Nie będę jadł(a) wątróbki - tak pewnie większość z nas marudziła na widok wątróbki na talerzu. Jak nie zjesz wątróbki, to nie dostaniesz deseru/nie wyjdziesz na dwór – w ten zmyślny sposób nasze mamy łamały nawet nasz największy opór.

A jak jest teraz, po latach, gdy już jesteście dorośli? Czy nadal nie lubicie podrobów? Dla mnie podroby nie są może ulubioną „częścią” zwierząt rzeźnych, ale mimo wszystko mi smakują. Nie samym spaghetti człowiek żyje, więc od czasu do czasu lubię w ramach urozmaicenia jadłospisu zjeść wątróbkę czy serca drobiowe.

Opinie co do zdrowotnego wpływu podrobów na ludzki organizm są podzielone. Zawierają dużo witamin z grupy B oraz żelazo, ale wątroba jako organ detoksykujący nie do końca jest najzdrowszym smakołykiem. Nie polecana jest kobietom w ciąży i osobom otyłym. Osoby zdrowe nie powinny jadać jej częściej niż dwa razy w tygodniu. Jednym słowem: od czasu do czasu nie zaszkodzi.

Rozpisałam się o wątróbce, a dziś na warsztacie jest danie przygotowane z żołądków drobiowych.

Składniki:

  • 0,5 kg żołądków drobiowych
  • 1 szklanka kaszy pęczak
  • 1 marchewka
  • 1 cebula
  • 6 pieczarek
  • kawałek selera
  • olej
  • sól
  • pieprz

Żołądki umyć, pokroić i wyciąć chrząstki. Ugotować w szklance bulionu (może być z kostki). Na patelni usmażyć cebulę i pieczarki, dodać startą marchewkę i selera siekanego w słupki. W garnku ugotować pęczak (na 1 szklankę kaszy dać 2,5 szklanki wody). Wszystko razem wymieszać i dusić 5 minut na małym ogniu. Przyprawić do smaku.

Gulasz dla lepszego smaku posypałam siekaną zieloną pietruszką. Polecam podawać całość w połączeniu z papryką konserwową.

A wy jak najczęściej przyrządzacie podroby?