Ciasta i desery (B. Jakimowicz-Klein) z całego świata

Dzisiejszy wpis będzie o pewnej książce. Ostatnio na blogu prezentowałam przepis (Tort brzoskwiniowy) pochodzący właśnie z tej pozycji i co nieco chciałam się rozpisać na jej temat i dlatego postanowiłam przygotować osobny post. Książka nie jest nowiścią na rynku (2007), ale mam swoje powody, aby ją opisywać.

Dzisiejszy wpis będzie o pewnej książce. Ostatnio na blogu prezentowałam przepis (Tort brzoskwiniowy) pochodzący właśnie z tej pozycji i co nieco chciałam się rozpisać na jej temat i dlatego postanowiłam przygotować osobny post. Książka nie jest nowiścią na rynku (2007), ale mam swoje powody, aby ją opisywać.

Książka wygląda bardzo niepozornie i gdyby przypadkowo w księgarni wpadła mi w ręce, to po przestudiowaniu samej okładki, nie sądzę abym ją kupiła. Książka niepozorna, mała (A5), a w środku tylko 8 kolorowych zdjęć. Cała reszta to suche przepisy, bez wstępów osobistych autorki, ale za to ze wskazówkami „Warto wiedzieć”. Na tym kończą się jej wady. Teraz posypią się tylko zalety.

ciasta i desery jakimowicz 2

Po przestudiowaniu spisu treści i opisu przepisów, mogę stwierdzić, że ta książka to mały skarb pod beznadziejną okładką. Pierwsze co bym zmieniła to z pewnością tytuł. To co wyróżnia tą pozycję to to, że proponowane ciasta i desery pochodzą z całego świata. Łącznie  209 przepisów na 142 małych kartkach, a są to receptury na ciasta i desery z poszczególnych kuchni:

  • kuchnia francuska
  • kuchnia polska
  • kuchnia litewska
  • kuchnia rosyjska
  • kuchnia węgierska
  • kuchnia czeska
  • kuchnia austriacka
  • kuchnia szwajcarska
  • kuchnia niemiecka
  • kuchnia skandynawska
  • kuchnia brytyjska
  • kuchnia islandzka
  • kuchnia holenderska
  • kuchnia belgijska
  • kuchnia hiszpańska
  • kuchnia włoska
  • kuchnia grecka
  • kuchnia USA
  • kuchnia kanadyjska
  • kuchnie meksykańska
  • kuchnia karaibska
  • kuchnia kolumbijska
  • kuchnia brazylijska
  • kuchnia z krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu
  • kuchnia chińska
  • kuchnia japońska
  • kuchnia indyjska
  • Australia i Oceania

W popularnych książkach nie podoba mi się to, że za wysoką ceną stoi twarda oprawa, zdjęcia na pół strony kupione na Stocku oraz znana twarz. Może jestem ewenementem, ale dla mnie książka kucharska nie musi mieć zdjęć. Owszem, trudniej się wtedy szuka wymarzonego przepisu, ale za to jak to pobudza wyobraźnię… W tej pozycji zdjęć nie ma za wiele, ale uważam, że receptury na tak wiele słodkości to iście skarb.

ciasta i desery jakimowicz 2

Oprócz receptur, książka p.Basi zawiera kilka przydatnych informacji nt. pieczenia ciast oraz szeroką bibliografię dla zainteresowanych.

Chyba ktoś tego nie przemyślał. Małe zdjęcie, a pół strony puste…

 

 

ciasta i desery jakimowicz 2

Mówi się, aby nie oceniać książki po okładce. Tutaj to powiedzenie sprawdza się doskonale. Według mnie, dobre książki nie wymagają pięknej oprawy. Same w sobie są klejnotem.

ciasta i desery jakimowicz

Na końcu chcę podziękować mojej koleżance Anecie D. za tak wspaniały prezent, jakim jest opisywana książka. Dziękuję :)

A w Krakowie robiliśmy zdjęcia jedzeniu

Dzisiaj, czyli w poniedziałek 26 stycznia jesteśmy w Warszawie. To drugi przystanek podczas naszej styczniowej wyprawy. O tym, co robimy w stolicy dowiecie się już wkrótce. Natomiast teraz chcemy się z Wami podzielić naszymi wrażeniami z warsztatów fotograficznych zorganizowanych przez agencję Blomedia i firmę Olympus.

Dzisiaj, czyli w poniedziałek 26 stycznia jesteśmy w Warszawie. To drugi przystanek podczas naszej styczniowej wyprawy. O tym, co robimy w stolicy dowiecie się już wkrótce. Natomiast teraz chcemy się z Wami podzielić naszymi wrażeniami z warsztatów fotograficznych zorganizowanych przez agencję Blomedia i firmę Olympus.

W restauracji Konfederacka 4 w Krakowie pojawiliśmy się 10 minut przed godziną 11. Przywitaliśmy się z prowadzącym Jakubem Kaźmierczykiem i mieliśmy chwilę na obejrzenie wnętrza i przygotowanych stanowisk do fotografii.

Kuba, który pracował dla takich firm jak min. Starbucks i Pizza Hut okazał się nie tylko świetnym nauczycielem, ale również świetnym człowiekiem. Jego otwartość i pozytywne zakręcenie dorównują doświadczeniu i profesjonalizmowi. :)

DSC06290

Po krótkiej części teoretycznej przeszliśmy do tego co blogerzy kulinarni lubią najbardziej (poza gotowaniem), czyli do fotografowania.

Wiele osób o tym nie wie, ale blogerzy kulinarni często jedzą zimne obiady. Bierze się to stąd, że zanim skończymy fotografować przygotowaną potrawę, to zdąży już nam wystygnąć. Tym razem to nie my gotowaliśmy, mogliśmy więc skupić się wyłącznie na robieniu jak najlepszych zdjęć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Paula i Kuba Kaźmierczyk dyskutują na temat tajników fotografii kulinarnej.

DSC06321

Tak wygląda przystawka, którą podano nam przed obiadem. Oczywiście była ciepła w momencie podania, tak jak danie główne. ;)

Kto zgadnie, co znajduje się na talerzu? :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chociaż firma Olympus zapewniła wszystkim uczestnikom warsztatów aparaty, to Jacek nie potrafił się oprzeć i fotografował również naszą SONY Alfa. Podziwiam jego determinację, bo każdą serię zdjęć robił dwa razy i co chwilę musiał zmieniać aparat.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kuba wyjaśnił nam, jak można fajnie fotografować płyny/ciecze/napoje.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przystawki tuż przed podaniem. Jak widzicie w restauracji Konfederacka 4 kuchnia jest otwarta i można na własne oczy zobaczyć każdy etap powstawania wyśmienitych dań.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wszystko co dobre szybko się kończy, a ponad 5 godzin warsztatów minęło w mgnieniu oka. Opuściliśmy restaurację Konfederacka 4, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

Pierwsze spotkanie z Robertem Makłowiczem

Nic nie zapowiadało tego, że będzie mi dane spotkać Roberta Makłowicza. Była to sobota, miesiąc przed świętami, która niczym nie różniła się od wszystkich innych sobót ubiegłego roku. Tego dnia trochę zaspaliśmy, dlatego po zakupy poszliśmy później niż zwykle. Wysiadamy z Paulą z samochodu i kierujemy się w stronę naszego chełmskiego TESCO. Otwierają się przed nami automatyczne drzwi, wchodzimy do środka i… nie wierzę własnym oczom. To Robert Makłowicz!

Nic nie zapowiadało tego, że będzie mi dane spotkać Roberta Makłowicza. Była to sobota, miesiąc przed świętami, która niczym nie różniła się od wszystkich innych sobót ubiegłego roku. Tego dnia trochę zaspaliśmy, dlatego po zakupy poszliśmy później niż zwykle. Wysiadamy z Paulą z samochodu i kierujemy się w stronę naszego chełmskiego TESCO. Otwierają się przed nami automatyczne drzwi, wchodzimy do środka i… nie wierzę własnym oczom. To Robert Makłowicz!

A tak naprawdę, to zobaczyłem wielki kosz wypełniony książkami, a w śród niech kilka egzemplarzy Smak łowi Makłowicz. Gdyby sam Robert Makłowicz miał przyjechać do Chełma, to tydzień wcześniej napisałyby o tym wszystkie lokalne tygodniki. Wszystkie trzy!

Jeśli o mnie chodzi, to zwykle nie korzystam z książek kucharskich. Zazwyczaj pytam Paulę o to jak zrobić daną potrawę lub zaglądam do Internetu. A kolekcjonowanie książek z przepisami to dla mnie totalna abstrakcja. Z jakiegoś powodu tę jedną książkę kupiłem. Sam nie wiem dlaczego, chyba ze względu na sympatię do Roberta Makłowicza. Lubię słuchać jego opowieści o odległych krajach mimo, że praktycznie wcale nie oglądam programów kulinarnych.

Co znajdziemy w środku?

To co od razu rzuca się w oczy, to to, że książka Smak łowi Makłowicz jest zwyczajnie bardzo ładna. Wydałem w swoim życiu kilka książek (nie własnych, tylko innych autorów) i dlatego zawsze zwracam szczególną uwagę na to, jak książka się prezentuje. W tym przypadku każdy element jest na najwyższym poziomie – oprawa, papier, zdjęcia, skład itd.

Książka została podzielona na osiem rozdziałów związanych z porami roku, tj. wiosna, Wielkanoc, lato, grill, jesień, przetwory, zima, Boże Narodzenie. Dzięki temu nie zaglądając do spisu treści wiem, że na końcu książki znajdę przepis na barszcz wigilijny lub kompot z suszu.

maklowicz1

Każdemu przepisowi poświęcono dwie strony. Strona lewa to galeria zdjęć gotowej potrawy lub wypieku, natomiast strona prawa to spis składników i sposób przygotowania. Kolejne czynności niezbędne do przygotowania potrawy zostały opisane w formie czytelnej listy, a gdyby tego było mało, to są również zdjęcia ukazujące poszczególne etapy.

Przy niektórych przepisach znajduje się mała ikonka kamery. Zastanawiałem się co ona oznacza i w końcu doszukałem się informacji, że na stronie internetowej TESCO można obejrzeć filmy kulinarne z potrawami z książki. Na filmach nie zabrakło również Roberta Makłowicza.

maklowicz2

Duży plus należy się za to, że opisane w książce  potrawy składają się z ogólnie dostępnych składników. To strasznie frustrujące, gdy się człowiek nakręci na jakieś danie, ale składników do jego przygotowania próżno szukać w normalnych sklepach lub są zwyczajnie za drogie.

Bardzo fajne jest to, że pod każdym przepisem znajdują się informacje o czasie przygotowania, zawartości energetycznej i liczbie porcji. Jest też informacja o poziomie trudności danej potrawy, ale w rzeczywistości większość z nich jest łatwa do zrobienia.

maklowicz3

Zdjęcia

Chociaż pisałem powyżej o tym, jak ładnie książka została wydana, to postanowiłem poświęcić osobny akapit fotografiom w niej zawartym.

Ja i Paula prowadzimy bloga kulinarnego, więc fotografia kulinarna jest stałym elementem naszej pracy. Z każdym dniem nasze zdjęcia są lepsze i lepsze. Wszystko dzięki książkom o fotografii, warsztatom i codziennej pracy oraz chęci doskonalenia się. Niestety do poziomu zdjęć z tej książki to nam jeszcze trochę brakuje.

Może to i lepiej, bo gdybyśmy wiedzieli i potrafili już wszystko w tym temacie, to byłoby nam strasznie nudno :)

maklowicz4

Porady i inne takie

Tylko z tymi poradami jest problem. Gdy zobaczyłem w sklepie stronę opisującą zasady nakrywania stołu myślałem, że takich przydatnych porad jest w książce więcej. Niestety nie ma. To jedyna dodatkowa treść poza przepisami.

Trochę szkoda, bo moim zdaniem takie informacje wzbogaciłyby książkę i częściej miałbym powód, aby do niej zaglądać.

maklowicz5

Po miesięcznym użytkowaniu stwierdzam, że warto było wydać 29 zł na książkę Smak łowi Makłowicz. Zazwyczaj gdy gotuję, to przyrządzam proste potrawy, których receptury znam na pamięć. Wychodząc poza moje własne schematy chętnie będę korzystał z przepisów Roberta Makłowicza zawartych w tym wydawnictwie.

Teraz powinienem opisać książkę kucharską rodem z LIDLA z przepisami Pascala i Okrasy. Niestety jej nie mam, bo nie nazbierałem punktów. Może ktoś z Was ma dwie i chce się podzielić? :)

Fabryka czekolady Wedel – nasze wrażenia i duuuużo zdjęć!

6 grudnia tego roku uczestniczyliśmy w warsztatach w fabryce Wedel. Już samo zaproszenie było zachęcające, bo nie co dzień dostaje się jadalne powiadomienie o spotkaniu.Do Warszawy pojechaliśmy samochodem, a gdy zaparkowaliśmy na firmowym parkingu stała się niesamowita rzecz. Pomimo załamania pogody – śnieżycy, ostrego wiatru i Ksawerego który nawiedził tego dnia Polskę, to już na parkingu nasze nozdrza zaatakował intensywny zapach czekolady. Po wejściu do budynku aromat tylko zyskiwał na intensywności i słodkości. Na spotkaniu nie zabrakło tego co najlepsze. Oprócz produktów fabryki były serwowane wspaniałe przystawki, a do tego ciepła płynna czekolada do picia.

czekoladowa witryna

6 grudnia tego roku uczestniczyliśmy w warsztatach w fabryce Wedel. Już samo zaproszenie było zachęcające, bo nie co dzień dostaje się jadalne powiadomienie o spotkaniu. zaproszenie na warsztaty

Do Warszawy pojechaliśmy samochodem, a gdy zaparkowaliśmy na firmowym parkingu stała się niesamowita rzecz. Pomimo załamania pogody – śnieżycy, ostrego wiatru i Ksawerego który nawiedził tego dnia Polskę, to już na parkingu nasze nozdrza zaatakował intensywny zapach czekolady. Po wejściu do budynku aromat tylko zyskiwał na intensywności i słodkości.  Na spotkaniu nie zabrakło tego co najlepsze. Oprócz produktów fabryki były serwowane wspaniałe przystawki, a do tego ciepła płynna czekolada do picia.

fabryka czekolady

Zwiedzamy fabrykę czekolady!

Gdy już wszyscy się zebraliśmy – całe 40 osób, mogliśmy ruszyć do fabryki. Ze względu na przepisy prawa musieliśmy przyodziać peleryny, czepki i worki na obuwie. Tak zwarci i gotowi ruszyliśmy na podbój czekoladowej fabryki.

fabryka czekolady

Pierwsza z linii jaką zobaczyliśmy to linia czekolady o smaku tiramisu. Na poniższych dwóch zdjęciach pierwsza warstwa nadzienia.

jak sie robi czekolade

jak sie robi czekolade

Druga – biała warstwa nadzienia. Jeszcze tylko oblać tabliczki warstwą czekolady…

jak sie robi czekolade… i gotowe!

jak sie robi czekolade

Paleta czekolady? Jasne, biorę na pakę!!

fabryka czekolady

Druga linia czyli linia produkcyjna Ptasiego Mleczka była dużą atrakcją ze względu na to, że bardzo rzadko się zdarza aby odwiedzali ją zwiedzający. O robieniu zdjęć tym bardziej nie ma mowy. Tego dnia jednak, zarząd został przekonany i zostaliśmy wpuszczeni.Na poniższym zdjęciu widać wielkie ptasie mleczko czyli długi pas pianki. Wszyscy mieliśmy ochotę chociażby spróbować :)jak sie robi ptasie mleczkoCięcie pianki na paski.jak sie robi ptasie mleczkoPtasie mleczko bez czekolady. Mmmm…jak sie robi ptasie mleczkoKąpanie w czekoladzie pianek.jak sie robi ptasie mleczkoNa kratkach ociekowych nadmiar czekolady spływa z pianek. Dzięki temu każda czekoladka jest identyczna.jak sie robi ptasie mleczkoTych kilka brakujących ptasich mleczek to nie my ;)jak sie robi ptasie mleczko„Ręce robota” biorą po 6 sztuk i układają do pudełka. Wiedzą skąd, wiedzą ile, wiedzą gdzie. jak sie robi ptasie mleczkoPtasie mleczko niegdyś było przykryte kartonikiem, ale testy konsumenckie wykazały, że zapach papieru dominuje nad zapachem czekolady i w związku z tym każde pięterko Ptasiego Mleczka jest zabezpieczone folią.jak sie robi ptasie mleczko Naszym przewodnikiem po fabryce był Pan Witold Ziobrowski – dyrektor zarządzający firmy Wedel!jak sie robi ptasie mleczko

Czekoladowa witryna

Nie mniejsza atrakcja czekała nas, gdy wychodziliśmy z Fabryki Przyjemności. Otóż tego dnia została ukończona czekoladowa witryna. czekoladowa witrynaczekoladowa witrynaczekoladowa witrynaczekoladowa_witryna_doubleczekoladowa witryna

Warsztaty z dekorowania

A na koniec zdjęcia naszych prac, które wykonaliśmy podczas warsztatów z dekorowania. Okazało się, że dekorowanie czekoladowej bombki wcale nie jest takie łatwe, jak nam się początkowo wydawało :)

SONY DSC

Zagadka: Jak myślicie, którą bombkę zrobił Jacek, a którą ja? :)

SONY DSC

Warsztaty kulinarne Winiary + KONKURS

Gdy to piszę jest niedziela 27 października. Siedzimy właśnie z Paulą w naszym pokoju w jednym z hoteli w Warszawie. Odwiedziliśmy stolicę ponieważ weźmiemy udział w warsztatach kulinarnych organizowanych przez markę Winiary.

Takie warsztaty odbywają się średnio co dwa, trzy miesiące, ale jeszcze nie zdarzyło nam się nagrywać przy tej okazji vloga. :) Gdy to czytacie jest już poniedziałek, a my jesteśmy właśnie w kuchni Nestle i szkolimy nasze umiejętności kulinarne. Mamy nadzieję, że spodoba Wam się taka video-niespodzianka. :)

Gdy to piszę jest niedziela 27 października. Siedzimy właśnie z Paulą w naszym pokoju w jednym z hoteli w Warszawie. Odwiedziliśmy stolicę ponieważ weźmiemy udział w warsztatach kulinarnych organizowanych przez markę Winiary.

Takie warsztaty odbywają się średnio co dwa, trzy miesiące, ale jeszcze nie zdarzyło nam się nagrywać przy tej okazji vloga. Gdy to czytacie jest już poniedziałek, a my jesteśmy właśnie w kuchni Nestle i szkolimy nasze umiejętności kulinarne. Mamy nadzieję, że spodoba Wam się taka video-niespodzianka. :)produkty winiary

Konkurs – 3 nagrody

Z tej okazji mamy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać produkty Winiary oraz fajne koszulki.

Aby poznać zadanie konkursowe obejrzyjcie najnowszy odcinek naszego vloga. Wyjaśniliśmy tam co trzeba zrobić i gdzie udzielać odpowiedzi. :)

Żyj smacznie i zdrowo – IV edycja programu

W tym tygodniu trochę rzadziej udzielamy się na blogu, za co Was serdecznie przepraszamy. Niestety doba nie jest z gumy, a my oprócz tego, że pracujemy nad blogiem i kręcimy nowe odcinki na YouTube, to jeszcze mamy normalną pełnoetatową pracę. A jeszcze najbliższy weekend nam przepadnie, bo jedziemy do Warszawy na kolejne spotkanie przyjaciół Winiary. Ale może ten wyjazd będzie okazją do nagrania fajnego vloga? Jak myślicie? :)

W tym tygodniu trochę rzadziej udzielamy się na blogu, za co Was serdecznie przepraszamy. Niestety doba nie jest z gumy, a my oprócz tego, że pracujemy nad blogiem i kręcimy nowe odcinki na YouTube, to jeszcze mamy normalną pełnoetatową pracę. A jeszcze najbliższy weekend nam przepadnie, bo jedziemy do Warszawy na kolejne spotkanie przyjaciół Winiary. Ale może ten wyjazd będzie okazją do nagrania fajnego vloga? Jak myślicie? :)

Żyj smacznie i zdrowo

Ale wróćmy do tematu dzisiejszego wpisu. Otoż 23 września rozpoczęła się IV edycja programu edukacyjnego „Żyj smacznie i zdrowo” marki WINIARY we współpracy z Federacją Polskich Banków Żywności. Patronem honorowym programu został Rzecznik Praw Dziecka, a patronatami objęli program Ośrodek Rozwoju Edukacji, Polskie Towarzystwo Nauk Żywieniowych, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW oraz Fundacja Klubu Szefów Kuchni.

Program  „Żyj smacznie i zdrowo” skierowany jest do uczniów i nauczycieli gimnazjów w całej Polsce. Jego misją jest przekazanie młodzieży zasad prawidłowego i smacznego odżywiania, zachęcenie ich do podejmowania pierwszych prób gotowania oraz do wspólnego, rodzinnego spożywania posiłków. W ramach akcji podejmowane będą również ważne społecznie tematy marnowania żywności, niedożywienia, a także zmniejszania ilości odpadów, zużycia energii i wody.

Jak wziąć udział

Nauczyciele mogą zgłaszać się do programu poprzez stronę internetową. W tej edycji jedna szkoła może zamówić 2 zestawy edukacyjne. Po dokonaniu zgłoszenia klasy nauczyciel otrzyma bezpłatnie zestaw dydaktyczny, w którego skład wchodzą:

  • 12 gotowych scenariuszy lekcyjnych na temat zdrowego odżywiania, ekologii oraz niemarnowania żywności,
  • CD z materiałami edukacyjnymi,
  • 14 plakatów (7 drukowanych i 7 elektronicznych) i 99 planszy edukacyjnych (30 drukowanych i 69 elektronicznych),
  • 3 filmy edukacyjne,
  • książeczki kulinarne dla każdego ucznia zawierające przepisy na smaczne i proste dania dla gimnazjalistów.

Materiały edukacyjne powstały we współpracy z metodykami, dzięki czemu są zgodne z gimnazjalnym programem nauczania i stanowią doskonałe uzupełnienie wiadomości z innych przedmiotów, np. biologii czy chemii.

Po przeprowadzeniu lekcji w oparciu o materiały edukacyjne dostarczone przez organizatora, nauczyciele wraz ze swoimi klasami mogą wziąć udział w konkursie na Plakat Społeczny, Film Społeczny oraz Wydarzenie Społeczne nawiązujące do celów programu. 30 zwycięskich klas otrzyma dla swoich szkół nowoczesne tablice multimedialne, a kolejne 30 – laptopy. Szkoły, które wygrają tablice multimedialne, zostaną odwiedzone przez przedstawicieli programu „Żyj smacznie i zdrowo”, którzy wręczą uroczyście nagrody oraz przeprowadzą zajęcia dla uczniów.

W III edycji programu wzięło udział ponad 38% szkół gimnazjalnych w Polsce. Ponad 3 600 nauczycieli wyedukowało w dziedzinie zdrowego odżywiania ponad 122 000 uczniów z 4 500 klas. Mamy nadzieję, że nadchodząca edycja zakończy się jeszcze większym sukcesem!

Dodatkowe informacje

Wszelkie pytania prosimy kierować na adres z.hiszpanska@synertime.pl i pod numerem telefonu 22 544 05 12.

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej: http://zyjsmacznieizdrowo.pl.
Warto odwiedzić również fan page na Facebooku http://facebook.com/zyjsmacznieizdrowo oraz kanał na YouTube http://www.youtube.com/user/zyjsmacznieizdrowo.

Wielki powrót, wielkie zmiany czyli coś się kroi…

 

Jak może zauważyliście nie było mnie kilka dni. Na pewno zauważyliście, bo blog jest trochę zaniedbany i brakuje kilku wpisów. Tak to właśnie wygląda, jak Jacek zostaje sam z blogiem. Najważniejsze, że już jestem, a w związku z tym jak wskazuje tytuł szykują się zmiany. Podczas mojej wizyty w polskim mieście artystów, miałam czas nie tylko na shopping (mała część widoczna na zdjęciu), ale przede wszystkim na kontemplacje. W mojej planie już dawno zrodził się pewien plan, a teraz już tylko utwierdziłam się w tym aby jak najszybciej wprowadzić go w życie.

Mogę tylko tyle powiedzieć, że nie będzie to nic nowego, ale czegoś takiego na blogu jeszcze nie ma. Ci którzy mnie znają, powiedzą „nareszcie”, a pozostali nie powinni być zdziwieni.

Moi drodzy. Nie powiem Wam dziś, ani za tydzień. Bądźcie cierpliwi, bo przedsięwzięcie o którym piszę, wymaga ode mnie pracy, skupienia i kreatywności. Chcę przygotować wszystko na ostatni guzik i dopiero pokazać mój plan światu. Wspierajcie mnie i trzymajcie kciuki. I oczywiście zaglądajcie codziennie .

 

Paula

IKEA Fika – recenzja książki

Stało się! Ja, Jacek Andrzejewski, będę recenzował książkę kucharską! Kilka dni temu Paula przyniosła do domu książkę z małym czarnym napisem Fika na okładce i powiedziała, że mam napisać na blogu co o niej myślę. O książce, nie o Pauli. Pomysł wydawał mi się absurdalny, bo ja i książki kucharskie, to nie jest najlepsze połączenie. Mimo to wziąłem ją do ręki, przewertowałem kilka pierwszych stron i… WOW!

Stało się! Ja, Jacek Andrzejewski, będę recenzował książkę kucharską! Kilka dni temu Paula przyniosła do domu książkę z małym czarnym napisem Fika na okładce i powiedziała, że mam napisać na blogu co o niej myślę. O książce, nie o Pauli. Pomysł wydawał mi się absurdalny, bo ja i książki kucharskie, to nie jest najlepsze połączenie. Mimo to wziąłem ją do ręki, przewertowałem kilka pierwszych stron i… WOW!

Wróćmy do początku

Uwielbiam książki. Bardzo dużo czasu spędzam na czytaniu, przez co często cierpią na tym inne sprawy. Ale nie lubię książek kucharskich. Zwyczajnie nie znajduję w nich niczego ciekawego, a po przepisy kucharskie sięgam albo do Internetu, albo uderzam od razu do Pauli.

Dziwnie zabrzmią te słowa z ust blogera kulinarnego, ale nudzi mnie czytanie na temat jedzenia. Oglądanie programów kulinarnych też mnie nudzi. Gotowanie, a następnie pisanie lub robienie filmów o tym jest nieporównywalnie ciekawsze. Z tego powodu nigdy nie oglądałem żadnego Masterchefa, Topchefa itp. Wyjątek stanowią programy Pana Roberta Makłowicza, ale to dlatego, że jedzenie jest tam tylko pretekstem do opowiadania ciekawych historii.

Z Fika było jednak zupełnie inaczej. To książka kucharska inna niż wszystkie.

SONY DSC

O czym to jest

Fika to książka wydana przez firmę IKEA, w której znajdziecie przepisy na 30 klasycznych wypieków. Są w niej zarówno receptury małych ciasteczek, jak również świątecznych ciast. Jak czytamy na okładce, są to głównie szwedzie klasyki, ale kilka egzotycznych smakołyków też się tam znalazło.

Mniej znaczy więcej

Tym co wyróżnia Fika od innych książek kucharskich, jest wyjątowy design. Każdy przepis zajmuje cztery strony. Dwie z nich zawierają zdjęcie składników danego wypieku, ułożonych starannie na jednobarwnym tle. Pozostałe dwie strony, to fotografia gotowego ciasta lub ciasteczek. Także ułożonych na jednobarwnym (zwykle białym) tle.

Widok migdałów starannie ułożonych w jednej linii, tuż obok kupki mąki usypanej w piramidkę, robi niesamowite wrażenie. Gdy połączy się to z przemyślanym minimalizmem kompozycji, to wychodzi z tego prawdziwy majstersztyk! Sam sposób prezentacji składników przywodzi mi na myśl instrukcje składania mebli z IKEI. Tam też można obejrzeć części pierwsze mebli, które przyjdzie nam składać. Tym razem miejsce mebli zajęły wypieki.

Ale co ja Wam będę opowiadał. Po prostu spójrzcie na zdjęcia poniżej.

fika 5
fika 4

fika 3

I to jest właśnie Fika.

A dobre to jest?

Też się nad tym zastanawiałem, gdy już pierwszy szok wizualny trochę opadł. Okazuje się, że wypieki przygotowane według przepisów z książki są naprawdę smaczne.

Dużym atutem jest też to, że nawet osoby niewprawione w sztukę pieczenia ciastek (jak ja!), bez problemu dadzą sobie radę. Osobiście testowałem niektóre z nich i rzeczywiście poszło jak z płatka.

Jeżeli jeszcze nie macie tej książki w swojej kolekcji, to z czystym sumieniem polecam. Wartą ją kupić nie tylko dla wyśmienitych przepisów, ale również ze względów estetycznych :)