Kasza jaglana ze śliwkami. Moja recepta na mocne i długie włosy.

To już drugi wpis w nowej kategorii FIT me. Postanowiłam tutaj zamieszczać przepisy na potrawy, które służą naszemu zdrowiu i kondycji. Takie, które łatwo się przyrządza i są smaczne! Nie oznacza to, że zawsze będą niskokaloryczne, ale na uwadze mam zmniejszoną ilość cukru i tłuszczu.

To już drugi wpis w nowej kategorii FIT me. Postanowiłam tutaj zamieszczać przepisy na potrawy, które służą naszemu zdrowiu i kondycji. Takie, które łatwo się przyrządza i są smaczne! Nie oznacza to, że zawsze będą niskokaloryczne, ale na uwadze mam zmniejszoną ilość cukru i tłuszczu.

Wraz z Nowym Rokiem pomyślałam sobie, że będę bardziej dbać o swoje włosy. Mentalnie przyłączyłam się do grupy „włosomaniaczek” i stopniowo zaczęłam wtajemniczać się w sekrety pięknych włosów. Marzą mi się długie i gęste blond pukle. Co najmniej do pasa! I chociaż obecnie nie narzekam na ich stan, to zapuszczanie wymaga specjalnej pielęgnacji. Po przeczytaniu opinii internautek, którym włosy rosną nawet po 4 cm na miesiąc, jestem bardzo optymistycznie nastawiona!

W miarę wytrwałości zamierzam dbać o włosy nie tylko zewnętrznie, ale i od środka. Ma mi w tym pomóc m.in. kasza jaglana, która ma dużo krzemionki, a dzięki temu pozytywnie wpływa na kondycję włosów i paznokci. Takich produktów jest dużo więcej i na pewno na moim stole się one pojawią. Czy znajdą się osoby zainteresowane takimi przepisami i poradami?

Składniki na dwie porcje:

  • 1 miarka kaszy (120 g)
  • 2 miarki wody (250 ml)
  • cynamon
  • kilka śliwek węgierek (u mnie mrożone)
  • 1 jabłko
  • 1 łyżeczka miodu
  • 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego

Jak ugotować kaszę, aby nie była gorzka?

Źle przygotowana kasza, po ugotowaniu może być gorzka. Pocieszam! Nie ma tutaj skomplikowanej technologii. Cała tajemnica polega na dobrym wypłukaniu kaszy lub pozostawieniu jej na noc w wodzie. Dalej taką kaszę gotujemy podobnie jak ryż. Szczegóły podaję poniżej.

Do odmierzania kaszy i wody używaj tej samej miarki np. szklanki. Jedną taką miarę wsypy do miski (ok.120 g) i zalej przegotowaną wodą ponad poziom kaszy, odstaw na noc. Rano przepłucz kaszę, wysyp do rondla i zalej dwoma szklankami wody (ok.250 ml). Gotuj pod uchyloną pokrywką. Od czasu do czasu mieszaj.

Kasza jaglana ładnie się gotuje, nie ma tendencji do przypalania, ale pamiętaj, żeby jej pilnować, bo gotuje się dość szybko. Gdy prawie cała woda zostanie wchłonięta, zamieszaj ostatni raz, nakryj pokrywką i odstaw na około 20-30 minut. Tak przygotowana kasza nie będzie gorzka.

kasza jaglana ze sliwkami

Kasza jaglana ze śliwkami na lunch/podwieczorek

Śliwki pokrój na ćwiartki. Jeśli użyjesz jak ja mrożonych, wyjmij je wcześniej. Jabłko umyj, rozetnij i wytnij gniazda nasienne. Nie pozbywaj się skóry. To cenne źródło błonnika i witamin. Pokrój w kostkę. Owoce przełóż do innego rondla i upraż z łyżką wody przez kilka minut. Posyp cynamonem. Dodaj do kaszy wraz z miodem. Wymieszaj. Można jeść! Podawaj z jogurtem naturalnym. :))

To jedno z moich ulubionych porpozycji na drugie śniadanie. Do tego szklanka soku pomarańczowego i mogę wracać do pracy!

Tak przygotowaną kaszę warto zapakować do słoika lub pojemnika i zabrać ze sobą do pracy, szkoły, na uczelnię. Jak dla mnie jest nie tylko sycąca i zdrowa, ale naprawdę smaczna. Co więcej, do takiej kaszy możecie dodać każde owoce. Jeśli znasz inne smaczne połączenia kaszy z owocami, to podziel się nimi w komentarzach. :)

Najlepsza książka o ciastach z 89′

Niejednokrotnie wspominałam o mojej ulubionej książce z przepisami na ciasta domowe. Na blogu pojawiło się mnóstwo przepisów zaczerpniętych z tej pozycji. Przyszła pora, abym pokazała ją w pełnej krasie i napisała klika słów o niej. Dlaczego stara, pożółkła książka bez kolorowych zdjęć wprost z namiotu bezcieniowego zrobiła na mnie takie wrażenie? Poczytajcie :)

Tak wygląda moja skromna biblioteczka z wydaniami kulinarnymi. Znaczną jej część, jak nie większość, stanowią pozycje odnoszące się do wypieków ciast. Mimo, że książek mam kilka, nie wszystkie są mi przyjazne i (nie) chętnie po nie sięgam. Ale jedno się nigdy nie zmieni. Lubię je dostawać w prezencie.

książki o ciastach

Niejednokrotnie wspominałam o mojej ulubionej książce z przepisami na ciasta domowe. Na blogu pojawiło się mnóstwo przepisów zaczerpniętych z tej pozycji. Przyszła pora, abym pokazała ją w pełnej krasie i napisała klika słów o niej. Dlaczego stara, pożółkła książka bez kolorowych zdjęć wprost z namiotu bezcieniowego zrobiła na mnie takie wrażenie? Poczytajcie :)

ciasta domowe książka

Na początku przedstawie moją bohaterkę. Książka „Ciasta domowe” została napisana przez p.Barbarę Bytnerewiczową w 1988 roku, a wydana w rok później. Jak by nie było, książka młodsza ode mnie ;) Co ciekawe „Ciasta domowe” nie są moją rodzinną książką, przekazaną przez babcię czy ciocię. Trafiłam na nią zupełnie przypadkiem, a za pakiet pięciu takich „staroci” na Allegro zapłaciłam 15 zł z wysyłką. To, dlaczego pewne książki są ulubione, jest często trudne do zdefiniowania. Nie mniej jednak postarałam się przytoczyć kilka osobistych spostrzeżeń. Może i Wam się spodoba ta pozycja. A może ją znacie i korzystacie tak często jak ja?

1. Powrót do lat dzieciństwa

Książka zawiera ponadczasowe przepisy. Od kocich oczek, które babcia zawsze piekła dla mnie na Boże Narodzenie, poprzez bezy i magdalenki, aż do modnych dziś makaroników czy krówek.

2. Sentyment i tradycja

W dedykacji, autorka przeprasza za osobistą nutę, ponieważ niektóre nazwy wypieków nawiązują do osób, od których p.Basia otrzymała receptury. Mowa o przepisach przechowywanych od lat w tych rodzinach. W XXI wieku, gdzie przepisy mojej babci i mamy nie zostały nigdzie spisane, to skarb posiadać taką pozycję.

3. Treść vs. format

Krótko i na temat. Mały format (A5) mieści aż 347 receptur, w tym przepisy na lukry, kremy i słone wypieki. Znacie podobnie skompresowaną pozycję o ciastach?

4. Ordnung muss sein

Przejrzysty podział na kategorie: Ciasta popularne (drożdżowe, półkruche, francuskie, półfrancuskie, parzone, biszkoptowe, biszkoptowo-tłuszczowe, bezowe, słodycze, domowe specjały) oraz Ciasta na różne okazje (strucle, pierniki, pączki, faworki, baby, mazurki, torty, lukry, kremy, słone wypieki).

ciasta domowe książka 4

5. „Czy ma Pani instalacje elektryczną w domu?”

Na pierwszych dwudziestu czterech stronach, autorka umieszcza „Wiadomości wstępne” czyli porady odnośnie sprzętu i surowców używanych do wypieków ciast. O ile informacje o środkach spulchniających, jajach, dodatkach i właściwej organizacji czasu uważam za przydatne, tak o urządzeniach już niekoniecznie. Współczesność jest już dobrze wyposażona w różnego rodzaju opiekacze, piekarniki, mieszadełka i blendery. Zdanie w którym, autorka przytacza dane z ostatniego spisu powszechnego wywołują u mnie uśmiech. Informacja mówi, że w Polsce istnieje 11 ml gospodarstw domowych, w których 60% z nich posiada prąd, a 54% gaz. Jako ciekawostkę dodam, że wtedy właśnie (1988r.) Polska uzyskała pierwsze połączenie internetowe ze światem!

6. Take it easy

Te przepisy zawsze się udają! Nie ma w nich nic skomplikowanego, a składników nie trzeba szukać w internecie.

7. Nie oceniam po okładce

W 1989 roku mało która książka posiadała kolorowe zdjęcia. Zresztą nie były to fotografie o dobrej rozdzielczości ani barwie, a takie schematyczne grafiki mają swój osobisty urok. Ponadto, przy tak opisowym spisie treści, obrazki są już zbędne, a przepisy jeszcze bardziej poruszają wyobraźnią.

ciasta domowe książka 4

A jakie są Wasze ulubione książki o ciastach? Piszcie w komentarzach na dole.

 

Bezy z sokiem – przepis z książki IKEA Fika

Wczoraj Jacek zrecenzował książkę „Fika” (więcej tutaj), a tymczasem dzisiaj ja prezentuję pierwszy przepis z owej książki. Często zostają mi białka, wtedy je zamrażam po 2-3 sztuki i wyjmuję w najmniej oczekiwanym momencie zaskakując rodzinę bezami!

Tym razem w oko wpadły mi bezy z sokiem. Jak napisał Jacek książka zachwyca swoimi fotografiami i tak zachęcona wysuszyłam blachę bezików.

Wczoraj Jacek zrecenzował książkę „Fika” (więcej tutaj), a tymczasem dzisiaj ja prezentuję pierwszy przepis z owej książki. Często zostają mi białka, wtedy je zamrażam po 2-3 sztuki i wyjmuję w najmniej oczekiwanym momencie zaskakując rodzinę bezami!

Tym razem w oko wpadły mi bezy z sokiem. Jak napisał Jacek, książka zachwyca swoimi fotografiami i tak zachęcona wysuszyłam blachę bezików.

bezy z sokiem

Składniki:

  • białka z 2 jajek
  • 100 g cukru pudru
  • 4-5 kropli soku z cytryny lub octu
  • sok z malin (lub inny)

Piekarnik rozgrzać do 100-125° C. Białka wlać do suchej miski i ubić z sokiem z cytryny na sztywną pianę.

Dodać cukier i delikatnie wymieszać. Tak przygotowana masę włożyć do rękawa cukierniczego lub szprycy i wyciskać ciastka na blachę wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia.

Aby zabarwić bezy należy na każdą z nich nalać kilka kropel soku i delikatnie zamieszać łyżeczką. Ja nie mieszałam moich bez, bo nie chciałam popsuć ich kształtu.

bezy z sokiem

Przez wiele lat pieczenia różnych ciast nie miałam w swojej kuchni rękawa cukierniczego. Jest to sprzęt który rzadko był mi potrzebnym, a ja potrafiłam się bez niego obejść. Niedawno piekłam tort (klik) i pomocna była mi mini szpryca. Jednak to nie to samo co rękaw…, aż w ubiegłym miesiącu podczas zakupów w Ikea natrafiłam na fajny zestaw: rękaw, końcówki metalowe, płytka z ząbkami do ozdabiania mas tortu oraz żyłka do przecinania biszkopta. No znalazła kura złote ziarno! A cieszyłam się (i dalej się cieszę) jak dzieciak, że taki zestaw mi się trafił. Tak się stałam posiadaczką rękawa i mogę spokojnie wyciskać te swoje bezy :)

bezy z sokiem

W książce piszą, aby bezy piec na środkowej półce aż będą łatwo odklejać się od papieru i „powinno to trwać około 45 minut”. U mnie było to dłużej, a po upieczeniu Jacek powiedział: „Lepsze niż sklepowe”!

 

 

IKEA Fika – recenzja książki

Stało się! Ja, Jacek Andrzejewski, będę recenzował książkę kucharską! Kilka dni temu Paula przyniosła do domu książkę z małym czarnym napisem Fika na okładce i powiedziała, że mam napisać na blogu co o niej myślę. O książce, nie o Pauli. Pomysł wydawał mi się absurdalny, bo ja i książki kucharskie, to nie jest najlepsze połączenie. Mimo to wziąłem ją do ręki, przewertowałem kilka pierwszych stron i… WOW!

Stało się! Ja, Jacek Andrzejewski, będę recenzował książkę kucharską! Kilka dni temu Paula przyniosła do domu książkę z małym czarnym napisem Fika na okładce i powiedziała, że mam napisać na blogu co o niej myślę. O książce, nie o Pauli. Pomysł wydawał mi się absurdalny, bo ja i książki kucharskie, to nie jest najlepsze połączenie. Mimo to wziąłem ją do ręki, przewertowałem kilka pierwszych stron i… WOW!

Wróćmy do początku

Uwielbiam książki. Bardzo dużo czasu spędzam na czytaniu, przez co często cierpią na tym inne sprawy. Ale nie lubię książek kucharskich. Zwyczajnie nie znajduję w nich niczego ciekawego, a po przepisy kucharskie sięgam albo do Internetu, albo uderzam od razu do Pauli.

Dziwnie zabrzmią te słowa z ust blogera kulinarnego, ale nudzi mnie czytanie na temat jedzenia. Oglądanie programów kulinarnych też mnie nudzi. Gotowanie, a następnie pisanie lub robienie filmów o tym jest nieporównywalnie ciekawsze. Z tego powodu nigdy nie oglądałem żadnego Masterchefa, Topchefa itp. Wyjątek stanowią programy Pana Roberta Makłowicza, ale to dlatego, że jedzenie jest tam tylko pretekstem do opowiadania ciekawych historii.

Z Fika było jednak zupełnie inaczej. To książka kucharska inna niż wszystkie.

SONY DSC

O czym to jest

Fika to książka wydana przez firmę IKEA, w której znajdziecie przepisy na 30 klasycznych wypieków. Są w niej zarówno receptury małych ciasteczek, jak również świątecznych ciast. Jak czytamy na okładce, są to głównie szwedzie klasyki, ale kilka egzotycznych smakołyków też się tam znalazło.

Mniej znaczy więcej

Tym co wyróżnia Fika od innych książek kucharskich, jest wyjątowy design. Każdy przepis zajmuje cztery strony. Dwie z nich zawierają zdjęcie składników danego wypieku, ułożonych starannie na jednobarwnym tle. Pozostałe dwie strony, to fotografia gotowego ciasta lub ciasteczek. Także ułożonych na jednobarwnym (zwykle białym) tle.

Widok migdałów starannie ułożonych w jednej linii, tuż obok kupki mąki usypanej w piramidkę, robi niesamowite wrażenie. Gdy połączy się to z przemyślanym minimalizmem kompozycji, to wychodzi z tego prawdziwy majstersztyk! Sam sposób prezentacji składników przywodzi mi na myśl instrukcje składania mebli z IKEI. Tam też można obejrzeć części pierwsze mebli, które przyjdzie nam składać. Tym razem miejsce mebli zajęły wypieki.

Ale co ja Wam będę opowiadał. Po prostu spójrzcie na zdjęcia poniżej.

fika 5
fika 4

fika 3

I to jest właśnie Fika.

A dobre to jest?

Też się nad tym zastanawiałem, gdy już pierwszy szok wizualny trochę opadł. Okazuje się, że wypieki przygotowane według przepisów z książki są naprawdę smaczne.

Dużym atutem jest też to, że nawet osoby niewprawione w sztukę pieczenia ciastek (jak ja!), bez problemu dadzą sobie radę. Osobiście testowałem niektóre z nich i rzeczywiście poszło jak z płatka.

Jeżeli jeszcze nie macie tej książki w swojej kolekcji, to z czystym sumieniem polecam. Wartą ją kupić nie tylko dla wyśmienitych przepisów, ale również ze względów estetycznych :)