Ciasto czekoladowo-bananowe z jagodami. Pyszne!

Chyba nikt nie lubi jak coś się marnuje, a szczególnie jeśli chodzi o żywność. Produkty zepsute niezwłocznie należy wyrzucić, ale np. czarne banany nadają się jeszcze do przetworzenia! Jest kilka zastosowań spożywczych dla takich egzemplarzy. Kiedyś trafiłam na przepis na wino z bananów. Potrzebne były właśnie takie w kropki, a jeszcze lepiej całe czarne. W ów przepisie potrzeba ich było aż 10 kg i autor polecał odwiedzić kilka jak nie kilkanaście sklepów w celu zakupienia takiej ilości ciemnych bananów. W moim przepisie nie nachodzicie się, bo potrzebujecie tylko 2 banany, oczywiście mocno dojrzałe, a pozostałe składniki zawsze są w lodówce.

Jest wiele przepisów na ciasto z bananami. Kiedyś już robiłam jedną wersję (bez kakao) i nie do końca przypadła mi do gustu. Widoczne „niteczki” z bananów nie wyglądały zbyt apetycznie, dlatego zdecydowałam się na wersję czekoladową. Powiem krótko. To ciasto przeszło moje oczekiwania. Z wyglądu przypomina murzynka, ale jeśli spróbujecie kawałek to przekonacie się, że ciasto jest bardzo bananowe, a czekolada (kakao) tylko podkreśla smak. Przygotujcie to ciasto i dajcie zaskoczyć swoich gości wyjątkowym smakiem. Podsuńcie im kawałek i czekajcie na reakcje…

ciasto czekoladowe z bananami

Foremka keksowa – 32x13x8 cm

Ciasto czekoladowo-bananowe – składniki:

Składniki mokre:

  • dwa bardzo dojrzałe banany – mogą być nawet całe czarne
  • 50 g masła (miękkie lub rozpuszczone)
  • 2 jajka
  • 150 ml mleka

Składniki suche:

  • 170 g mąki pszennej
  • 150 g cukru
  • 4 łyżki kakao
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej

oraz garść mrożonych jagód lub malin.

Jak zrobić ciasto czekoladowo-bananowe z jagodami?

  1. Ustaw piekarnik na 180ºC. Arkusz papieru do pieczenia zgnieć w rękach jak gazetę i wyprostuj w rękach. Wyłóż papierem formę, układając brzeg na zewnątrz.
  2. Banany zmiksuj w blenderze. Dodaj pozostałe mokre składniki i dokładnie zmiksuj.
  3. Suche składniki wymieszaj w misce. Wlej składniki mokre i wymieszaj łyżką do połączenia. Na końcu dodaj mrożone jagody lub maliny.
  4. Masę przelej do formy wyłożonej papierem i wstaw do piekarnika.
  5. Piecz około 50-60 minut. Przy ciastach z owocami nie sprawdza się metoda „suchego patyczka”.
  6. Po upieczeniu wyjmij ciasto z formy, ostudź i dopiero zabierz się za krojenie.

Ciasto można oblać polewą czekoladową lub po prostu oprószyć cukrem pudrem.
ciasto czekoladowe z bananami
Ciasto ładnie wyrasta, jest wilgotne i bardzo pachnie bananami. Dodatek aromatów jest już zbędny. Można nie dodawać już owoców, ale wg mnie ciasto jest smaczniejsze. Ja dodałam jagody, a ciacho zyskało jeszcze wilgotności.

Napiszcie w komentarzach jak Wam się udało :) Jestem pewna, że wyszło pyszne!

Zupka chińska jest z Japonii

Chyba każdy z nas jadł kiedyś tzw. chińską zupkę. Właściwie nie wiem skąd nazwa chińska, skoro została wymyślona w Japonii i powinniśmy raczej określać ją „japońska zupka”. A może tak się mówiło tylko w moich rejonach? Napiszcie w komentarzach jak to się przedstawiało u Was?

W każdym razie, jak już wspomniałam, taką zupkę chyba każdy jadł. Prawda? U mnie są to trzy skojarzenia:

  1. Dzieciństwo i moja pierwsza „ugotowana” własnoręcznie zupa. Ha! Nawet nie wiecie jakie było to dla mnie wtedy poczucie samodzielności. Przecież ja sama gotowałam!
  2. Wakacje! Ten niezwykły czas biwaków, wyjazdów i lenistwa… Słuchajcie, jak te zupy wtedy smakowały! Jakie to było dobre…
  3. Studia! Szczególnie podczas sesji, gdy nie miałam czasu na nic, to taka ekspresowa zupa nie raz ratowała mi tyłek :)

Dziś, za sprawą sushi i sosu sojowego, uczę się smaku kuchni japońskiej i zaczynam cenić jej smak.

W Japonii zupę je się pałeczkami

Brzmi niewiarygodnie i nie ma tu kłamstwa. Otóż w praktyce to wygląda tak, że najpierw spożywa się pałeczkami to co jest w zupie zamoczone, a na końcu wypija bulion. Można? Można! 😊

Kuchnia japońska rzadko gości u nas w domu, ponieważ takie dania najczęściej wymagają specjalnych składników. Niestety w naszym mieście ich dostępność jest często bardzo ograniczona. Skutkiem tego zdecydowanie za mało testujemy przepisy z kuchni japońskiej i koło się zamyka.

kurczak po japońsku oyakata

Kurczak „po japońsku” OYAKATA

Dziś chciałam Wam pokazać w jaki sposób można przygotować zupę po japońsku. Podstawą do przygotowania zupy będzie Kurczak po japońsku OYAKATA. Zupa ta przypomina japoński bulion z kurczaka, a to daje już szerokie pole do modyfikacji przepisu i sposobu podania zupy.

W zupie są już wszystkie przyprawy (imbir, czosnek, czarny pieprz), dzięki temu przygotowanie dania jest naprawdę bardzo proste.  Ponadto zupa ta łączy smak UMAMI, tradycyjny japoński bulion z kurczaka i makaron. To naprawdę ciekawa i smaczna baza do innych wyjątkowych potraw.

Składniki:

  • OYAKATA Kurczak po japońsku (1 opakowanie)
  • Krewetki
  • Szczypiorek
  • Jajko

Przygotowanie:

  1. Zagotuj wodę w garnku i wrzuć krewetki. Gotuj około 10 minut. Odcedź.
  2. W drugim garnku zagotuj 450 ml wody. Dodaj makaron z opakowania zupy OYAKATA i gotuj 3 minuty. Dodaj olej i przyprawy z saszetek. Wymieszaj.
  3. Do miseczek przełóż makaron, wlej zupę. Ułóż krewetki. Posyp posiekanym szczypiorkiem. Jajko przekrój na pół i ułóż w zupie żółtkiem do góry.

Jakby mój mąż przygotował dla mnie taką kolację – niespodziankę, to byłabym więcej niż zadowolona. ;)

Chciałabym abyście się zainspirowali tym przepisem. Może ktoś z Was przygotuje taką wyjątkową kolację dla drugiej połówki. Założę się, że kuchnia japońska nie gości u Was na co dzień!

kurczak po japońsku oyakata

A na koniec… ciekawostka z Japonii!

Czy wiedzieliście , że w Japonii zostawienie napiwku w restauracji lub barze uważane jest za nietakt? A to dlatego, że obsługa klienta zawsze jest wliczona w kwotę rachunku.
W Europie i na świecie wygląda to zupełnie inaczej. Są kraje, gdzie nie wypada nie zostawić napiwku, ale japońska restauracja rządzi się swoimi prawami.

A co Wy sądzicie o zostawianiu napiwków dla kelnerów i barmanów? Napiszcie w komentarzach.

kurczak po japońsku oyakata

Jesienny drożdżowy placek ze śliwkami na lepszy humor :)

Chociaż kalendarzu mamy jeszcze lato, to wrzesień rządzi się swoimi prawami.

Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale cieszę się, że jesień jest tuż tuż. Upały tak mnie znużyły, że niczego tak nie pragnęłam, jak właśnie ochłodzenia. To dobra też pora, aby wreszcie włożyć te wszystkie kardigany kupione na wyprzedażach w lipcu i… upiec jesienne ciasto!

placek ze sliwkami

Pierwsze śliwki kupiłam na próbę, dla smaku. Okazały się bardzo smaczne, więc kupiłam ich więcej z myślą o cieście drożdżowym. Tak właśnie powstało pierwsze jesienne ciasto w mojej kuchni – drożdżowe ze śliwkami i kruszonką. Tego lata tyle razy robiłam drożdżowe ciasto, że składniki odmierzałam już praktycznie odruchowo. Koniecznie zapiszcie ten przepis, bo ciasto wychodzi bardzo puszyste i nie za słodkie. Nie ma potrzeby szukania lepszego przepisu.

placek ze sliwkami

Ciasto drożdżowe ze śliwkami – składniki:

  • 500 g mąki pszennej
  • 200 ml ciepłego mleka
  • 40 g drożdży – u mnie Lesaffre (cała kosteczka)
  • 45 g cukru
  • 50 g masła (roztopione)
  • Szczypta soli
  • trochę cukru waniliowego
  • 1 jajko (można nie dawać, ale ciasto wychodzi lepsze)
  • 0,5 kg śliwek

Kruszonka

  • 40 g mąki,
  • 20 g cukru,
  • 20 g masła

Jak upiec ciasto drożdżowe ze śliwkami – krok po kroku

Wszystkie składniki dobrze jest wyjąć wcześniej, aby miały temperaturę pokojową.

Do małej miski (głębsza miska o pojemności ok 1 l) wlać ciepłe mleko i wkruszyć drożdże. Dodać 1 łyżkę cukru i 2-3 łyżki mąki. Wymieszać, aby drożdże się rozpuściły. Miseczkę przykryć ściereczkę i odstawić. Po kilku minutach powstanie pianka, która będzie rosnąć.

Do dużej miski wsypać sypkie składniki: mąkę, cukier, sól i wymieszać.

Zawartość małej miski – czyli nasz zaczyn przelać do miski z mąką. Dodać ostudzone masło i bić całe jajo. Ciasto drożdżowe należy zagniatać rękami, ale na początku można sobie pomóc widelcem. Dzięki temu nie będzie mieć obklejonych ciastem dłoni. Tak samo robię przy cieście na pierogi.
Na początku, gdy składniki są mokre mieszam widelcem lub łyżką, a później przekładam ciasto na stolnice i zagniatam rękami. Uformować kulkę z ciasta, włożyć do miski i przykryć ściereczką. Odstawić na pół godziny lub dłużej.

Śliwki umyć, wyjąć pestki i pokroić na ćwiartki. Przygotować kruszonkę (wymieszać mąkę, cukier i masło w miseczce przy pomocy dłoni, tak aby powstały grudki).

Gdy ciasto podrośnie rozwałkować je na kształt blaszki. Formę wyłożyć papierem do pieczenia, ułożyć ciasto, a na nim śliwki. Posypać kruszonką i nakryć ściereczkę. Zostawić na blacie i pozwolić jeszcze urosnąć – około 20 minut lub dłużej. W tym czasie można posprzątać w kuchni 😊.
Piekarnik rozgrzać do 200°C. Ciasto odkryć i włożyć do piecyka. Piec około 35 minut. Po upieczeniu pozwolić mu chwilę odparować i można kroić.

placek ze sliwkami

 

Wskazówka

Ilość mleka zależy od partii mąki. Niektóre mąki chłoną bardziej wilgoć, inne mniej. I chodzi o to, że raz „poznańska” będzie bardziej chłonąć wodę/mleko innym razem mniej. Dlatego w przepisach często ilość dodanej wody jest orientacyjna. Ciasto ma wyjść gładkie i elastyczne.

Ważne są również drożdże. Ważne, aby nie miały styczności z gorącym mlekiem. Mleko musi być ciepłe. Gorące zinaktywuje drożdże i ciasto nie urośnie. Wiem co mówię, bo kiedyś mi się to zdarzyło. Zabiłam drożdże :O .

 

4 wiosenne przepisy na zdrowe i pożywne dania z Almette

Wiosna, nawet bardziej niż lato, przypomina mi o świeżych warzywach i jakie one dają podczas codziennego przygotowywania posiłków. Po długiej zimie bardzo chcę się zjeść chrupiący szczypiorek, kruchą sałatę i młode ziemniaki. Chociaż w większości nie są to nasze polskie warzywa, tylko importowane np. z Egiptu, to i tak smakują wyjątkowo pysznie.

Są jednak takie dni, że brakuje mi inspiracji do tworzenia nowych przepisów. Chyba większość z nas ma podobnie, że zamykamy się w kilkunastu ulubionych przepisach. Mimo to warto przełamywać przyzwyczajenia i sięgać po nowe receptury, bo właśnie możliwość próbowania nowych smaków jest w kuchni najlepsza! A wiosna i świeże warzywa, to idealny moment na wprowadzenie zmian w jadłospisie.

Zdrowe odżywianie – czy warto?

Był taki okres w moim życiu, że przed wyjściem z domu wypijałam tylko kawę w biegu. W pracy zjadłam drożdżówkę z soczewicą lub ciastko i potem długo, długo nic, aż do obiadokolacji przygotowywanej w domu. Nie będzie zaskoczeniem, że taka niezdrowa dieta negatywnie odbiła się na moim zdrowiu. Postanowiłam więc, że czas na zmiany w odżywianiu!

Pierwszym krokiem do zmiany nawyków stały się regularne posiłki. Teraz codziennie jem śniadanie, w pracy jem drugie śniadanie między godziną 11 a 12, a po powrocie z pracy domowy obiad i kolację. Później zastąpiłam kawę zieloną herbatą, a od niedawna sama wyciskam soki owocowo-warzywne (o tym szerzej niedługo na blogu!). Pamiętam, że już po kilku dniach od zmiany zaobserwowałam poprawę samopoczucia.

Teraz, gdy spożywanie wszystkich posiłków w ciągu dnia stało się nawykiem czuję się zdrowsza i pełna energii.  Jednak największą nagrodą jest świadomość, że robi się coś dobrego dla swojego ciała i duszy. I nie trzeba robić wielkiej rewolucji w swoim życiu, wystarczą małe kroki i konsekwencja w działaniu.

Jak jeść więcej warzyw i owoców?

Mój sposób na owoce to soki domowej roboty! Wyciskam je ze wszystkiego co się da. Po wyciśnięciu soku z owoców jest dużo lepsza przyswajalność witamin, niż w spożytych kawałkach owoców. Do soków owocowych dorzucam coraz więcej warzyw, więc jest progres, a może i uzależnienie od picia soków :).

Jeśli chodzi o warzywa, to najpierw je kupuję, a potem zastanawiam się co z nich przyrządzę. Dla przykładu bakłażana kiedyś omijałam, a teraz kupuję i w domu kombinuję co z niego zrobić. Na zimę zawsze przygotowuję zapasy w postaci słoików z warzywami w zalewach. Jednak nawet zimą nie rezygnuję ze świeżych warzyw i owoców. Spożywam ich mniej, ale nigdy nie odstawiam ich całkowicie.

Teraz, gdy po długiej zimie przyszła wiosna, w całości zastępuję marynowane warzywa świeżymi. Nie ma nic lepszego niż pachnący ogórek, sałata, rzodkiewka albo papryka. W moim osiedlowym warzywniaku często są promocje na niektóre nowalijki i ostatnie sztuki warzyw. To świetna okazja do uzupełnienia zapasów niskim kosztem. Kupuję wtedy niewiele, ale zjadamy je tego samego dnia lub wyciskam z nich sok.

Jak wyrobić w sobie nawyk zdrowego odżywiania?

Odpowiedź jest jedna: odrzucić (lub ograniczyć do minimum) wszystko co niezdrowe. Wydaje się trudne do realizacji? To tylko pozory! Wiele lat temu ograniczyłam do minimum żywność typu fast food, kupne słodycze, a ostatnio i soki ze sklepu. Od 15 lat nie słodzę herbaty i nie piję napojów nasyconych tleniem węgla (gazowanych).

Uświadomiłam sobie, że ta „żywność” ma niewiele wspólnego z prawdziwym jedzeniem oraz zaburza trawienie i funkcjonowanie organizmu. Dlatego praktycznie nie jem takich rzeczy. Dlaczego prawie? Bo jak każdy normalny człowiek pozwalam sobie od czasu do czasu na drobne „oszustwa”. Nic złego się nie stanie, jeśli kilka razy w roku zdarzy mi się zjeść ze znajomymi na mieście frytki belgijskie albo kebaba. Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi, ale warto zachować umiar.

Ale muszę się przyznać, że najtrudniej jest walczyć z pokusami na zakupach, gdy chcę sięgnąć po paczkę chipsów do filmu na wieczór. Wyobrażam sobie wtedy, że zjedzenie tego spowoduje u mnie celulit i z plażowej figury nici. Wtedy rezygnuję od razu! ;) Zamiast tego kupuję paczkę solonego słonecznika w łupinach i tak razem z Jackiem chrupiemy na zdrowie!

Ale jak znaleźć na to wszystko czas?

Soki, obiadki, śniadania do pracy. Czy da się to wszystko samodzielnie przygotować i nie spędzić całego dnia w kuchni? Pewnie, że tak! Musicie wiedzieć, że my jako blogerzy kulinarni nie poświęcamy się tylko gotowaniu, ani tym bardziej na oglądaniu kulinarnych programów telewizyjnych. Wręcz przeciwnie. Staramy się iść własną drogą ku zdrowemu odżywianiu, oszczędzając czas na rozrywki, pasje, odpoczynek i pracę zawodową.

Jeśli chodzi o sprzęt kuchenny to jesteśmy dobrze zaopatrzeni, ale na co dzień ograniczamy się do podstawowych narzędzi w kuchni. Wiele z naszych robotów jest upchnięta w szafkach (chyba są z gumy, że tyle mieszczą). Regularnie korzystamy tylko z wyciskarki do soków oraz blendera.

Prawda jest taka, że aby się zdrowo odżywiać, nie potrzeba ani drogich sprzętów, ani mnóstwa czasu. Najważniejsze to chęci i nawyk zdrowego odżywiania oraz odrzucenie do niezdrowej.

serki kanapkowe Almette

Dzisiejszy wpis inspirowany jest nowością od Almette (więcej o produktach tej marki na www.almette.pl). Całkiem niedawno powstały serki w nowych smakach: „Z rzodkiewkami” oraz „Ze szpinakiem i czosnkiem”. Bardzo spodobały mi się te propozycje, a zwłaszcza ta pierwsza ponieważ serek z rzodkiewkami bardzo kojarzy mi się jeszcze z latami ’90, gdy chodziłam do podstawówki. Bardzo często jedliśmy wtedy na śniadanie twarożek z rzodkiewką.

Dziś również powracam do tych smaków, ale trzeba kupić kilka składników jak twaróg, masło, rzodkiewki. Ser zblendować, rzodkiewki pokroić, wymieszać. Wiąże się to z brudnymi naczyniami i czasem, a jak wiadomo przed śniadaniem nie mamy go dużo. No ale jak ma być naturalnie, to trzeba…

No właśnie już nie! Marka Almette do produkcji Serka z „rzodkiewkami” i „ze szpinakiem i czosnkiem” użyła 100% naturalnych składników! Dzięki Almette ze szpinakiem i czosnkiem poczujesz wiosnę każdego dnia. Serek zachwyca wyrazistym, szpinakowym smakiem i czosnkowym aromatem. Można go wykorzystać na wiele sposobów – ze świeżym pieczywem lub jako dodatek do dań głównych. Ja to kupuję!

Co ciekawe ambasadorem marki Alemtte został David Gaboriaud. Jest on francuzem od kilku lat mieszkającym w Polsce, który od wielu lat prowadzi warsztaty i imprezy kulinarne, propaguje celebrowanie posiłków i delektowanie się jedzeniem. David zamiłowanie do gotowania zyskał dzięki rodzicom, z którymi prowadził długie rozmowy o sztuce kulinarnej. Co dla mnie ważne, David jest on zwolennikiem regionalnych produktów spożywczych, a swoją energią i pasją zachęca innych do gotowania.

David wymyślił 4 przepisy z użyciem serka Almette, którymi chciałam się z Wami podzielić. Miałam już okazję je wypróbować i z czystym sumieniem mogę je zarekomendować na swoim blogu. Dania przygotowanie na ich podstawie są naprawdę pyszne, a do tego łatwe w przygotowaniu.

Przepis 1: Frittata z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz szynką długo dojrzewającą

Składniki:

  • 4 jajka ekologiczne lub jedynki,
  • 2 łyżki serka Almette ze szpinakiem i czosnkiem,
  • 2 plastry szynki długo dojrzewającej (np. Serrano, parmeńska),
  • 2 łyżki posiekanej dymki,
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
  • 1 łyżeczka masła klarowanego,
  • sól, pieprz,

Przygotowanie:

  • Do miski  wbij całe jajka i roztrzep widelcem. Dopraw solą i pieprzem.
  • Na rozgrzanej patelni (z metalową rączką) na maśle klarowanym smaż na średnim ogniu masę jajeczną do czasu aż wierzch zacznie się ścinać.
  • Dodaj dwie łyżki serka Almette i ułóż plastry szynki.
  • Wstaw patelnię do piekarnika i zapiekaj w 160 stopniach pod grillem aż góra się zetnie.
  • Wyjmij frittatę z piekarnika, posyp natką i  dymką. Bon appetit :)

frittata

Przepis 2: Angielskie scones pieczone, podane z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz jajkiem w koszulce

Scones (składniki):

  • 250 g mąki pszennej typu 450,
  • 125 ml mleka,
  • 1 jajko + 1 żółtko do smarowania,
  • 50 g roztopionego masła,
  • łyżka cukru,
  • szczypta soli,
  • 1 płaska łyżka proszku do pieczenia.

Dodatki (składniki):

  • 4 pieczarki brązowe (portobello),
  • kilka listków szpinaku,
  • 2 jajka,
  • 1 łyżka octu białego.

Przygotowanie:

  • Scones – w misce wymieszaj mąkę z cukrem, solą oraz proszkiem do pieczenia. Ubij jajko z mlekiem i roztopionym masłem i wymieszaj z mąką. Wyrabiaj ciasto aż będzie gładkie i elastyczne. Odstaw na 30 minut. Po tym czasie uformuj z ciasta kulki wielkości piłeczki do golfa, a następnie delikatnie je spłaszcz. Za pomocą pędzelka posmaruj je żółtkiem. Piecz w 180 stopniach przez 20-25 minut lub do momentu, kiedy będą złociste i ładnie wyrosną. Wyjmij je z piekarnika i odstaw do wystygnięcia.
  • Pieczarki pokrój w plastry. Podsmażaj na maśle klarowanym przez kilka minut.
  • Wbij jajka do dwóch oddzielnych miseczek.
  • Nalej pół rondelka wody i doprowadź do wrzenia. Wymieszaj gotującą się wodę z łyżką octu, a następnie na małym ogniu za pomocą łyżki zrób wir. Do wiru wlej jajko. Gotuj 2 minuty. Odcedź za pomocą łyżki cedzakowej i przełóż jajko na papierowy ręcznik. Zrób kolejny wir w wodzie i powtórz czynność wlewania jajka w wir.
  • Scones przekrój na dwie części. Jedną posmaruj serkiem Almette. Ułóż warstwowo liście szpinaku, smażone pieczarki i ułóż delikatnie jajko w koszulce. Serwuj od razu!

angielskie scones

Przepis 3: Grzanka z wędzonym łososiem i serkiem Almette z rzodkiewkami

Składniki:

  • 4 kromki bagietki,
  • 4 łyżki serka Almette z rzodkiewkami,
  • 4 plastry wędzonego łososia,
  • kilka listków świeżej kolendry,
  • 2 rzodkiewki,
  • 1 cytryna.

Piklowana cebula:

  • 1 czerwona cebula,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 50 ml wody,
  • 50 ml octu z jabłek.

Przygotowanie:

  • Bagietki opiecz na grillu.
  • Piklowana cebula: w rondelku wymieszaj wodę z octem, cukrem, solą i doprowadź do wrzenia. Cebulę pokrój na bardzo cienkie plastry (możesz użyć mandoliny do krojenia warzyw) i przełóż do miseczki. Wlej gorącą wodę z octem i wymieszaj. Odstaw do wystygnięcia.
  • Rzodkiewka pokrój na bardzo cienkie plastry. Cytrynę pokrój na ćwiartki.
  • Posmaruj każdą kromkę serkiem Almette z rzodkiewkami. Ułóż warstwowo: plasterki rzodkiewki, po jednym plastrze wędzonego łososia, a na nim kilka plasterków piklowanej cebuli. Udekoruj listkami kolendry. Podaj z cytryną.

grzanki z serkiem

Przepis 4: Selerowe risotto z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz orzechami włoskimi

Składniki:

  • 1/2 selera,
  • 1/2 białej części pora,
  • 1 szalotka,
  • 80 ml białego wytrawnego wina,
  • 4 łyżek serka Almette ze szpinakiem i czosnkiem,
  • 20 g masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 łyżki orzechy włoskie prażone,
  • 2 łyżki drobno posiekanego szczypiorku,
  • woda lub bulion,
  • sól, pieprz.

Przygotowanie:

  • Seler obierz i pokrój w drobnej kostkę wielkości ok. 0,5 x 0,5 cm.
  • Por i szalotkę drobno posiekaj. Orzechy włoskie upraż na suchej patelni.
  • Na maśle klarowanym duś por i szalotkę przez ok. 2-3 minut. Dodaj seler i duś kolejne 3 minuty.
  • Wlej białe wino i poczekaj aż wyparuje. Następnie dolewaj stopniowo wodę lub bulion i gotuj aż seler będzie al dente. Na koniec dodaj masło i serek Almette i mieszaj aż się rozpuszczą. Serwuj risotto na talerzach i posyp orzechami włoskimi prażonymi oraz posiekanym szczypiorkiem.

risotto
Tekst powstał przy współpracy z marką Almette.

Kremówka truskawkowa czyli ciasto francuskie z puszystym kremem. Niebo w gębie!

Jak się może domyślacie, bardzo cenię sobie ostatnio przepisy niewymagające ode mnie zbyt wiele nakładu pracy. Co więc przygotować gdy czasu mało, obowiązków dużo, a rodzina domaga się czegoś słodkiego na weekend?

Tym razem przygotowałam kremówki według przepisu Siostry Anastazji z tą różnicą, że ciasto francuskie kupiłam :).
Kremówki i tak wyszły przepyszne! Delikatne, puszyste z nutą truskawek, a do tego chrupiące ciasto francuskie. Do tego błyskawicznie się robi!

Składniki:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego (albo dwa)
  • 330 ml śmietanki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 0,5 laski waniliowej
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • 5 mrożonych truskawek
  • 4 łyżeczki żelatyny + 0,5 szklanki wody
  • cukier puder do posypania

 

  1. Ciasto wyjmij z opakowania, przekrój na pół i upiecz według opisu na opakowaniu. Pamiętaj aby nakłuć je w kilku miejscach  wykałaczką. Po upieczeniu wystudź.
  2. Truskawki rozmroź, a następnie zmiksuj blenderem.
  3. Żelatynę wsyp do miseczki, zalej zimną lub letnią wodą i wymieszaj, aż zrobi się gęsta papka. Odstaw. W tym czasie podgrzej wodę w garnku (jak zacznie się gotować wyłącz). Wstaw miseczkę z żelatyną do gorącej wody i mieszaj, aż  się rozpuści.
  4. W dużej misce ubij śmietankę z cukrem pudrem i ziarenkami z połowy laski wanilii. Następnie na zmianę dodawaj serek mascarpone, zmiksowane truskawki oraz upłynnioną żelatynę. Miksuj aż wszystko ładnie się połączy.
  5. Na upieczony spód z ciasta francuskiego wyłóż ubitą masę, wyrównaj powierzchnię i brzegi. Przykryj drugim blatem. Na koniec posyp cukrem pudrem i wstaw do lodówki.

kremówka truskawkowa

Wskazówka:

Jedną rzecz jaką następnym razem zrobię to przygotuję ten przepis z dwóch opakowań ciasta francuskiego. Dzięki temu wyjdzie kremówek dwa razy więcej i będą mieć mniej bitej śmietany.

Zapiekanka makaronowa z szynką

Zapiekanka z makaronem. Wydawać by się mogło – nic prostszego. Przypomina mi się chwila, gdy pierwszy raz chciałam przygotować zapiekankę makaronową. Spotkałam się z tak dużą ilością przepisów, że sama nie widziałam, który będzie najlepszy. Zachodziłam w głowę czy powinnam smarować formę masłem, jakiego makaronu użyć i czy dodać jajko? Można oszaleć od różnorakich receptur na tą samą potrawę.

Efekt był taki, że za każdym razem przygotowywałam zapiekankę inaczej i wcale nie były złe ;). Jedno miały wspólne: zapieczony ser, który uwielbiam!

Zapiekanka z makaronem to tak na prawdę kilka składników. Jednak warto czasem ułatwić sobie pracę.

Tym razem przygotowałam zapiekankę z produktem marki Knorr. Na opakowaniu producent dużymi literami napisał, że produkt to 100% naturalnych składników.
W składzie same znajome nazwy: skrobia, mąka ryżowa, cebula, cukier, sól, olej kukurydziany, szczypiorek, papryka, czosnek, nasiona selera, pieprz, sok z cytryny, gałka muszkatołowa, kurkuma, liście laurowe, korzeń lubczyku, nasiona kozieradki. Do tego trzeba dodać tylko makaron, ser, szynkę i śmietanę. Obiad gotowy.

Pomyślałam: „Czemu nie?”.

Składniki:

  • 250 g makaronu rurki
  • 200 g szynki
  • 200 ml śmietany 12%
  • 450 ml wody
  • 100 g startego sera
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • zioła prowansalskie
  • „Zapiekanka makaronowa z szynką” Knorr

zapiekanka makaronowa z szynką knorr

  1. Nieugotowany makaron i pokrojoną szynkę włóż do naczynia żaroodpornego. Wymieszaj.
  2. „Zapiekankę makaronową z szynką” Knorr wymieszaj w rondlu z  wodą i śmietaną. Zagotuj i w razie potrzeby dodaj odrobinę soli. Gotuj przez 1 minutę mieszając od czasu do czasu.
  3. Tak przygotowany sos wylej na makaron. Wierzch zapiekanki posyp tartym serem.
  4. Połówki pomidorków ułóż na wierzchu zapiekanki i posyp ziołami prowansalskimi.
  5. Wstaw do gorącego piecyka i zapiekaj przez 35 minut w temp. 200º C (lub 170º C z termoobiegiem).
  6. Po upieczeniu wyjmij zapiekankę z piecyka, odczekaj 5 minut aby lekko ostygła i dopiero nakładaj.

zapiekanka makaronowa z szynką knorr

 

Moja recenzja?

Minusy:
–  Musiałam dodać nieco soli do sosu, bo wydawał mi się za mało doprawiony.

Plusy:

+ Zapiekanka ładnie odchodzi od formy po upieczeniu (i to bez smarowania). Wszystko ładnie się zapiekło, pomimo, że makaron był surowy. W moim przepisie celowo zwiększyłam ilość makaronu i mimo to, nie był twardy.

+ Robi się szybko i zawsze się uda. Tego przepisu nie można zepsuć ;).

+ Fajnie, że marki spożywcze zaczynają tworzyć receptury swoich produktów na bazie tylko naturalnych składników. Konsument jest dziś dużo bardziej wyedukowany na temat tego co je i kupuje. Mając świadomość istnienia takiego produktu (o naturalnym i prostym składzie) z pewnością bym do niego wracała.

+ Pomysł na naturalny obiad. Często gdy gotuję, doprawiam potrawy przyprawami, które zawierają wzmacniacze smaku. Ze względu na skład produktu, nie zawahałabym się podać takiej zapiekanki mojemu dziecku.

zapiekanka makaronowa z szynką knorr

 

Podsumowując „Zapiekanka z makaronem i szynką” to danie z torebki, ale bez konserwantów i substancji dodatkowych. Skład to głównie przyprawy i warzywa. Bardzo fajna opcja dla osób, które nie mają dużo czasu na przygotowanie obiadu oraz początkującym kucharzom.

Przepis powstał we współpracy z marką Knorr.

Pieczona kaczka po azjatycku z makaronem

Nie wiem, czy wiecie, ale drób w Polsce to jedno z najpopularniejszych mięs. W naszym domu również pojawia się od czasu do czasu, ponieważ świetnie nadaje się do przygotowania potraw z różnych części świata.

Odkąd Paula przeszła na dietę wegetariańską, to mam więcej okazji, aby eksperymentować z mięsem w kuchni. Nie planuję porzucenia mięsa na rzecz kotletów sojowych więc mam teraz więcej okazji ku temu, aby przygotowywać tylko takie dania z mięsa, na jakie mam ochotę.

Dlatego dzisiaj będzie przepis na kaczkę po azjatycku z makaronem ryżowym. Jest do moja własna wariacja na temat kuchni chińskiej. Bardzo fajne połączenie składników, smaków i zapachów, które powinno Was zachęcić do kulinarnych eksperymentów z wykorzystaniem mięsa drobiowego. :)

mięso drobiowe z kaczki

Składniki:
– 400 g piersi z kaczki
– 100 ml sosu sojowego
– 1 łyżka sosu rybnego
– 1 ostra papryczka, umyta, posiekana
– 1 łyżka imbiru suszonego
– 4-5 posiekanych ząbków czosnku
– sok z 1 limonki
– 300 g pieczarek
– 1 por pokrojony w paski
– 3 marchewki pokrojone w paski
– 1 czerwona cebula
– makaron ryżowy

Sposób przygotowania:

  1. Przygotowując nasze azjatyckie danie musimy w pierwszej kolejności zająć się kaczką. Najpierw oddzielamy skórę od mięsa, a następnie mięso kroimy w niewielkie paski. Piersi pokrojone w paseczki przekładamy do miski.
  2. Teraz przygotujemy marynatę. Do miski dodajemy 100 ml sosu sojowego, łyżkę sosu rybnego, a także imbir oraz posiekany czosnek. Całość skrapiamy sokiem z jednej limonki.
  3. Mięso obtaczamy w marynacie i odstawiamy na ok. 40 minut.
  4. W międzyczasie przygotowujemy warzywa. Marchewkę i pora kroimy w cienkie paski. Cebulę siekamy w piórka.
  5. Na rozgrzany olej wrzucamy pieczarki pokrojone w niewielkie kawałki i podsmażamy.
  6. Gdy pieczarki będą „w sam raz”, dodajemy do nich mięso z kaczki i całość smażymy przez chwilę.
  7. Na patelnię wrzucamy pokrojone warzywa oraz posiekaną ostrą paprykę chili (wraz z pestkami). Całość podsmażamy przez kilka minut, aż warzywa zmiękną.
  8. Makaron ryżowy przekładamy do miski i zalewamy gorącą wodą. Odstawiamy go na kilka minut, aż będzie giętki i gotowy do spożycia.
  9. Na talerzu układamy makaron. Na wierzch wykładamy warzywa i mięso z kaczki. Całość skrapiamy jeszcze odrobiną soku z limonki. Gotowe!

mięso drobiowe z kaczki

kaczka smażona po chińsku

 

Fakty i mity na temat drobiu

Jak zapewne wiecie, polskie mięso drobiowe jest bardzo cenione za granicą. W 2015 roku na zagraniczne rynki trafiło blisko 909 tysięcy ton drobiu, czyli 42 proc. produkcji. To liczba, która robi wrażenie.

Niestety mięso drobiowe boryka się z kontrowersjami dotyczącymi obiegowej opinii, co do powszechności antybiotyków w drobiu. Takie postrzeganie tego mięsa nie jest niczym niezwykłym również w naszym kraju. Dlatego warto raz na zawsze rozprawić się ze szkodliwymi mitami.

Mięso drobiowe jest smaczne, łatwe do przygotowania i zdrowe – stanowi źródło pełnowartościowego białka i nasyconych kwasów tłuszczowych. W domowej kuchni drób ceniony jest za łatwość w obróbce, mnogość możliwości podania i uniwersalny, schlebiający gustom wszystkich domowników smak.

Bardzo ważny jest również proces pakowania i dystrybucji mięsa (nie tylko drobiowego). Polacy najchętniej kupują mięso w sklepach osiedlowych, gdzie znajoma sprzedawczyni doradzi, który kawałek mięsa wybrać. Równie chętnie kupujemy mięso w firmowych, tradycyjnych sklepach spożywczych bądź na bazarkach.

Okazuje się, że wciąż niewielu konsumentów sięga po mięso pakowane, które jest najczęściej dostępne w super i hipermarketach. Tymczasem większość mięsa dostępnego na rynkach europejskich jest sprzedawana właśnie w formie porcjowanej na tackach.

Należy jednak pamiętać, że proces pakowania i dystrybucji mięsa w tackach pozwala zachować najwyższe standardy higieny i bezpieczeństwa. Poniżej bardzo ciekawa informacja, jaką podaje Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza na temat mięsa w tackach:

Najbezpieczniejszym wyborem jest mięso pakowane przez producenta, które posiada dokładne dane o partii produkcyjnej, dacie ważności oraz właściwościach produktu. W ten sposób możemy zidentyfikować hodowcę i stado, z którego pochodzi surowiec. Hermetyczne opakowanie stanowi zabezpieczanie przed zabrudzeniem i bakteriami, a stosowany przez producentów system kontroli bezpieczeństwa żywności HACCP pozwala na prześledzenie warunków chowu, w tym informacji związanych z dobrostanem zwierząt czy jego żywieniem.

Dzięki precyzyjnym oznaczeniom i kompleksowemu systemowi kontroli można mieć pewność, że prawidłowo oznakowane mięso dostępne w sklepach jest bezpieczne.

Pakowanie mięsa w atmosferze modyfikowanej (MAP) albo bez dostępu powietrza (vacuum) umożliwia wydłużenie okresu przydatności do spożycia bez konieczności stosowania konserwantów i innych sztucznych substancji. Okres kontaktu z atmosferą jest skrócony do minimum, a warunki, w jakich znajduje się produkt, hamują rozwój bakterii. Dzięki nowoczesnym technologiom mięso w naturalny sposób zachowuje dłużej świeżość i właściwą barwę.

Kolejnym krzywdzącym mitem jest stosowanie hormonów w celu przyspieszenia cyklu rozwojowego kurcząt. Sam również często spotykałem się z tego rodzaju opiniami. Budziły one u mnie pewne obawy, czy powinienem kupować mięso drobiowe i podawać je do jedzenia wszystkim domownikom.

Okazuje się jednak, że od wielu lat zarówno prawo europejskie jak i polskie surowo zabraniają stosowania hormonów w celu przyspieszenia hodowli kurcząt. Za nieprzestrzeganie zakazu, grożą surowe kary. Stosowanie hormonów jest zabronione prawnie i jest nieopłacalne z punktu widzenia biznesowego.

Prawdą jest, że cykl dojrzewania najpopularniejszej obecnie rasy – broilerów, jest dużo krótszy niż ich poprzedników, ale wynika to z czegoś innego. Jest to cecha genetyczna tej odmiany kurczaków.

kaczka po chińsku

Drób nie taki straszny, jak go malują

Mam nadzieję, że w tym krótkim wpisie udało mi się obalić kilka mitów na temat mięsa drobiowego. Mam też nadzieję, że przepis na kaczkę po chińsku zachęci Was do częstszego wykorzystania tego rodzaju mięsa w kuchni i kulinarnych eksperymentów. W końcu na tym polega cała przyjemność z gotowania, aby próbować nowych smaków.

Jeśli macie jakieś pytania lub obawy na temat mięsa drobiowego, to podzielcie się nimi w komentarzach. Jesteśmy ciekawi Waszej opinii i otwarci na interesującą dyskusję. :)

kaczka po chińsku

Projekt finansowany ze środków Funduszu Promocji Mięsa Drobiowego.

KRD



Wielkanocna sałatka z brokułem, jajkiem i selerem

Już za kilka dni Wielkanoc. Przygotowując dania na świąteczny stół, poza kanonem tradycyjnych potraw, warto zadbać o kilka nowych pozycji. Dlatego w tym roku w naszym domu oprócz klasycznych dań pojawi się również sałatka z brokułem i jajkiem na twardo.

Sałatka jest lekka, ale jednocześnie pożywna. Wszystkie zawarte w niej składniki świetnie się ze sobą komponują. Robiłam ją już kilka razy i jeszcze nigdy nie kończyło się na jednej porcji. Po prostu sałatka palce lizać! ;)

Składniki:

  • 1 brokuł
  • 100 g żółtego sera (radamer, salami)
  • 1 słoik selera konserwowego
  • 4 jajka
  • 2 łyżki majonezu + 2 łyżki jogurtu
  1. Brokuła rozdziel na różyczki, łodygę pokrój nożem na małe kawałki. Ugotuj na przez 3-4 minuty. Po wyjęciu zahartuj w zimnej wodzie.
  2. Selera odcedź. Ser żółty zetrzyj na tarce. Jajka ugotuj na twardo (zalej zimną wodą i od momentu zagotowania 10 minut).
  3. W misce wymieszaj brokuła, ser, seler. Jajka pokrój w małą kostkę i dodaj do sałatki. Dodaj do smaku jogurt i majonez (ilość według uznania).

Sałatka palce lizać. Chrupiąca i delikatna jednocześnie. Całą robotę robi gotowany na parze brokuł i wyrazisty żółty ser.