Fototapety w kwiaty – pozwól, by Twoje mieszkanie rozkwitło na wiosnę!

Wiosna już tuż tuż. Gdy otwieramy okna, czujemy ten wyjątkowy zapach powietrza, który zwiastuje, że lada chwila cała natura wybuchnie ze zdwojoną siłą po zimowym marazmie. Jeśli chcemy przygotować się na ten moment i wejść w nową porę roku z odpowiednim nastawieniem, doskonałym pomysłem będzie szybka metamorfoza wnętrza. Spokojnie, obejdzie się bez gruntownego remontu i pracy w pocie czoła. Jedyne, co będzie nam potrzebne, by odświeżyć dotychczasową aranżację salonu, kuchni czy sypialni, to floralne fototapety. Kwiaty w formie ozdobnych printów na ścianach sprawią, że Twój wystrój nabierze zupełnie nowej jakości!

Rearanżując mieszkanie, warto postawić na takie rozwiązania, które nigdy nie wychodzą z mody. Wówczas mamy pewność, że stworzona przez nas stylizacja będzie doskonale się prezentować i za pół roku, i za 5 lat. Jeśli natomiast marzy nam się błyskawiczna metamorfoza, którą przeprowadzimy w zaledwie jedno popołudnie, to nie ma lepszego rozwiązania niż fototapety. Kwiaty, malownicze krajobrazy, panorama słynnej metropolii, a może abstrakcyjna kompozycja? Dzisiaj skupimy się na pierwszym rozwiązaniu i to nie tylko dlatego, że już z utęsknieniem czekamy na wiosnę!

fototapety zieleń kwiaty
fototapety zieleń kwiaty

Zawsze modny ornament

Kwiatowe motywy mają wiele zalet. Po pierwsze, pasują do każdej aranżacji – zarówno nowoczesnej, jak i klasycznej. Po drugie, nigdy nie wychodzą z mody – zmienia się ich forma, bo czasami modne są duże printy, a kiedy indziej drobna łączka, ale zawsze doskonale się prezentują. Po trzecie, dzięki nim monotonny wystrój nabierze zdrowych rumieńców! Bogactwo wzorów sprawia, że na naszej ścianie może zagościć dosłownie każdy gatunek i każdy kolor, jaki tylko przyjdzie nam do głowy. Z tysiąca możliwości, jakie znajdziemy na stronach internetowych, wybraliśmy kilka najciekawszych propozycji.

fototapeta zółte kwiaty
fototapeta zółte kwiaty

https://redro.pl/fototapety/tematy/kwiaty/

Salon w Twoim stylu

Naszą pierwszą propozycją będą wiktoriańskie fototapety. Kwiaty przedstawione w realistyczny sposób, tworzące gęstą plątaninę, staną się wyrazistą dominantą aranżacji. Jakim wystrojem powinniśmy dysponować, by taki wzór dobrze wyglądał? Zaletą takiego przedstawienia jest jego uniwersalność, choć dla wielu może to być zaskoczeniem. Wydaje się oczywiste, że taki motyw roślinny to strzał w dziesiątkę, gdy posiadamy klasyczny salon. Ale co z nowoczesnym? W takim wypadku floralny wzór przełamie ascetyczny, minimalistyczny pokój i stanie się ciekawym kontrastem.

Jeśli zależy nam na delikatnej dekoracji, zrezygnujmy z wyrazistych kolorów i rzucających się w oczy kompozycji i sięgnijmy po stonowane fototapety. Białe kwiaty ozdobią nasz salon, ale w niezwykle subtelny sposób. W tej roli doskonale sprawdzą się tulipany, rozkwitłe pączki róż, storczyki lub dmuchawce. Zwłaszcza te ostatnie zasługują na naszą uwagę. Ich puchate, efemeryczne główki w formie idealnej kuli sprawią, że nasz salon nabierze lekkości i wdzięku. Zapierający dech w piersiach efekt zagwarantuje nam fototapeta w formie makrofotografii, ukazująca z bardzo bliska niesamowitą strukturę tej rośliny.
Prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii zagwarantują nam z kolei folkowe fototapety. Kwiaty w formie ludowych ornamentów o intensywnych kolorach tchną życie nawet w monotonny wystrój. Ich proste, symetryczne kompozycje będą doskonale wyglądać w połączeniu z nowoczesnym designem i minimalistyczną aranżacją salonu. Jeśli nasze korzenie wywodzą się z podhalańskiej, łowickiej lub kurpiowskiej ziemi, koniecznie wybierzmy taki ornament, który odpowiada naszemu pochodzeniu.

Kuchnia usłana kwiatami

Nasza kolejna propozycja to fototapeta kuchenna. Kwiaty mogą zagościć także tutaj, dzięki temu, że współcześnie produkowane tapety są wytrzymałe, a także odporne na wodę i wilgoć. W przypadku tej części mieszkania proponujemy niewielką przemianę, która będzie mieć jednak kolosalny wpływ na wygląd całego pomieszczenia. Skupimy się na jednym fragmencie ściany – prześwicie między blatem a wiszącymi szafkami i tutaj wprowadzimy efektowny detal. Co to będą za rośliny? Zdecydujmy się na takie, z których korzystamy podczas gotowania i przygotowywania domowych posiłków. Mogą to być słoneczniki, których ziarna są zdrową przekąską, czerwone maki, które umożliwiają nam przygotowywanie słodkich ciast, a nawet aromatyczna lawenda wchodząca w skład ziół prowansalskich. Sprawmy, by nasza aranżacja stała się apetyczna!

turkusowa fototapeta kwiaty
turkusowa fototapeta kwiaty

Romantyczna sypialnia z Azji

Po relaks i wypoczynek udamy się w stronę Dalekiego Wschodu i stamtąd też będzie pochodzić nasza kolejna fototapeta. Kwiaty wiśni umieszczone na ścianie u wezgłowia łóżka, sprawią, że sypialnia nabierze unikalnego charakteru. Tylko od naszej fantazji zależy, czy wybierzemy kwitnące drzewko na tle błękitnego nieba, czy zdecydujemy się na widzianą w oddali panoramą Tokio. Delikatne, różowe płatki pozwolą nam wyczarować romantyczną, ale w żadnym wypadku nie kiczowatą aranżację pokoju. Ciekawą alternatywą dla azjatyckich inspiracji może się okazać magnolia, która kwitnie w naszym kraju, zwiastując wiosnę.

I jak? Czy czujesz już prawdziwą wiosnę, a w powietrzu zapach kwiatów, które nieśmiało budzą się z zimowego snu? Wybierz fototapetę, która skradła Twoje serce i spraw, by Twoje mieszkanie, razem z otaczającą Cię naturą, rozkwitło i zamieniło się w zapierającą dech w piersiach krainę!

 

Artykuł ma charakter komercyjny i powstał we współpracy z firmą redro.pl

8 mitów dotyczących żywności, w które musisz przestać wierzyć!

Dobre rady odnośnie żywienia możesz spotkać na każdym kroku. Wcale nie oznacza to, że zawsze będą one prawdziwe i skuteczne. Badania odnośnie odżywiania mogą być mylące i zawsze ulec zmianie. Sensacyjne nagłówki w mediach i natłok informacji sprawia, że stajemy się głusi na wszelkie wskazówki żywieniowe. W najlepszym wypadku pójdziemy za dobrą radą i niepotrzebnie zrezygnujemy z ulubionego produktu. W najgorszym przypadku wybierzemy niezdrową opcję, myśląc ze dokonujemy właściwego wyboru.

Przedstawiamy 8 mitów żywieniowych, które muszą umrzeć!

 

Mit #1: Jaja są złe

Przyjęło się błędne założenie, że cholesterol pochodzący z żywności podnosi poziom cholesterolu we krwi. Jednak coraz bardziej wiarygodne staje się to, że tłuszcze trans i tłuszcze nasycone bardziej wpływają na podniesienie cholesterolu we krwi. W ostatnich latach przeprowadzono wiele badań, które pokazują, że całe jajo może być częścią zdrowej diety w większości osób oraz nie wpływa znacząco na poziom cholesterolu lub ryzyko chorób serca.

 

Mit #2: Kawa odwadnia

Tak, kawa jest moczopędna (wspomaga produkcję moczu), ale jest w tym bardzo łagodna. Zauważ, że kawa sama w sobie jest płynem – składa się głównie z wody, a ta także liczy się do dziennego spożycia płynów. Ilość kawy potrzebna do odwodnienia organizmu jest większa niż ktokolwiek powinien spożyć w ciągu dnia. Jeśli pijesz 2-3 filiżanki dziennie, na pewno się nie odwodnisz.

 

Mit #3: Naturalny cukier różni się od dodanego do żywności.

Cukier to cukier. Na poziomie cząsteczkowym cukier w jabłku jest dokładni taki sam jak cukier, który dosypujesz do kawy. Różnica może mieć miejsce w tym jak nasze organizmy rozkładają cukier, gdy są połączone z innymi składnikami jak błonnik, białko. Takie połącznie cukru z błonnikiem pomaga powolnemu trawieniu i zapobiega skokom poziomu cukru we krwi. To lepsze niż cukier pozbawiony wartości odżywczych. Ale twój organizm zareaguje tak samo na cukier jeśli wypijesz sok, zjesz miód czy syrop klonowy i jakbyś wypił colę.

 

Mit #4: Organiczna żywność zawsze jest zdrowa

Słowo „organiczny” wtargnęło do naszych sklepów z wielkim hukiem i etykietką „zdrowy”. Prawda jest taka, że organiczne przekąski nadal są przekąskami. Jedzenie ich w nadmiarze nie jest nagle w porządku, tylko dlatego że spełniają wymagania dotyczące ekologicznej etykiety. To nadal przekąski. Organiczny syrop czekoladowy nadal jest syropem czekoladowym. Organiczne ciastka, chipsy i cukierki mają te same ilości pustych kalorii co wersje nieorganiczne. Jednak jeśli chodzi o typowe produkty, które zazwyczaj zawierają najwięcej pestycydów to wybieranie odpowiedników organicznych jest dobrym rozwiązaniem.

 

Mit #5: Margaryna jest lepsza niż masło

Margaryna stała się popularna w czasach, w których tłuszcz miał złą sławę, a ta stała się „zdrowszą” bo roślinną alternatywą masła. Prawda jest taka, że margaryna jest dla Ciebie niekorzystna, ponieważ zawiera tłuszcze trans, które są gorsze od naturalnie występujących tłuszczy w maśle. Zauważ jaka jest krótka lista składników masła, a ile znajduje się składników w margarynie.

 

Mit #6: Sałatki zawsze się najzdrowszą opcją w menu.

Możesz pomyśleć, że wybór sałatki jest bezpieczny. Prawda jest taka, że składniki sałatki ułożone na wierzchu i polane smakowitym sosem sprawiają, że ilość kalorii jest tak duża jak w pysznej  trzydziestocentymetrowej pizzy, której próbujesz się oprzeć. Uważaj na niewinnie wyglądające sałatki, które mają dressing, grzanki, ser, bekon, słodzone, suszone owoce. Awokado i orzechy są zdrowe w niewielkich ilościach, a zazwyczaj serwowane w zbyt dużych porcjach. Wybieraj sałatki z zieleniną (sałata, roszponka, rukola), chudym białym mięsem, z niewielką porcją oleju, który pomoże wchłonąć się składnikom odżywczym oraz jest zdrowszy od kremowego sosu.

 

Mit #7: Żywność o niskiej zawartości tłuszczu jest lepsza od oryginału.

Tłuszcz jest niezbędną częścią zdrowej diety. Tłuszcz nie jest zły i nie idzie bezpośrednio w biodra. Każde dodatkowe kalorie (nie tylko te pochodzące z tłuszczu z diety) które zjesz, a twoje ciało nie może zużyć, może przekształcić w tkankę tłuszczową. Tłuszcz jest bogaty w kalorie, a to oznacza również, że można używać niewielkiej ilości, aby czuć się nasyconym i pełnym. Oznacza to, że należy pilnować wielkości porcji. Pułapka jest w żywności przetworzonej, kiedy to tłuszcz zostanie usunięty z żywności i zastąpiony cukrem lub solą. Dlatego należy czytać składy. Lepiej jeść małe porcje tłuszczu, cieszyć się pełnym smakiem i czuć się sytym.

 

Mit #8: Rezygnacja z glutenu każdemu wyjdzie na dobre!

Prawda jest taka, że jedzenie bezglutenowe niekoniecznie jest zdrowsze jeśli nie chorujesz na celiakie lub nie tolerujesz glutenu. Nie wszystkie produkty bezglutenowe są wytwarzane w ten sam sposób pod kątem zawartości składników odżywczych. Pieczywo bez glutenu może być produkowane z ubogiej, rafinowanej mąki. Takie produkty mogą być tez bogate w cukier. Jeśli produkty z pszenicą nie sprawiają, że masz objawy nietolerancji, spożywanie ich nie sprawi, że będziesz zdrowszy.

 

Wniosku nasuwają się same. Być może badania w przyszłości pokażą nam jeszcze inne, nieznane oblicza żywności. Tego jeszcze nie wiemy. Ale jedno nie zmieniło się od wieków. Należy zachować umiar w jedzeniu i piciu, bo jak wiadomo, co za dużo to niezdrowo. Co więcej możemy zrobić? Oczywiście czytać etykiety – przede wszystkim skład produktu oraz tabele wartości odżywczej.

 

 

 

 

4 wiosenne przepisy na zdrowe i pożywne dania z Almette

Wiosna, nawet bardziej niż lato, przypomina mi o świeżych warzywach i jakie one dają podczas codziennego przygotowywania posiłków. Po długiej zimie bardzo chcę się zjeść chrupiący szczypiorek, kruchą sałatę i młode ziemniaki. Chociaż w większości nie są to nasze polskie warzywa, tylko importowane np. z Egiptu, to i tak smakują wyjątkowo pysznie.

Są jednak takie dni, że brakuje mi inspiracji do tworzenia nowych przepisów. Chyba większość z nas ma podobnie, że zamykamy się w kilkunastu ulubionych przepisach. Mimo to warto przełamywać przyzwyczajenia i sięgać po nowe receptury, bo właśnie możliwość próbowania nowych smaków jest w kuchni najlepsza! A wiosna i świeże warzywa, to idealny moment na wprowadzenie zmian w jadłospisie.

Zdrowe odżywianie – czy warto?

Był taki okres w moim życiu, że przed wyjściem z domu wypijałam tylko kawę w biegu. W pracy zjadłam drożdżówkę z soczewicą lub ciastko i potem długo, długo nic, aż do obiadokolacji przygotowywanej w domu. Nie będzie zaskoczeniem, że taka niezdrowa dieta negatywnie odbiła się na moim zdrowiu. Postanowiłam więc, że czas na zmiany w odżywianiu!

Pierwszym krokiem do zmiany nawyków stały się regularne posiłki. Teraz codziennie jem śniadanie, w pracy jem drugie śniadanie między godziną 11 a 12, a po powrocie z pracy domowy obiad i kolację. Później zastąpiłam kawę zieloną herbatą, a od niedawna sama wyciskam soki owocowo-warzywne (o tym szerzej niedługo na blogu!). Pamiętam, że już po kilku dniach od zmiany zaobserwowałam poprawę samopoczucia.

Teraz, gdy spożywanie wszystkich posiłków w ciągu dnia stało się nawykiem czuję się zdrowsza i pełna energii.  Jednak największą nagrodą jest świadomość, że robi się coś dobrego dla swojego ciała i duszy. I nie trzeba robić wielkiej rewolucji w swoim życiu, wystarczą małe kroki i konsekwencja w działaniu.

Jak jeść więcej warzyw i owoców?

Mój sposób na owoce to soki domowej roboty! Wyciskam je ze wszystkiego co się da. Po wyciśnięciu soku z owoców jest dużo lepsza przyswajalność witamin, niż w spożytych kawałkach owoców. Do soków owocowych dorzucam coraz więcej warzyw, więc jest progres, a może i uzależnienie od picia soków :).

Jeśli chodzi o warzywa, to najpierw je kupuję, a potem zastanawiam się co z nich przyrządzę. Dla przykładu bakłażana kiedyś omijałam, a teraz kupuję i w domu kombinuję co z niego zrobić. Na zimę zawsze przygotowuję zapasy w postaci słoików z warzywami w zalewach. Jednak nawet zimą nie rezygnuję ze świeżych warzyw i owoców. Spożywam ich mniej, ale nigdy nie odstawiam ich całkowicie.

Teraz, gdy po długiej zimie przyszła wiosna, w całości zastępuję marynowane warzywa świeżymi. Nie ma nic lepszego niż pachnący ogórek, sałata, rzodkiewka albo papryka. W moim osiedlowym warzywniaku często są promocje na niektóre nowalijki i ostatnie sztuki warzyw. To świetna okazja do uzupełnienia zapasów niskim kosztem. Kupuję wtedy niewiele, ale zjadamy je tego samego dnia lub wyciskam z nich sok.

Jak wyrobić w sobie nawyk zdrowego odżywiania?

Odpowiedź jest jedna: odrzucić (lub ograniczyć do minimum) wszystko co niezdrowe. Wydaje się trudne do realizacji? To tylko pozory! Wiele lat temu ograniczyłam do minimum żywność typu fast food, kupne słodycze, a ostatnio i soki ze sklepu. Od 15 lat nie słodzę herbaty i nie piję napojów nasyconych tleniem węgla (gazowanych).

Uświadomiłam sobie, że ta „żywność” ma niewiele wspólnego z prawdziwym jedzeniem oraz zaburza trawienie i funkcjonowanie organizmu. Dlatego praktycznie nie jem takich rzeczy. Dlaczego prawie? Bo jak każdy normalny człowiek pozwalam sobie od czasu do czasu na drobne „oszustwa”. Nic złego się nie stanie, jeśli kilka razy w roku zdarzy mi się zjeść ze znajomymi na mieście frytki belgijskie albo kebaba. Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi, ale warto zachować umiar.

Ale muszę się przyznać, że najtrudniej jest walczyć z pokusami na zakupach, gdy chcę sięgnąć po paczkę chipsów do filmu na wieczór. Wyobrażam sobie wtedy, że zjedzenie tego spowoduje u mnie celulit i z plażowej figury nici. Wtedy rezygnuję od razu! ;) Zamiast tego kupuję paczkę solonego słonecznika w łupinach i tak razem z Jackiem chrupiemy na zdrowie!

Ale jak znaleźć na to wszystko czas?

Soki, obiadki, śniadania do pracy. Czy da się to wszystko samodzielnie przygotować i nie spędzić całego dnia w kuchni? Pewnie, że tak! Musicie wiedzieć, że my jako blogerzy kulinarni nie poświęcamy się tylko gotowaniu, ani tym bardziej na oglądaniu kulinarnych programów telewizyjnych. Wręcz przeciwnie. Staramy się iść własną drogą ku zdrowemu odżywianiu, oszczędzając czas na rozrywki, pasje, odpoczynek i pracę zawodową.

Jeśli chodzi o sprzęt kuchenny to jesteśmy dobrze zaopatrzeni, ale na co dzień ograniczamy się do podstawowych narzędzi w kuchni. Wiele z naszych robotów jest upchnięta w szafkach (chyba są z gumy, że tyle mieszczą). Regularnie korzystamy tylko z wyciskarki do soków oraz blendera.

Prawda jest taka, że aby się zdrowo odżywiać, nie potrzeba ani drogich sprzętów, ani mnóstwa czasu. Najważniejsze to chęci i nawyk zdrowego odżywiania oraz odrzucenie do niezdrowej.

serki kanapkowe Almette

Dzisiejszy wpis inspirowany jest nowością od Almette (więcej o produktach tej marki na www.almette.pl). Całkiem niedawno powstały serki w nowych smakach: „Z rzodkiewkami” oraz „Ze szpinakiem i czosnkiem”. Bardzo spodobały mi się te propozycje, a zwłaszcza ta pierwsza ponieważ serek z rzodkiewkami bardzo kojarzy mi się jeszcze z latami ’90, gdy chodziłam do podstawówki. Bardzo często jedliśmy wtedy na śniadanie twarożek z rzodkiewką.

Dziś również powracam do tych smaków, ale trzeba kupić kilka składników jak twaróg, masło, rzodkiewki. Ser zblendować, rzodkiewki pokroić, wymieszać. Wiąże się to z brudnymi naczyniami i czasem, a jak wiadomo przed śniadaniem nie mamy go dużo. No ale jak ma być naturalnie, to trzeba…

No właśnie już nie! Marka Almette do produkcji Serka z „rzodkiewkami” i „ze szpinakiem i czosnkiem” użyła 100% naturalnych składników! Dzięki Almette ze szpinakiem i czosnkiem poczujesz wiosnę każdego dnia. Serek zachwyca wyrazistym, szpinakowym smakiem i czosnkowym aromatem. Można go wykorzystać na wiele sposobów – ze świeżym pieczywem lub jako dodatek do dań głównych. Ja to kupuję!

Co ciekawe ambasadorem marki Alemtte został David Gaboriaud. Jest on francuzem od kilku lat mieszkającym w Polsce, który od wielu lat prowadzi warsztaty i imprezy kulinarne, propaguje celebrowanie posiłków i delektowanie się jedzeniem. David zamiłowanie do gotowania zyskał dzięki rodzicom, z którymi prowadził długie rozmowy o sztuce kulinarnej. Co dla mnie ważne, David jest on zwolennikiem regionalnych produktów spożywczych, a swoją energią i pasją zachęca innych do gotowania.

David wymyślił 4 przepisy z użyciem serka Almette, którymi chciałam się z Wami podzielić. Miałam już okazję je wypróbować i z czystym sumieniem mogę je zarekomendować na swoim blogu. Dania przygotowanie na ich podstawie są naprawdę pyszne, a do tego łatwe w przygotowaniu.

Przepis 1: Frittata z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz szynką długo dojrzewającą

Składniki:

  • 4 jajka ekologiczne lub jedynki,
  • 2 łyżki serka Almette ze szpinakiem i czosnkiem,
  • 2 plastry szynki długo dojrzewającej (np. Serrano, parmeńska),
  • 2 łyżki posiekanej dymki,
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
  • 1 łyżeczka masła klarowanego,
  • sól, pieprz,

Przygotowanie:

  • Do miski  wbij całe jajka i roztrzep widelcem. Dopraw solą i pieprzem.
  • Na rozgrzanej patelni (z metalową rączką) na maśle klarowanym smaż na średnim ogniu masę jajeczną do czasu aż wierzch zacznie się ścinać.
  • Dodaj dwie łyżki serka Almette i ułóż plastry szynki.
  • Wstaw patelnię do piekarnika i zapiekaj w 160 stopniach pod grillem aż góra się zetnie.
  • Wyjmij frittatę z piekarnika, posyp natką i  dymką. Bon appetit :)

frittata

Przepis 2: Angielskie scones pieczone, podane z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz jajkiem w koszulce

Scones (składniki):

  • 250 g mąki pszennej typu 450,
  • 125 ml mleka,
  • 1 jajko + 1 żółtko do smarowania,
  • 50 g roztopionego masła,
  • łyżka cukru,
  • szczypta soli,
  • 1 płaska łyżka proszku do pieczenia.

Dodatki (składniki):

  • 4 pieczarki brązowe (portobello),
  • kilka listków szpinaku,
  • 2 jajka,
  • 1 łyżka octu białego.

Przygotowanie:

  • Scones – w misce wymieszaj mąkę z cukrem, solą oraz proszkiem do pieczenia. Ubij jajko z mlekiem i roztopionym masłem i wymieszaj z mąką. Wyrabiaj ciasto aż będzie gładkie i elastyczne. Odstaw na 30 minut. Po tym czasie uformuj z ciasta kulki wielkości piłeczki do golfa, a następnie delikatnie je spłaszcz. Za pomocą pędzelka posmaruj je żółtkiem. Piecz w 180 stopniach przez 20-25 minut lub do momentu, kiedy będą złociste i ładnie wyrosną. Wyjmij je z piekarnika i odstaw do wystygnięcia.
  • Pieczarki pokrój w plastry. Podsmażaj na maśle klarowanym przez kilka minut.
  • Wbij jajka do dwóch oddzielnych miseczek.
  • Nalej pół rondelka wody i doprowadź do wrzenia. Wymieszaj gotującą się wodę z łyżką octu, a następnie na małym ogniu za pomocą łyżki zrób wir. Do wiru wlej jajko. Gotuj 2 minuty. Odcedź za pomocą łyżki cedzakowej i przełóż jajko na papierowy ręcznik. Zrób kolejny wir w wodzie i powtórz czynność wlewania jajka w wir.
  • Scones przekrój na dwie części. Jedną posmaruj serkiem Almette. Ułóż warstwowo liście szpinaku, smażone pieczarki i ułóż delikatnie jajko w koszulce. Serwuj od razu!

angielskie scones

Przepis 3: Grzanka z wędzonym łososiem i serkiem Almette z rzodkiewkami

Składniki:

  • 4 kromki bagietki,
  • 4 łyżki serka Almette z rzodkiewkami,
  • 4 plastry wędzonego łososia,
  • kilka listków świeżej kolendry,
  • 2 rzodkiewki,
  • 1 cytryna.

Piklowana cebula:

  • 1 czerwona cebula,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 50 ml wody,
  • 50 ml octu z jabłek.

Przygotowanie:

  • Bagietki opiecz na grillu.
  • Piklowana cebula: w rondelku wymieszaj wodę z octem, cukrem, solą i doprowadź do wrzenia. Cebulę pokrój na bardzo cienkie plastry (możesz użyć mandoliny do krojenia warzyw) i przełóż do miseczki. Wlej gorącą wodę z octem i wymieszaj. Odstaw do wystygnięcia.
  • Rzodkiewka pokrój na bardzo cienkie plastry. Cytrynę pokrój na ćwiartki.
  • Posmaruj każdą kromkę serkiem Almette z rzodkiewkami. Ułóż warstwowo: plasterki rzodkiewki, po jednym plastrze wędzonego łososia, a na nim kilka plasterków piklowanej cebuli. Udekoruj listkami kolendry. Podaj z cytryną.

grzanki z serkiem

Przepis 4: Selerowe risotto z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz orzechami włoskimi

Składniki:

  • 1/2 selera,
  • 1/2 białej części pora,
  • 1 szalotka,
  • 80 ml białego wytrawnego wina,
  • 4 łyżek serka Almette ze szpinakiem i czosnkiem,
  • 20 g masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 łyżki orzechy włoskie prażone,
  • 2 łyżki drobno posiekanego szczypiorku,
  • woda lub bulion,
  • sól, pieprz.

Przygotowanie:

  • Seler obierz i pokrój w drobnej kostkę wielkości ok. 0,5 x 0,5 cm.
  • Por i szalotkę drobno posiekaj. Orzechy włoskie upraż na suchej patelni.
  • Na maśle klarowanym duś por i szalotkę przez ok. 2-3 minut. Dodaj seler i duś kolejne 3 minuty.
  • Wlej białe wino i poczekaj aż wyparuje. Następnie dolewaj stopniowo wodę lub bulion i gotuj aż seler będzie al dente. Na koniec dodaj masło i serek Almette i mieszaj aż się rozpuszczą. Serwuj risotto na talerzach i posyp orzechami włoskimi prażonymi oraz posiekanym szczypiorkiem.

risotto
Tekst powstał przy współpracy z marką Almette.

Kremówka truskawkowa czyli ciasto francuskie z puszystym kremem. Niebo w gębie!

Jak się może domyślacie, bardzo cenię sobie ostatnio przepisy niewymagające ode mnie zbyt wiele nakładu pracy. Co więc przygotować gdy czasu mało, obowiązków dużo, a rodzina domaga się czegoś słodkiego na weekend?

Tym razem przygotowałam kremówki według przepisu Siostry Anastazji z tą różnicą, że ciasto francuskie kupiłam :).
Kremówki i tak wyszły przepyszne! Delikatne, puszyste z nutą truskawek, a do tego chrupiące ciasto francuskie. Do tego błyskawicznie się robi!

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego (albo dwa)
  • 330 ml śmietanki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 0,5 laski waniliowej
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • 5 mrożonych truskawek
  • 4 łyżeczki żelatyny + 0,5 szklanki wody
  • cukier puder do posypania

 

  1. Ciasto wyjmij z opakowania, przekrój na pół i upiecz według opisu na opakowaniu. Pamiętaj aby nakłuć je w kilku miejscach  wykałaczką. Po upieczeniu wystudź.
  2. Truskawki rozmroź, a następnie zmiksuj blenderem.
  3. Żelatynę wsyp do miseczki, zalej zimną lub letnią wodą i wymieszaj, aż zrobi się gęsta papka. Odstaw. W tym czasie podgrzej wodę w garnku (jak zacznie się gotować wyłącz). Wstaw miseczkę z żelatyną do gorącej wody i mieszaj, aż  się rozpuści.
  4. W dużej misce ubij śmietankę z cukrem pudrem i ziarenkami z połowy laski wanilii. Następnie na zmianę dodawaj serek mascarpone, zmiksowane truskawki oraz upłynnioną żelatynę. Miksuj aż wszystko ładnie się połączy.
  5. Na upieczony spód z ciasta francuskiego wyłóż ubitą masę, wyrównaj powierzchnię i brzegi. Przykryj drugim blatem. Na koniec posyp cukrem pudrem i wstaw do lodówki.

kremówka truskawkowa

Wskazówka:

Jedną rzecz jaką następnym razem zrobię to przygotuję ten przepis z dwóch opakowań ciasta francuskiego. Dzięki temu wyjdzie kremówek dwa razy więcej i będą mieć mniej bitej śmietany.

Zapiekanka makaronowa z szynką

Zapiekanka z makaronem. Wydawać by się mogło – nic prostszego. Przypomina mi się chwila, gdy pierwszy raz chciałam przygotować zapiekankę makaronową. Spotkałam się z tak dużą ilością przepisów, że sama nie widziałam, który będzie najlepszy. Zachodziłam w głowę czy powinnam smarować formę masłem, jakiego makaronu użyć i czy dodać jajko? Można oszaleć od różnorakich receptur na tą samą potrawę.

Efekt był taki, że za każdym razem przygotowywałam zapiekankę inaczej i wcale nie były złe ;). Jedno miały wspólne: zapieczony ser, który uwielbiam!

Zapiekanka z makaronem to tak na prawdę kilka składników. Jednak warto czasem ułatwić sobie pracę.

Tym razem przygotowałam zapiekankę z produktem marki Knorr. Na opakowaniu producent dużymi literami napisał, że produkt to 100% naturalnych składników.
W składzie same znajome nazwy: skrobia, mąka ryżowa, cebula, cukier, sól, olej kukurydziany, szczypiorek, papryka, czosnek, nasiona selera, pieprz, sok z cytryny, gałka muszkatołowa, kurkuma, liście laurowe, korzeń lubczyku, nasiona kozieradki. Do tego trzeba dodać tylko makaron, ser, szynkę i śmietanę. Obiad gotowy.

Pomyślałam: „Czemu nie?”.

Składniki:

  • 250 g makaronu rurki
  • 200 g szynki
  • 200 ml śmietany 12%
  • 450 ml wody
  • 100 g startego sera
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • zioła prowansalskie
  • „Zapiekanka makaronowa z szynką” Knorr

zapiekanka makaronowa z szynką knorr

  1. Nieugotowany makaron i pokrojoną szynkę włóż do naczynia żaroodpornego. Wymieszaj.
  2. „Zapiekankę makaronową z szynką” Knorr wymieszaj w rondlu z  wodą i śmietaną. Zagotuj i w razie potrzeby dodaj odrobinę soli. Gotuj przez 1 minutę mieszając od czasu do czasu.
  3. Tak przygotowany sos wylej na makaron. Wierzch zapiekanki posyp tartym serem.
  4. Połówki pomidorków ułóż na wierzchu zapiekanki i posyp ziołami prowansalskimi.
  5. Wstaw do gorącego piecyka i zapiekaj przez 35 minut w temp. 200º C (lub 170º C z termoobiegiem).
  6. Po upieczeniu wyjmij zapiekankę z piecyka, odczekaj 5 minut aby lekko ostygła i dopiero nakładaj.

zapiekanka makaronowa z szynką knorr

 

Moja recenzja?

Minusy:
–  Musiałam dodać nieco soli do sosu, bo wydawał mi się za mało doprawiony.

Plusy:

+ Zapiekanka ładnie odchodzi od formy po upieczeniu (i to bez smarowania). Wszystko ładnie się zapiekło, pomimo, że makaron był surowy. W moim przepisie celowo zwiększyłam ilość makaronu i mimo to, nie był twardy.

+ Robi się szybko i zawsze się uda. Tego przepisu nie można zepsuć ;).

+ Fajnie, że marki spożywcze zaczynają tworzyć receptury swoich produktów na bazie tylko naturalnych składników. Konsument jest dziś dużo bardziej wyedukowany na temat tego co je i kupuje. Mając świadomość istnienia takiego produktu (o naturalnym i prostym składzie) z pewnością bym do niego wracała.

+ Pomysł na naturalny obiad. Często gdy gotuję, doprawiam potrawy przyprawami, które zawierają wzmacniacze smaku. Ze względu na skład produktu, nie zawahałabym się podać takiej zapiekanki mojemu dziecku.

zapiekanka makaronowa z szynką knorr

 

Podsumowując „Zapiekanka z makaronem i szynką” to danie z torebki, ale bez konserwantów i substancji dodatkowych. Skład to głównie przyprawy i warzywa. Bardzo fajna opcja dla osób, które nie mają dużo czasu na przygotowanie obiadu oraz początkującym kucharzom.

Przepis powstał we współpracy z marką Knorr.

Pieczona kaczka po azjatycku z makaronem

Nie wiem, czy wiecie, ale drób w Polsce to jedno z najpopularniejszych mięs. W naszym domu również pojawia się od czasu do czasu, ponieważ świetnie nadaje się do przygotowania potraw z różnych części świata.

Odkąd Paula przeszła na dietę wegetariańską, to mam więcej okazji, aby eksperymentować z mięsem w kuchni. Nie planuję porzucenia mięsa na rzecz kotletów sojowych więc mam teraz więcej okazji ku temu, aby przygotowywać tylko takie dania z mięsa, na jakie mam ochotę.

Dlatego dzisiaj będzie przepis na kaczkę po azjatycku z makaronem ryżowym. Jest do moja własna wariacja na temat kuchni chińskiej. Bardzo fajne połączenie składników, smaków i zapachów, które powinno Was zachęcić do kulinarnych eksperymentów z wykorzystaniem mięsa drobiowego. :)

mięso drobiowe z kaczki

Składniki:
– 400 g piersi z kaczki
– 100 ml sosu sojowego
– 1 łyżka sosu rybnego
– 1 ostra papryczka, umyta, posiekana
– 1 łyżka imbiru suszonego
– 4-5 posiekanych ząbków czosnku
– sok z 1 limonki
– 300 g pieczarek
– 1 por pokrojony w paski
– 3 marchewki pokrojone w paski
– 1 czerwona cebula
– makaron ryżowy

Sposób przygotowania:

  1. Przygotowując nasze azjatyckie danie musimy w pierwszej kolejności zająć się kaczką. Najpierw oddzielamy skórę od mięsa, a następnie mięso kroimy w niewielkie paski. Piersi pokrojone w paseczki przekładamy do miski.
  2. Teraz przygotujemy marynatę. Do miski dodajemy 100 ml sosu sojowego, łyżkę sosu rybnego, a także imbir oraz posiekany czosnek. Całość skrapiamy sokiem z jednej limonki.
  3. Mięso obtaczamy w marynacie i odstawiamy na ok. 40 minut.
  4. W międzyczasie przygotowujemy warzywa. Marchewkę i pora kroimy w cienkie paski. Cebulę siekamy w piórka.
  5. Na rozgrzany olej wrzucamy pieczarki pokrojone w niewielkie kawałki i podsmażamy.
  6. Gdy pieczarki będą „w sam raz”, dodajemy do nich mięso z kaczki i całość smażymy przez chwilę.
  7. Na patelnię wrzucamy pokrojone warzywa oraz posiekaną ostrą paprykę chili (wraz z pestkami). Całość podsmażamy przez kilka minut, aż warzywa zmiękną.
  8. Makaron ryżowy przekładamy do miski i zalewamy gorącą wodą. Odstawiamy go na kilka minut, aż będzie giętki i gotowy do spożycia.
  9. Na talerzu układamy makaron. Na wierzch wykładamy warzywa i mięso z kaczki. Całość skrapiamy jeszcze odrobiną soku z limonki. Gotowe!

mięso drobiowe z kaczki

kaczka smażona po chińsku

 

Fakty i mity na temat drobiu

Jak zapewne wiecie, polskie mięso drobiowe jest bardzo cenione za granicą. W 2015 roku na zagraniczne rynki trafiło blisko 909 tysięcy ton drobiu, czyli 42 proc. produkcji. To liczba, która robi wrażenie.

Niestety mięso drobiowe boryka się z kontrowersjami dotyczącymi obiegowej opinii, co do powszechności antybiotyków w drobiu. Takie postrzeganie tego mięsa nie jest niczym niezwykłym również w naszym kraju. Dlatego warto raz na zawsze rozprawić się ze szkodliwymi mitami.

Mięso drobiowe jest smaczne, łatwe do przygotowania i zdrowe – stanowi źródło pełnowartościowego białka i nasyconych kwasów tłuszczowych. W domowej kuchni drób ceniony jest za łatwość w obróbce, mnogość możliwości podania i uniwersalny, schlebiający gustom wszystkich domowników smak.

Bardzo ważny jest również proces pakowania i dystrybucji mięsa (nie tylko drobiowego). Polacy najchętniej kupują mięso w sklepach osiedlowych, gdzie znajoma sprzedawczyni doradzi, który kawałek mięsa wybrać. Równie chętnie kupujemy mięso w firmowych, tradycyjnych sklepach spożywczych bądź na bazarkach.

Okazuje się, że wciąż niewielu konsumentów sięga po mięso pakowane, które jest najczęściej dostępne w super i hipermarketach. Tymczasem większość mięsa dostępnego na rynkach europejskich jest sprzedawana właśnie w formie porcjowanej na tackach.

Należy jednak pamiętać, że proces pakowania i dystrybucji mięsa w tackach pozwala zachować najwyższe standardy higieny i bezpieczeństwa. Poniżej bardzo ciekawa informacja, jaką podaje Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza na temat mięsa w tackach:

Najbezpieczniejszym wyborem jest mięso pakowane przez producenta, które posiada dokładne dane o partii produkcyjnej, dacie ważności oraz właściwościach produktu. W ten sposób możemy zidentyfikować hodowcę i stado, z którego pochodzi surowiec. Hermetyczne opakowanie stanowi zabezpieczanie przed zabrudzeniem i bakteriami, a stosowany przez producentów system kontroli bezpieczeństwa żywności HACCP pozwala na prześledzenie warunków chowu, w tym informacji związanych z dobrostanem zwierząt czy jego żywieniem.

Dzięki precyzyjnym oznaczeniom i kompleksowemu systemowi kontroli można mieć pewność, że prawidłowo oznakowane mięso dostępne w sklepach jest bezpieczne.

Pakowanie mięsa w atmosferze modyfikowanej (MAP) albo bez dostępu powietrza (vacuum) umożliwia wydłużenie okresu przydatności do spożycia bez konieczności stosowania konserwantów i innych sztucznych substancji. Okres kontaktu z atmosferą jest skrócony do minimum, a warunki, w jakich znajduje się produkt, hamują rozwój bakterii. Dzięki nowoczesnym technologiom mięso w naturalny sposób zachowuje dłużej świeżość i właściwą barwę.

Kolejnym krzywdzącym mitem jest stosowanie hormonów w celu przyspieszenia cyklu rozwojowego kurcząt. Sam również często spotykałem się z tego rodzaju opiniami. Budziły one u mnie pewne obawy, czy powinienem kupować mięso drobiowe i podawać je do jedzenia wszystkim domownikom.

Okazuje się jednak, że od wielu lat zarówno prawo europejskie jak i polskie surowo zabraniają stosowania hormonów w celu przyspieszenia hodowli kurcząt. Za nieprzestrzeganie zakazu, grożą surowe kary. Stosowanie hormonów jest zabronione prawnie i jest nieopłacalne z punktu widzenia biznesowego.

Prawdą jest, że cykl dojrzewania najpopularniejszej obecnie rasy – broilerów, jest dużo krótszy niż ich poprzedników, ale wynika to z czegoś innego. Jest to cecha genetyczna tej odmiany kurczaków.

kaczka po chińsku

Drób nie taki straszny, jak go malują

Mam nadzieję, że w tym krótkim wpisie udało mi się obalić kilka mitów na temat mięsa drobiowego. Mam też nadzieję, że przepis na kaczkę po chińsku zachęci Was do częstszego wykorzystania tego rodzaju mięsa w kuchni i kulinarnych eksperymentów. W końcu na tym polega cała przyjemność z gotowania, aby próbować nowych smaków.

Jeśli macie jakieś pytania lub obawy na temat mięsa drobiowego, to podzielcie się nimi w komentarzach. Jesteśmy ciekawi Waszej opinii i otwarci na interesującą dyskusję. :)

kaczka po chińsku

Projekt finansowany ze środków Funduszu Promocji Mięsa Drobiowego.

KRD



Wielkanocna sałatka z brokułem, jajkiem i selerem

Już za kilka dni Wielkanoc. Przygotowując dania na świąteczny stół, poza kanonem tradycyjnych potraw, warto zadbać o kilka nowych pozycji. Dlatego w tym roku w naszym domu oprócz klasycznych dań pojawi się również sałatka z brokułem i jajkiem na twardo.

Sałatka jest lekka, ale jednocześnie pożywna. Wszystkie zawarte w niej składniki świetnie się ze sobą komponują. Robiłam ją już kilka razy i jeszcze nigdy nie kończyło się na jednej porcji. Po prostu sałatka palce lizać! ;)

Składniki:

  • 1 brokuł
  • 100 g żółtego sera (radamer, salami)
  • 1 słoik selera konserwowego
  • 4 jajka
  • 2 łyżki majonezu + 2 łyżki jogurtu
  1. Brokuła rozdziel na różyczki, łodygę pokrój nożem na małe kawałki. Ugotuj na przez 3-4 minuty. Po wyjęciu zahartuj w zimnej wodzie.
  2. Selera odcedź. Ser żółty zetrzyj na tarce. Jajka ugotuj na twardo (zalej zimną wodą i od momentu zagotowania 10 minut).
  3. W misce wymieszaj brokuła, ser, seler. Jajka pokrój w małą kostkę i dodaj do sałatki. Dodaj do smaku jogurt i majonez (ilość według uznania).

Sałatka palce lizać. Chrupiąca i delikatna jednocześnie. Całą robotę robi gotowany na parze brokuł i wyrazisty żółty ser.

Mleczny deser nie tylko dla dzieci – Domowe Belriso – dwie wersje

Jak byłam młodsza, Belriso mogłam jeść codziennie. Ten deser był moim ulubionym spośród wszystkich dostępnych w sklepach. Kawałki ryżu w słodkim kremie i warstwa owoców to było to! Cena nie była najniższa w porównaniu z innymi produktami (dziś są również tańsze zamienniki), więc nie jadłam go często. Tym bardziej, że nigdy nie kończyło się na jednym kubeczku. ;)

Kiedyś wpadłam na pomysł, aby połączyć budyń z ugotowanym ryżem i w ten sposób odtworzyć ulubiony deser z dzieciństwa. W ten sposób odkryłam domowe Belriso, które jest nie tylko zdrowe, ale i sycące przez dodatek ryżu.

Przez lata udoskonalałam mój przepis i dzisiaj przestawiam Wam dwie wersję tego deseru. Jedna oparta na półproduktach, druga na domowej roboty budyniu. Obie wspaniałe, obie kocham i smakuję kiedy mam na nie ochotę.

Domowy deser Belriso – wersja łatwa

Składniki na 4 porcje:

  • 1 woreczek ugotowanego białego ryżu
  • 1 opakowanie budyniu waniliowego z cukrem
  • 0,5 l mleka
  • 4 łyżki dżemu z truskawek lub owocowej frużeliny
  1. Budyń ugotuj według przepisu na opakowaniu. Dżem wymieszaj z 1 łyżką ugotowanego budyniu. Rozłóż po równo do miseczek.
  2. Do gorącego budyniu dodaj ryż i dokładnie wymieszaj. Wyłóż do miseczek z frużeliną/owocami/dżemem.
  3. Deser podawaj jeszcze ciepły, wtedy smakuje najlepiej. Chłodny też jest smaczny i wspaniale sprawdzi się w upały.

Domowy deser Belriso – wersja trudniejsza ale bogatsza

Składniki na 4 porcje:

  • 1 woreczek ugotowanego białego ryżu
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 3 łyżki cukru waniliowego
  • łyżeczka masła
  • 2 żółtka jaj
  • Frużelina owocowa
  1. Do miseczki wlać połowę mlek, dodać żółtka, i skrobię. Otrzepać.
  2. Resztę mleka wlać do rondla i zagotować razem z cukrem i masłem. Dodać mleko z żółtkami i energicznie mieszać (najlepiej trzepaczką) cały czas nad płomieniem. Gdy zacznie się gotować i powstaną pierwsze pęcherze, wyłączyć gaz i odstawić.
  3. Do budyniu dodać ugotowany ryż i wymieszać.
  4. Do każdej miseczki dodać po 1 łyżce frużeliny. Na to wyłożyć budyń z ryżem.
  5. Gotowe!

Wskazówka:

Deser najlepiej smakuje na ciepło, ale może być spożywany na zimno.

Jestem ciekawa, czy Wy też robicie domowe wersje popularnych deserów ze sklepu. Napiszcie w komentarzach, które z nich najczęściej robicie. :)

mleczny deser domowe belriso