Home Jacek Po Maśle Czarne samochody się nie psują: Relacja ze spotkania Przyjaciół Winiary.

Czarne samochody się nie psują: Relacja ze spotkania Przyjaciół Winiary.

8 min read
2
0

Bycie blogerem ma wiele zalet. Jedną z nich jest to, że od czasu do czasu możemy uczestniczyć w ciekawych eventach, warsztatach i spotkaniach branżowych. W ostatnim czasie mieliśmy okazję wybrać się do stolicy na warsztaty zorganizowane przez markę Winiary.

Początkowo nic nie wskazywało, że pod wieloma względami będzie to niezapomniane spotkanie. Jednak rzeczywistość w znacznym stopniu zweryfikowała nasze oczekiwania.

Dzień Pierwszy

Na temat Dnia Pierwszego nie mogę powiedzieć zbyt wiele, bo nas tam nie było. Wiem tylko, że warsztaty się odbyły, coś tam ugotowali, było dużo ludzi, którzy coś tam zjedli. Roześmiane twarze uczestników wskazują, że wszyscy dobrze się bawili.  Niestety więcej nie jestem w stanie wydedukować ze zdjęć, chociaż bardzo bym chciał. Trochę kiszka, że nas zabrakło, ale w życiu nie można mieć wszystkiego.

Natomiast Dzień Drugi… wtedy to się dopiero działo!

cook up studio

Autodziupla

Czarne samochody psują się naprawdę rzadko. Natomiast samochody w kolorze czarny metalik są praktycznie bezawaryjne. To oczywista oczywistość i wie o tym każdy, kto ma pojęcie o motoryzacji. Podobnie jest z zasadą, że czerwone auta są szybsze od innych. Mogę to nawet potwierdzić, bo miałem kiedyś czerwone Cinquecento (niestety nie w holenderskim gazie).

Tak się niefortunnie złożyło, że nasz samochód (czarny metalik) zaliczył awarię w drodze na spotkanie w CookUp Studio. Była to jego druga awaria w ciągu pięciu lat, zatem statystyki mamy pierwszorzędne. Na nasze nieszczęście zepsuł się 250 km od domu, w centrum Warszawy, w drodze na umówione spotkanie.

Szczęście w nieszczęściu, że udało nam się dojechać do warsztatu o wdzięcznej nazwie Autodziupla (polecam!). Pan mechanik był bardzo uprzejmy i zajął się nami poza kolejnością. A najlepsze jest to, że nie zdarli z nas ostatniej koszuli!

Dzień Drugi

W końcu udało nam się dotrzeć do studia CookUp. Z trzygodzinnym opóźnieniem, ale zawsze. Na miejscu okazało się, że Dzień Drugi poświęcony jest sztuce hand made. Robiliśmy świece zapachowe oraz świąteczne stroiki. Z uwagi na nasze spóźnienie mieliśmy trochę do nadrobienia, więc od razu rzuciliśmy się w wir pracy.

Paula bardzo się starała żeby jej świeca wyglądała ładnie i można ją było bez obciachu postawić na wigilijnym stole. Nice try Paula! Pauli świeca wyszła przeciętnie, moja świeca zapachowa była zdecydowanie ładniejsza. Paula, nie zrażaj się, próbuj dalej, następnym razem może pójdzie Ci lepiej.

Później zabraliśmy się za robienie wieńców świątecznych, zwanych również świątecznymi stroikami. Do tego zadania podszedłem trochę niepewnie, bo nigdy wcześniej tego nie robiłem. Nie ukrywam, że zacząłem robić wieniec nie mając na niego żadnego pomysłu. A tu nagle BOOOM! Spłynęło na mnie natchnienie!

Gałązki świerkowe fruwały, w powietrzu unosił się zapach gorącego kleju. Byłem jak w transie, zwijałem, kleiłem i tylko raz się oderwałem od roboty, bo na stół podali bezy z konfiturą (PYCHA!). Nikt nie wiedział co to będzie. Wszyscy podchodzili z zaciekawieniem, czasami komentowali, ale nikt nie domyślał się czym ostatecznie będzie moje dzieło. Po godzinie było jasne: zrobiłem świąteczny zegar, który wskazuje godzinę pojawienia się na niebie pierwszej gwiazdki.

O jaaaa! Patrzcie co Maślana nawywijał!
Paszczak Gotuje

 

89

131

Szkolonko

Ostatnim punktem spotkania było szkolenie na temat „Blogowe tricki, czyli jak pisać jeszcze lepiej”. Szkolenie przeprowadził Kamil Newczyński, autor bloga Social Talk. Chociaż szkolenie było ciekawe, to najbardziej zadowolony jestem z ciekawej dyskusji, która wywiązała się już w części nieoficjalnej. Właśnie po to przejechałem te 250 kilometrów i śmiało mogę napisać, że było warto. :)

135

Buzię widzę! Twarz widzę w tym slajdu! Matulo kochana!
Natchniona Kobieta

 

I to by było na tyle. Szkolenie się skończyło, wszyscy wrócili do domu, a nam pozostały miłe wspomnienia. Stąd moje podziękowania dla ekipy VML za świetną organizację. Paweł, fajnie było Cię w końcu poznać osobiście. Dzięki dla Przyjaciół Winiary za naprawdę serdeczną atmosferę (prawie rodzinną!) i dzięki dla Pana Kierowcy taksówki za szybką jazdę do warsztatu.

Przejechaliśmy ponad 400 kilometrów, zaliczyliśmy awarię samochodu i wydaliśmy kilka stówek na naprawę. Mimo to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że było warto! A jaka miła niespodzianka spotkała Ciebie w ostatnim czasie? :)

61

Load More Related Articles
Load More By Jacek Andrzejewski
Load More In Jacek Po Maśle

2 komentarze

  1. natalia

    29/12/2014 at 23:21

    Obiecaliście że pod koniec listopada zdradzicie co nowego „knujecie”, a tu ani widu, ani słychu… :(

    Reply

    • Jacek Andrzejewski

      30/12/2014 at 13:51

      Bo nam się sprawa trochę rypła i pod niektórymi względami musimy zaczynać od początku :/

      Ale chyba na 2 stycznia uruchomimy jakiś rodzaj subskrybcji, dzięki któremu osoby zainteresowane jako pierwsze dowiedzą się o wystartowaniu projektu.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Check Also

Pieczona kaczka po azjatycku z makaronem

Nie wiem, czy wiecie, ale drób w Polsce to jedno z najpopularniejszych mięs. W naszym domu…