Dżem truskawkowy – test środków żelujących

Kalendarzowe lato jeszcze się nie zaczęło, a ja już robię zapasy na zbliżającą się zimę (sic!). Sezon na truskawki wkrótce się skończy, a dżemik musi być! Co prawda, w ubiegłym roku nie robiłam przetworów z truskawek, to w tym roku podwójnie sobie zrekompensowałam zeszłoroczne zaniedbanie. Przy tej okazji przetestowałam różne środki zagęszczające do konfitur. Jaki był wynik tego testu, dowiecie się z dzisiejszego wpisu.

Kalendarzowe lato jeszcze się nie zaczęło, a ja już robię zapasy na zbliżającą się zimę (sic!). Sezon na truskawki wkrótce się skończy, a dżemik musi być! Co prawda, w ubiegłym roku nie robiłam przetworów z truskawek, to w tym roku podwójnie sobie zrekompensowałam zeszłoroczne zaniedbanie.

Aby się zanadto nie przepracować, postanowiłam ułatwić sobie pracę w kuchni. Otóż mój dżem truskawkowy, to nie do końca taki prawdziwy dżem. Według definicji podawanej przez Wikipedię dżem, to: „przetwór owocowy sporządzany z całych owoców lub ich części”. Mój wyrób został przygotowany z całych truskawek, ale zmiksowanych w blenderze. Tak więc skupiając się na nazwie bardziej to przypomina marmoladę niżeli dżem. Fakty są takie, że robi się bardzo szybko, a smakuje jak żaden sklepowy. W kupnych produktach denerwuje mnie jak producenci nabijają konsumentów w butelkę. Kiedyś dałam się skusić i kupiłam dżem, nawet nie pamiętam jaki to był smak, w którym owoców było jak na lekarstwo, za to galaretki pod same wieczko.

Tak jak wspominałam, dżemu przygotowałam dużą ilość. Przy całej tej zabawie w przetwory miałam szansę wypróbować środki zagęszczające do konfitur. I tak przetestowałam cukier żelujący i fix 2:1 oraz 3:1. Celowo nie podaję marki jakiej używałam. Wpis nie jest sponsorowany, a ma na celu obiektywne porównanie dodatków zagęszczających domowe dżemy.

Robimy dżem truskawkowy :)

Składniki

  • kilogram truskawek
  • 0,5 kg cukru żelującego lub opakowanie fix’u (2:1 lub 3:1)
  • 0,5 kg cukru

Truskawki opłukałam, odszypułkowałam i zważyłam 1 kg. Przyznaję, że waga kuchenna tutaj bardzo się przydaję. Jestem szczęśliwa posiadaczką takowej (do tej pory uważałam, że nie jest mi potrzebna). Zmiksować truskawki w blenderze kielichowym i wlać do garnka. Dalej będziemy postępować według opisu na opakowaniu.

Cukier żelujący
Wsypać do owoców i dokładnie wymieszać. Podgrzewać cały czas mieszając i gotować 1 minutę. Wyłączyć gaz, mieszać aż piana zniknie i nalewać wcześniej przygotowane składniki. Odwrócić na 5 minut do góry dnem.

Fix żelujący
Fix 2:1 sugeruje 0,5 kg cukru na 1 kg owoców, a 3:1 już tylko 350 g cukru (dżem nisko słodzony). Fix wsypać do zmiksowanych truskawek, dokładnie wymieszać i zagotować cały czas mieszając. Następnie wsypać odmierzony cukier i znów mieszać. Gotować 2-3 minuty. Mieszać aż piana opadnie. Gorącym dżemem wypełnić słoiki. Odwrócić na 5 minut do góry dnem.

dżem truskawkowy

Krótkie podsumowanie

Jeśli chodzi o zalety stosowania obu środków to niewątpliwie jest to, że używamy mniej cukru do sporządzenia domowych przetworów. Cukier obok soli to jeden z najprostszych środków konserwujących do żywności. Osobiście nie lubię przesłodkich dżemów, a uzyskanie w domowych warunkach dżemu niskosłodzonego to dla mnie dobrodziejstwo. Cukier żelujący i fix pozwoliły uzyskać fajną konsystencję konfiturom. Podczas przelewania gorących zmiksowanych owoców do słoików, dżem był rzadki niczym jogurt. Po ostudzeniu słoików, konfitury stężały do postaci gęstego musu. I najważniejsze na końcu: marmolada dobrze się smaruje i nie jest za słodka. Zdaje się, że długo nie postoi w mojej spiżarni.

Po przetestowaniu obu środków nie widzę większej różnicy. Smakosz dżemu zauważyłby może różnicę między konfiturą mniej i bardziej słodką. Jedyna rzecz jaką zauważyłam to to, że podczas gotowania z cukrem żelującym dżem mniej się pienił, co znacznie skróciło cały proces.

 dżem truskawkowy

Sałatka z zielonych pomidorów na zimę

„Zielone pomidory” kojarzą mi się z sałatką jaką robiła moja babcia, gdy na ogrodzie zostawały już tylko zielone pomidory i jej octowy smak, a od zawsze lubiłam wszystko co kwaśne. Moje drugie skojarzenie to wspaniała książka „Smażone zielone pomidory”.

Korzystając z końca lata, bo w tym roku jesień jest wyjątkowo letnia i piękna przygotowałam kilka słoików sałatki podobnej do tej jaką jadłam jako dziecko. W ramach uwspółcześnienia dodałam 1 zieloną paprykę.

Niezbędne składniki

  • 2 kg zielonych (niedojrzałych) pomidorów
  • 2 cebule
  • 1 papryka (niekoniecznie)

Zalewa:

  • 1 łyżka soli
  • 2 szklanki octu
  • 6 szklanek wody
  • 5 łyżek cukru
  • gorczyca
  • ziele angielskie
  • liście laurowe

Pomidory należy umyć, pokroić w plasterki zaczynając od wierzchołka w stronę szypułki. Dzięki temu pomidor zachowa swój kształt. Pokrojone pomidory umieścić w dużej misce i porządnie posolić, wymieszać i odstawić na 24h.

Następnego dnia:

Wyparzyć słoiki. Cebulę posiekać na piórka, podobnie paprykę. Pomidory odsączyć na durszlaku. Składniki zalewy wymieszać w dużym garnku, zagotować, dodać pomidory, paprykę i cebulę. Zagotować. Gorące warzywa nakładać w słoiki, zalać zalewą i pasteryzować przez 10 minut.

 

Sałatka jest doskonałym dodatkiem do obiadu, zimnego bufetu czy kanapek. Ja ją po prostu uwielbiam!

A wy lubicie?

Pasteryzowane jabłka w słoikach na zimę

Jabłek w tym roku od groma! Najlepsze są zerwane prosto z drzewa i właśnie takowe posiadam w sporej ilości. Postanowiłam zamknąć schyłek lata w słoikach i zrobiłam pasteryzowane jabłka na zimę.  Często spotykam się z przepisami na prażone jabłka, ale ja zrobiłam inaczej. Prościej.

Składniki:

  • jabłka (u mnie złota reneta)
  • cukier

Jabłka dokładnie umyć, przekroić na 4, wyciąć środek i końce gdzie jest ogonek i „koniec” jabłka. Tak przygotowane ćwiartki (razem ze skórką) starłam w elektrycznym robocie na tarce o dużych oczkach.

Słoiki umyć (u mnie 1 l), włożyć tarte jabłka prawie do końca i mocno ubić. Powinno wyjść około połowy słoika jabłek. Posypać cukrem i dalej dokładać i ugniatać aż słoik się zapełni. W dobrze ugniecionych słoikach powinno być widać sok ponad połowę słoika. Przyznam, że do ugniatania przydałby się mężczyzna, aczkolwiek ja sobie poradziłam sama.

Słoki pasteryzować w garnku, gdzie woda będzie sięgać do 3/4 wysokości słoika. Czas gotowania 25 minut.

Przepis bierze udział w akcji:
Słodkie jabłuszka

Domowy Wyrób

Dżem wieloowocowy

Przepis pochodzi z książki Siostry Anastazji 153 przetwory i dania mięsne. Taki dżem jest idealnym dodatkiem do pieczywa, kremów, ciast, naleśników, ryżu i deserów. Podczas gotowania dżemu, wyjadając łyżeczką z garnka powiedział: „Dobrze, że jest jesień, bo są takie frykasy jak dżemy”. Niewątpliwie, gotowanie dżemu to przyjemna czynność.

Składniki:

  • 1 kg śliwek
  • 1 kg gruszek
  • 1 kg jabłek
  • 1 cytryna
  • 30-40 dag cukru
  • 150-200 g płatków migdałowych

Owoce umyć. Jabłka i gruszki obrać, pokroić w cienkie plastry. Śliwki przepołowić i usunąć pestki. Owoce przełożyć do garnka i prażyć pod przykryciem około 10 minut. Dodać cukier, pomieszać i smażyć bez przykrycia 20 minut.

Następnie dodać sok z cytryny, płatki migdałowe i chwilę smażyć, po czym przełożyć do słoików i zakręcić. Słoiki pasteryzować 15 minut.

Dodam jeszcze, że do dżemu dodałam odrobinę świeżo startej gałki muszkatołowej. Dżem nabrał lekko korzennej nuty i wyraźniejszego smaku.

 

Przepisy Siostry Anastazji

Sałatka warzywna na zimę

W zimie brakuje nam świeżych i pachnących „naszych” warzyw prosto ze straganu. Chociaż w sklepach można kupić ogórki i pomidory czy paprykę to chętniej jemy nasze przetwory ze spiżarni. Ja dziś zamknęłam koniec lata w słoikach i zrobiłam sałatkę wielowarzywną.

Składniki:
5 ogórków gruntowych
3 papryki
3 marchewki
2 cebule
2 cukinie
gałązki selera naciowego

Zalewa:
ocet – 1 szklanka
woda – 5 szklanek
cukier – 3/4 szklanki
sól – 1 łyżka stołowa
olej – 1 łyżka na 1 słoik

Wszystkie warzywa należy umyć. Cukinię co kilka centymetrów obrałam nożykiem do cytryny (taki mały nożyk z dziurkami pochodzący z serii IKEA zestaw do drylowania SPRITTA), stąd efektowne paseczki na skórce.

Cebulę przekroić na pół i na plasterki. Zagotować wodę i wrzucić cebulę na kilka minuta aby zmiękła.Podobnie postąpić z marchewką. Należy ją wcześniej ugotować.

Paprykę pokroić grubo, ogórki i marchewkę w plasterki, cukinie w pół-plastry. Wszystkie warzywa należy wymieszać w misce razem z posiekanymi liśćmi i ułożyć w słoikach. Zalać przygotowaną wcześniej zalewą. Do każdego słoika dodać 1 łyżę oleju oraz przyprawy (gorczyca, ziele angielskie) i pasteryzować około 15 minut.

Papryka konserwowa – tradycyjna

Lato się kończy a wraz z nim zaczynamy przygotowywać się na nadejście zimy. Wiąże się to z przygotowaniem owocowych i warzywnych zapasów spiżarnianych. Jednym z przysmaków w moim domu jest właśnie papryka konserwowa. Przygotowuję ją w sposób tradycyjny i bez udziwnień. Dla osób poszukujących prostego przepisu na zalewę do papryki w occie służę udaną recepturą.

Składniki na zalewę:
ocet – 1 szklanka
woda – 5 szklanek
cukier – 3/4 szklanki
sól – 1 łyżka stołowa

oraz

papryka
przyprawy – gorczyca, ziele angielskie, gałązki kopru, liść laurowy lub gotowa mieszanka suszu (do ogórków konserwowych)
czosnek
olej

Najpierw przygotowuję paprykę. Myję ją, kroję, wycinam gniazda nasienne i rozdrabniam na paski o grubości około 2 cm. Razem z czosnkiem układam pionowo w średnich słoikach, wsypuję po łyżce przypraw.

W wielu przepisach czytam, że trzeba gotować zalewę, ja tego nie robię.  Wody nie przegotowuję, tylko używam filtratu z dzbanka Brita. Sól kuchenna jest substancją bardzo łatwą rozpuszczalną, więc nie ma problemu, nawet jeśli użyję zimnej wody. Składniki zalewy mieszam w misce i zalewam przygotowane słoiki.

Do każdego słoika obowiązkowo należy dodać po 1 łyżce stołowej oleju! Dzięki temu jest smaczniejsza i o wiele zdrowsza, ponieważ ma to związek z przyswajaniem antyutleniaczy (karotenoidy: np. likopen). Zakręcone słoiki pasteryzować około 20 minut. Po ugotowaniu ułożyć na kilkanaście minut „na boku”, aby złapały próżnię.

Krajanka pomidorowa pasteryzowana na zimę

W tym roku lato bardzo sprzyjało dojrzewaniu naszym pomidorom. Pomidory według klasyfikacji botanicznej należą do owoców, ale u schyłku XIX wieku z powodu kwestii podatkowych zostały podporządkowane pod warzyw i tak zostało do dziś. Najbardziej smakują mi sierpniowe pomidory. Są pachnące i słodkie. Są prawdziwe.

Najczęściej jadam je na surowo – tak jak jabłka. Jednak w tym roku, nawet największy zjadacz pomidorów nie spożyłby tej ilości jaką codziennie zbieram z krzaków. Dlatego przygotowałam przetwory.

Najłatwiejsze i najszybsze okazał sie przepis na „Krajankę pomidorową”. Receptura zaczerpnięta z książki Anny Gasik „Pomidory, potrawy i przetwory” z 1982 roku.

Pomidory należy pokroić w grube plastry lub cząstki i ciasno układać w słojach, aż wydzieli się sok. Lekko posolić, a na wierzch wlać po 1 łyżce oleju. Zapełnione słoiki pasteryzować przez 30 minut tak jak przecier.

Komentarz autorki książki:

Takie przygotowane pomidory mają po otwarciu zapach i smak świeżych. Są bardziej godne polecenia niż sok albo przecier z surowych pomidorów, ponieważ w tych ostatnich wskutek rozdrabniania i napowietrzenia na surowo sporo witaminy C ulega niszczeniu. Krajanka jest też mniej pracochłonna. Podaje się ją jako dodatek do mięsa lub innych potraw.

Według przepisu pomidorów nawet nie obierałam ze skóry. Dzięki temu takie przetwory powstają błyskawicznie i o niebo lepsze niż puszkowane pomidory ze sklepu.


Przepis bierze udział w akcji:

Powidła z zielonych renklod i kakao czyli „Czeko-dżem”

W tym roku nasza przydomowa renkloda wyjątkowo obficie obrodziła. W związku z tym postanowiłam zrobić z niej powidła. Nie wiem jak wy, ale dla mnie najlepsze są z węgierek. Najlepsze śliwki do smażenia to takie najbardziej dojrzałe. Z racji, że nie pryskamy naszych owoców w ogrodzie, gdy ów śliwka osiąga swą dojrzałość zawsze uprzedzają nas robale i owoców tych posmakować nie możemy. W tym roku wycwaniłam się i zerwałam niedojrzałe owoce renklody.

Powidła mimo, że przygotowane z zielonych śliwek to już znalazły kulinarne zastosowanie. Otóż przygotowałam buchty z nadzieniem z renklod.

Składniki:

  • niedojrzałe renklody
  • cukier
  • 2 łyżki kakao

Umyte śliwki wrzuciłam do dużego garnka z podwójnym dnem i na małym gazie z łyżką wody na dnie zaczęłam powoli smażyć. Owoce trzeba często mieszać, aby ładnie się rozpadły i odeszła pestka. Po koło godzinie wyłączamy gaz i bez pokrywki nasze śliwki powinny ostygnąć. Następnego dnia powtarzamy: smażenie, mieszanie, stygnięcie i kolejnego podobnie. Jeśli pestki już odeszły wyławiamy je łyżką i smażymy dalej.

Cukier dodałam dopiero po wyjęciu pestek z konfitury czyli podczas 3 smażenia. Do domowych powideł zazwyczaj dodaje się 1 kg cukru na 3 kg śliwek. U mnie ta proporcja była inna, ponieważ dodałam znacznie więcej cukru z powodu wysokiej kwasowości owoców. Trudno określić ile dokładnie, śliwki cały czas próbowałam i dozowałam cukier według uznania.

Po zakończeniu ostatniego smażenia dodałam 2 łyżeczki kakao i dokładnie wymieszałam. Gorące powidła przełożyłam do umytych i wyparzonych słoiczków.

Z ilości widocznej na zdjęciach otrzymałam 4 małe słoiczki (250 ml) powideł, cukru łącznie dodałam 0,5 kg. Powidła wyszły lekko kwaskowate, ale jednocześnie słodkie i delikatnie czekoladowe.

Domowy Wyrób