Lekkie i dietetyczne śniadanie: WEGAŃSKA ryżanka czyli owsianka BEZ GLUTENU

Na śniadanie powinno się zjeść coś lekkiego i długo uwalniającego energię (nie długo trawiącego jak stek), abyśmy byli pełni sił do działania, a nie senni czy ociężali.

Chyba najlepszym przykładem jest owsianka,
bo jedzą ją sportowcy i moje dziecko każdego dnia!

Codziennie zjadana owsianka, może się kiedyś znudzić, dlatego wymyśliłam jej ryżową wersję. Ryżanka bez glutenu jest prosta w przygotowaniu. Do jej przygotowania wystarczą płatki ryżowe, mleko i jakieś owoce. W wersji wegańskiej należy użyć mleka roślinnego, a posłodzić cukrem trzcinowym zamiast miodu. Kolejnym plusem ryżanki jest to, że naturalnie nie zawiera glutenu.

Czy już mówiłam, że szybko się ją robi? Ja, podczas przygotowywania piję kawę lub robię makijaż. Koniecznie  zobaczcie film poniżej z przygotowania mojej ryżanki.

Składniki dla 1 osoby:

  • 1 szklanka mleka (dla VEGAN mleko roślinne)
  • 4 łyżki płatków ryżowych
  • dowolne owoce – mogą być mrożone
  • cukier trzcinowy (dla nie vegan może też być miód)

Przygotowanie:

  1. Jeśli używasz owoców mrożonych wyjmij je z zamrażarki. Mleko wlej do rondla i zagotuj.
  2. Wsyp płatki i gotuj chwilę, aż lekko zgęstnieje. Następnie wyłącz gaz i nakryj rondel pokrywką. Odstaw na 10-15 minut, aż płatki zmiękną (ryżowe są dość twarde).
  3. W kolejnym kroku, pomieszaj łyżką, sprawdź czy dostatecznie zmiękły i przełóż do miseczki.
  4. Większe owoce pokrój i wymieszaj z ryżanką. Do smaku dodaj cukier trzcinowy lub miód płynny.

 

A teraz zdradzę Wam mój sekret każdej udanej owsianki i ryżanki.

➽ Mój sekret to mrożone owoce. Zawsze mam w zamrażarce – w woreczkach strunowych – mrożone jagody, maliny, truskawki, wiśnie. W moim domu praktycznie codziennie robi się owsiankę, a wiadomo, że takie owoce są tylko w sezonie.

➽ Sekret polega na tym, że dodaję mrożone owoce prosto do owsianki/ryżanki, która od razu po wymieszaniu nadaje się do spożycia. Nie jest wtedy za gorąca, a owoce nie są zimne.

➽ Większe mrożone owoce takie jak truskawki wbrew pozorom można łatwo pokroić. Wystarczy wyjąć je na minutę, a już po chwili stają się podatne na krojenie. W końcu owoce to nie wielka bryła mięsa, które potrzebuje sporo czasu.

 

A jakie są wasze sposoby na lekkie i sycące śniadanie?
Jestem ciekawa co dajecie zwykle dzieciom?
Napiszcie w komentarzach pod postem.

Jedzenie przed snem: co jeść, a czego unikać

Poduszka skropiona olejkiem lawendowym, unikanie działania fal i wszelkich urządzeń (telefon i tv), medytacja. Jest wiele sposobów, aby ułatwić zaśniecie i w ten sposób wypocząć. Odpowiednia dieta również stanowi tutaj ważną rolę. Może bowiem zaburzyć ten proces, jak również wspomóc dobry sen. Istotne są kwestie co jeść na kolację i o której ostatni posiłek”. Nie powinniśmy bowiem objadać się, zresztą… Kiedy przejedzenie na nas dobrze działa? Bardzo nie wskazane jest również pójście spać z uczuciem głodu. Kolacja to jeden z posiłków i element zbilansowanej diety.

„Jedzenie po godzinie 18-tej sprawi, że nie schudniesz”

O, to mój ulubiony mit! Nie wolno brać na serio tego stwierdzenie. Bo ile autor tekstu o mnie wie? Może jestem informatykiem o typie sowy i zwykle nie chodzę spać wcześniej niż 1 w nocy. A może jestem kierowcą w piekarni i kładę się właśnie o 18 spać? To o której jeść kolacje zależy od trybu życia jakie prowadzimy. Jesteśmy tak różni, że nie można precyzować  o której jeść ostatni posiłek. Zastanówmy się raczej nad odpowiedzią na pytanie „ile godzin przed snem ostatni posiłek”.

Portrait of happy young woman lying in bed after waking up and stretching after good night sleep. Cheerful female model with dreamy expression relaxing in the morning under warm blanket

Ile godzin przed snem ostatni posiłek?

Najnowsze badania mówią, aby ostatni posiłek dnia był na godzinę maksymalnie dwie przed snem. O jedzeniu przed snem poczytacie więcej tutaj. Wiemy już o której zjeść kolacje. Pytanie teraz „co zjeść?”. Poniżej przedstawiam wam 5 produktów zalecanych jako ostatni posiłek.

Co można zjeść na kolacje?

  1. BANANY

Owszem, banany zaliczane są do żywności, która zwiększa energię, ale są bogate w magnez, który rozluźnia mięśnie. Zawierają również serotoninę i melatoninę, która zachęca do snu.

  1. MIGDAŁY

Są doskonałym źródłem zdrowych tłuszczy, zawierają dużo tryptofanu i magnezu, co pomaga naturalnie redukować funkcje mięśni i koi nerwy. Hmmm…. Po całym dniu przyda się 😉 Do tego migdały stabilizują pracę serca.

  1. MIÓD

Już jedna łyżeczka miodu wystarczy aby pobudzić uwalnianie melatoniny w mózgu i wyłączyć oreksynę (hormon, który sprawia że jesteśmy czujni). W ten sposób miód pomaga się uspokoić.

  1. PŁATKI OWSIANE

Co najlepiej jeść na kolację? Oczywiście płatki owsiane! Nie mogło ich zabraknąć na liście. To kolejny pokarm, który jest bogaty w witaminy, minerały i aminokwasy, które mobilizują serotoninę wywołującą sen.

  1. INDYK

Indyk to najbardziej znane źródło tryptofanu. Jest doskonałym źródłem białka i sprawia, że jesteśmy najedzeni.

Produkty, których nie wolno jeść przed snem

  1. ALKOHOL

Może Ci się wydawać, że jeden kieliszek wina cię zrelaksuje, ale alkohol sprawia, że nie wpadasz w głęboki sen.

  1. SER

Sery mają wysoki poziom aminokwasu – tyraminy, który sprawia, że mózg jest bardziej czujny, a to sprawi, że będzie nam trudniej zasnąć.

  1. PIKANTNA ŻYWNOŚĆ

Ostro przyprawione potrawy, których źródłem jest kapsaicyna powodują, że twoje ciało dąży do regulacji temperatury, a to przyczynia się do niespokojnego snu w nocy.

  1. TŁUSTE POTRAWY

Tłuste potrawy są ciężkie dla twojego żołądka, a to powoduje szybsze bicie serca i w efekcie trudniej jest zasnąć.

  1. KAWA

Jedzenie przed snem – tak, ale nie popijaj kawą! Kofeina to stymulant, który pozostaje w organizmie przez długi czas, a jego efekty możemy odczuwać nawet przez 10 godzin.

Ciężkie potrawy, bogate w białko (np. stek) ostro przyprawione i popite alkoholem to niemal gwarancja niespokojnej nocy. A gdy już uda nam się zasnąć to raczej nie będzie to jakościowy sen. Rano będziemy zmęczeni bardziej niż wieczorem.

Zatem co jeść na noc? Jednoznacznie nasuwa się wniosek, że najlepsza byłaby miska owsianki z miodem, bananami i migdałami!

Jak stosować dietę, suplementację i ćwiczenia, aby zmienić swoją sylwetkę oraz uzyskać trwałe efekty zdrowotne?

W dzisiejszych czasach większość z nas żyje intensywnie i szybko. Nie zawsze potrafimy się zorganizować, aby odżywiać się zdrowo oraz uprawiać sport. Odbija się to na samopoczuciu i zdrowiu, a nawet na relacjach rodzinnych. Dlatego uważam, że od czasu do czasu każdemu przydałby się detoks organizmu. Niektórzy w tym celu stosują głodówki, ale ja  jestem przeciwniczką takiego rozwiązania. Moim zdaniem człowiek nie powinien unikać jedzenia, a zamiast tego odżywiać się w sposób przemyślany, bo tak zostaliśmy stworzeni. Nasz organizm to skomplikowana maszyna, która potrzebuje paliwa.  Z tego powodu popieram racjonalną i zbilansowaną dietę.

Niedawno firma Naturhouse zaproponowała nam przetestowanie boxa do trzytygodniowej kuracji oczyszczającej, którą można przeprowadzić samodzielnie w domu. Projekt nas zainteresował, bo ma związek ze zdrowym odżywianiem i zdrowym stylem życia, czyli wartościami, które chcemy propagować. Dlatego zdecydowaliśmy się na udział w projekcie.

Robimy VLOG z kuracji – Oglądaj odcinek nr 1 :)

Pierwsze wrażenia z kuracji – Oglądaj odcinek nr 2 :)

naturhouse detox

Duże zielone pudełko z napisem Detox

Gdy listonosz przyniósł do nas paczkę od Naturhosue, to po jej otwarciu ukazał nam się elegancki zielony box z napisem Detox. Najważniejsza była jednak jego zawartość, na którą składały się:

  • suplementy diety – 6 różnych produktów w formie saszetek, granulek, pigułek, fiolek i syropu. Produkty zawierają w swoim składzie głównie wyciągi i ekstrakty z roślin, a także błonnik, witaminy. Suplementy mają za zadanie wspomóc organizm w trakcie detoksu. Ta pomoc polega m.in. na hamowaniu głodu, przyspieszenie metabolizmu, usuwaniu wody metabolicznej, regulacji pracy jelit.
  • plan diety na 21 dni – czytelny i prosty z podziałem na każdy dzień tygodnia i 5 posiłków dziennie. Dieta uwzględnia suplementy zawarte w kartonie;
  • przepisy kulinarne – dość proste w przygotowaniu, nie mają też zbyt skomplikowanych składników. Wszystko jest dostępne w większości popularnych sklepów.
  • zalecenie dietetyka – wskazówki odnośnie postępowania w trakcie trwania diety – co wolno, czego nie itd.

naturhouse detox

Dlaczego się zdecydowaliśmy?

[Jacek] Jeszcze do niedawna prowadziłem zdecydowanie zdrowszy tryb życia. Odżywiałem się właściwie, zrezygnowałem z fast-foodów oraz regularnie uprawiałem sport. Wieczorami, cztery dni w tygodniu wychodziłem biegać na krótkich dystansach po 5-8 km. Dzięki temu gdy wstawałem rano byłem rześki, a przez cały dzień miałem dużo energii.

Obecnie jest odwrotnie. Jem byle co, często w biegu oraz zrezygnowałem z biegania. Nie tylko nie mam na nic siły, ale nawet chęci aby to zmienić. Kilka kilogramów też chętnie bym zrzucił. Zdecydowałem się na udział w detoksie, ponieważ chciałbym ruszyć z miejsca. Z góry zaplanowana dieta pomoże zapanować mi nad kulinarnymi grzechami, które często popełniam. Te przewinienia to m.in. podjadanie między posiłkami, zbyt duża ilość słodyczy, monotonna dieta, zbyt mało warzyw, dużo mięsa, o sporcie już się nie wypowiem. To wszystko sprawia, że wracając z pracy czuje się jak worek żużlu. Chciałbym ruszyć z miejsca, a wiem że potrafię.

Dla mnie plus jest jeszcze taki, że dietę będziemy realizować razem. To zawsze jest ułatwienie, bo można razem gotować i jeść to samo. Nikt nikomu nie zazdrości zakazanych produktów, efektów diety, a wręcz można się nawzajem pilnować i motywować.

[Paula] Na detoks zdecydowałam się z ciekawości. Nie mam na celu zrzucenia żadnych kilogramów. Bardziej zależy mi na niewidocznym czyli oczyszczeniu orgiazmu, wyglądzie skóry. Poza tym liczę, że kuracja zmotywuje mnie do regularnych posiłków z czym mam często problem.

Podoba mi się w tej kuracji, że cały jadłospis jest rozpisany. Nie musze się zastanawiać co ugotuje jutro lub pojutrze. Zakupy też mogę poczynić dużo wcześniej.

Naszym jeszcze jednym problemem są monotonne śniadania i kolacje. Obiady częściej robimy wymyślne, ale te małe posiłki ograniczają się u nas do kilku potraw takich jak owsianka z rodzynkami, kanapki, jajecznica. Plan diety z boxa jest dużo bardziej zróżnicowany i bardzo mi się to podoba.

naturhouse detox

Minusy diety DETOX

Jak każda dieta, ta również ma swoje minusy, ale są one do przeżycia. Pierwszy minus to eliminacja słodyczy w trakcie trwania kuracji. Jacek będzie miał z tym problem, ja dużo mniejszy. Często zastępuję słodycze np. miodem, domowym dżemem itp.

Drugi minus jest taki, że oprócz wykluczenia słodyczy trzeba unikać (unikać – a nie wykluczyć! Ha! Jest nadzieja!) konfitur, dżemu, miodu, czekolady, kakao, ciast, ciasteczek i lodów. Nie należy też spożywać alkoholu. W końcu to kuracja detoksykująca.

Co będzie dalej?

Cała kuracja jest przemyślana w taki sposób, aby możliwie najbardziej ułatwić wytrwanie w postanowieniu oczyszczenia organizmu i wyuczyć dobre nawyki żywieniowe. Efekt ma być taki, że po trzech tygodniach kuracji nie wraca się do starych przyzwyczajeń. Przynajmniej ja tak mam, że jak się staram i wkładam w coś wysiłek i widzę efekty, to nie chcę ich udaremnić. Taka kuracja ma trochę nauczyć nas zdrowego stylu życia.

Będziemy dzielić się z Wami naszymi wrażeniami w trakcie trwania kuracji. O wszystkim opowiemy w filmach, które znajdziecie na naszym Facebooku i YouTube. Pojawią się również dania przygotowane na bazie przepisów dołączonych do boxa. Ogólnie, to będzie się działo! :)naturhouse detox

8 mitów dotyczących żywności, w które musisz przestać wierzyć!

Dobre rady odnośnie żywienia możesz spotkać na każdym kroku. Wcale nie oznacza to, że zawsze będą one prawdziwe i skuteczne. Badania odnośnie odżywiania mogą być mylące i zawsze ulec zmianie. Sensacyjne nagłówki w mediach i natłok informacji sprawia, że stajemy się głusi na wszelkie wskazówki żywieniowe. W najlepszym wypadku pójdziemy za dobrą radą i niepotrzebnie zrezygnujemy z ulubionego produktu. W najgorszym przypadku wybierzemy niezdrową opcję, myśląc ze dokonujemy właściwego wyboru.

Przedstawiamy 8 mitów żywieniowych, które muszą umrzeć!

 

Mit #1: Jaja są złe

Przyjęło się błędne założenie, że cholesterol pochodzący z żywności podnosi poziom cholesterolu we krwi. Jednak coraz bardziej wiarygodne staje się to, że tłuszcze trans i tłuszcze nasycone bardziej wpływają na podniesienie cholesterolu we krwi. W ostatnich latach przeprowadzono wiele badań, które pokazują, że całe jajo może być częścią zdrowej diety w większości osób oraz nie wpływa znacząco na poziom cholesterolu lub ryzyko chorób serca.

 

Mit #2: Kawa odwadnia

Tak, kawa jest moczopędna (wspomaga produkcję moczu), ale jest w tym bardzo łagodna. Zauważ, że kawa sama w sobie jest płynem – składa się głównie z wody, a ta także liczy się do dziennego spożycia płynów. Ilość kawy potrzebna do odwodnienia organizmu jest większa niż ktokolwiek powinien spożyć w ciągu dnia. Jeśli pijesz 2-3 filiżanki dziennie, na pewno się nie odwodnisz.

 

Mit #3: Naturalny cukier różni się od dodanego do żywności.

Cukier to cukier. Na poziomie cząsteczkowym cukier w jabłku jest dokładni taki sam jak cukier, który dosypujesz do kawy. Różnica może mieć miejsce w tym jak nasze organizmy rozkładają cukier, gdy są połączone z innymi składnikami jak błonnik, białko. Takie połącznie cukru z błonnikiem pomaga powolnemu trawieniu i zapobiega skokom poziomu cukru we krwi. To lepsze niż cukier pozbawiony wartości odżywczych. Ale twój organizm zareaguje tak samo na cukier jeśli wypijesz sok, zjesz miód czy syrop klonowy i jakbyś wypił colę.

 

Mit #4: Organiczna żywność zawsze jest zdrowa

Słowo „organiczny” wtargnęło do naszych sklepów z wielkim hukiem i etykietką „zdrowy”. Prawda jest taka, że organiczne przekąski nadal są przekąskami. Jedzenie ich w nadmiarze nie jest nagle w porządku, tylko dlatego że spełniają wymagania dotyczące ekologicznej etykiety. To nadal przekąski. Organiczny syrop czekoladowy nadal jest syropem czekoladowym. Organiczne ciastka, chipsy i cukierki mają te same ilości pustych kalorii co wersje nieorganiczne. Jednak jeśli chodzi o typowe produkty, które zazwyczaj zawierają najwięcej pestycydów to wybieranie odpowiedników organicznych jest dobrym rozwiązaniem.

 

Mit #5: Margaryna jest lepsza niż masło

Margaryna stała się popularna w czasach, w których tłuszcz miał złą sławę, a ta stała się „zdrowszą” bo roślinną alternatywą masła. Prawda jest taka, że margaryna jest dla Ciebie niekorzystna, ponieważ zawiera tłuszcze trans, które są gorsze od naturalnie występujących tłuszczy w maśle. Zauważ jaka jest krótka lista składników masła, a ile znajduje się składników w margarynie.

 

Mit #6: Sałatki zawsze się najzdrowszą opcją w menu.

Możesz pomyśleć, że wybór sałatki jest bezpieczny. Prawda jest taka, że składniki sałatki ułożone na wierzchu i polane smakowitym sosem sprawiają, że ilość kalorii jest tak duża jak w pysznej  trzydziestocentymetrowej pizzy, której próbujesz się oprzeć. Uważaj na niewinnie wyglądające sałatki, które mają dressing, grzanki, ser, bekon, słodzone, suszone owoce. Awokado i orzechy są zdrowe w niewielkich ilościach, a zazwyczaj serwowane w zbyt dużych porcjach. Wybieraj sałatki z zieleniną (sałata, roszponka, rukola), chudym białym mięsem, z niewielką porcją oleju, który pomoże wchłonąć się składnikom odżywczym oraz jest zdrowszy od kremowego sosu.

 

Mit #7: Żywność o niskiej zawartości tłuszczu jest lepsza od oryginału.

Tłuszcz jest niezbędną częścią zdrowej diety. Tłuszcz nie jest zły i nie idzie bezpośrednio w biodra. Każde dodatkowe kalorie (nie tylko te pochodzące z tłuszczu z diety) które zjesz, a twoje ciało nie może zużyć, może przekształcić w tkankę tłuszczową. Tłuszcz jest bogaty w kalorie, a to oznacza również, że można używać niewielkiej ilości, aby czuć się nasyconym i pełnym. Oznacza to, że należy pilnować wielkości porcji. Pułapka jest w żywności przetworzonej, kiedy to tłuszcz zostanie usunięty z żywności i zastąpiony cukrem lub solą. Dlatego należy czytać składy. Lepiej jeść małe porcje tłuszczu, cieszyć się pełnym smakiem i czuć się sytym.

 

Mit #8: Rezygnacja z glutenu każdemu wyjdzie na dobre!

Prawda jest taka, że jedzenie bezglutenowe niekoniecznie jest zdrowsze jeśli nie chorujesz na celiakie lub nie tolerujesz glutenu. Nie wszystkie produkty bezglutenowe są wytwarzane w ten sam sposób pod kątem zawartości składników odżywczych. Pieczywo bez glutenu może być produkowane z ubogiej, rafinowanej mąki. Takie produkty mogą być tez bogate w cukier. Jeśli produkty z pszenicą nie sprawiają, że masz objawy nietolerancji, spożywanie ich nie sprawi, że będziesz zdrowszy.

 

Wniosku nasuwają się same. Być może badania w przyszłości pokażą nam jeszcze inne, nieznane oblicza żywności. Tego jeszcze nie wiemy. Ale jedno nie zmieniło się od wieków. Należy zachować umiar w jedzeniu i piciu, bo jak wiadomo, co za dużo to niezdrowo. Co więcej możemy zrobić? Oczywiście czytać etykiety – przede wszystkim skład produktu oraz tabele wartości odżywczej.

 

 

 

 

Czy to dziwactwo? Kilka słów o tym, jak robię zakupy żywnościowe.

Zaczęło się kiedyś na zakupach. Stałam w kolejce do kasy w jednym z supermarketów. Każdy to zna – bezczynne czekanie. Klient przede mną pośpiesznie wykłada towary na taśmę, a ja stoję i czekam na swoją kolej. Czasem się zdarzy, że dla zabicia czasu położę pałeczkę oddzielającą moje produkty od sąsiada. Nuda, nic się nie dzieje.

Zaczęło się kiedyś na zakupach. Stałam w kolejce do kasy w jednym z supermarketów. Każdy to zna – bezczynne czekanie. Klient przede mną pośpiesznie wykłada towary na taśmę, a ja stoję i czekam na swoją kolej. Czasem się zdarzy, że dla zabicia czasu położę pałeczkę oddzielającą moje produkty od sąsiada. Nuda, nic się nie dzieje.

W poszukiwaniu rozrywki, zaczęłam się przyglądać się co inni klienci zamierzają kupić. Nie powinno mnie chyba nic zaskoczyć, ponieważ wynoszą tylko to, co sklep ma w ofercie. Jednak zawsze nie mogę się nadziwić, jak bardzo ludzie lubią przetworzoną żywność.

Te wszystkie wafelki, żelki, groszki, parówki, dania w proszku i płynie oraz napoje we wszystkich kolorach tęczy potrafią przyprawić o zawrót głowy. A do tego (prawie) wszystko słodzone, gazowane,albo oblane czekoladą i posypane krokantem… Wymieniać można bez końca.

Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi, ale w jednym takim koszyku na 10 niezdrowych produktów można znaleźć zaledwie kilka produktów nieprzetworzonych. Nie moja sprawa co inni ludzie jedzą, jednak patrząc na to co kupują, baczniejszą uwagę zwracam na skład mojego koszyka.

Odkąd nie jem mięsa, kupuję więcej warzyw i nabiału. Piję też więcej wody oraz naparów z ziół. Takie produkty regularnie lądują w moim koszyku. Słodycze? Jasne! Od czasu do czasu, ale już coraz mniej. Raczej spożywam słodkości własnej produkcji  – domowe ciasta i ciasteczka o składzie dobrze mi znanym. Takie podejście sprawia, że nawet nie mam ochoty na sklepowe leguminy.

co kupuję w spożywczym

W tym akapicie będzie o… kupie!

W kilku publikacjach, jakie miałam sposobność czytać, m.in autorstwa Michała Tombaka, autor zaleca, aby przyglądać się swoim ekskrementom. Podobno mogą dużo powiedzieć o stanie zdrowia i dobrym lub złym trawieniu. Może i jest w tym jakiś sens, ale jakoś nie uśmiecha mi się codziennie studiować moich efektów przemiany materii. Wolę jednak mniej hardcorowe metody.

Dlatego powiadam – przyglądajcie się swoim zakupom, i to jeszcze w sklepie! Tam jeszcze mamy szansę odłożyć coś na półkę i zrobić dla swojego zdrowia więcej dobrego, niż nam się wydaje. Zatem podczas kolejnych zakupów w markecie zastanówcie się, czy chcecie oglądać zawartość tego, co ląduje w klozecie?

Krótki rzut oka na to, co ja wykładam na taśmę w markecie

Dziś przedstawiam moje zakupy, które zrobiłam w dwóch różnych sklepach. I tak w mojej kuchni znalazły się:

  • Duże jogurty naturalne (spożywamy mniej więcej jeden dziennie).
  • Mleko 2% – zwykle kupuję właśnie 2%, ale często 3,2% Dlaczego? Tłustsze mleko jest lepsze! Chude mleko w procesie odtłuszczania traci cenne składniki i jest po prostu mniej wartościowe.
  • Jajka – jeśli nie mam dostępu do tych wiejskich, kupuję takie z chowu wolno wybiegowego.
  • Ser twarogowy chudy.
  • Ser solankowy (a’la feta) – świetny dodatek do sałaty.
  • Chleb Natura – z ziarnami, bez drożdży i polepszaczy. Pyszny!
  • Koncentrat pomidorowy 30%.
  • Fasola.
  • Ciecierzyca – kupiłam pierwszy raz, bo będę robić falafelki. Przepis oczywiście pojawi się na blogu.
  • Soczewica – ma bardzo dużo białka iszybko się gotuje, a zupa z niej jest przepyszna i bardzo sycąca.
  • Słonecznik łuskany – posypuję nim sałatki, na zmianę z orzechami włoskimi.
  • Ogórek zielony.
  • Seler.
  • Gruszka.
  • Marchewka.
  • Ziemniaki.
  • Banany – zawsze mam w kuchni kilka sztuk, najczęściej dodaję je do koktajlów.

Od ciekawości do samoświadomości

W ten oto pokrętny sposób wyjaśniłam Wam, jak dzięki wścibskiemu zaglądaniu ludziom do koszyka zmieniłam swoje nawyki zakupowe/żywieniowe.

A tak na poważnie, to dzięki obserwacji doszłam do wniosku, że warto analizować swoje decyzję zakupowe. Popatrzeć na koszyk/wózek z produktami spożywczymi jako sumę naszych wyborów. To pierwszy krok do zdrowia i zdrowszego stylu życia. Na początku trzeba się trochę wysilić, ale pozytywne zmiany szybko wchodzą w krew. Potem jest już z górki.

A czy ty przyglądasz się swoim zakupom? Czy zastanawiasz się, nad tym co kupujesz?