Dieta wątrobowa: placki twarogowe bez dodatku tłuszczu

Czy na co dzień zastanawiamy się jak funkcjonują nasze narządy wewnętrzne? Pomimo, że czujemy się dobrze i na nic nie chorujemy, to nasz organizm ciężko pracuje. Dlaczego tak się dzieje? Częstą przyczyną jest intensywne i stresujące życie, a także spożywany alkohol. Wychodzi na to, że czasem nie da się uniknąć obciążenia organizmu, ale można go wspomóc – najprościej stosując dietę wątrobową.

Wbrew pozorom nie jest to dieta stosowana tylko przy schorzeniach wątroby. Oczywiście dieta wątrobowa nie polega na spożywaniu wątróbki ;). Zatem odpowiedzmy sobie na pytanie…

Co jeść na diecie wątrobowej?

W internecie są przepisy dla diety wątrobowej. Jeśli jednak wczytamy się na czym polega regeneracja wątroby dietą, sami możemy dopasować swoje codzienne menu. Z tego co sama przestudiowałam, wysuwają się dwa najważniejsze założenia takiej diety:

  1. Najważniejsze założenia diety wspomagającej wątrobę – to ograniczyć spożycie tłuszczów! A więc powinno się unikać tłustych serów, tłustego nabiału, tłustych mięs, kiełbas i wędlin, frytek, majonezu, smalcu itd. Na liście zakazanej są też nasiona oleiste – sezam a także orzechy, migdały, awokado.
  2. Drugie założenie – to unikać spożycia żywności przetworzonej, ciężkostrawnej, wzdymającej, ostro przyprawionej. Nadmiar dodatków do żywności i alkohol również obciążają wątrobę.
    Więcej szczegółów diecie wątrobowej możecie przeczytać tutaj: www.essentiale.pl. Na podanej stronie znajduje się również przykładowy jadłospis dla diety wątrobowej.

Dlaczego piszę o wątrobie?

Zawsze miałam podejście, że jestem za młoda na problemy z wątrobą. Nic mnie nie boli i przecież dopiero skończyłam 30-stkę. Jednak jakiś czas temu wykonałam profilaktycznie badanie wątroby (ultrasonografem). Okazało się, że mam kilka miejsc w wątrobie zwapnionych! Po konsultacji z lekarzem, uspokoiłam się, ponieważ generalnie to nic takiego, jednak zapaliła mi się żółta lampka. O wątrobę należy dbać w każdym wieku…

dieta wątrobowa jadłospis

Dieta wątrobowa przepisy:

Dzisiaj przedstawiam przepis na placuszki serowe, które smaży się bez dodatku tłuszczu.

Do ich przygotowania potrzeba:

  • 250 g chudego twarogu
  • 1-2 jajka
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 3 łyżki mąki pełnoziarnistej

Wykonanie placków możecie zobaczyć na poniższym filmie:

Sposób przygotowania:

  1. Ser przełożyć do miski, dodać żółtko, cukier i mąkę.
  2. Składniki w misce rozgnieść widelcem.
  3. Białka ubić osobno i dodać do powstałej masy.
  4. Wszystko razem wymieszać.
  5. Patelnię rozgrzać i nakładać niewielkie porcje placuszków.
  6. Placuszki smażyć powoli na małym gazie i bez tłuszczu.

Po usmażeniu można ozdobić sokiem, domowym dżemem i owocami.

 

 regeneracja wątroby dieta

Jedzenie przed snem: co jeść, a czego unikać

Poduszka skropiona olejkiem lawendowym, unikanie działania fal i wszelkich urządzeń (telefon i tv), medytacja. Jest wiele sposobów, aby ułatwić zaśniecie i w ten sposób wypocząć. Odpowiednia dieta również stanowi tutaj ważną rolę. Może bowiem zaburzyć ten proces, jak również wspomóc dobry sen. Istotne są kwestie co jeść na kolację i o której ostatni posiłek”. Nie powinniśmy bowiem objadać się, zresztą… Kiedy przejedzenie na nas dobrze działa? Bardzo nie wskazane jest również pójście spać z uczuciem głodu. Kolacja to jeden z posiłków i element zbilansowanej diety.

„Jedzenie po godzinie 18-tej sprawi, że nie schudniesz”

O, to mój ulubiony mit! Nie wolno brać na serio tego stwierdzenie. Bo ile autor tekstu o mnie wie? Może jestem informatykiem o typie sowy i zwykle nie chodzę spać wcześniej niż 1 w nocy. A może jestem kierowcą w piekarni i kładę się właśnie o 18 spać? To o której jeść kolacje zależy od trybu życia jakie prowadzimy. Jesteśmy tak różni, że nie można precyzować  o której jeść ostatni posiłek. Zastanówmy się raczej nad odpowiedzią na pytanie „ile godzin przed snem ostatni posiłek”.

Portrait of happy young woman lying in bed after waking up and stretching after good night sleep. Cheerful female model with dreamy expression relaxing in the morning under warm blanket

Ile godzin przed snem ostatni posiłek?

Najnowsze badania mówią, aby ostatni posiłek dnia był na godzinę maksymalnie dwie przed snem. O jedzeniu przed snem poczytacie więcej tutaj. Wiemy już o której zjeść kolacje. Pytanie teraz „co zjeść?”. Poniżej przedstawiam wam 5 produktów zalecanych jako ostatni posiłek.

Co można zjeść na kolacje?

  1. BANANY

Owszem, banany zaliczane są do żywności, która zwiększa energię, ale są bogate w magnez, który rozluźnia mięśnie. Zawierają również serotoninę i melatoninę, która zachęca do snu.

  1. MIGDAŁY

Są doskonałym źródłem zdrowych tłuszczy, zawierają dużo tryptofanu i magnezu, co pomaga naturalnie redukować funkcje mięśni i koi nerwy. Hmmm…. Po całym dniu przyda się 😉 Do tego migdały stabilizują pracę serca.

  1. MIÓD

Już jedna łyżeczka miodu wystarczy aby pobudzić uwalnianie melatoniny w mózgu i wyłączyć oreksynę (hormon, który sprawia że jesteśmy czujni). W ten sposób miód pomaga się uspokoić.

  1. PŁATKI OWSIANE

Co najlepiej jeść na kolację? Oczywiście płatki owsiane! Nie mogło ich zabraknąć na liście. To kolejny pokarm, który jest bogaty w witaminy, minerały i aminokwasy, które mobilizują serotoninę wywołującą sen.

  1. INDYK

Indyk to najbardziej znane źródło tryptofanu. Jest doskonałym źródłem białka i sprawia, że jesteśmy najedzeni.

Produkty, których nie wolno jeść przed snem

  1. ALKOHOL

Może Ci się wydawać, że jeden kieliszek wina cię zrelaksuje, ale alkohol sprawia, że nie wpadasz w głęboki sen.

  1. SER

Sery mają wysoki poziom aminokwasu – tyraminy, który sprawia, że mózg jest bardziej czujny, a to sprawi, że będzie nam trudniej zasnąć.

  1. PIKANTNA ŻYWNOŚĆ

Ostro przyprawione potrawy, których źródłem jest kapsaicyna powodują, że twoje ciało dąży do regulacji temperatury, a to przyczynia się do niespokojnego snu w nocy.

  1. TŁUSTE POTRAWY

Tłuste potrawy są ciężkie dla twojego żołądka, a to powoduje szybsze bicie serca i w efekcie trudniej jest zasnąć.

  1. KAWA

Jedzenie przed snem – tak, ale nie popijaj kawą! Kofeina to stymulant, który pozostaje w organizmie przez długi czas, a jego efekty możemy odczuwać nawet przez 10 godzin.

Ciężkie potrawy, bogate w białko (np. stek) ostro przyprawione i popite alkoholem to niemal gwarancja niespokojnej nocy. A gdy już uda nam się zasnąć to raczej nie będzie to jakościowy sen. Rano będziemy zmęczeni bardziej niż wieczorem.

Zatem co jeść na noc? Jednoznacznie nasuwa się wniosek, że najlepsza byłaby miska owsianki z miodem, bananami i migdałami!

11 dni bez mięsa i co dalej?

A więc stało się. Tak jak wspominałam, postanowiłam sobie, że ograniczę jedzenie mięsa. Szczerze? Nie wierzyłam, że przestanę je jeść, stąd pomysł na zredukowanie ilości mięsa w diecie. Bardzo lubię schabowe i gołąbki, więc rezygnacja z ich spożycia, albo zastąpienie sojowym odpowiednikiem nie mieściły mi się w głowie.

A więc stało się. Tak jak wspominałam, postanowiłam sobie, że ograniczę jedzenie mięsa. Szczerze? Nie wierzyłam, że przestanę je jeść, stąd pomysł na zredukowanie ilości mięsa w diecie. Bardzo lubię schabowe i gołąbki, więc rezygnacja z ich spożycia, albo zastąpienie sojowym odpowiednikiem nie mieściły mi się w głowie.

Dlaczego ograniczyłam/zrezygnowałam z jedzenia mięsa i wędlin?

Podobno 90% osób, które przeszło na wegetarianizm, zrobiło to ze względów etycznych, czyli ze względu na cierpienie zwierząt, ekologię, wpływ spożycia mięsa na atmosferę itd. Ja należę do pozostałych 10% procent. Nie ma jednego konkretnego powodu. To raczej złożone pobudki. Byłam ciekawa też czy dam radę i jak to będzie wyglądało. Jak będzie wyglądała moja dieta? Jak się będę czuła?

Grupa krwi a (nie) jedzenie mięsa

Kiedyś przeczytałam, że osoby z moją grupą krwi (Rh+A) nie powinny jeść mięsa, ale również innych produktów (np. masła lub pomidorów). Nigdy nie brałam tego na serio. Tym bardziej gotując dla siebie i rodziny można zwariować od rodzajów diet dla każdej grupy krwi. Co prawda książka bierze i to pod uwagę (są przykładowe przepisy), ale mimo wszystko taki podział do mnie nie przemawiał.

Ciekawość

Dużo teraz słyszę i czytam o diecie wegan, ale dla mnie póki co jest to ekstremum (oprócz mięsa i ryb wyklucza spożycie jaj, mleka, serów, a nawet miodu). Nie wiem czy dałabym radę bez jogurtów i ulubionych serów… Porzucenie mięsa wydaje mi się na dzień dzisiejszy wystarczająco poważnym krokiem.

Wstręt

Od kilku lat czuję niechęć do spożywania przemysłowych kurczaków. Filety, udka, skrzydełka – na samą myśl o nich coś zniechęcało mnie do zakupu. Jadłam, ale kupowałam coraz rzadziej. Na stole częściej pojawiał się indyk, chociaż również bez entuzjazmu. W pewnym momencie przestałam kupować drób.

Domowy rosół gotowałam tylko na wiejskiej kurze. A to dlatego, że kiedyś przyrządziłam go na kupnych korpusach i był niezjadliwy. Tamta przygoda skutecznie odrzuciła mnie od sklepowych kurczaków. Do pozostałych gatunków mięsa nie czułam odrazy, ale i nie żałuję ich smaku. Dieta bez mięsa może być równie smaczna.

kanapki jajecznica kiełki

11 dni bez mięsa. Moje spostrzeżenia:

1. Jem bardziej różnorodnie. Już wykluczenie jednego składnika sprawiło, że zaczęłam bardziej kombinować w kuchni. W mojej diecie pojawiło się dużo więcej fasoli, soczewicy, jaj i kasz (te i tak często jadłam).

2. Więcej warzyw. Kiedyś na kolacją jadłam pieczywo z wędliną. Dziś prawie codziennie są to sałatki ze świeżych warzyw i orzechów lub koktajle z owoców.

3. Włączyłam do diety koktajle. Wystarczy duży jogurt, banan, kilka mrożonych owoców, otręby, błonnik, siemię i jestem najedzona.

4. Ubytek nagromadzonej wody w organizmie. Po kilku dniach zauważyłam minimalny spadek na wadze (0,5-do 1 kg). Zauważyłam też, że jestem jakby mniej „napęczniała”.

5. Nie czułam się słaba, ani głodna. Brak mięsa nie sprawił, że czułam się gorzej. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, czuję się teraz bardzo dobrze.

6. Wydatki na jedzenie nie wzrosły. Ceny mięsa nie są ekstremalnie wysokie, gorzej z wędlinami (zawsze kupowałam wędliny lepszej jakości), ale i te można robić samemu (moja szynka), więc będzie taniej. Może się wydawać, że rezygnując z mięsa musimy pogodzić się z większymi wydatkami na jedzenie. W moim przypadku nie jest to prawdą. Zaczęłam kupować warzywa i więcej nabiału, a wydatki pozostały na niezmienionym poziomie.

7. Wzięłam pod lupę moją dietę. Bardziej zastanawiam się nad tym co jem. W tej kwestii mam jeszcze dużo do zrobienia, ale wiem, że już wiele udało mi się poprawić. Pisząc o tym wszystkim publicznie, trudniej o oszustwo. Chcę być autentyczna nie tylko dla Was – moich czytelników, ale również wobec siebie.

kiełki nasion wege

12-go i 13-go dnia zjadłam mięso…

Jacek zrobił domową pizzę, która jest jego specjalnością. Tym razem były dwie wersje, jedna wegetariańska, druga z boczkiem. Moje pierwsze spostrzeżenie w trakcie jedzenia było następujące: „mięso jest strasznie słone”. Pomyślałam, że może taki kawałek się trafił, ale jednak nie. Jeszcze tego samego dnia jadłam zupę z mięsem, która również była dla mnie strasznie słona.

Następnego dnia: zatrzymana woda w organizmie +1 kg.

Ten słony smak to powód numer jeden, dla którego nie chciałabym zjeść więcej. Może to tylko subiektywne odczucie i nie mam racji, ale za każdym razem gdy spróbuję mięsa w różnych postaciach, to wydaje mi się, że jest zdecydowanie za słone.

Co będzie dalej?

Efekty chwilowej przerwy w nowej diecie były dla mnie zaskakujące. Moje złe samopoczucie było dla mnie sygnałem, że ograniczenie mięsa w moim przypadku, to dobry kierunek.

Żyjemy w czasach nadmiaru żywności, a skoro tak, dobrze narzucić sobie ograniczenia (mam ich więcej, ale o tym szerzej w kolejnych postach). Hodowlane mięso zamieniłam na strączki, nabiał, orzechy i miód. Dobrze się czuję, nie jestem głodna, nie zatrzymuję wody w organizmie.

Każdego ranka budzę się w dobrym nastroju, pełna energii i gotowa na to co przyniesie kolejny dzień.

A co Wy sądzicie o tych wszystkich dietach wegetariańskich, wegańskich itp.? To tylko fanaberia, czy rzeczywiście taka dieta może pozytywnie wpłynąć na jakość życia?

makaron z kozim serem

Dieta młodej mamy. Jagoda kamczacka na śniadanie.

Kilka miesięcy temu przyszło na świat nasze pierwsze dziecko. Przygotowując się na ten wielki dzień zaczęłam interesować się tematem żywienia kobiet w ciąży i matek karmiących. Informacje, na które trafiałam w różnych artykułach często wzajemnie się wykluczały. Z niektórych wynikało, że dieta mamy nie ma wpływu na skład pokarmu. Natomiast z innych dowiadywałam się czegoś zupełnie odwrotnego. To w końcu, jaka jest prawda?

Kilka miesięcy temu przyszło na świat nasze pierwsze dziecko. Przygotowując się na ten wielki dzień zaczęłam interesować się tematem żywienia kobiet w ciąży i matek karmiących piersią. Informacje, na które trafiałam w różnych artykułach często wzajemnie się wykluczały. Z niektórych wynikało, że dieta mamy karmiącej piersią nie ma wpływu na skład pokarmu. Natomiast z innych dowiadywałam się czegoś zupełnie odwrotnego. To w końcu jaka jest prawda?

Ostateczenie stwierdziłam, że muszę zacząć zwracać jeszcze większą uwagę na to, co jem. Nawet jeżeli nie wpłynie to na pokarm, którym karmione jest dziecko, to odpowiednio zbilansowana dieta jest po prostu niezbędna. Szczególnie w tak ważnym okresie życia, jakim są pierwsze miesiące od porodu.

Z wykształcenia jestem technologiem żywności i w kręgu moich zainteresowań były przede wszystkim kwestie związane z produkcją i przetwórstwem żywności. Tematy z ogólnie pojętej dietetyki zwykle schodziły na dalszy plan. Teraz jest idealny moment do tego, aby pogłębić wiedzę w tym zakresie. :)

Jagoda kamczacka. Z czym to się je?

Owoce jagody kamczackiej z jakiegoś powodu przypominają mi borówkę amerykańską. Bez znaczenia jest to, że mają inny kształt i smak, okres owocowania i wymagania glebowe. Tylko kolor mają podobny. Te dwie rośliny należą do zupełnie dwóch różnych rodzin. Co do właściwości, to jagoda kamczacka bije na głowę borówkę. Obie rośliny znane są z dość wysokiej zawartości przeciwutleniaczy, jednak jagoda kamczacka zawiera ich znaczeni więcej (21,6) w porównaniu do borówki (4,7). Podobnie wygląda zawartość witaminy C jagody (65) i pomidora (20).

Wyniki licznych badań potwierdzają, że owoce jagody kamczackiej mogą być potencjalnie wykorzystywane w medycynie. Zawarte związki fenolowe mają właściwości przeciwzapalne, zapobiegają chorobom metabolicznym, takim jak otyłość i cukrzyca.

O co chodzi z tymi antyoksydantami?

W uproszczeniu wolne rodniki to cząsteczki, które powstają w naszych organizmach np. pod wpływem słońca czy dymu papierosowego. Tempo ich powstawania jest ogromne i można porównać je do rozgałęzionego domina (pamiętacie film „Podaj dalej”?). Z jednej cząsteczki powstaje kilka nowych itd., a z nich kolejne. Antyoksydanty maja zadanie neutralizować wolne rodniki, a tym samym zapobiec uszkodzeniom komórek organizmu.
Wolne rodniki są potrzebne do prawidłowego przebiegu licznych procesów życiowych. Jednak spełniają one swoją rolę jedynie przy odpowiednim poziomie w organizmie. Ale też odpowiadają za starzenie się organizmu :(

A jagodę powinnismy jeść nie tylko ze względu na dużą zawartość antyoksydantów (przeciwutleniaczy), ale również z powodu jej wyjątkowego smaku. Bo kto nie lubi jagód?

Jagoda kamczacka na śniadanie

  • mały jogurt naturalny
  • 1 banan
  • 5-6 truskawek
  • garść jagody kamczackiej
  • 1 łyżka otrębów pszennych
  1. Jogurt naturalny wlej do miseczki.
  2. Dodaj banana pokrojonego na plasterki.
  3. Truskawki dokładnie wypłucz i usuń z nich szypułki.
  4. Pokrój truskawki na ćwiartki.
  5. Jagody opłucz na sicie, odsącz i razem z truskawkami dodaj do jogurtu.
  6. Całość posyp otrębami.

Oto moja propozycja na lekkie, pożywne i zbilansowane śniadanie. Na talerzy znajdziemy otręby, które są źródłem węglowodanów, świeże owoce bogate w witaminy oraz jogurt naturalny, który dostarczy organizmowi białka.

Drogie Panie, jak sądzicie, czy dieta mamy karmiącej piersią wpływa na smak i jakość mleka matki? Waszym zdaniem ten temat powinien na stałe zagościć na naszym blogu?

jagoda kamczacka na śniadanie

Jogging to nie świński trucht!

Nigdy nie jest za późno, aby zadbać o swoje ciało, a tym samym duszę. Dobra dieta czyli sposób odżywiania człowieka i aktywność sportowa nie musi kojarzyć się z wyrzeczeniami, naciągniętym ścięgnem, wyczerpaniem czy odchudzaniem. Jeśli chcielibyście zmienić coś w swoim życiu, proponuję terapię małych kroków. Ja tak zrobiłam.

Nigdy nie jest za późno, aby zadbać o swoje ciało, a tym samym duszę. Dobra dieta czyli sposób odżywiania człowieka i aktywność sportowa nie musi kojarzyć się z wyrzeczeniami, naciągniętym ścięgnem, wyczerpaniem czy odchudzaniem. Jeśli chcielibyście zmienić coś w swoim życiu, proponuję terapię małych kroków. Ja tak zrobiłam.

Czy chcielibyście zacząć jadać inaczej, zacząć biegać, wyeliminować biały cukier z diety, schudnąć czy nawet rzucić palenie? Chyba każdy z nas, raz w żuciu miał podobne postanowienie. Wiele osób boryka się z „nadprogramowymi” kilogramami i próbuje schudnąć na wiele różnych sposobów. Ja nigdy nie miałam tego problemu, a mimo to postanowiłam nauczyć się biegać.

Od zawsze nienawidziłam biegania. W czasach szkolnych, przy dwóch klasach łączonych na wychowaniu fizycznym, byłam ostatnim dzieckiem na mecie. Przy biegu na 100 m, często zwalniałam przed finiszem i biłam rekordy w najwolniejszym biegu krótkodystansowym. Nie wiem skąd się brał mój wstręt do biegania. Chyba wydawał mi się to bezcelowy rodzaj sportu, a włożony wysiłek i strugi potu nie kończyły się strzeleniem bramki i zdobyciem punków dla drużyny. To nie był dla mnie sport. To był obowiązek szkolny.

hepatil detoks

 

Zaprzyjaźnij się z wrogiem

Moje życie często składa się z wyzwań. Bieganie potrafiło na tyle być przeze mnie znienawidzone, że postanowiłam po wielu latach stawić mu czoła. Postanowiłam pokonać własną słabość i zacząć biegać dla ruchu, kondycji, dla urozmaicenia życia. Po prostu dla siebie i w swoim wolnym tempie. Przez lata szkolne nikt mi nie powiedział, że można biegać powoli czyli we własnym rytmie. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda. Krok za krokiem, kilometr za kilometrem.

Podczas jednego z wieczornych treningów, zobaczył mnie jeden z przyjaciół, gdy przejeżdżał obok samochodem. Następnego dnia stwierdził, że to co robię, to nie bieganie, tylko świński trucht. Sam dobrze nie wiedział, dlaczego świński i dlaczego trucht. W każdym razie jego zdaniem powinnam biegać tak szybko, jak tylko się da, najlepiej sprintem, bez zatrzymywania się. Na wspólne bieganie się nie zgodził. Woli dojeżdżać na siłownię samochodem i tam przerzucać ciężary.

Chociaż kiedyś sapałam po kilkuset metrach, to teraz po niespełna miesiącu nieregularnego biegania jestem w stanie przebiec 6 km (w tym 3×1,5 minutowe marsze).

hepatil detox

 

Lepsza dieta to podstawa

Kolejnym krokiem w stronę zdrowego stylu życia były zmiany w codziennej diecie połączone z odpowiednią suplementacją. Z tego względu moja uwaga w pierwszej kolejności skierowała się na coś, co nazywa się super żywność. W naszym kraju to wciąż nowość, ale moda zatacza coraz szersze kręgi.

Są to produkty pochodzenia naturalnego, które mają bardzo dużo wartości odżywczych, a przy tym właściwości prozdrowotne. Do tych magicznych produktów należą m.in.: pyłek pszczeli, borówka amerykańska, spirulina, jagody goi, proszek maca, chlorella.

Zaopatrując się w magiczne produkty, warto zwrócić szczególną uwagę gdzie je kupujemy i od kogo. Popyt wykorzystywany jest przez duże koncerny, które nierzadko sprzedają produkty zanieczyszczone i gorszej jakości. Przykładem są jagody goi, które wyhodowane i nieodpowiednio przetworzone mogą nam więcej zaszkodzić niż przynieść pożytku. Trudno do końca mieć pewność, co kupujemy, ponieważ wiele z tych produktów sprzedawana jest w dużych słojach lub torbach z zapięciem strunowym co już nie kojarzy się z typową i na wszelkie sposoby przebadaną żywnością. Jeśli chodzi o pyłek pszczeli to kupuję go od kilku lat w tym samym sklepie zielarskim. Mam duże opory przed kupowaniem tego typu rzeczy przez Internet, a zwłaszcza w serwisie aukcyjnym.

Bezpieczną opcją są suplementy diety, które zawierają w swoim składzie superfoods. Można je kupić w każdej aptece. Nieco ponad miesiąc temu włączyliśmy z Jackiem do naszej diety jeden z takich suplementów z chlorellą czyli Hepatil Detox. Trasa, którą biegam na co dzień (ścieżka rowerowa w mieście) to nie jest świeżo pachnący las. Usytuowana jest wzdłuż kilku zatłoczonych ulic, a zapach spalin z pewnością nie pozostaje bez wpływu na mój organizm.

Bardzo ucieszył mnie fakt, że udowodniono chlorelli jej zdolność do usuwania toksycznych substancji z organizmu. Staram się, aby moja dieta była jak najprostsza i naturalna, ale w uprzemysłowionej Europie to za mało. Hepatil przez zawartość chlorofilu pomaga oczyścić organizm, wspomaga proces trawienia i szczególnie ważne dla mnie: sprzyja wchłanianiu substancji odżywczych pochodzących z diety i 70 substancji odżywczych z samej chlorelli.

I tak, małymi krokami wprowadziłam zmiany w swojej diecie i stylu życia. Jeśli interesuje Was więcej szczegółów na temat mojego biegania, piszcie w komentarzach. Chętnie odpowiem na pytania, a może i przygotuję osobny post. A już niebawem Jacek napisze o swojej diecie i treningu, który z bieganiem nie ma nic wspólnego :)


Startujemy z nowym cyklem wpisów o zdrowym stylu życia.

Dotychczas na blogu, gdy pisaliśmy o jedzeniu, to skupialiśmy się na sposobie przygotowania danej potrawy. Kwestie zdrowotne wynikające ze spożywania danego rodzaju jedzenia były zwykle na drugim planie. Trudno jest sobie odmówić drugiego kawałka ciasta, nawet gdy wiemy, że pójdzie nam ono „w boczki”. Dzisiejszy wpis stanowi początek nowej serii, w której będziemy skupiali się na zdrowotnych aspektach wynikających z właściwego żywienia. Mamy nadzieję, że to nasze wyjście poza utarte schematy przypadnie Wam do gustu.

Dotychczas na blogu, gdy pisaliśmy o jedzeniu, to skupialiśmy się na sposobie przygotowania danej potrawy. Kwestie zdrowotne wynikające ze spożywania danego rodzaju jedzenia były zwykle na drugim planie. Trudno jest sobie odmówić drugiego kawałka ciasta, nawet gdy wiemy, że pójdzie nam ono „w boczki”.

Dzisiejszy wpis stanowi początek nowej serii, w której będziemy skupiali się na zdrowotnych aspektach wynikających z właściwego żywienia. Mamy nadzieję, że to nasze wyjście poza utarte schematy przypadnie Wam do gustu.

Zdrowa żywność wcale nie taka zdrowa

Musimy jeść i pić, aby żyć, jednak coraz częściej nasz pokarm staje się czymś umownym. Większość spożywanych przez nas produktów nie przypomina „pokarmu” w żadnym znaczeniu tego słowa. Prawda jest taka, że dzisiejsza żywność, jeszcze sto lat temu była by wytworem fantazji: ludzkie geny w uprawach rzepaku, ługowanie żywności, uprawa roślin bez gleby. Codziennie spożywamy mięso preparowane sztucznymi dodatkami smakowymi, jemy gotowe dania mrożone, które wystarczy odgrzać w mikrofalówce lub piekarniku. Aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem, jemy na śniadanie „zdrowe” płatki zbożowe, które w czasie produkcji, tak są wytrawiane z naturalnych składników i witamin, że muszą być nimi wzbogacane w kolejnych etapach produkcji.

Oprócz małej wartości odżywczej produkowanej żywności, zawiera ona mnóstwo sztucznych dodatków i zanieczyszczeń w postaci pestycydów i metali ciężkich. Szacuje się, że każdy z nas, zjada blisko 3,75 l pestycydów i herbicydów rocznie (stan na 2007 r.). Niektórzy powiadają, że łatwiej wygrać na loterii, niż trafić na dobrą radę, co należy jeść.

I co teraz?

Smutna prawda wygląda tak, że trudno całkowicie wyeliminować z diety szkodliwe substancje. Nie przestaniemy też oddychać, tylko po to, aby nie wdychać zanieczyszczeń obecnych w powietrzu. Jest to po prostu niewykonalne.

To co możemy zrobić, to ograniczyć niektóre pokarmy i „posprzątać” nasz organizm. Organem, który pełni szczególną rolę w procesie oczyszczania organizmu jest wątroba, o którą trzeba dbać niezależnie od wieku. Od wątroby zależy nasze zdrowie, a nawet życie. Ponieważ sama wątroba nie boli ani nie daje żadnych innych oznak swojego zmęczenia, często zapominamy o tym, jak ważna jest jej dobra kondycja.

Ku mojej radości, powstał już suplement diety, który wspomaga wątrobę, a tym samym skutecznie i naturalnie pomaga w oczyszczaniu organizmu z metali ciężkich. Mam na myśli Hepatil Detox, który dzięki zawartości chlorelli i wyciągu z karczocha oczyszcza nasze ciało z toksyn i metali ciężkich.

hepatil-detox-img

Chlorella:

  • Jednokomórkowy organizm o wielkości od 2 do 12 mikronów
  • Występuje zarówno w wodach słodkich i słonych
  • W 60% składa się z białka
  • Zawiera ponad 70 substancji będących źródłem ważnych dla człowieka substancji odżywczych, w tym 19 aminokwasów
  • Jest bogata m.in. w:
Witaminę A 55,500 IU/ 100g
Beta Karoten 180,8 mg
Chlorofil 1,469 mg
Ryboflawinę 4,8 mg
Witaminę B6 1,7 mg
Witaminę B12 125,9 mg
Witaminę C 15,6 mg
Kwas foliowy 26,9 mg
Wapń 165 mg
Magnez 315 mg
Cynk 71 mg
Żelazo 167 mg

 

  • Poprzez dużą zawartość chlorofilu (stąd nazwa) posiada niezwykłą zdolność oczyszczania organizmu z toksyn. Stanowi dla ludzkiego organizmu naturalne antidotum dla pestycydów
  • Chlorofil zawarty w Chlorelli wspomaga proces trawienny i wpływa bardzo korzystnie na wchłanianie pozostałych substancji odżywczych w niej zawartych oraz tych, pochodzących z codziennej diety

To dopiero początek

Całkiem niedawno wspólnie z Jackiem stwierdziliśmy, że najwyższy czas uczynić nasz tryb życia jeszcze zdrowszym. Dlatego wprowadziliśmy odpowiednią suplementację, zmodyfikowaliśmy naszą dietę, a przede wszystkim zaczęliśmy uprawiać sport. Ja postawiłam na bieganie, Jacek na intensywny fitness i ćwiczenia siłowych.

Zapraszamy zatem do kolejnych wpisów z serii o zdrowym stylu życia. I koniecznie napiszcie, o czym chcielibyście przeczytać w kolejnych wpisach :)

* Zdjęcie w nagłówku pochodzi z serwisu Fotolia.