🍯 Miód z pokrzywy na odporność i dziecko już NIE CHORUJE!

Pomysł na miód z pokrzywy i wpis pojawił się przypadkowo! Miałam okazję zerwać świeżą pokrzywę, a że ostatnio jestem bardzo prozdrowotnie nastawiona do życia, nie zastanawiałam się ani chwili. Pokrzywę zerwałam, a następnie zastanawiałam się co z niej zrobię… Część liści zasuszyłam, ponieważ kiedyś taka herbatka (pokrzywa ekspresowa z apteki, a więc nie do końca to samo) bardzo mi pomogła przy wypadaniu włosów. Już po około 3 tygodniach widziałam pierwsze pozytywne efekty. Na własnej skórze,  przekonałam się o dobroczynnych działaniach ziół.

Zapraszam na mój kanał na YT i subskrypcji, aby być na bieżąco:

Z pozostałej świeżej pokrzywy wycisnęłam sok w wyciskarce do owoców. Niestety, nie może on zbyt długo stać, a tak dużej ilości nie mogłam też wypić w ciągu kilku dni. Soku wyszło mi około 150 ml. Najlepszym wyjściem była jego konserwacja lub mrożenie. Wybrałam pierwszą opcję i zakonserwowałam mój sok ze świeżej pokrzywy prawdziwym pszczelim miodem. Można jeszcze wymieszać sok ze spirytusem, ale ja chciałam miksturę podawać dziecku. Opcja z miodem była strzałem w dziesiątkę!

miód pokrzywowy

Pokrzywa w Polsce uznawana jest zazwyczaj jako pospolity chwast. Tymczasem, nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z jej niezwykłych właściwości. Zauważcie jak często pojawia się w mediach nowości żywieniowe z jakiegoś zakątka świata (spirulina, goji etc.), a tak często zapominamy o naszych, lokalnych i krajowych superfoods.

Sama lubię nowości, ale ostatnio coraz częściej wracam do tradycji. Doceniam właściwości miodu, polskich ziół i zwykłej wody do picia.

Pokrzywa zawiera mikroelementy (wapń, magnez, fosfor, żelazo,siarkę, potas, jod, krzem i sód),witaminy (A, C, B-2, K-l, karotenoidy), jest więc czynnikiem witaminizującym.W liściach pokrzywy występują także flawonoidy, kwasy organiczne (glicerolowy,glikolowy, mrówkowy i in.), a ponadto chlorofil, serotonina, histamina, garbniki i acetylocholina.

Oto tylko niektóre właściwości pokrzywy:

oczyszcza organizm ze złogów kwasu moczowego, poprawia pracę wątroby i dzięki temu odtruwa organizmwzmacnia żołądek, zmniejsza nadmierną potliwość.

Ma działanie przeciwbiegunkowe, przeciwinfekcyjne, przeciwanemiczne, przeciwkrwotoczne, przeciwgośćcowe i rewulsyjne.

Poprawia ogólną przemianę materii, pobudza wytwarzanie enzymów trzustkowych i zwiększa produkcję czerwonych krwinek i hemoglobiny (pomocne przy anemii).
Pokrzywa stosowana do wewnątrz jest środkiem wspomagającym w leczeniu różnego rodzaju krwawień (krwioplucie, wymioty krwawe, krwinkomocz, krwawienia maciczne, krwawienia z nosa, hemofilia, krwawiączka), anemii, krzywicy, ogólnego osłabienia, wyrzutów skórnych, ran oparzeniowych i zapalenia skóry, dolegliwości związanych z okresem klimakterium, z gośćcowym zapaleniem stawów, pęcherza, nerek, kamicy wątroby, żółtaczki, wrzodów żołądka, stanów przedcukrzycowych, biegunki,wzdęcia, moczenia mimowolnego u dzieci, nieżytu

miód pokrzywowy
1 łyżeczkę miodu rozpuszczam w szklance wody i piję na czczo.

śluzowo-błoniastego jelit. To i tak nie wszystkie właściwości zielonej pokrzywy… Dużo prawda?

 

Wracając do mojego miodu można go przechowywać dwa do trzech lat.

Przygotowanie:

Pokrzywę opłukać wodą, wycisnąć sok. Jeśli nie macie wyciskarki do owoców użyjcie maszynki do mielenia mięsa. Powstałą pulpę należy przecisnąć przez tetrę lub podwójnie złożoną gazę. Miód rozpuścić w garnku, tylko lekko podgrzewając, ponieważ w wyższych temperaturach traci swoje właściwości. Wymieszać sok z pokrzywy z miodem w proporcji:

1: 2 lub 1 : 4

czyli 1 część soku z pokrzywy i 2 części miodu

lub

czyli 1 część soku z pokrzywy i 4 części miodu

Tak powstały miód przelać do słoików. Dzieciom podawać dwa razy dziennie po 1 łyżeczce przez całą zimę.
Ja mojemu dziecku podaję 1 raz dziennie po 1 łyżeczce.

Musze powiedzieć, że odkąd pociecha pije ten miodek, to nie choruje!

 

miód pokrzywowy

Moja mama ani babcia nie podawały mi takiego syropu. Mam nadzieję, że kiedyś moje dzieci i wnuki przekażą te recepturę dalej :)

Zapiszcie sobie ten przepis i również podajcie dalej.

źródło: J.Gónicka”Apteka Natury”

🍯 MIÓD Chiński i z UE – trucizna czy zdrowie? Jak kupować?

Dziś będzie o miodzie, ale nie o jego niezwykłych właściwościach, bo o tym będzie innym razem, tylko o tym jak go kupować! Swoją drogą, przygotowując dzisiejszy post, odkryłam że miód chyba leczy wszystko 😉. Od zaparć, odleżyn, poprzez trawienie, pracę serca, a skończywszy na stresie i urodzie. U mnie w domu zawsze miód był remedium na przeziębienia. Po jego przeczytaniu tego posta biegnijcie do szafki i sprawdzić jaki macie miód w domu.

Zapraszam do obejrzenia mojego vloga:

Gdzie najlepiej kupić miód?

Zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość zakupić miód prosto z pasieki. U nas (na wschodzie Polski), taki miód jest często sprzedawany na ryneczku. Miód można kupić również prosto z pasieki, ale wiadomo, że trzeba wiedzieć gdzie. A nie zawsze znamy takie miejsca i pozostaje zakup miodu w sklepie. Tym bardziej, że pszczelarze bazują na marketingu szeptanym i ewentualnie tabliczką przed posesją informującą o sprzedaży miodu.

miód pszczeli

W ostateczności kupujcie miód w sklepie.

Na co zwrócić uwagę kupując miód w sklepie? Pierwsza i najważniejsza rzecz – to pochodzenie miodu. A więc czytajcie etykiety!

Już tak jest ze wszystkim (w odniesieniu do żywności), aby kupować produkty, które przebyły krótką do Nas drogę – czyli lokalne, krajowe, europejskie. I tak samo jest z miodem. Najlepiej kupować miód z Polski. Ponieważ jest to rodzimy miód, wyprodukowany przez pszczoły z pyłków roślin przez nas znanych, a więc i małe prawdopodobieństwo do uczuleń po takim miodzie.

Na drugim miejscu stawiam miody Europejskie. I tutaj są one różnie oznaczane. Na opakowaniu powinna być informacja o kraju pochodzenia – Polska, Węgry, Rumunia, Francja. Oznacza to, że miód (powinien, chyba że producent oszukał) pochodzi z danego kraju, a nie jest mieszanką z kilku państw.

 

TYCH MIODÓW NIE KUPUJCIE!

Najgorsze są miody z poniższym oznaczeniem:
„Mieszanka miodów pochodzących z państw członkowskich Unii Europejskiej i spoza UE”.

Zauważcie, że w/w zapis mniej więcej oznacza „pasieki z UE i możliwe, że wszystkie inne na świecie”. Według mnie to oszustwo. Taki zapis nie ogranicza w żaden sposób pochodzenia – nie można wykluczyć, że jest tam miód np. z Chin, a zazwyczaj właśni tak jest. Powinno być określone z jakiego kraju/krajów pochodzi miód. Może być też tak, że na cały słoik przypada tylko jedna łyżeczka miodu z UE, reszta to chiński. Tak naprawdę nikt tego nie zweryfikuje, a zapis jak widzicie tego nie wyklucza. I wszystko jest zgodnie z prawem. Niestety. Jedynie co możemy zrobić to wystrzegać się takiego miodu i kupić tylko ten z polskich pasiek.

 

Dlaczego chiński miód jest zły

Chiński miód nie krystalizuje się. Powodem tego jest rozlewanie go na gorąco (100 st.C), a to powoduje utratę walorów leczniczych i zdrowotnych. Robi się tak w celu cięcia kosztów.

Inna sprawa, że kiedyś w Chinach były liczne afery, ponieważ w miodach były zawarte chemikalia – miało to związek z chorobami pszczół. Nie chciałabym jeść takiego miodu, a Wy?

Kolejny powód to możliwość wystąpienia alergii po takim miodzie. Owszem, po każdym miodzie może dojść do reakcji alergicznej, jednak odpowiednik z Chin jest wytwarzany z roślin, które są dla nas obce. Stąd większe prawdopodobieństwo do wystąpienia wysypki etc.

W ostateczności taki miód nas ani nie uzdrowi, ani nie wyrządzi krzywdy. Słodki, gęsty ulepek do słodzenia herbaty i tyle. Ale czy dlatego kupujemy miód? Bynajmniej. A taniej będzie posłodzić herbatę cukrem.

 

Liczę, że ten film sprawi, że zastanowicie się następnym razem zanim kupicie miód i przekażecie te informacje dalej.

 

Jeśli już musicie kupić miód w sklepie, bierzcie tylko taki, który jest z Polski. Kupcie mały słoik, a przy najbliższej okazji kupcie miód prawdziwy – np.  od pszczelarza lub w sklepie zielarskim.

 

TEFAL – Wyniki konkursu!

Panie i Panowie. Nadeszła wiekopomna chwila. Ogłaszamy wyniki konkursu, w którym do wygrania był zestaw garnków Tefal Intuition! :)

Wybór był naprawdę trudny. Zgłoszeń przyszło prawie 120 i dlatego potrzebowaliśmy trochę więcej czasyu, aby się z nimi zapoznać i wybrać (naszym zdaniem) najlepszą historię. Ubawiliśmy się po pachy czytając Wasze opowieści, bo każda kolejna była lepsza od poprzedniej. ;)

[werble!] Zwycięzcą konkursu jest…

Zwycięzcą konkursu jest Pani Marta Gawrońska! :)

Serdecznie gratulujemy Pani Marcie i zamieszczamy poniżej zwycięską historię. Wszystkich pozostałych uczestników zapraszamy do udziału w kolejnych konkursach, których na pewno nie zabraknie na naszym blogu. :)

Zwycięska historia:
Pochodzę z rodziny, w której talent kulinarny dziedziczy się w genach. I chyba sporo w tym prawdy, bo dość dobrze radzę sobie w kuchni, sprawnie operuję urządzeniami AGD i naczyniami . Może Michel Moran nie dałby mi jeszcze „fartucha”, ale tragedii nie ma. Wszyscy jedli, nikt nie umarł. ;) Wpadek spektakularnych nie mam (albo stosuję wypieranie). No, nie licząc podpalonych ścierek, nadpalonych misek (bo stały za blisko kuchenki gazowej) lub momentu, gdy sobie sypnę hojnie solą. Chociaż nie! Nawet największy mistrz może mieć trudne początki. Pamiętam swój debiut przy produkcji pączków na Tłusty Czwartek. Miałam przepis babci i wszystkie składniki. Przeleciałam wzrokiem przepis, uznałam że wiem i zaczęłam pączkową produkcję. Gdzieś mi się obiło o uszy, że warto dodać do pączków nieco spirytusu, by nie piły zbyt wiele oleju. Nie wiedziałam, czy dodać go do ciasta czy oleju, więc metodą dedukcji doszłam, że pewnie chodzi o tłuszcz w garnku do smażenia (wiadomo – tam się rozgrywa walka o pączka). Chlapnęłam więc cały kieliszek czystego spirytusu do gorącego oleju i … bramy piekieł się przede mną otworzyły, a sam czort posłał słup ognia. Na szczęście zachowałam owłosienie na głowie, ale ofiara była. Sufit. Okrągła plama czarnej sadzy nad kuchenką przez jakiś czas przypominała mi jeszcze o mej niebywałej inteligencji kulinarnej i obeznaniu. Teraz wiem! Jak spirytus to do pączka. Albo herbaty.

Artykuł powstał we współpracy z marką Tefal.

Steki z indyka z ananasem. Gotujemy, testujemy i rozdajemy nagrody z marką Ambition!

Bycie blogerem kulinarnym, to fajny i ciekawy fach. Możemy realizować swoją kulinarną pasję, dzielić się nią z innymi, a przy okazji mamy okazję testować różne interesujące produkty. I tak jest właśnie tym razem. Dostaliśmy do przetestowania patelnię marki Ambition z serii Taurus z powłoką Teflon™ Platinum Plus. Ponieważ patelni w kuchni mam już pół tuzina, to byłam bardzo ciekawa, czym ta mnie zaskoczy.

Patelnia czy stalowe ramię sprawiedliwości?

Kiedyś słyszałam taką opinie, że dobra patelnia powinna być ciężka. Nie jestem pewna, czy chodziło o zastosowanie w kuchni, czy jako substytut narzędzia do wymierzania sprawiedliwości niezdyscyplinowanemu mężowi. Ciężka i solidna patelnia sprawdzi się w tej roli wyśmienicie, bo lekkie patelnie wydają się mniej trwałe i skłonne do odkształceń. ;)

A tak na poważnie, to jaka powinna być dobra patelnia? Na pewno musi być na tyle solidna, aby służyć przez lata. Nie odkształcać się i być odporna na zarysowania. Potrawy nie powinny też przyklejać się do jej powierzchni. Dlatego testując patelnię Taurus brałam te kwestie pod uwagę.

Czy ktoś pamięta jeszcze czasy cygańskich patelni? A może macie takie jeszcze w domu? Dziś zdecydowanie prym wiodą patelnie z powłoką potocznie zwaną teflonową. Są jeszcze opcje ceramiczne, ale te są raczej mało odporne na zarysowania, o czym zdążyłam się przekonać korzystając z garnków ceramicznych.

Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak dokładnie przyjrzeć się testowanej patelni marki Ambition.

test patelni taurus ambition

Patelnia Ambition w kilku słowach.

Duża (28cm), ciężka (solidna), bezpieczna (bez kadmu, PFOA, Lead), odporna na zarysowania (można stosować metalowe narzędzia).

Dla mnie, jako matki i żony gotującej dla rodziny, najistotniejsze funkcje to:

Bezpieczeństwo.
Nie chciałabym, aby podczas gotowania trujące substancje przedostawały się do żywności. Producent rekomenduje, że powłoka Teflon™ Platinum Plus jest bezpieczna dla zdrowia i środowiska. Potwierdzają to badaniami i atestami. Patelnia jest wolna od kadmu, ołowiu, PFOA.

I za to wszystko duży plus. Mój dom to nie laboratorium, więc nie jestem w stanie tego zweryfikować. Ufam jednak, że ktoś inny zrobił to za mnie i był w tym skrupulatny. Dlatego producent nie bez powodu chwali się tymi cechami swojego produktu.

Więcej informacji na temat powłoki Teflon™ Platinum Plus znajdziecie na stronie producenta.

Zdrowie.
Nie przepadam za zbyt tłustymi potrawami, dlatego cenię sobie smażenie w małej ilości tłuszczu. Tak jest zdrowiej i mniej kalorycznie. Powłoka Teflon™ Platinum Plus pozwala ograniczyć użycie tłuszczu.

Na tej patelni smażenie na niewielkiej ilości tłuszczu/oleju jest jak najbardziej możliwe.

test patelni taurus ambition

Wygoda.
Podczas smażenia chciałabym używać sztućców lub innych przyborów, jakie akurat mam pod reęką, również metalowych. Nie mam czasu zastanawiać się, czy ta konkretna łyżka porysuje powłokę patelni. W tym przypadku nie miałam takich rozterek.

Patelnia Taurus, jako jedna z niewielu posiada zwiększoną odporność powłoki na zarysowania, a sam producent pozwala używać metalowych łopatek. Powłoka Teflon™ Platinum Plus wykorzystuje nową opatentowaną technologię, która zwiększa odporność na zadrapania o 50% w porównaniu z dotychczasową najmocniejszą powłoką Teflon™ Platinum.

Brzmi przekonująco, więc sprawdziłam to w praktyce. W trakcie smażenia nie raz korzystałam z metalowych łyżek oraz tym podobnych akcesoriów i jak na razie nie udało mi się jej porysować.

Komfort.
Nie lubię brudzić zbyt wielu naczyń, a gotowanie powinno mi ułatwiać życie. Jeśli jakieś urządzenie jest wielofunkcyjne, to jego wartość w moich oczach wzrasta. Producent podaje, że patelnia Taurus nadaje się do zapiekania w piekarniku. No cóż, nie mogłam się oprzeć, żeby sprawdzić to w praktyce.

Najpierw podsmażyłam mięso mięso, a następnie zestawiłam patelnię z zawartością do piekarnika na kilkadziesiąt minut. Ten test patelnia zdała na 5+! :)

Przepis na steki z indyka z ananasem

Testując patelnię Taurus przygotowywałam różne potrawy za jej pomocą. Jedną z takich potraw postanowiłam pokazać Wam w dzisiejszym wpisie. Postawiłam na danie proste, ale jednocześnie ciekawe, smaczne i jednocześnie jakże odmienne od tradycyjnych schabowych z kapustą.

Składniki:

  • 0,5 kg fileta z indyka
  • ananasy w puszce
  • 30 dag pieczarek
  • kilka plastrów żółtego sera
  • olej do smażenia
  • sól
  • pieprz
  • natka pietruszki

1. Mięso umyj, przekrój w połowie i podziel na „kotlety” czyli kawałki wielkości plastra ananasa. Mięso lekko rozbij tłuczkiem, posól i popieprz z obu stron.

steki z indyka z ananasem
2. Pieczarki obierz i pokrój. Podsmaż na patelni z odrobiną oleju. Posól trochę do smaku – będą smaczniejsze.

test patelni taurus ambition
3. Na patelni rozgrzej łyżkę oleju i ułóż mięso. Smaż około 1 minutę z każdej strony. W środku kotlety będą nadal surowe, ale nie przejmuj się, tak ma być.

steki z indyka z ananasem

steki z indyka z ananasem

4. Na każdy stek ułóż usmażone pieczarki, a na nich plaster ananasa, gałązkę pietruszki i plaster sera.
5. Patelnię wstaw do piekarnika na 25-30 minut i całość zapiekaj w temperaturze 200 st. C.
6. Podawaj gorące z białym ryżem i brokułem gotowanym na parze.

steki z indyka z ananasem

Czas na krótkie podsumowanie

Po tych kilku dniach spędzonych na testowaniu tej patelni miałam mieszane uczucia. Z jednej strony patelnia, która ma powłokę nieprzywierającą, to nie jest nic nadzwyczajnego. W końcu mamy XXI wiek i takie patelnie znajdziemy w każdym sklepie. Ta jednak wyróżnia się tym, że jest pokryta powłoką Teflon™ Platinum Plus, a to już duży plus.

W związku z tym, czy poleciłabym patelnię Taurus Wam, moim czytelnikom? Moja odpowiedź brzmi TAK.

Patelnia ta ma wiele zalet, ale jedna jej funkcja skradła moje serce. Mam na myśli to, że patelnię Taurus można wkładać do piekarnika i piec w niej potrawy. Jest to tak wygodne i przydatne, że po kilku dniach staje się czymś zupełnie oczywistym. Potwierdza się więc stare powiedzenie, że do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja.

Konkurs – do wygrania 3x patelnia Ambition Colour!

Wspólnie z marką Ambition przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania są 3 patelnie z linii Colour z powłoką Teflon™ Select. Patelnie te również będą idealne do niskotłuszczowego smażenia.
patelnia_taurus_9

 

A co trzeba zrobić? Zadanie konkursowe jest proste, ale jednak będzie wymagało od Was trochę kreatywności. :)

Napiszcie w komentarzach swoją propozycję przepisu na danie niskotłuszczowe z patelni.

Trzy najciekawsze propozycje nagrodzimy patelnią Ambition.

Na odpowiedzi czekamy do 4 listopada 2015 r. włącznie. Ogłoszenie wyników nastąpi nie później niż w terminie 10 dni od daty zakończenia konkursu.
Jeden uczestnik konkursu może udzielić tylko jednej odpowiedzi.
Regulamin konkursu znajdziecie pod tym linkiem: Regulamin konkursu.

Tekst powstał we współpracy z marka Ambition.

steki z indyka z ananasem

Konkurs! Wygraj zestaw garnków Tefal Intuition!

Moi drodzy, w poprzednim teście garnków ze stali nierdzewnej marki Tefal obiecałam Wam, że niedługo ogłosimy konkurs na blogu. Obietnic trzeba dotrzymywać, więc wracam do Was z konkursem.

Zacznę od tego, że w każdym konkursie najważniejsze są dwie rzeczy. Po pierwsze radość i zabawa wynikające z uczestnictwa. Po drugie nagroda, która tym razem jest naprawdę wyjątkowa. :)

Moi drodzy, w poprzednim teście garnków ze stali nierdzewnej marki Tefal obiecałam Wam, że niedługo ogłosimy konkurs na blogu. Obietnic trzeba dotrzymywać, więc wracam do Was z konkursem.

Zacznę od tego, że w każdym konkursie najważniejsze są dwie rzeczy. Po pierwsze radość i zabawa wynikające z uczestnictwa. Po drugie nagroda, która tym razem jest naprawdę wyjątkowa. :)

Nagroda! Nagroda! Nagroda!

Dzięki uprzejmości organizatora konkursu, firmie Tefal, do wygrania jest elegancki zestaw garnków ze stali nierdzewnej Tefal Intuition.

Tefal Intuition to praktyczny i elegancki zestaw garnków ze stali nierdzewnej, który z pewnością znajdzie zastosowanie w każdej kuchni. Trójwarstwowe dno indukcyjne zapewnia doskonałą dystrybucję ciepła a także pozwala na szybsze podgrzanie potraw, dzięki temu oszczędzasz czas i pieniądze. Garnki Tefal Intuition przystosowane są do wszystkich rodzajów kuchenek w tym także indukcyjnych i posiadają 5 letnią gwarancję.

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat garnków ze stali nierdzewnej Tefal, to zapraszam do zapoznania się z moim ostatnim testem zestawu Duetto.

Zadanie konkursowe

Na pewno jesteście ciekawi, co trzeba zrobić, aby stać się szczęśliwym posiadaczem powyższego zestawu garnków. :)

Zadanie jest proste:
Kuchnia, to nie tylko pomieszczenie, w którym się gotuje. To także miejsce, gdzie spotyka się cała rodzina. W kuchni dzieje się wiele ciekawych i zabawnych rzeczy.

Waszym zadaniem jest opisanie najzabawniejszej sytuacji, jaka kiedykolwiek przydarzyła Wam się w trakcie gotowania.

Swoje odpowiedzi zamieszczajcie w komentarzach pod niniejszym tekstem. Nie zapomnijcie podać imienia i nazwiska oraz adresu email.

Najciekawszą/najzabawniejszą odpowiedź nagrodzimy zestawem garnków. :)

Na odpowiedzi czekamy do piątku 23 października 2015 r. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi w sobotę 24 października o godzinie 18:00 na naszym blogu oraz facebooku.

Zobacz nagrodę na żywo

Ci z Was, który mieszkają w Chełmie lub okolicach i chcą zobaczyć nagrodę na własne oczy, mają taką możliwość. Od środy 14.10.2015 r., aż do zakończenia konkursu cały zestaw będzie można zobaczyć i dotknąć w naszej ciastkarni w Chełmie, przy ul. Lwowskiej 24. :)

Artykuł powstał we współpracy z marką Tefal.

tefal intuition

Bitki z cebulą, czyli test garnków ze stali nierdzewnej Tefal Duetto

Przychodzi taki dzień w życiu blogera kulinarnego, że dostaje zadanie przetestowania sprzętu kuchennego. Gdy jest to robot kuchenny, albo jakiś inny elektryczny wynalazek przypominający statek kosmiczny, to sprawa jest prosta.

Sprawa się komplikuje, gdy trzeba przetestować garnki. A ja lubię wyzwania i dlatego wzięłam na warsztat garnki Tefal Duetto ze stali nierdzewnej, które mogłam testować przez kilka tygodni. Nie raz i nie dwa udowodniły mi, że tylko z pozoru są zwyczajnym naczyniem do gotowania. O szczegółach dowiecie się z poniższego wpisu. :)

Przychodzi taki dzień w życiu blogera kulinarnego, że dostaje zadanie przetestowania sprzętu kuchennego. Gdy jest to robot kuchenny, albo jakiś inny elektryczny wynalazek przypominający statek kosmiczny, to sprawa jest prosta.

Sprawa się komplikuje, gdy trzeba przetestować garnki. A ja lubię wyzwania i dlatego wzięłam na warsztat garnki Tefal Duetto ze stali nierdzewnej, które mogłam testować przez kilka tygodni. Nie raz i nie dwa udowodniły mi, że tylko z pozoru są zwyczajnym naczyniem do gotowania. O szczegółach dowiecie się z poniższego wpisu. :)

Korzystając z testowanych garnków ze stali nierdzewnej przygotowywałam wiele potraw, które pojawiły się na blogu w ostatnim czasie. W dzisiejszym wpisie prezentuję przepis na bitki wieprzowe z cebulką, ziemniakami i ogórkiem kiszonym. Niby zwykłe danie, ale bardzo sycące i w sam raz na chłodne dni, które już niedługo przyjdą wraz z nastaniem jesieni.

garnki ze stali nierdzewnej tefal duetto

Składniki:

– 800g karkówki
– 3 cebule
– ziele angielskie
– 2 liście laurowe
– kolorowy pieprz ziarnisty
– sól do smaku (około. 1/4 łyżeczki)
– olej do smażenia
– mąką do obtoczenia

bitki wieprzowe z cebulą

Jak zrobić bitki wieprzowe z cebulą

Test garnków Tefal Duetto

Przypominamy o naszym konkursie, w którym możecie wygrać super zestaw garnków ze stali nierdzewnej Tefal Intuition! :)Aby Was dodatkowo zachęcić przedstawiamy krótki film z testem innego zestawu tej marki – Tefal Duetto. http://www.jakpomasle.pl/blog/konkurs-wygraj-zestaw-garnkow-tefal-intuition/

Posted by Jak Po Maśle on 13 październik 2015

1. Mięso umyj i pokrój w plastry. Rozbij tłuczkiem nie za mocno.
2. Obtocz w mącę i usmaż po 1 minucie z każdej strony na podgrzanym wcześniej oleju.
3. Podsmażone lekko kotlety przełóż do garnka. Dodaj ziele angielskie, pieprz, liście laurowe i sól.
4. Wlej około szklanki wody, przykryj pokrywką i duś mniej więcej 35 minut na małym ogniu.
5. W połowie duszenia dodaj podsmażoną wcześniej cebulę (posiekać na piórka).

Sos ładnie się zredukuje, a mąka lekko zagęści. Tak uduszone mięso przechodzi własnym aromatem, a sos zyskuje delikatny smak.

Bitki najlepiej smakują z ziemniakami z wody, chociaż ja jestem zwolenniczką kaszy gryczanej. Do tego tylko i wyłącznie polski ogórek kiszony!

bitki wieprzowe z cebulą

bitki wieprzowe duszenie

Drugie dno tej historii

W mojej kuchni mam różne garnki, poza jednym ceramicznym, wszystkie są ze stali nierdzewnej. I chociaż prawie każdy garnek pochodzi z innej parafii, to jestem z nich bardzo zadowolona. Ot, uroki urządzania się na raty. ;)

Nie wyobrażam sobie jednak, że miałabym gotować i używać emaliowanych garnków. Nie raz i nie dwa widziałam takie zestawy w sprzedaży i chyba nie zrozumiem ich idei. Ani one ładne (często są to wzory w kwiaty), ani praktyczne.

Na własne potrzeby gotujemy codziennie, a gdy mamy dni zdjęciowe, to czasami częściej. Z tego względu garnki, z których korzystam muszą być mocne, odporne na odpryski i metalowy zdzierak, gdy zajdzie potrzeba.

Garnki Tefal ze stali nierdzewnej mają jeszcze jedną, niezaprzeczalną zaletę. Dzięki zastosowaniu podwójnego dna trudno jest w nich przypalić gotowane potrawy. To tak, jakby ktoś zrobił garnki dla mojego Jacka, który często podczas gotowania ogląda telewizję albo przegląda Internet w smartfonie. Wtedy zapomina o całym świecie i później jemy przypalony obiad. Jeszcze bezczelnie wmawia mi, że „lubi gdy jest chrupkie”.

garnki ze stali nierdzewnej tefal duetto miarka

garnki ze stali nierdzewnej tefal duetto

„Jak sobie ugotujesz – tak się najesz”

Z kiepskich składników nie przyrządzimy wykwintnego dania, podobnie jest ze sprzętem kuchennym. Umiejętności kulinarne i wykorzystane surowce w zasadniczym stopniu wpływają na smak gotowanej potrawy. Ale odpowiedni sprzęt również nie jest bez znaczenia. To właśnie od sprzętu wykorzystywanego w kuchni zależało będzie, czy gotowanie będzie przyjemnością, czy udręką.

Gotowanie sprawia mi wielką radość, ale jeśli coś w trakcie pójdzie nie tak i mówię tutaj o zawodności lub zużyciu sprzętu, potrafię się nieźle wściec. Już nie raz w naszej kuchni fruwały talerze. Frustracja w kuchni nie jest niczym dobrym, dlatego nauczyłam się już wybierać sprzęt i akcesoria dobrej jakości.

Tefal Duetto i ja, czyli sprawdzony duet w kuchni

Testując przez kilkanaście dni garnki Tefal Duetto ze stali nierdzewnej zastanawiałam się, czy mają w sobie coś takiego, co spowoduje, że zastąpię nimi mój stary zestaw garnków? Musiało to być coś takiego, co można nazwać funkcją, a nie cechą. Dlatego wygląd zewnętrzny nie kwalifikował się do tego.

I jak to zwykle bywa, zupełnie przypadkiem, w trakcie gotowania obiadu zdałam sobie sprawę, że od kilku dni nie korzystałam z durszlaka. Leżał zapomniany, gdzieś na dnie szafy. Dzięki specjalnym pokrywkom garnków Duetto mogłam odcedzać gotowane warzywa, ryż, makarony i wiele innych, bez pomocy durszlaka. To było tak naturalne i proste, że nawet nie zwróciłam na to uwagi.

odcedzanie tefal duetto

To jeszcze nie koniec

Po tych kilkunastu dniach spędzonych w kuchni z garnkami Tefal Duetto ze stali nierdzewnej utwierdziłam się w przekonaniu, że jakość ma znaczenie. Chciałabym tutaj napisać jeszcze stare porzekadło o tym, że skąpy dwa razy traci i na garnkach nie można oszczędzać. Nie ma ono jednak zastosowania w przypadku tych garnków, bo ich cena jest naprawdę przystępna.

Koniecznie zaglądajcie na naszego na bloga w najbliższych dniach, bo mamy dla Was niespodziankę. Wspólnie z marką Tefal organizujemy konkurs, w którym do wygrania będzie… no właśnie. Więcej szczegółów niebawem!

Czekam też na Wasze historie z kuchni. Jestem ciekawa, z jakich garnków Wy najczęściej korzystacie w kuchni i dlaczego? :)

bitki z cebulą i ziemniakami

Test robota kuchennego REDMOND RFP-3907-E

Już dawno nie robiliśmy testu urządzenia kuchennego, takiego z prawdziwego zdarzenia. Tym chętniej wzięliśmy „na warsztat” robota kuchennego REDMOND RFP-3907-E. Testowaliśmy go przez ponad miesiąc. Korzystaliśmy z niego podczas przygotowywania potraw na bloga, jak również poddawaliśmy go różnym testom. Wszystko po to, aby dowiedzieć się, czy warto wydać na niego nieco ponad 500 zł.

Już dawno nie robiliśmy testu urządzenia kuchennego, takiego z prawdziwego zdarzenia. Tym chętniej wzięliśmy „na warsztat” robota kuchennego REDMOND RFP-3907-E. Testowaliśmy go przez ponad miesiąc. Korzystaliśmy z niego podczas przygotowywania potraw na bloga, jak również poddawaliśmy go różnym testom. Wszystko po to, aby dowiedzieć się, czy warto wydać na niego nieco ponad 500 zł.

Mam nadzieję, że poniższy tekst będzie dla Was pomocny przy wyborze robota kuchennego.

W skład zestawu wchodzą:

  • blender
  • misa duża z pokrywą
  • misa mała z pokrywą
  • nasadka-blender z 5 ostrzami
  • nasadka do krojenia w kostkę
  • nasadka-ubijak (trzepaczka)
  • dwustronna tarcza (do krojenia w plasterki oraz ścierania)
  • instrukcja obsługi
  • książeczka serwisowa

Robot kuchenny REDMOND RFP-3907-E

Już na pierwszy rzut oka robot kuchenny REDMOND RFP-3907-E robi dobre wrażenie. Wygląda na znacznie droższy, niż jest w rzeczywistości. Wszystkie uchwyty i nakładki wykonano z miękkiego tworzywa, który w dotyku przypomina gumę.

Blender pracuje bardzo cicho i ma duży stopień regulacji. Jego moc znamionowa wynosi 850 W (moc maksymalna 1350 W), dzięki czemu radzi sobie świetnie podczas miksowania, szatkowania, kruszenia i ścierania różnych produktów.

Nakładki blender i ubijak

Blender ma 5 ostry i jest wykonany ze stali nierdzewnej. Bez problemu miksuje każdy produkt, który trafi pod jego ostrza. Poradzi sobie nawet z kostkami lodu do koktajlu.

Natomiast ubijak do jajek trochę mnie zawiódł. Nie mam tu na myśli samej trzepaczki, tylko nakładkę do jej mocowania w blenderze. Po pewnym czasie odmówiła posłuszeństwa, ale o tym szerzej na końcu wpisu.

Duża misa z pokrywą

Duża misa to chyba najbardziej wszechstronna część z całego zestawu. Można z niej korzystać na kilka sposobów, dzięki wymiennym ostrzom, które montuje się pod pokrywą. Na wierzchu znajduje się otwór do podawania owoców i warzyw oraz gniazdo do mocowania blendera.

Misa jest ładna i sprawia wrażenie solidnie wykonanej. Jej pojemność wynosi 1,7 l. Dlatego w zupełności wystarczy do przygotowywania składników do setek różnych potraw. Pewną niedogodnością jest to, że pokrywy misy nie można myć pod bieżącą wodą, a tym bardziej w zmywarce. Po kilku razach nabiera się jednak wprawy w dokładnym czyszczeniu.

Robot kuchenny REDMOND RFP-3907-E

Funkcja 1 – tarka o średnich oczkach

Idealna do ścierania warzyw i owoców do sałatek. W kilka sekund potrafi rozdrobnić nawet najtwardsze warzywo. Korzystaliśmy z niej przygotowując sałatkę z pora oraz pilaw z wieprzowiną. Na zdjęciach poniżej starliśmy z jej pomocą ogórka szklarniowego oraz rzodkiewki, które trafiły do chłodnika.

Robot kuchenny REDMOND RFP-3907-E

Funkcja 2 – nóż do krojenia w talarki

Jeśli chcecie szybko pokroić ogórka do mizerii albo poszatkować kapustę do kapuśniaku lub bigosu, to tarcza szatkująca będzie do tego idealna. Chociaż tarcza szatkuje z zawrotną prędkością, to pracę spowalnia wąski otwór, przez który wkłada się warzywa.

Z noża do cięcia w talarki skorzystaliśmy przygotowując przepis na chłodnik koperkowy.

Robot kuchenny REDMOND RFP-3907-E

Funkcja 3 – nóż rozdrabniający

Klasyczna funkcja, dostępna w każdym tego typu urządzeniu. Nóż jest ostry i bez problemu sieka na drobne kawałeczki każdy produkt, który wrzucimy do misy robota. Idealne rozwiązanie do siekania cebuli lub czosnku.

Funkcja 4 – krojenie w kostkę

Ta konkretna funkcja była dla mnie największym zaskoczeniem. Jeśli krojenie nożem warzyw w kostkę, np. do zupy, jest zbyt mainstreamowe, to zawsze można skorzystać z robota. ;)

Bez problemu pokroi jabłka do szarlotki, marchewkę i ziemniaki do zupy warzywnej, a nawet surowe buraki do barszczu. Grube ostrze z dużą siłą tnie warzywa i przeciska je przez kratkę z ostrzami. W efekcie dostajemy warzywa pokrojone w kosteczki.

krojenie w kostke

Mała misa z pokrywą

W sytuacjach, gdy chcemy rozdrobnić niewielką ilość produktów, to warto skorzystać z mniejszej misy. Spełnia swoją funkcję doskonale. Można w niej zrobić np. serek fromage albo masło orzechowe.

Często zostają nam pojedyncze plastry sera żółtego, którego nikt z nas nie ma już ochoty jeść. Takie pojedyncze plastry zamrażam i później wykorzystuję np. jako dodatek do pizzy. Tym razem cały ser rozdrobniłam z pomocą robota kuchennego. Otrzymane w ten sposób serowe wiórki sprawdziły się doskonale.

REDMOND RFP-3907-E

Zalety urządzenia i jego mocne strony

Jak już wspominałam na wstępie, dużą zaletą urządzenia jest jego wygląd. Pozytywnie wyróżnia się na tle podobnych urządzeń, które często znajdziemy w promocji w supermarketach. Gumowane rączki i nakładki są ładne i miłe w dotyku.

W każdej z mis znajduje się mały metalowy trzpień, na który nasadza się nóż tnący. We wszystkich innych robotach kuchennych z jakimi miałam do czynienia, ten element był plastikowy. Z tego powodu często pękał i misa robota nie nadawała się już do niczego, zostawała tylko funkcja blendera. Tutaj trzpień jest metalowy, więc spodziewam się, że wytrzyma naprawdę długo.

Słabe strony urządzeniaredmond

Każde urządzenie, bez względu na to, jak jest dobre, ma jakieś słabe strony. Podobnie jest w przypadku robota kuchennego REDMOND RFP-3907-E. Chociaż poszczególne elementy zestawu robią wrażenie solidnych, to jeden element okazał się być bardzo delikatny.

Mam tutaj na myśli nakładkę na blender do mocowania ubijaka (trzepaczki). Korzystaliśmy z niej wielokrotnie, zwykle były to czynności jednorazowe, np. ubiliśmy białka na bezy albo bitą śmietanę do deseru. Niestety pewnego dnia, gdy przyszło nam używać nakładki bardziej intensywnie, to się zepsuła. Element mechaniczny znajdujący się wewnątrz (jakaś przekładnia lub coś w tym rodzaju) uległ uszkodzeniu. Od tego czasu obroty ubijaka są nieregularne i zdecydowanie wolniejsze. Ubijak jest też niestabilny, jak gdyby nie był dobrze osadzony.

W zestawie brakuje mi też wysokiego kielicha do przygotowywania koktajli.

Uzupełnienie:

Po publikacji artykułu skontaktowaliśmy się z firmą Redmond w sprawie wymiany uszkodzonej części. Okazuje się, że testowany przeze mnie robot, jak również inne produkty firmy Redmond, jest objęty gwarancją door-to-door.

Po telefonicznym zgłoszeniu uszkodzenia konsultant  wysłał do nas kuriera (na koszt firmy), który odebrał zepsutą część. Termin odbioru został ustalony na dzień i godzinę, która będzie dla nas najwygodniejsza. Tą samą drogą dostaniemy nową nasadkę do ubijaczki.

Zapytaliśmy przedstawiciela firmy Redmond, czy takie podejście wynika z tego, że jesteśmy blogerami, a nie klientami „z ulicy”. Z odpowiedzi jaką otrzymaliśmy, że nie. Każdy klient firmy Redmond jest tak samo ważny. Podoba nam się takie podejście do klienta. :)

Podsumowanie testu

Po tych kilku tygodniach z robotem kuchennym REDMOND RFP-3907-E wiem, że mogę polecić ten produkt. Za cenę nieco ponad 500 zł otrzymujemy wielofunkcyjne urządzenie, które jest nie tylko ładne, ale również dobrze wykonane. Stosunek jakości do ceny jest tutaj bardzo dobry. Jestem bardzo ciekawa jak robot będzie działał po roku intensywnego użytkowania.

Podczas miesiąca testu najczęściej używałam robota do przygotowywania surówek do obiadu. Zamiast wyciągać tarkę, która również nie była tania, wszystkie warzywa ścierałam w robocie. Bzyk, bzyk i robiłam kostkę, wiórki, plastry. Funkcja krojenia w kostkę po prostu skradła moje serce! I właśnie ta funkcja zadecydowała, że byłabym gotowa kupić robota kuchennego firmy Redmond.

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące testowanego robota, to komentarze są do Waszej dyspozycji. Czy jest coś, o czym nie napisałam, a chcecie o to zapytać? :)

Wpis powstał przy współpracy z firmą Redmond Sp. z o.o. Marka nie miała żadnego wpływu na opinie zawarte w powyższym tekście i filmie. Zachowuję pełną niezależność w sposobie przedstawienia tematu.

Melasa czyli syrop buraczany

Wczoraj pokazałam wam produkty z Lidla, dziś pobiegłam do sklepu żeby nie wykupili mi mojej melasy czyli syropu z buraków cukrowych. Od dawna szukałam tego produktu w normalnych sklepach, aż nieoczekiwanie pojawił się w Lidlu. Na opakowaniu zasugerowano posmarować chleb lub polać placki ziemniaczane. Moje pierwsza myśl na zastosowanie melasy to posłodzenie kawy, polanie naleśników (substytut syropu klonowego) lub lodów. Po otworzeniu i spróbowaniu, posmarowałam kromkę świeżego chleba.

Konsystencja miodu, kolor ciemnoczekoladowy, smak słodki z nutą goryczki. Dla mnie bomba! W najbliższych dniach chyba zrobię naleśniki lub pancake’sy polane melasą. Poniżej przedstawiam wam zawartości składników syropu.

 

Zawartość podstawowych składników melsay buraczanej (źródło: Wikipedia):

  • woda – 20%
  • sucha substancja – 80%, w tym:
  • sacharoza – 50%
  • inne związki – 30%, w tym:

Zawartość składników mineralnych w melasie: