Ciasto z pudełka dobre DLA DZIECI :)

Domowe ciasta są najlepsze i jedyne w swoim rodzaju.  Zawsze będę tak uważać, jednak zdarza się, że kupuję ciasto w pudełku. Z lenistwa? Z wygody, głupoty? Przecież na blogu jest tyle ciast, które (rzekomo) sama upiekłam! Więc dlaczego JA kupuję ciasto w pudełku?

Ten post powstał ze szczerości do Was. Kilka znajomych kobiet zdradziło mi (które podobnie jak ja pieką ciasta same), że zdarza im się robić karpatkę z pudełka! Za każdym razem uśmiecham się i mówię „ja też”! Tym bardziej nie uważam tego za ujmę. Przeczytajcie do końca, a wyjaśnię co mną kieruje, że kupuję ciasto instant.

Ciasto z pudełka upiecze nawet dziecko.

Poniekąd tak właśnie rozpoczęła się moja kulinarna przygoda życia.

Jak byłam dzieckiem pierwszym ciastem jakie upiekłam był biszkopt (sam, a później z dodatkiem jabłek). Tak mi się spodobało pieczenie, że piekłam coraz częściej. Niestety brakowało mi odwagi na bardziej wymyślne wypieki, a w latach ’90 nie było tak wielu popularnych jak dziś składników. Z pomocą przyszły CIASTA W PUDEŁKACH! Tak, to właśnie dzięki nim po raz pierwszy upiekłam Karpatkę, a jako jeszcze dziecko, mogłam rozwijać się kulinarnie. Całą rodziną poznawaliśmy nowe smaki ciast, a ja następnie zaczęłam korzystać z prawdziwych książek kulinarnych.

Dziś mam 30 lat i zdarza mi się zrobić karpatkę z pudełka! I wcale się tego nie wstydzę.

Tylko powody są inne niż kiedyś… Otóż, karpatka z pudełka bardzo mi smakuje! Robiłam nieraz z „własnych” składników i nie była tak pyszna jak ta w proszku.

Co dziwne, Karpatka czyli ciasto parzone przekładane kremem budyniowym wymaga podstawowych składników jakich używa się w kuchni. Można pomyśleć, że bez sensu kupować taką mieszankę, jak to wszystko już mamy. Jednak pudełko to też receptura na udane ciasto. Szczerze powiem, że nigdy nie było sytuacji, aby ciasto z pudełka mi nie wyszło!

Tajemnica prawdopodobnie tkwi w proporcjach składników. Oczywiście ważne też są surowce, które dodajemy. Zawsze powinny być najwyższej jakości.

Czy ciasto z torebki jest „zdrowe”?

Przypomnę, że żaden produkt na rynku nie jest oznakowany mianem „zdrowy”. To określenie bardzo potoczne, które już na stałe weszło do nowomowy.
Jeśli chodzi o skład, to „ciasto instant” będzie miało dużo krótszy skład niż gotowe, upieczone i schłodzone ciasto, które możemy kupić w cukierni. A przede wszystkim będzie Wasze i świeżo upieczone. Ciasta np. „biedry” muszą być stabilne przez kilka dni. Nie mówię, aby takich nie kupować, w końcu wszystko jest dla ludzi. Osobiście wolę sama upiec, ale ja to ja :) .

Ciasto (nawet instant) ma przede wszystkim smakować.

Mnie smakuje i właśnie dlatego czasem je robię.

A jak jest w Was? Zawsze sami pieczecie ciasta? Czy korzystacie z pudełek? Jestem ciekawa jak inne blogerki (kto się przyzna?). Zostawcie komentarz pod postem :)

PS. Post nie jest sponsorowany, a zdjęcie pudełka zostało rozerwane przez mojego małego pomocnika kuchennego :)

Czy sushi jest zdrowe? Korzyści czy ryzyko dla zdrowia?

Wiele osób zastanawia się czy sushi jest zdrowe? Dla mnie sushi to jedna z tych potraw, gdzie nie patrzę na skład, tylko wcinam :) . To swego rodzaju uczta, którą celebruję, bo w końcu jedzenie ma również sprawiać przyjemność! Gdyby nie fakt, że zdarza mi się przygotować sushi w domu, nie poznałabym pełnego składu tej potrawy. I właśnie dziś, w tym poście przedstawię, co w tym sushi jest (nie) tak!

Sushi – jak bardzo jest zdrowe?

W swoich postach unikam sformułowania w odniesieniu do żywności, że jest (lub nie) zdrowa. Wolę mówić o tym, że coś jest bezpieczne, nieszkodliwe, ostatecznie „prohealth”. Przyjrzyjmy się składnikom, które używa się do przygotowania sushi. Kompaktowe małe rolki z pewnością wyglądają na pożywne – ryż, ryby, warzywa. Istnieje bardzo wiele odmian sushi, a to oznacza różne wartości odżywcze.

Czy do sushi ryba musi być surowa?

Jeśli chodzi o ryby to są one źródłem białka o wysokiej jakości. Mają również niską zawartość tłuszczów nasyconych, a łosoś jest bogaty w kwasy tłuszczowe omega – 3.

Do minusów spożywania sushi z surową rybą należy ryzyko chorób przenoszonych drogą pokarmową. Jedzenie niegotowanej ryby naraża konsumenta na kontakt z bakteriami, wirusami i pasożytami. Objawy chorób wywołanych przez te patogeny nie należy do przyjemnych (np. objawy zapalenia wyrostka robaczkowego). Niektórzy szefowie kuchni do sushi używają tylko ryb, które wcześniej były głęboko zamrożone. Taki proces zabija pasożyty, dzięki czemu sushi jest bezpieczniejsze. Jednak należy pamiętać, że niska temperatura nie zniszczy bakterii.


Spożywanie surowych ryb jest bardziej ryzykowne

niż konsumpcja gotowanych lub smażonych/duszonych.


Duże ryby takie jak tuńczyk, miecznik, marlin zawierają wysokie stężenie rtęci, która migruje do naszych organizmów podczas konsumpcji. Jednak tutaj byłabym sceptyczna. W kilku porcjach sushi, rybę spożywamy praktycznie w symbolicznych ilościach. Ponadto Health Canada uznało, że korzyści dla zdrowia dzięki spożywaniu ryb, przewyższają ryzyko związane z potencjalną migracją rtęci.

czy sushi jest zdrowe

Nori czyli jadalne wodorosty

Cienkie płaty wodorostów (nori) wykorzystywane do przygotowania sushi maki zawierają bardzo dużo minerałów m.in. jod, magnez, wapń, żelazo, kwas foliowy. Jod niezbędny jest do prawidłowej funkcji hormonów.

Sos sojowy i wasabi

Zarówno sos sojowy, jak i wasabi są niskokalorycznymi przyprawami. Wasabi czyli chrzan ma bardzo ostry i smak i chroni przed chorobami układu pokarmowego. Właśnie dlatego serwuje się go z surową rybą.

Z sosem sojowym należy uważać, ponieważ może powodować wzrost poziomu sodu.
Sosy sojowe mogą różnić się między sobą nie tylko ceną, ale również sposobem konserwacji. Pierwszy na zdjęciu utrwalony został octem spirytusowym i alkoholem, drugi E202 czyli sorbinianem potasu (tym samym co jest w dżemach). Który wybrać? Ja kupuję ten który mi bardziej smakuje!

sos sojowy

Kiedyś nie lubiłam imbiru marynowanego do sushi. Dziś niewielki jego dodatek do sushi jest obowiązkowy! Teraz pora na skład! No właśnie, jest dość zasobny w dodatki E.
Co mi się jeszcze rzuciło w oczy? Dystrybutor źle opisał skład. Otóż powinna być opisana funkcja każdego z dodatków! Regulator kwasowości, konserwant, barwnik, słodzik, stabilizator…, a nie tylko wymienione poszczególne ingrediencje.

imbir marynowany skład

Pora na parówki z ryby czyli surimi! W tych paluszkach krabowych jest 38% mięsa ryb. Było to najlepsze surimi w całym sklepie (i najdroższe). Jeśli kupujecie paluszki krabowe o lepszym składzie, koniecznie napiszcie w komentarzu gdzie takie dostanę. Surimi dodaje nie tylko do sushi (zawsze TEN przepis na ryż), ale również do sałatki (link).

surimi skła

Sushi w domu, ale bez surowej ryby?

Wszelkie surowe ryby dostępne w sklepach (zazwyczaj) przeznaczone są do spożycia po obróbce termicznej. Jeśli zatrujecie się taką rybą, bo jedliście ją na surowo (czyli nie zgodnie z przeznaczeniem) to będzie to wasza wina. Dlatego dla własnego bezpieczeństwa należy kupować „rybę do sushi” lub zostawić przygotowanie sushi fachowcom i udać się do knajpy. Większość domowych zamrażarek nie może osiągnąć niskiej temperatury niezbędnej do właściwego zamrożenia surowej ryby, a tym samym zabicia pasożytów. Jeśli  tak jak ja wciąż odczuwasz chęć tworzenia własnych rolek sushi, to zdecyduj się na sushi wegetariańskie lub użyj w pełni ugotowanej ryby lub krabów.

Moim zdaniem…

Największe zagrożenie ze strony spożywania sushi to potencjalne choroby układu pokarmowego wywołane przez bakterie, wirusy lub pasożyty, które spożyliśmy wraz z surową rybą.

Przedstawione produkty używane do przygotowania sushi zawierają sporo dodatków do żywności i substancji pomocniczych, jednak wszystkie te składniki zostały dopuszczone do spożycia. Istotne jest, aby nie przesadzić z ilością i częstotliwością ich spożycia.

Jeśli chodzi o o mnie, to jak już wspomniałam na początku, uwielbiam sushi. Na co dzień nie spożywam aż tylu dodatków do żywności, jednak raz na jakiś czas pozwalam sobie na ucztę z sushi. Okazjonalnie chodzę do restauracji, ale zdecydowanie częściej przygotowuję sushi w domu. Raz na jakiś czas zaopatruję się w większe zapasy nori i ryżu, a ostatnio kupiłam kilogramowe opakowanie imbiru marynowanego (tak, to z tak wieloma dodatkami E). Wbrew temu  co tutaj napisałam, robiłam w domu sushi z surowym łososiem (link). Nikt nigdy z tego powodu nie chorował, jednak moja dzisiejsza wiedza, sprawia że decyduje się do przygotowywania sushi w domu z surimi, warzyw oraz owoców (mango, ogórek, awokado).

Jeść sushi czy nie jeść? Oto jest pytanie!

Oczywiście, że jeść! Spraw, żeby to była przyjemność. Rozkoszuj się. A składy i te wszystkie E? Oto odpowiedź:

„Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną,

bo tylko dawka czyni truciznę.”

Czy serek wiejski jest dobry na śniadanie?

Czy serek wiejski (lub inny) to dobry pomysł na śniadanie? Wydaje Ci się, że ma sporo białka i na długo syci? Pamiętaj, że serek serkowi nie równy! Dlatego specjalnie dla Was, zestawiłam i porównałam 6 popularnych serków.

W sklepie zwykle nie mamy czasu na długie zastanawianie się, który wybrać. A kto z nas przelicza dodatek cukru na łyżeczki (ku pamięci 1 łyżeczka od herbaty => 5 g)??
Jakby tego było mało, jest tak duży wybór serków… Najszerszą grupę stanowią te smakowe (producencie wymyślili już chyba każdy smak), naturalny jest zazwyczaj jeden danej marki. Ale który najlepszy? Który wybrać dla siebie, a który dla dziecka?

Serek wiejski lepszy od waniliowego?

Serki podzieliłam na 3 grupy – serki wiejskie, serki neutralne (wytrawne) i serki słodkie. Ułatwiło to porównanie ich między sobą, ale i w grupie. Szczegółowy skład, wartość odżywczą i energetyczną zamieściłam w tabeli, która niestety tutaj się nie zmieściła i jest do pobrania tu. Klikając w link możecie dokładnie sprawdzić np. ile kalorii ma serek wiejski czy jak dużo cukru ma serek homogenizowany.
W poniższej tabeli przedstawiłam wnioski i moją subiektywną ocenę wybranych produktów.

serek wiejski

Na co zwracać uwagę kupując serek w sklepie?

Poza oczywistym – czyli czytaniem składu, warto sprawdzić wartość odżywczą. W przypadku serków ważna jest zawartość białka, jaką dostarczymy spożywając dany produkt. Na drugim miejscu trzeba sprawdzić ile produkt ma cukru. Popularny serek danio w jednym opakowaniu zawiera odpowiednik 3,5 łyżeczek cukru!


Kupuję serek czy deser?

Uważam, że zawartość cukru w przetworach mlecznych powinna być regulowana. Serek homogenizowany z zawartością cukru powyżej powiedzmy 10 g w 100 g produktu gotowego do spożycia powinno nazywać się DESEREM.
Skąd taki pomysł?
Pamiętacie Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dn. 26.08.2015 r. w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty (…)? Był duży szum wokół tego co uczniowie mogą kupić w sklepikach szkolnych, co w efekcie skutkowało zmianą rozporządzenia. Jedno co mi się spodobało, to to jakie wymagania zostały postawione „lepszej” („zdrowszej”) żywności. Jeśli chodzi o przetwory mleczne to ograniczenie cukru i tłuszczu ustalono na granicy właśnie 10 g na 100 g gotowego produktu.

Z tego właśnie powodu uważam, że nabiał z zawartością cukru powyżej tej normy powinien być oznaczany kategorią DESERU.

W moim zestawienie znajduje się popularny serek Danio, który w swoim składzie ma syrop glukozowo-fruktozowy oraz cukier. Czy to wciąż SEREK czy już DESER? Niejeden rodzic kupi go swojemu dziecku jako produkt, którym ma się najeść. A gdyby był oznaczony jako „deser twarogowy” to czy nadal by tak dobrze się sprzedawał?
Jak widać w tabeli z produktami, które porównałam, da się wyprodukować serek z mniejszą ilością cukru! Przedostatni produkt dokładnie tyle zawiera cukru.

Ktoś mnie kiedyś zapytał…
„Czy serek wiejski z Biedronki produkowany przez mleczarnie X jest identyczny jak ten sprzedawany pod marką własną X?”

Może być to dokładnie ten sam produkt, ale nie musi. Zasady higieny produkcji na pewno są identyczne (niezależne od klienta), jednak produkty mogą się różnić. Różnice mogą być zasadnicze – zupełnie inny skład produktu (proporcje poszczególnych składników) lub tylko różnice na poziomie parametrów fizyko-chemicznych. Te ostatnie mogą być przez nas ledwo wyczuwalne (np. sok bardziej słodki, jogurt bardziej wodnisty). Może słyszeliście kiedyś taka opinie, że Coca Cola z Biedronki (czy inny produkt) inaczej smakuje niż Coca Cola kupiona w zwykłych Delikatesach? Mechanizm jest taki, że Biedronka zamawia w mleczarni X produkty o konkretnych parametrach, które z każdą partią produkcyjną mają być identyczne. To co mleczarnia sprzeda pod marką własną to zupełnie inna bajka. Jednym słowem: są to dwa różne produkty, ale jeden producent.

Czy produkty z dyskontów są złe?

Niekoniecznie. Można trafić czasem na bardzo dobry produkt w Biedronce, a kiepskiej jakości w Delikatesach. Zawsze trzeba czytać składy. Dobrze jest zaufać jednej marce, ale jednocześnie sprawdzać konkurencje.

Serek wiejski jako źródło wapnia i białka?

tabela_wapń_i_białko

Opakowanie (200g) serka wiejskiego zawiera 22 g białka. Dzienna racja dla osoby ważącej 50 kg wynosi około 40 g (masa ciała x 0,8). Spożywając 1 serek wiejski dziennie zapewniamy połowę zapotrzebowania na białko, przy jednoczesnym niskim spożyciem węglowodanów. Także jest nieźle!

Jeśli chodzi o wapń to nie jest to produkt bogaty w ten pierwiastek. Serek wiejski ma nieco więcej wapnia niż kapusta (no ale zjeść dziennie 200 g kapusty…?). Znacznie bogatszym źródłem wapnia są żółte sery np. Gouda (aż 3 razy więcej wapnia niż serek wiejski), podobnie zresztą jak mleko.

Podsumowując, uważam, że warto jeść serki…

nawet te słodkie, ale oczywiście wszystko z umiarem i nie za często. Dieta powinna być przede wszystkim zbilansowana. Jeden porządny serek nie rozgrzeszy nas z żywieniowych błędów, ale małymi krokami możemy zacząć się odżywiać lepiej.

A jak jest u Was?

Często spożywacie jecie serki? Czym się kierujecie kupując je dla siebie lub rodziny?

Dajcie znać w komentarzach, które warte są zakupu.

Bimber na własny użytek – legalny czy nie?

Po dziś dzień w wielu polskich domach można znaleźć aparaturę do pędzenia bimbru. Najczęściej są to pozostałości po okresie PRL, kiedy produkowany bimber na własny użytek był nielegalny, a tym samym surowo karany. W tamtych czasach była ograniczona dostępność alkoholu na rynku, więc Polacy musieli jakoś sobie radzić.

Współcześnie wytwarzanie samogonu wynika z tradycji i ekonomii, ponieważ taki alkohol jest dużo tańszy niż legalny z akcyzą. Czasy się zmieniły, ale w dalszym ciągu jego wytwarzanie bez zarejestrowanej działalności i odpowiedniej koncesji jest nielegalne.  Jednak orzecznictwa często mówią o małej szkodliwości czynu, a niektóre postępowania są umarzane. Ustawowo mniejszy jest wymiar kary dla „producenta” na małą skalę, a inny dla osoby produkującej znaczne ilości… Jednak niezależnie od skali produkcji zawsze następuje konfiskata sprzętu i aparatury do produkcji.

Produkcja alkoholu w domu

„Art. 44. 1. Kto bez wymaganego wpisu do rejestru wyrabia lub rozlewa napoje spirytusowe, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
2. Kto dopuszcza się czynu określonego w ust. 1 w stosunku do napojów spirytusowych o znacznej wartości, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

W związku z powyższym nadal PRODUKCJA BIMBRU JEST NIELEGALNA!

Dlaczego bimber powinien być legalny?

Nie zamierzam robić tutaj promocji produkcji i picia alkoholu, jednak uważam, że wytwarzanie bimbru powinno być zalegalizowane. Skoro można legalnie wytwarzać domowe wino oraz piwo, to na logikę, produkcja mocniejszych alkoholi takżę powinna zostać zalegalizowana. Im mniej koncesji, zezwoleń i ogólnie pojętej ingerencji państwa w życie obywateli, tym lepiej. Oczywiście legalizacja domowej produkcji wiązałaby się zazwyczaj z handlem wytworzonym alkoholem. Jeśli taki wybór podlegałby kontroli jakości, to czemu nie?

Legalny handel bimbrem

Jako potencjalny nabywca trunku wytworzonego w ten sposób, oczekuję produktu bezpiecznego, takiego, który spełnia normy i nie szkodzi zdrowiu ani życiu (tak, wiem że piszę o alkoholu, ale to również środek spożywczy, a kontekst jest w rozumieniu ustawy o bezpieczeństwie żywności z 2006r.). Dlatego też oferowane trunki byłyby kontrolowane pod względem jakości przez instytucje badawcze, a cała odpowiedzialność za produkt spoczywałaby na producencie (dokładnie jak w przemyśle spożywczym). Ograniczenie co do ilości produkcji powinno wynikać z obowiązku założenia działalności gospodarczej (lub rolniczej).

Bimber na własny użytek

Dlaczego by nie? Jestem za, ale tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność.

W dzisiejszych czasach wiele robimy sami: kosmetyki, strugamy meble, (znów) pieczemy chleb, sadzimy ziemniaki. Dlaczego ustawodawstwo zabrania nam wytwarzania trunków na własne potrzeby i na własną odpowiedzialność? Obecnie i tak większość „bimbrowników” produkuje właśnie na własne potrzeby.

Domowa produkcja vs. przemysłowa

Teraz bardzo istotna sprawa. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że domowe nie zawsze znaczy lepsze!
Otóż przemysłowa produkcja np. wódek, oleju czy innych produktów pozwala otrzymać „czystszy” produkt niż w domowym zaciszu. Parafrazując może to oznaczać „mniej szkodliwy, ale i o mniejszej wartości odżywczej”.
Druga sprawa to kontrola jakości wyrobu. W przemyśle spożywczym oferowane wyroby są standaryzowane. Oznacza to, że każda butelka soku czy opakowanie makaronu będzie takie same w smaku niezależnie od partii produkcyjnej (o tych samych parametrach jakościowych). Nie ważne czy kupimy teraz czy za pół roku, czy lato było słoneczne czy deszczowe. Produkty mają (powinny mieć) ten sam standard. Podobnie jest z domowym wyrobem alkoholu. 

Jak legalnie wytwarzać alkohol w warunkach domowych?

Zgodnie z prawem na własny użytek możemy produkować piwo, wino, miód pitny, cydr i perry, rum, whisky, okowitę, brandy, wódkę, gin i likiery. W przypadku wymienionych mocniejszych trunków możemy je wytwarzać tylko na bazie alkoholu z akcyzą. Dlatego należy pamiętaż, że wytworzenie whisky na bazie destylatu domowej roboty jest nielegalne.

Gdzie kupić sprzęt do wytwarzania bimbru?

W celach kolekcjonerskich oczywiście ;)

A tak poważnie to posiadanie sprzętu do wytwarzania bimbru nie jest czynem nielegalnym. Analogiczna sprawa jest z produkcją wyrobów tytoniowych – także jest to nielegalne, jednak w każdym kiosku Ruchu można nabyć tytoń i maszynki do skręcania papierosów.

Zatem gdzie kupić destylator?

Najlepiej od producenta – czyli prosto z Chin!

Przykład destylatora o pojemności 12 l. Koszt zakupu to 140$ + wysyłka do Polski 51$ czyli razem około  640 zł. Warto zamówić, gdy jest niski kurs dolara czyli właśnie teraz!

Po zakupie sprzedawca wysyła na maila receptury (szczegóły w ofercie).

LINK DO ZAKUPU —>>>  http://got.by/29toow

destylator do bimbru

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Z tym bimbrem to ciekawa historia, prawda? Niby nielegalny, a na każdym weselu bez problemu jest dostępny. Nikt oficjalnie nie produkuje tego trunku, ale każdy wie gdzie i jak można go zdobyć. Zastanawiające…

Jestem ciekawa Waszej opinii. Czy wytwarzanie na własne potrzeby alkohole etylowego powinno być karalne? Dla mnie (technologa) każdy proces otrzymywania środka spożywczego jest fascynujący. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, byle w rozsądnych ilościach. Bimber również.

 

Bibliografia:
USTAWA z dnia 12 maja 2011 r. o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina

Młody Jurysta, Nr 2, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa, czerwiec 2016

W tłusty czwartek kup sobie pączka, a nie shit..

Nie chcę nikogo urazić, bo może ktoś z Was lubi takie pączki. Mamy wolny wybór i każdy kupuje co chce. Jednak chcę zwrócić na coś uwagę. Dziś tłusty czwartek, a tradycja głosi, aby zjeść pączka. Konkurencja w sprzedaży pączków dziś jest bardzo duża. Duże sieci po kosztach sprzedają pączki. W końcu to tylko jeden dzień w roku, a chodzi głównie o to, aby przyszli do Biedronki, a nie do Lidla. Nie zdziwię się, jak na tych pączkach nic nie zarabiają.

Tak w ogóle, to miałam dzisiaj nic nie pisać, ale…

Cena pączków w Biedronce mnie rozwaliła…

Zauważcie o której otwierają się biedronki w Polsce? O 6.00 chyba, prawda? I od rana w każdym z tych sklepów będzie ful pączków do kupienia.

Co wolisz: mrożone pączki czy smażone?

Żaden z tych sklepów nie robi pączków na miejscu, a więc są one dostarczane tirami. Transport prawdopodobnie odbywa się dzień wcześniej. A więc pączki są smażone jeszcze wcześniej. Kiedy dokładnie? No właśnie… Nie wiemy. Za to na pudełku zbiorczym jak się przyjrzycie dostrzeżecie datę odmrożenia.
W ubiegłym roku znajomy kupił pączka w biedronce. Na ciepłego to nie liczył, bo wiadomo, że nie smażą ich na miejscu. Ale, to że w środku nadzienie było zmrożone to totalna porażka sieci!

Jesteś tym co jesz…

Na cenę produktu składa się co najmniej kilka elementów, takich jak: koszt surowców, podatek, transport, marża, pensja pracowników. Jak można wyprodukować pączka, dostarczyć, zapakować i sprzedać za 38 gr?! Cena jest tak niska, że aż podejrzana. A co z jakością?? Czy nie lepiej zjeść mniej pączków, ale takich prawdziwych i smażonych lokalnie? No właśnie – wspierajmy lokalne i POLSKIE produkcje!

Najlepsze pączki to te domowe, wiadomo. Wiadomo też, że nie każdy ma czas i zdolności, dlatego tym bardziej
nie kupujcie g***a.

No szanujmy się trochę…

Dziękuje i smacznego.

 

 

 

Aliexpress: 15 gadżetów do kuchni do 6$, które ułatwią Twoje życie!

Dzisiaj przedstawiam Wam gadżety do kuchni z Aliexpress, które bardzo ułatwiają życie (albo uprzyjemniają ;) ). Nie wszystkie przedstawione tutaj przedmioty posiadam. Wiele z nich kupiłam w Polsce, bez innych mogę się obejść, jednak niektóre są mi niezastąpione.

Wszystkie te gadżety możecie zamówić przez chiński serwis Aliexpress. Dla tych, którzy nie w temacie podpowiem, że Aliexpress to takie Allegro tylko chińskie i na cały świat, a więc dużo większe i o niższych cenach. Dużym plusem Aliexpress jest darmowa wysyłka (większość przedmiotów ma darmową wysyłkę, ale rzeczy cięższe i większe często mają płatna opcję dostawy) na cały świat.

Jest pewien haczyk…

Haczyk w tym przypadku oznacza czas dostawy. Średnio jest to 30 dni oczekiwania na listonosza z naszą paczką, a więc sporo. Owszem zdarza się, że czasem przedmiot przyjdzie w 10 dni, ale to są sporadyczne przypadki (oczywiście zależy od wybranej opcji dostawy). Nie oczekujcie, że notes za 1 $ z darmową dostawą dostaniecie w niecałe dwa tygodnie. Jeśli nie lubicie się spieszyć, polubicie Aliexpress ;)

Niski dolar

Na dzień dzisiejszy 1$ = 3,36 zł. Jeszcze niedawno dolar kosztował niespełna 4 zł. Dość niski kurs waluty sprzyja zakupom nie tylko na Aliexpress. Zatem korzystajcie z niskiego dolara i kupujcie!

1. Falisty nóż do frytek i warzyw – 1,62 $

Już nie trzeba kupować mrożonych frytek, aby zjeść faliste frytki. Wystarczy zamówić nóż o falistym profilu i kroić… Pamiętam jak w latach ’90 kupowało się mrożone faliste frytki… Smakowały tak samo jak te proste, ale były jakieś takie „lepsiejsze”, na wzór zachodnich. A teraz za niecałe dwa dolary można kupić sobie taki nóż i kroić nie tylko ziemniaki, ale i ogórki, marchewkę i inne warzywa.

link: http://got.by/2986ep

noz do frytek

2. Nóż do awokado – 2,5$

Bardzo przydatny gadżet dla fanów awokado. Jeśli często musicie się z nim mocować, taki nożyk bardzo ułatwi życie, a nawet sprawi, że częściej będziecie kupować awokado!
Pewnie ktoś powie, że bezużyteczny gadżet! Tak pomyślałam jak dostałam kiedyś specjalny nóż do ananasa. Muszę Wam powiedzieć, że w życiu bym nie sądziła, że tak często będę go używam i będzie mi tak potrzebny! 

http://got.by/298aba

noz do awokado

3. Zestaw do robienia chipsów w mikrofali – 4,26 $

Chipsy nie są zbyt zdrowe. Niby wszyscy to wiedzą, ale i tak je kupujemy (ja czasem też, hehe…). Takie przygotowane w domu będą na pewno inne w smaku, ale i nieco zdrowsze. W tym gadżecie można przygotować nie tylko chipsy z ziemniaków, ale również innych warzyw. Potrzebna będzie mikrofala i olej.

http://got.by/29871u

do chipsow

4. Krajarka do kiełbasek – 0,85 $

Mini gadżet do nacinania kiełbasek/parówek. Jak zamówicie teraz, to przyjdzie akurat na sezon grillowy. Można się obejść bez takiego nożyka, jednak tak ładnie wyglądają takie kiełbaski :D

http://got.by/2987h7

do kiełbasek

5. Wałek do ciasteczek ze strukturą 3- 7,6 $

Kilka lat temu był duży szał na takie wałki ze strukturą. Po przejechaniu ciasta zostawał piękny wzorek, który utrwalał się na ciasteczkach po wypieczeniu. Nie pamiętam ceny ile kosztował „oryginał”, ale wiem, że nie mało. Dziś możemy zamówić taki wałek z Ali w wersji drewnianej i z tworzywa. Wybór należy do Was.

wałek z tworzywa: http://got.by/29887n

wałek drewniany: http://got.by/2988ft

wałek

6. Mata do pieczenia (do ociekania tłuszczu) – 5,94 $

Gadżet przydatny do pieczenia, gdy chcemy zredukować ilość tłuszczu w potrawie/mięsie. W trakcie pieczenia topniejący tłuszcz spada do „dziurek”, zamiast wchłaniać się z powrotem do potrawy. Dobre do kiełbasek pieczonych w piekarniku. Mata jest silikonowa.

http://got.by/2988s2

mata do pieczenia

7. Krajarka do arbuza – 1,59 $

Podobny i przydatny gadżet co wspomniany wyżej nożyk do awokado. Nóż do arbuza! jak to ułatwia jego krojenie! Must have, gdzie jedzone są arbuzy.

http://got.by/2988us

nóż do arbuza

8. Obierak do ryby – 1,39 $

Kto miał okazję skrobać zwykłym nożem rybę w celu pozbycia się łusek, ten… miał dużo sprzątania potem… Wiem co mówię. Z tego powodu znalazł się tutaj skrobak do ryb z pojemnikiem na łuski. Za niecałe 1,5 dolara nie ma się co męczyć. Nie ma za co ;)

http://got.by/29890t

tarka do ryb

9. Nakładki silikonowe zamiast pokrywek – 1,39 $

To jest fajny gadżet! Praktycznie codziennie zdarza mi się coś przygotowywać co później przechowuje w lodówce. Ze względu na higienę i zapachy, zazwyczaj używam foli spożywczej lub aluminiowej, którą wyrzucam gdy nie jest potrzebna. Te nakładki z silikonu są wielorazowe i do tego elastyczne. Pasują do każdej miseczki czy talerza.

http://got.by/29896u

silikonowe pokrywki

10. Pojemnik z pędzelkiem na olej – 1,28 $

Pędzelek ze zbiornikiem do którego wlewamy olej. Bardzo pomocne przy smarowaniu patelni podczas smażenia naleśników!

http://got.by/2989l8

silikonowy pedzelek

11. Spryskiwacz do cytryny – 0,76 $

Tani i pomocny gadżet. Można spryskiwać rybę albo jabłka do szarlotki aby nie ściemniały.

http://got.by/2989pw

spryskiwacz do cytryn

12. Obieraczka – krajarka do Julienne – 3,26 $

Taką obieraczkę mam już od dawna i ją uwielbiam. Przy jej pomocy można łatwo pokroić warzywa na tzw. Julienne. Paski warzyw dodaję do obiadu, sosu lub robię sałatkę na zimę.

http://got.by/298a1r

julienne

13. Zamknięcia z dozownikiem do opakowań spożywczych 1,5 $

Fajny i niedrogi gadżet. Przydatny do produktów, których zazwyczaj nie przesypujemy, bo dość szybko są konsumowane np. płatki śniadaniowe.

http://got.by/298deb

zamkniecie

14. Mała zgrzewarka do opakowań foliowych – 1,2 $

Zostały chipsy z imprezy? Trzeba je koniecznie przesypać i szczelnie zamknąć. Można również zgrzać brzeg oryginalnego opakowania przy pomocy takiego oto gadżetu. I to wszystko za nieco ponad dolara.

Osobiście nie miałam jeszcze okazji przetestować, ale jest to bardzo popularny gadżet na Ali. Urządzenie zgrzewa brzeg opakowania z folii, dzięki czemu żywność zachowuje dłużej świeżość po otwarciu.

http://got.by/298g1e

ZGRZEWARKA DO ŻYWNOSCI

15. Kratka do robienia mini pierożków – 2,44 $

Bardzo przydatny gadżet dla amatorów kluseczek, pierożków itp. Można przygotować farsz na słono i słodko, dwie warstwy ciasta (pomiędzy nimi nadzienie) i wystarczy przejechać wałkiem, a pierożki ładnie się poodcinają. Sama jestem posiadaczką podobnej kratki i chwalę sobie. Bardzo pomysłowe narzędzie do pierożków. Zobaczcie tutaj przepis na pierożki ze szpinakiem i serem plesniowym (link).

http://got.by/298gfe

mata do pierozkow

 

 

Dajcie znać co myślicie o wytypowanych przeze mnie gadżetach do kuchni? Naprawdę potrafią ułatwić życie w kuchni?
Na które z nich zdecydowaliście się?

Z psem do restauracji – PRAWO TEGO NIE ZAKAZUJE, co innego właściciel…

Dzisiejszy post skierowany jest przede wszystkim do właścicieli czworonogów. Na pewno nie raz zastanawialiście się nad pójściem do kawiarni czy restauracji w towarzystwie swojego pupila. Widok psa lub kota w lokalu gastronomicznym to raczej rzadki widok, ponieważ przyjęło się, że do takich miejsc zwierzęta nie są wpuszczane, że to w złym zwyczaju. Okazuje się, że prawo żywnościowe tego nie zakazuje! Tłumaczenia obsługi, że Sanepid zabrania lub nałoży karę za takie przyzwolenie jest bezpodstawne.

Przytoczę pewną zasłyszaną historię.

„Pewna panie weszła kiedyś do pizzerii z małym pieskiem. W nawiasie dodam, że pies zadbany, łagodny i nie sprawiający problemów. Po zajęciu stolika, obsługa zwróciła uwagę na fakt obecności pieska i delikatna prośba o opuszczenie lokalu. Tłumaczenia były następujące: „przepisy higieny nie pozwalają” „jak się sanepid dowie, to zamkną im tą pizzerie” etc. Klientka nie chciała toczyć wojny, ale znała prawo i jednoznacznie i stanowczo poinformowała kelnerkę, że nie ma żadnego zapisu w prawie, który zakazywałby wstępu zwierząt do lokalu gastronomicznego. Ponadto zapytała siedzących obok klientów czy przeszkadza im towarzystwo jej pupila. Nikt nie miał zastrzeżeń, a niektórzy nawet nie zauważyli jego obecności. Ostatecznie obsługa zmiękła, a pies i pani pozostali w lokalu.”

Dobrze jest znać swoje prawa.

W tej historii dotyczy to obu stron. Obsługa kelnerska zasłaniała się fałszywymi powodami. Prawdopodobnie wynikało to z ich niewiedzy i słabych szkoleń. Być może nawet właściciel nie wiedział jak taką sprawę załatwić elegancko i fachowo. Klientka znała swoje prawa i nie pozwoliła sobie nic mówić. W końcu prawdziwy powód nie został podany.

Tę sprawę można było oczywiście inaczej załatwić.

Restauracja powinna wcześniej określić czy akceptuje zwierzęta czy nie i na jakich zasadach (regulamin) oraz dlaczego są przeciwni. W dzisiejszych czasach, gdy rola zwierząt domowych znacznie się umocniła i jest to zjawisko ogólnospołeczne, warto by było jasno określić zasady.

Obsługa mogła po prostu poinformować, że regulamin restauracji zabrania wprowadzania psów. Może to być w formie pisemnej (najlepiej) lub ustnej. Wszyscy pracownicy powinny być przeszkoleni w tej kwestii. Ładniej by to brzmiało z dopiskiem:

„W trosce o jakość usług, nasza restauracja w każdy możliwy sposób chroni surowce i przygotowywane potrawy przed zanieczyszczeniem…”

albo

„W trosce o dobro naszych klientów i możliwość wystąpienia reakcji alergicznej…”

 

Zgoda na wprowadzanie zwierząt jest jak podanie ręki do klienta, a przy odpowiednim marketingu taki punkt gastronomiczny może wiele zyskać. Jednak pamiętajmy, że…

Właściciel ma prawo nie wyrazić zgody na towarzystwo zwierząt.

To właśnie on odpowiada za bezpieczeństwo serwowanych potraw i napojów (a przez to higienę ich produkcji) i szanujmy to. Jednak zwróćcie uwagę, że na sali gdzie przybywają klienci i tylko serwuje się posiłki, ciężko jest o zakażenie krzyżowe. Czy leżący pies obok stolika stanowi poważniejsze zagrożenie (dla bezpieczeństwa żywności) niż osoba siedząca z chorobą skóry, wirusem żółtaczki czy toksoplazmozą? Nie wydaje mi się.

Właściciel lokalu nie może odmówić wejścia klienta z psem przewodnikiem.

Jest jednak jeszcze jedna kwestia – pies przewodnik. Właściciel lokalu gastronomicznego nie może odmówić wejścia klienta z psem przewodnikiem! Pamiętam, że w ubiegłym roku była głośna sprawa, w której właściciel lokalu gastronomicznego nie wpuścił lub wyprosił klienta, któremu towarzyszył pies przewodnik. Cała sprawa odbiła się głośnym echem…

 

Kocia kawiarnia Mrau Cafe w Lublinie

2,5 roku temu w moim województwie (lubelskie) otwarto pierwszą kocią kawiarnię. Od samego początku lokal budził spore zainteresowanie mieszkańców Lublina, zwłaszcza Inspektoratu Sanitarnego. Nie był to pierwszy tego typu lokal w Polsce, a mimo to Sanepid robił duże problemy. Według prasy właściciele kawiarni nie spełnili wymogów sanitarnych, ze względu na obecność kotów. Jak już wspomniałam przepisy nie zabraniają towarzystwa zwierząt, a żywność ma być bezpieczna dla konsumenta! Przypuszczam, że właściciele wszystko zaplanowali zgodnie z przepisami i własną dedukcją, jednakże Sanepid dopatrzył się usterek i zamknął tymczasowo lokal. Ostatecznie naniesiono poprawki, a obecnie w Lublinie działają dwa tego typu lokale cieszące się dużą popularnością wśród mieszkańców! Mrau Cafe okazał się sukcesem.
I teraz pytam się: Dlaczego mam wrażenie, że Sanepid najczęściej działa na szkodę przedsiębiorców? Oczywiście, bezpieczeństwo żywności jest najważniejsze i to na producencie spoczywa odpowiedzialność. Dlaczego inspektorzy zawczasu nie pomogli właścicielom Mrau Cafe? Takie lokale działają na świecie i w Polsce. Nie znam tych ludzi, ale przypuszczam, że jak wielu przedsiębiorców, nie siedzą oni tak głęboko w przepisach jak pracownicy inspekcji. A ci zamiast ustawiać przeszkody powinni pomóc im je pokonać.

Moim zdaniem…

Będąc w lokalu gastronomicznym nie przeszkadzałaby mi obecność zwierząt, pod pewnymi warunkami oczywiście. Pies lub kot nie może psocić, być hałaśliwy czy o uciążliwej woni – w końcu spożywam posiłek. Oczekuję również, że mój posiłek nie zaszkodzi mi. Oczekuję, że klient z psem jak również restauracja będą się szanować i traktować poważnie.

 

Źródło:

ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 852/2004 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
z dnia 29 kwietnia 2004 r.
w sprawie higieny środków spożywczych

Guma do żucia. Czy szkodzi zdrowiu?

Czy zastanawialiście się kiedyś z czego produkuje się gumę do żucia i czy jest ona korzystna dla naszego zdrowia? Czy kiedykolwiek przeczytaliście jej skład ze zrozumieniem? Jestem prawie pewna, że nie! Sama tego kiedyś nie robiłam, gdyby nie fakt, który zwrócił moją uwagę.

Niewinnie wyglądające drażetki, a w składzie same dodatki! Porównajcie jak ma się skład surowcowy gumy do żucia do innych produktów spożywczych. Zwykle produkty spożywcze są wytwarzane na bazie surowców naturalnych. Guma do żucia odwrotnie. Jest prawie cała wytworzona syntetycznie!


GUMA DO ŻUCIA JEST CUKIERKIEM PRZEZNACZONYM DO ŻUCIA,
A NIE DO POŁKNIĘCIA. POWSTAJE PRZEZ ZMIESZANIE
BAZY GUMY ZE SŁODZIKAMI I AROMATAMI


Odświeża oddech – bzdura!

Działanie odświeżające jest tylko chwilowe. Tak naprawdę guma tylko maskuje problem nieświeżego oddechu. Przykry zapach z ust spowodowany jest problemami z zębami lub gastryką. Warto udać się do specjalisty w celu rozwiązania problemu. Guma odświeży oddech, na minute, może dwie. Później problem powraca.

Zero wartości

Guma do żucia nic nie wnosi do naszego organizmu. Składniki zawarte w gumie przedostają się do krwiobiegu szybciej i w wyższych stężeniach niż składniki żywności, ponieważ wchłaniają się one prosto przez ścianki jamy ustnej. Składniki te nie ulegają normalnemu procesowi filtracji podczas trawienia jak się to odbywa spożywając pokarmy.

Czym właściwie jest guma do żucia?

Guma do żucia jest miękka, plastyczną substancją, wytworzoną aby ją żuć (nie połykać). Większość producentów gum do żucia zachowuje swoje dokładne przepisy w tajemnicy. Często odnoszą się do ich specyficznej kombinacji: gumy, żywicy, wypełniacza, zmiękczaczy i przeciwutleniaczy. Receptury poszczególnych gum mogą się bardzo różnić, jednak zawierają bazowe składniki takie jak:

SUBSTANCJE SŁODZĄCE

1. SORBITOL

Duże spożycie może wywołać gazy, wzdęcia, a czasem skurcze jelit i biegunkę.

2. IZOMALT

Nadmierne spożycie może wywołać efekt przeczyszczający.

3. SYROP MALTITOLOWY

W niskich dawkach nieszkodliwy. W nadmiarze może działać przeczyszczająco.

4. ASPARTAM

Jest to bardzo kontrowersyjnyc składnik. Zawiera fenyloalaninę, jest więc niedozwolona dla osób cierpiących na fenyloketonurię. Podrażnia przewód pokarmowy. Aspartam jest substancją, która została powiązana z guzami mózgu, wadami wrodzonymi i rakiem. Jednak brak jest jednoznacznych badań, aby potwierdzić jego szkodliwość. Uznaje się, że konsumpcja aspartamu w zalecanych normach nie jest szkodliwa.

BAZA GUMOWA?

Jest to gumowata baza, która nadaje właściwości plastyczne produktowi, nie ulega strawieniu. Według prawa, na opakowaniu może być napisane „baza gumowa” bez podania szczegółowych ingredientów. Dotarłam do dokumentu, gdzie podany jest skład jednej z takich gum. Oto on: 1,3-butadieno, 2-metylo-homopolimer, maleinowany, estry z eterem monometylowym glikolu polietylenowego.

WĘGLAN WAPNIA – SUBSTANCJA GLAZURUJĄCA

W małych dawkach nieszkodliwa.

AROMATY

Aromaty dodawane w celu nadania smaku. Mogą być naturalne lub sztuczne.

GUMA ARABSKA – SUBSTANCJA ZAGĘSZCZAJĄCA

Substancja naturalna, uznana za nieszkodliwą.

LECYTYNA SOJOWA – EMULGATOR

Jest alergenem (osoby z alergią na soję muszą unikać takich produktów), dla ogółu nieszkodliwa.

GLICEROL – SUBSTANCJA UTRZYMUJĄCA WILGOĆ

Generalnie bezpieczny, chociaż może obniżać koncentrację i negatywnie wpływać na jasność umysłu. Długotrwale spożywany w nadmiarze może doprowadzić do zaburzeń płodności i pracy serca. Wpływa także na wahania poziomu cukru we krwi – z tego względu powinni go unikać diabetycy.

WOSK CARNAUBA – SUBSTANCJA GLAZURUJĄCA

– naturalny wosk, może wywołać alergie

BHA – PRZECIWUTLENIACZ

W dużych dawkach powoduje zaburzenia pracy wątroby, nerek, żołądka, tarczycy. Podejrzewany jest o możliwość wywoływania alergii. W połączeniu z dużymi ilościami witaminy C może wytwarzać wolne rodniki, które mogą uszkodzić składniki komórek, w tym DNA.

WG EFSA dopuszczalne dzienne spożycie to 0,25 mg na kg masy ciała. Jeśli ważysz 60 kg to maksymalnie możesz spożyć 15 mg czyli 0,015 g

Opakowanie gum to 14 g. Maksymalna zawartość BHA w opakowaniu gum = 5,6 mg. Czyli musisz zjeść 3 opakowania gumy, aby przekroczyć ilość spożytego BHA. Oczywiście nie uwzględnia się tutaj innych źródeł BHA (takie jak suplementy diety czy chipsy).

BARWNIKI: E133, E160a, E171

E133 – błękit brylantowy FCF, spożywany w dużych ilościach może uszkodzić nerki oraz naczynia limfatyczne. Jest kancerogenny.

E160a – karoten – nieszkodliwy

E171 czyli dwutlenek tytanu (kolor biały) uznany za nieszkodliwy

Dlaczego producent zastosował składniki, które w nadmiarze szkodzą?

To pytanie dotyczy producentów całej żywności – nie tylko tych od gum do żucia.
Otóż dzięki zastosowania takich, a nie innych substratów, otrzymano ten konkretny produkt o wyjątkowych właściwościach. Użycie innych dodatków skutkowałoby wytworzeniem już innego produktu. To jak różnica między Colą a Pepsi. Receptury obu napojów różnią się.

Producent tak powinien dozować dodatki (niektóre dodatki nie mają określonej maksymalnego poziomu stosowania), że przy umiarkowanym spożyciu, aby konsument nie doświadczył skutków ubocznych po spożyciu. Z moich wyliczeń dla gumy wynika, że przekroczenie spożycia przeciwutleniacza BHA wynosi 30 drażetek gumy miętowej bez cukru (pod warunkiem, że producent użył jej w maksymalnie dopuszczonej ilości, a tego nie wiemy).

Czy składniki gumy do żucia są bezpieczne?

Z założenia wszystkie produkty dostępne w sklepach są bezpieczne. Z drugiej strony, niektóre gumy zawierają składniki kontrowersyjne (w małych ilościach, ale jednak). Ilości tych składników są na ogół niższe niż poziomy wywołujące jakiekolwiek szkody.

Oświadczenia zdrowotne Wrigley GmbH

W 2011 r. firm  Wrigley GmbH uzyskała zgody od Komisji Europejskiej na używanie oświadczeń zdrowotnych dotyczących gum do żucia, które odnoszą się do zmniejszenia ryzyka choroby. Oto poniższe oświadczenia:

„Żucie gumy bez cukru remineralizuje szkliwo zębów, co zmniejsza ryzyko wystąpienia próchnicy”.

„Żucie gumy bez cukru neutralizuje kwasy powodujące powstawanie płytki nazębnej, co zmniejsza ryzyko wystąpienia próchnicy”.

Komisja przyznała, że istnieje związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy spożyciem gumy, a efektem zdrowotnym. Moim zdaniem cel nie uświęca środków. Te same oświadczenia, można dopasować np. do płynu do płukania ust.

Jako technolog powiem, że…

wszystkie składniki stosowane w wytwarzaniu gumy do żucia muszą być na zatwierdzonej przez prawo liście dodatków do żywności lub substancji pomocniczych do żywności, a dzięki temu są sklasyfikowane jako nadające się do spożycia przez ludzi. Słowo „spożycia” może się wydawać nie do końca pasujące, jednak guma do żucia została uznana za żywność, a jej składowe ulegają spożyciu.

Niemniej jednak, nie wszystko co oferuje nam producent żywności służy konkretnie nam samym. Jak widać z powyższych analiz, spożycie gumy do żucia może nam przynieść czasem więcej szkody niż pożytku.

Osobiście, raczej nie żuję gumy. Zdarza mi się to bardzo sporadycznie.

 

 

Źródło:
DECYZJA WYKONAWCZA KOMISJI z dnia 3 sierpnia 2012 r

Rozp. (WE) NR 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie dodatków do żywności

Rozp. (UE) NR 665/2011 z dnia 11 lipca 2011 r.