciężko jest o zakażenie krzyżowe. Czy leżący pies obok stolika stanowi poważniejsze zagrożenie (dla bezpieczeństwa żywności) niż osoba siedząca z chorobą skóry, wirusem żółtaczki czy toksoplazmozą? Nie wydaje mi się.

Właściciel lokalu nie może odmówić wejścia klienta z psem przewodnikiem.

Jest jednak jeszcze jedna kwestia – pies przewodnik. Właściciel lokalu gastronomicznego nie może odmówić wejścia klienta z psem przewodnikiem! Pamiętam, że w ubiegłym roku była głośna sprawa, w której właściciel lokalu gastronomicznego nie wpuścił lub wyprosił klienta, któremu towarzyszył pies przewodnik. Cała sprawa odbiła się głośnym echem…

 

Kocia kawiarnia Mrau Cafe w Lublinie

2,5 roku temu w moim województwie (lubelskie) otwarto pierwszą kocią kawiarnię. Od samego początku lokal budził spore zainteresowanie mieszkańców Lublina, zwłaszcza Inspektoratu Sanitarnego. Nie był to pierwszy tego typu lokal w Polsce, a mimo to Sanepid robił duże problemy. Według prasy właściciele kawiarni nie spełnili wymogów sanitarnych, ze względu na obecność kotów. Jak już wspomniałam przepisy nie zabraniają towarzystwa zwierząt, a żywność ma być bezpieczna dla konsumenta! Przypuszczam, że właściciele wszystko zaplanowali zgodnie z przepisami i własną dedukcją, jednakże Sanepid dopatrzył się usterek i zamknął tymczasowo lokal. Ostatecznie naniesiono poprawki, a obecnie w Lublinie działają dwa tego typu lokale cieszące się dużą popularnością wśród mieszkańców! Mrau Cafe okazał się sukcesem.
I teraz pytam się: Dlaczego mam wrażenie, że Sanepid najczęściej działa na szkodę przedsiębiorców? Oczywiście, bezpieczeństwo żywności jest najważniejsze i to na producencie spoczywa odpowiedzialność. Dlaczego inspektorzy zawczasu nie pomogli właścicielom Mrau Cafe? Takie lokale działają na świecie i w Polsce. Nie znam tych ludzi, ale przypuszczam, że jak wielu przedsiębiorców, nie siedzą oni tak głęboko w przepisach jak pracownicy inspekcji. A ci zamiast ustawiać przeszkody powinni pomóc im je pokonać.

Moim zdaniem…

Będąc w lokalu gastronomicznym nie przeszkadzałaby mi obecność zwierząt, pod pewnymi warunkami oczywiście. Pies lub kot nie może psocić, być hałaśliwy czy o uciążliwej woni – w końcu spożywam posiłek. Oczekuję również, że mój posiłek nie zaszkodzi mi. Oczekuję, że klient z psem jak również restauracja będą się szanować i traktować poważnie.

 

Źródło:

ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 852/2004 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
z dnia 29 kwietnia 2004 r.
w sprawie higieny środków spożywczych

2 komentarze do wpisu „Włoski przepis na domowe kulki Rafaello. Smak jak ze sklepu!

  1. mimo długiego odpoczywania w lodówce masa kompletnie nie stężała, czy powodem może być to, że wiórki wykorzystałam wcześniej do zrobienia mleka kokosowego i jakiś składnik x wiążący/ klejący mógł zostać w mleku a masa na pralinki rozlewa się zamiast być zwarta?

Dodaj komentarz